Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Azja w zbliżeniu]...

[Azja w zbliżeniu] Gra o Azję Centralną

Krzysztof Renik

Euroazjatycka Wspólnota Gospodarcza, twór wymyślony w Moskwie i promowany przez Władimira Władmirowicza Putina, rozszerzyła się o kolejne państwo. W pierwszych dniach sierpnia Kirgistan, niewielki kraj położony w Azji Centralnej przy granicy z Chinami, stał się piątym członkiem Wspólnoty. Dołączył do Kazachstanu, Białorusi, Armenii i oczywiście Rosji.

W zamyśle pomysłodawców Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej ma ona przypominać Unię Europejską i sprzyjać daleko idącej integracji gospodarczej państw członkowskich. O integracji politycznej nikt głośno nie mówi, ale nie ulega wątpliwości, iż dominująca rola Moskwy w budowaniu zrębów Wspólnoty będzie prowadziła do stopniowego przejmowania przywództwa politycznego Rosji w gronie państw członkowskich. Zdawał sobie z tego z pewnością sprawę Nursułtan Nazarbajew, prezydent Kazachstanu, gdy w ubiegłym roku podczas ceremonii podpisywania umowy o powołaniu Wspólnoty deklarował, iż nie będzie ona nigdy tworem o charakterze państwowym, a suwerenność i niezależność państwowa krajów członkowskich nie może być kwestionowana. W tych deklaracjach można było wyczuć nutę niepokoju spowodowanego polityką Moskwy wobec państw powstałych po rozpadzie Związku Sowieckiego.

Dlaczego zatem kraje takie, jak Kazachstan, a teraz Kirgistan, kraje położone w Azji Centralnej i dysponujące niemałymi zasobami surowców – zarówno energetycznych, jak i cennymi kopalinami – decydują się na ponowne zbliżenie do Rosji, a w konsekwencji także na postępujące uzależnienie od przywództwa politycznego na Kremlu? Nie ma jednej odpowiedzi na tak postawione pytanie.

Wpływy rosyjskie w państwach powstałych w Azji Centralnej po rozpadzie Związku Sowieckiego były od chwili ich powstania ogromnie silne. Działo się to zarówno za sprawą licznej diaspory rosyjskojęzycznej, którą państwa azjatyckie odziedziczyły po okresie sowieckim, jak i takiej sieci powiązań gospodarczych, które uzależniały młode państwowości od dawnego centrum. Przykładem mogłaby być choćby sieć gazo- i ropociągów. Wszystkie prowadziły z azjatyckich złóż w kierunku Rosji i dopiero poprzez rosyjskie rury gaz oraz ropa z Azji Centralnej mogły trafiać na światowe rynki. Jak kraje Azji Centralnej mogły wyrwać się z tej zależności, skoro ich elity polityczne wywodziły się z dawnych komitetów centralnych komunistycznych partii a to Kazachstanu, a to Kirgistanu, Turkmenistanu, Uzbekistanu czy Tadżykistanu? Dla tych elit – wychowanych w kulcie Związku Sowieckiego – Moskwa była zawsze punktem odniesienia.

Oczywiście przywódcy państw środkowoazjatyckich podejmowali próby wyrwania się na niezależność. Przykładem były okresy współpracy Uzbekistanu, czy Kirgistanu ze Stanami Zjednoczonymi, a także próby nawiązania bliższych relacji z krajami Unii Europejskiej. Próby te jednak kończyły się z chwilą podejmowania przez partnerów zachodnich debaty na temat przestrzegania praw człowieka i wolności obywatelskich w młodych państwowościach azjatyckich. Gdy kilkanaście lat temu prezydent Uzbekistanu Islom Karimow rozprawił się brutalnie z demonstrantami w Dolinie Fergany został natychmiast upomniany przez Waszyngton. W odpowiedzi wymówił Amerykanom jedną z baz lotniczych, którą US AirForce dzierżawiły od Taszkientu. Amerykanie przenieśli się wówczas do Kirgistanu. Ale i władze w Biszkeku po kilku latach poprosiły Amerykanów o opuszczenie bazy Manas. Powody były podobne – amerykańskie zastrzeżenia wobec przestrzegania praw człowieka w Kirgistanie rozeźliły kirgiskich przywódców, którzy uznali je za wtrącanie się w wewnętrzne sprawy ich kraju.

Prędzej czy później dojdzie zatem do otwartej rywalizacji pomiędzy Rosją i Chinami o wpływy w Azji Centralnej. Biorąc pod uwagę obecny rozwój gospodarczy obu krajów, zwycięzcę tego współzawodnictwa wskazać nietrudno.

Krzysztof Renik

Dla Moskwy kwestia przestrzegania wolności obywatelskich w krajach Azji Centralnej nie jest istotna. Rosji chodzi o to, by znów się pojawić w tamtym regionie, o możliwości wykorzystywania zaplecza surowcowego tych krajów, a także o obecność militarną. I Rosja w dążeniu do uzyskania tych celów odnosi sukcesy. Rosjanie mają swoje bazy wojskowe w Tadżykistanie i Kirgistanie. Ciągle dyktują Turkmenistanowi ceny na eksportowany z tego kraju gaz, bo nitki gazociągów wychodzących z tego państwa i omijających terytorium Federacji Rosyjskiej nadal są nieukończone. Moskwa skutecznie reguluje także dostęp do rynku pracy dla obywateli z krajów Azji Centralnej. Obywatele krajów należących do Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej mogą legalnie pracować na terytorium Federacji Rosyjskiej, obywatele państw spoza Wspólnoty pracują najczęściej nielegalnie i w każdej chwili mogą być z Rosji wyrzuceni. A warto pamiętać, że dla krajów takich jak Tadżykistan przekazy pieniężne z innych państw, przesyłane przez Tadżyków pracujących za granicą, stanowią istotną część PKB. W ostatnim czasie w wyniku restrykcyjnej polityki rosyjskiej wpływy te bardzo zmalały. To wyraźny sygnał dla przywódców państw, które ciągle się wahają, czy wstąpić do Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej – dzięki członkostwu wasi obywatele zyskają możliwość pracy w Rosji. Dla krajów borykających się z bezrobociem taka oferta Moskwy może być atrakcyjna.

Rosja pod przywództwem Putina będzie nadal dążyła do pozostania mentorem i starszym bratem młodych państwowości Azji Centralnej. W perspektywie krótkoterminowej może liczyć na pewne sukcesy, choćby takie jak skłonienie Kirgistanu do przyjęcia członkostwa w Euroazjatyckiej Wspólnocie Gospodarczej. Być może Moskwie uda się skłonić do tego także Tadżykistan, natomiast z Uzbekistanem czy Turkmenistanem może być już trudniej. Jednak w perspektywie długoterminowej Rosja w grze o wpływy w Azji Centralnej będzie musiała się zmierzyć z Chinami. Są one w tym regionie aktywne, choć jednocześnie mniej hałaśliwe, aniżeli Rosja. Nie oznacza to jednak, że dla Chin, szukających zaplecza surowcowego i energetycznego poza własnym terytorium, Azja Centralna jest mało ważna. Wydaje się, że jest wręcz przeciwnie. Prędzej czy później dojdzie zatem do otwartej rywalizacji pomiędzy Rosją i Chinami o wpływy w Azji Centralnej. Biorąc pod uwagę obecny rozwój gospodarczy obu krajów, zwycięzcę tego współzawodnictwa wskazać nietrudno – będą to Chiny.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 345

(33/2015)
20 sierpnia 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj