Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Putinada] Jak Litwa...

[Putinada] Jak Litwa zareagowała na kryzys uchodźczy?

Dominik Wilczewski

Skutki kryzysu migracyjnego, który w tym roku z niespotykaną dotąd siłą uderzył w Europę, nie ominęły Litwy. To, jak Litwa reaguje na wydarzenia związane z napływem uchodźców, nie odbiega szczególnie od reakcji innych krajów regionu, w tym Polski.

Od początku kryzysu migracyjnego Litwa gotowa była na przyjęcie uchodźców, ale wyłącznie na zasadzie dobrowolności. Sprzeciwiała się natomiast stałemu mechanizmowi kwotowemu. Propozycja Komisji Europejska z maja przewidywała, że na Litwę trafi łącznie 710 uchodźców. Zgodnie z zaproponowaną w lipcu nową formułą Litwa miała przyjąć ogólnie 325 osób (zmierzających z Włoch, Grecji i krajów pozaunijnych). Sytuacja zmieniła się jednak, gdy fala imigrantów dotarła na Bałkany oraz na Węgry.

Wobec narastającego kryzysu litewskie władze uznały, że dalsze sprzeciwianie się unijnym propozycjom jest bezsensowne i na posiedzeniu Rady UE w ubiegłym tygodniu zgodziły się na przyjęcie zarówno wspomnianych 325 osób, jak i dodatkowo 780 uchodźców przebywających na Węgrzech, w Grecji i we Włoszech (głównie z Syrii, Iraku i Erytrei). Ich przyjmowanie ma się rozpocząć w 2016 r. i być rozłożone na dwa lata.

Podobnie jak w innych krajach europejskich, które mają być celem relokacji uchodźców, na Litwie rozgorzała gorąca dyskusja. Argumenty pojawiające się w tej debacie również nie odbiegają od tego, co mówi się na temat uchodźców w pozostałych krajach unijnych.

Zwolennicy podkreślają, że pomoc ludziom uciekającym przed wojną i prześladowaniami jest przede wszystkim obowiązkiem moralnym. Uważają oni, że Litwa nie może lekceważyć problemów, z którymi zmaga się cała Europa. Oczekując od Europy Zachodniej solidarności i wsparcia, np. w kwestiach bezpieczeństwa czy polityce energetycznej, Litwa również sama powinna okazywać solidarność z innymi krajami europejskimi, gdy te potrzebują pomocy.

Według przeciwników przyjęcie uchodźców niosłoby ze sobą szereg zagrożeń. Padają argumenty o islamskim radykalizmie i terroryzmie, przestępczości, stosunku do kobiet, obcości kulturowej i religijnej. Brakuje informacji, jak wielu z cudzoziemców, którzy mają przyjechać na Litwę, to prawdziwi uchodźcy, a jak wielu jest wśród nich imigrantów ekonomicznych. Podobnie jak w Polsce, mówi się o „młodych, zdrowych mężczyznach”, którzy „nie wyglądają jak uchodźcy”.

Wobec sprawy nie pozostaje obojętny Kościół katolicki. Latem archidiecezja wileńska we własnym zakresie sprowadziła kilka rodzin irackich chrześcijan i planuje ściągnięcie kolejnych. Arcybiskup wileński, Gintaras Grušas, pozytywnie odniósł się do apelu papieża Franciszka, by każda parafia przyjęła uchodźców. Podobne gesty już wcześniej wykonały inne wspólnoty religijne, np. w ubiegłym roku na zaproszenie Kościoła luterańskiego do Wilna sprowadzono chrześcijan z Syrii.

Na Litwie nie ma żadnej liczącej się siły politycznej o profilu antyimigranckim. Nacjonalistyczna prawica do tej pory występowała głównie przeciwko zamieszkującym Litwę mniejszościom narodowym. Ale, wraz z nagłośnieniem debaty o uchodźcach, ci sami politycy i publicyści, którzy do tej pory straszyli rzekomo „nielojalnymi” Polakami i Rosjanami, teraz coraz częściej straszą islamskimi fundamentalistami kryjącymi się wśród mających przyjechać na Litwę imigrantów.

Na poziomie politycznym okazało się, że podział na zwolenników i przeciwników relokacji imigrantów nie pokrywa się z podziałem rząd–opozycja. Za pomocą uchodźcom opowiedzieli się zarówno koalicyjni socjaldemokraci, jak i opozycyjni konserwatyści i liberałowie. Z kolei „w opozycji” wobec unijnych propozycji znalazły się współtworzące rząd populistyczne Partia Pracy oraz Porządek i Sprawiedliwość.

Podziały przebiegają również w poprzek samych partii, np. wśród konserwatystów także zdarzają się politycy, dla których uchodźcy są przede wszystkim źródłem zagrożeń. Także konserwatyści najczęściej zarzucają rządowi, że Litwa nie jest przygotowana na przyjęcie tak dużej liczby uchodźców i że nie podejmuje się żadnych działań, by ten stan zmienić.

Pytanie, czy Litwa jest faktycznie przygotowana, pozostaje otwarte (władze twierdzą, że tak). Do tej pory cudzoziemcy szukający azylu raczej omijali Litwę. Każdego roku litewski Departament Migracji przyjmował ledwie kilkaset wniosków, głównie obywateli Rosji, ale także Gruzji, Afganistanu, ostatnio także Syrii i Ukrainy. Procedury rzadko kończyły się nadaniem statusu uchodźcy, częściej przyznawano ochronę uzupełniającą, wydawano decyzję negatywną lub umarzano postępowanie.

Litwa nie posiada również rozbudowanej infrastruktury służącej uchodźcom. W kraju działa tylko jeden ośrodek recepcyjny dla cudzoziemców. Najpoważniejszym wyzwaniem będzie zatem integracja przybyszów. Rząd w proces integracji chce włączyć organizacje pozarządowe i kościelne. Ministerstwo Pracy sonduje z kolei, które samorządy są gotowe przyjąć uchodźców, oraz planuje kontaktować się z potencjalnymi pracodawcami. Odzew póki co pozostaje niewielki.

 

* Rubrykę „Putinada” redaguje Łukasz Jasina.

SKOMENTUJ

Nr 351

(39/2015)
3 października 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj