Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Putinada] Niepoliczone głosy,...

[Putinada] Niepoliczone głosy, nierozliczalni politycy. Wybory samorządowe na Ukrainie

Viktoria Zhuhan

O niedawnych wyborach samorządowych na Ukrainie gorzko pisze Viktoria Zhuhan.

Gdy piszę te słowa, komisje wyborcze bez wytchnienia liczą najcenniejsze, co nasza demokracja ma – głosy. Od wyborów samorządowych minął niemal tydzień, a wyników brak. Nie chodzi tu jednak o problemy z systemem informatycznym, lecz z politycznym. Jak głosi plotka w Kijowie, Centralna Komisja Wyborcza wciąż nie może dobrać dla Witalija Kliczki godnego rywala do II tury w walce o stanowisko prezydenta stolicy. Oby tylko dla Kliczki.

1. Nonsensy

Po nowelizacji ustawy o wyborach samorządowych kandydaci zostali zwolnieni z obowiązku przedstawiania programów wyborczych. Kampania więc zredukowana została nawet nie do merytorycznych haseł, lecz do luźnych skojarzeń, takich jak: „Uratować kraj” (partia Poroszenki) lub „Za pokój!” (spadkobierczyni partii Janukowycza). Nieważne, że losy wojny nie zależą do kompetencji samorządów. Brzmiało niby przekonująco. Później były rozdawane torebki z jedzeniem, lekami, talonami na usługi i jednorazowe wypłaty z budżetów lokalnych. Całe dobro rozdawane było wyborcom, a ci brali i zapewniali, że głosy nie są na sprzedaż.

2. Pseudoporządek

Przesiedleńcy i żołnierze uczestniczący w tzw. operacji antyterrorystycznej (ATO) znaleźli się za burtą demokracji. Obu grupom głos odebrała feudalna tradycja uzależnienia głosowania od miejsca zameldowania. Przesiedleńcy w większości wynajmują mieszkania i nie mają możliwości zarejestrowania się w nowym miejscu, żołnierze w dniu wyborów również byli daleko od domu. Głównym argumentem przeciwko nowelizacji ustawy, która przywróciłaby prawo głosu prawie 2 mln Ukraińców, były obawy fałszowania wyników. W rezultacie państwo nie było w stanie zapewnić prawa głosu ani tym, którzy od wojny ucierpieli, ani tym, którzy państwa bronili.

3. Sabotaż

Z kolei w największym kontrolowanym przez Kijów mieście Wschodu – Mariupolu – wybory zostały poważnie zakłócone. Karty wyborcze miała wykonać drukarnia przyjaciela Wiktora Janukowycza, oligarchy Renata Achmetowa, wspierającego jednego z kandydatów. Machinacje z kartami miały co prawda miejsce w całym kraju (gdzieś drukowano z błędami, gdzie indziej nie na czas, a jeszcze w innym miejscu – za dużo), jednak dopuszczenie do drukowania kart wyborczych przez stronę zainteresowaną wyglądało raczej na nieprzesadnie subtelne fałszowanie. Lokalny komitet wyborczy w Mariupolu odmówił więc przyjmowania achmetowskich kart i po prosu nie przeprowadził wyborów. Co będzie dalej – do dziś próbuje ustalić parlament. Ustawa o wyborach nie przewiduje przecież podobnych sytuacji.

4. Rewanż

W stolicy Ukrainy Wschodniej przekonujące zwycięstwo (blisko 60 proc.) odniósł dawny idol postradzieckich „babuszek”, kandydat o kryminalnej biografii – Hennadij Kernes. Cień na jego postać rzucają co najmniej dwie okoliczności. Gdy wiosną 2014 r. Charkowszczyzna broniła się przed staniem się Charkowską Republiką Ludową, prezydent miasta, Kernes właśnie, nosił separatystyczną pomarańczowo-czarną wstążkę. Natomiast gdy zimą 2013 r. zaginęli aktywiści charkowskiego Euromajdanu, pierwsze podejrzenia padły właśnie na niego. Sąd w tej sprawie do dziś nie wydał orzeczenia, więc Kernes mógł spokojnie kandydować, a nawet w wyborach zwyciężyć. Jakby tego było mało, niedobitki byłej Partii Regionów zwyciężyły w większości wschodnich oraz południowych obwodów, biorąc rewanż za prawie dwa lata politycznej marginalizacji. Wahadło zakończyło swój cykl i ruszyło w odwrotnym kierunku.

5. Nadzieja

Młode siły polityczne, aktywne podczas Majdanu lub które powstały tuż po nim, zależnie od miejscowości, otrzymały nieznaczne poparcie wyborców, ale dostaną się do samorządów. Grupy takie jak Siła Ludzi czy Demalians nie miały kosmicznych kwot na kampanię czy promujące je „materiały odredakcyjne” w mediach. Budowały one kapitał polityczny i społeczny bez względu na potęgę oligarchów, doświadczonych olbrzymów sceny politycznej z partii Poroszenki, Tymoszenko lub byłej partii Janukowycza. I za to warto ich na pewno pochwalić. W większości trzydziestoletni, dobrze wykształceni, z doświadczeniem za granicą – przywódcy nowych partii symbolizują jeśli nie reformy, to przynajmniej nadzieję.

*

„Naród ukraiński, społeczeństwo ukraińskie dzięki tym wyborom przekroczyło Rubikon – i powrotu do przeszłości być nie może”, oświadczył po wyborach ukraiński prezydent. Nazwał wybory „demokratycznymi”. Zagraniczni oraz ukraińscy obserwatorzy odnotowywali naruszenia, jednak jednogłośnie również stwierdzili – na wyniki wyborów to wpływu nie miało. Dobrze, że są jeszcze w tym kraju optymiści.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 355

(43/2015)
31 października 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj