Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Motyla wojna stuletnia....

Motyla wojna stuletnia. „Tuczarnia motyli” Marcina Szczygielskiego [KL dzieciom]

Piotr Miller

Wiele książek dla młodych czytelników oparto na sprawdzonym schemacie, w którym świat realny przenika się z fantastyczną krainą. „Tuczarnia motyli” Marcina Szczygielskiego wpisuje się w tę długą tradycję, jednak do zaoferowania ma oryginalną konstrukcję „sąsiedniego świata” i dużą dawkę humoru.

tuczarnia motyli okladka

Kiedy Warszawę paraliżuje straszliwa śnieżyca, główna bohaterka Maja najpierw cieszy się z odwołanych lekcji, potem zaczyna się nudzić. Kiedy tylko pojawia się możliwość wyjazdu z miasta, postanawia spędzić czas z ukochaną ciabcią (cioteczną praprapraprababcią) i jej zgryźliwą siostrą. Po przyjeździe do Szczecina dowiaduje się, że sędziwe krewne zostały magicznie odmłodzone, a odpowiedzialne za to magiczne kwiaty – Zdradliwe Lilie – skradł tajemniczy złodziej. Rezolutna dziewczynka z entuzjazmem rozpoczyna dochodzenie, które zawiedzie ją do rozdartej wojną domową krainy motylołaków. Bohaterka znajdzie się na polu bitwy, trafi do niewoli i zje podwieczorek z carycą, pozna władców świata szklarni i w zadziwieniu przyglądać się będzie absurdom ich polityki. Będzie służyła pomocą zakochanym i weźmie udział w walce ze straszliwymi gigalarwami. Sporo jak na małą dziewczynkę. Na szczęście Maja jest nad wiek rozsądna i dobrze radzi sobie w niezwykłych okolicznościach.

tuczarnia motyli1

Choć fabuła jest ciekawa, a Maja zaskakująco wiarygodna (biorąc pod uwagę, że autorem książki jest mężczyzna), za największą zaletę „Tuczarni” uważam budowę mikroświata szklarni. Cztery zwalczające się wzajemnie dynastie – Kropotkinów, Di Amorellich, La Bonapartów i Von Hildenburgenhausenów – stanowią humorystyczne karykatury mocarstw, wraz z tytulaturą i charakterystyką podpartą narodowymi stereotypami (La Bonapartowie przywiązują ogromną wagę do strojów i ozdób, a Di Amorelli są głośni i wybuchowi). Idealnym uzupełnieniem opisów rodów są rysunki Magdy Wosik – czerpiące z historycznych źródeł i z ogromnym wdziękiem prezentujące specyfikę poszczególnych postaci (moją faworytką jest zdecydowanie królowa-matka Serena Geatana Di Amorelli). Zbudowanym w miniaturowej skali światem rządzi ogromne ego jego władców, wyrażane zarówno w formie poniedziałkowych bitew, jak i nadzwyczajnie rozbudowanych formuł prezentujących głowy rodów. Każda dynastia stara się uzyskać przewagę nad pozostałymi i odnaleźć mityczny Ukryty Zamek, wykorzystując w swych działaniach zarówno otwarte działania militarne, jak i podstępne knowania. Jest także obowiązkowa w takich okolicznościach historia Romea i Julii, choć i ona zostaje nieco przeformułowana, a raczej powielona (bo mamy do czynienia z trzema parami kochanków).

Podróżując z Mają po krainie motylołaków, czytelnik ma możliwość nie tylko poznania świata szklarni, ale i samodzielnego rozwiązywania politycznych intryg bohaterów. Jeszcze ciekawsze jest jednak obserwowanie świata krytycznym spojrzeniem ośmiolatki, dla której nieznane są terminy takie, jak szwadron, demokracja czy konstytucja, ale jednocześnie z ogromną łatwością potrafi stworzyć zbiór sprawiedliwych zasad, by zakończyć wieloletnią wojnę. Zgodnie bowiem z literacką tradycją to właśnie dziewczynka z zewnątrz odnajduje Ukryty Zamek i zostaje jego panią. Także przemyślenia Mai na temat spraw codziennych to smakowite i mądre obserwacje, jak choćby odnośnie interesowności nieznajomych nieoczekiwanie oferujących pomoc w różnych sprawach czy bycia „za małą” lub „za dużą” zależnie od sytuacji…

tuczarnia motyli 2

Język „Tuczarni” jest prosty i przyjemny, dzięki czemu młody czytelnik z łatwością poradzi sobie z trudnymi zagadnieniami, z którymi boryka się główna bohaterka. W zetknięciu z trudniejszymi sytuacjami lub słowami Maja prosi o wyjaśnienia lub sama przeprowadza szybkie analizy i dochodzi do zdumiewająco dojrzałych wniosków.

Ostatnim wielkim atutem książki jest humor, dzięki któremu nawet straszne sytuacje i onieśmielające postaci stają się przyjemne w odbiorze i potęgują przyjemność lektury. Czy są to posunięte do absurdu peany pochwalne władców, czy dostosowane do realiów Szklarni powiedzonka („nie dzielmy skóry na dżdżownicy”), czy wreszcie cudowna zgryźliwość Monterowej („Jeśli chciałaś być zabawna, to ci się nie udało. Nie mam poczucia humoru. (…) Nigdy go nie miałam, więc możesz sobie darować tego typu zagrywki”) bez wątpienia wywołają uśmiech na twarzach czytelników w każdym wieku.

tuczarnia motyli 3

„Tuczarnia motyli” to bardzo ciekawe zjawisko na tle polskiej literatury dziecięcej – fantastyka napisana dla młodego czytelnika, bez pretensji i nachalnej dydaktyki, a jednak przemycająca dużo ważnych i poważnych informacji w bardzo apetycznej formie. Bawi i uczy, traktując czytelnika z szacunkiem, a bohaterów – z przymrużeniem oka. Warta polecenia i kontynuacji. Tym bardziej cieszy deklaracja autora, że „ciąg dalszy nastąpi”.

 

Książka:

Marcin Szczygielski, „Tuczarnia motyli”, ilustr. Magda Wosik, Wydawnictwo Bajka, Warszawa 2014.

 

* Rubrykę redaguje Katarzyna Sarek.

SKOMENTUJ

Nr 354

(42/2015)
20 października 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj