Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > „Hendszejki”, „sweetfocie” i...

„Hendszejki”, „sweetfocie” i inne wpadki polityków. O książce „Przywitaj się z królową” Łukasza Walewskiego

Błażej Popławski

Dlaczego jeden z prezydentów USA zaprosił na oficjalne przyjęcie prostytutki? Kto zjadł wielbłąda sprezentowanego prezydentowi Francji? O faux pas w świecie wielkiej polityki i książce Łukasza Walewskiego pisze Błażej Popławski.

przywitaj-sie-z-krolowa_okladka

Łukasz Walewski zdołał napisać książkę, która spełnia kryteria definicyjne antologii. W trzech czwartych składa się z anegdot, luźno powiązanych i niezwykle barwnych dykteryjek. To jednak przemyślany chwyt, który przykuwa uwagę czytelnika.

Autor na przedmiot swoich studiów wybrał zjawisko nietypowe, spychane poza margines teoretycznej refleksji. Są nim faux pas popełniane przez postacie z politycznego świecznika. Walewski z ironią graniczącą z szyderstwem charakteryzuje celebrytów polityki, dla których – jak może się wydawać po lekturze jego książki – protokół dyplomatyczny to niewygodny, sztuczny gorset: im szybciej się go porzuci, tym lepiej. Pod piórem Walewskiego wielka polityka z brutalnej gry zmienia się w tragikomedię, a dyplomaci coraz bardziej zaczynają przypominać trefnisiów.

Uczłowieczony polityk czy klaun?

„Przywitaj się z królową” zbudowane jest z kilkunastu rozdziałów poświęconych określonym typom wpadek. Zdaniem Walewskiego, politycy i zawodowi dyplomaci popełniają je nieustannie, choć w pewnych sytuacjach zdarzają się im one częściej: gdy organizują przyjęcia, dobierają ubiór na daną uroczystość, przygotowują wizyty, witają się, uczestniczą w konferencjach prasowych, wręczają prezenty, wznoszą toasty, konsumują przy stole czy robią sobie zdjęcia. Katalog ten, co sugeruje sam autor, można byłoby jeszcze rozszerzyć.

Oto garść przykładów: do Watykanu regularnie przybywa gorliwy katolik Robert Mugabe. W 2005 r. uczestniczył on w pogrzebie Jana Pawła II, a nieco później odwiedził papieża Franciszka. Ale przecież… krwawy tyran z Zimbabwe ma zakaz wjazdu na teren Unii Europejskiej! Publicyści komentujący ten dyplomatyczny zgrzyt zastanawiali się, czy administracja Watykanu, godząc się na obecność Mugabego, złamała w ten sposób obyczaj dyplomatyczny (juryści są zgodni: prawa na pewno nie złamano), czy może po prostu urzędnicy Stolicy Apostolskiej okazali miłosierdzie i wiarę w zbawczą moc chwili i miejsca? Walewski nie szuka na siłę odpowiedzi na tego rodzaju pytania – poprzestaje na charakterystyce wydarzenia i wyliczeniu jego podstawowych reperkusji, a ocenę pozostawia nam samym. Autor musi być świadomy ryzyka wpisanego w obraną strategię – taki sposób narracji jednych czytelników zaintryguje, innych może jednak irytować lakonicznością.

Mugabe_papież_Franciszek

Autor lubi bawić się z czytelnikiem. Świetnie żongluje faktami. Widać to dokładnie w rozdziale poświęconym kwestii poprawności stroju. Według Walewskiego reakcja na oryginalną kreację gościa często odgrywa rolę papierka lakmusowego dobrych manier dyplomaty. Dowiódł tego książę Filip podczas rozmowy z prezydentem Nigerii Oluṣẹgunem Ọbasanjọ, który przybył na spotkanie ubrany w tradycyjne etniczne szaty. Małżonek królowej Elżbiety skomentował strój lidera jednego z najbogatszych i najpotężniejszych krajów Afryki krótko: „Wygląda pan, jakby szykował się do spania”. Szkoda, że Walewski nie sprawdził, jak dialog ten skomentowano w prasie nigeryjskiej. Uprzedzę – Nigeryjczycy nie zostawili suchej nitki na poczuciu taktu ich byłych kolonizatorów. A niedługo później znacznie spadły obroty kilku brytyjskich firm szukających szczęścia nad Zatoką Gwinejską.

Gesty znaczące

Szczególną rolę w protokole dyplomatycznym odgrywa dbałość o detale, przekonuje Walewski. Trudno się z nim nie zgodzić. Czasem jeden ruch, kilka wypowiedzianych zdań może zmienić relacje między krajami, a nawet odmienić globalne imaginarium polityczne. Z pogrzebu Nelsona Mandeli wszyscy pamiętamy słynne „hendszejki” między Raúlem Castro, młodszym bratem Fidela, a Barackiem Obamą, zapowiadające odwilż na linii Waszyngton-Hawana, czy nagranie rozmowy premiera Czech Jiřego Rusnoka z ministrem obrony Vlastimilem Pickiem, w którym pierwszy stwierdził elokwentnie: „14 [przeddzień pogrzebu Mandeli] to jest w sobotę. Tak to jest do dupy. Mam obiad, a potem kolację”. Z ceremonii funeralnych „ojca tęczowego narodu” do historii przeszły także zdjęcia „z rąsi” uśmiechniętej premier Danii Helle Thorning-Schmidt z Davidem Cameronem i Barackiem Obamą. Gdzie w tym wszystkim nastrój podniosły, gdzie szacunek dla zmarłego, pytali wówczas korespondenci z całego świata.

obama_na_pogrzebie_Mandeli

Skarbnicą spektakularnych faux pas są kolekcje prezentów, darów nieustannie wymienianych podczas oficjalnych spotkań. Przykładowo, François Hollande podczas wizyty w Mali, kilka chwil po wyjściu z samolotu, otrzymał w podarunku wielbłąda. Prezydent najpierw zażartował, że dzięki niemu będzie mógł wreszcie omijać paryskie korki. Ostatecznie biedne zwierzę zostało w Timbuktu, gdzie przez pomyłkę trafiło na stoły rodziny, która miała się opiekować wielbłądem. Wobec dramatycznego obrotu wydarzeń, władze malijskie nie straciły rezonu i wysłały do Paryża nowy, ponoć większy i lepiej wyglądający „okręt pustyni” – relacjonuje Walewski, oddając dynamikę afery, która na Sekwaną przeszła bez większego echa, natomiast nad Nigrem, co warto dodać, była o wiele dłużej komentowana.

Warsztat dziennikarski

Przytoczone powyżej przykłady wpadek polityków nie oznaczają jednak, że Walewski w jakikolwiek sposób absolutyzuje znaczenie protokołu dyplomatycznego. Traktuje go jako zbiór nie tyle zasad, co wskazówek dla ludzi otwartych na świat, czy też po prostu jako test IQ dla mężów stanu. Potwierdza to choćby interesujący rozdział „Różnice kulturowe”, w którym zwrócono uwagę na determinujący wpływ socjalizacji na postrzeganie niuansów w świecie wielkiej polityki. Dyplomata, według Walewskiego, musi wykształcić w sobie swoistą wrażliwość na dystynkcje kulturowe i mieć przy tym niebywały refleks. Tylko wtedy uniknie wpadek, które łatwo mogą przerodzić się w skandal międzynarodowy.

Najsłabszą częścią książki są źródła. „Przywitaj się z królową” nie pretenduje do miana vademecum, podręcznika dla dyplomaty czy pracy naukowej. Mimo to dosyć rozczarowujące jest odwoływanie się w treści do zaledwie kilku książek, a skupienie się na samych de facto materiałach prasowych, krótkich doniesieniach i sprawozdaniach dostępnych w internecie. Walewski zna (i obficie cytuje) cztery książki poświęcone dyplomacji („Historię dyplomacji polskiej” Zbigniewa Wójcika, „Protokół dyplomatyczny. Ceremoniał, etykieta”  Tomasza Orłowskiego, „Historię dyplomacji polskiej” Henryka Wisnera oraz „Protokół dyplomatyczny i dobre obyczaje” Cezarego Ikanowicza i Jana Wojciecha Piekarskiego) oraz jedną dotyczącą komizmu („Gafy – komizm mimowolny” Stefana Garczyńskiego). Bibliografia ta, zestawiona z pokaźną liczbą barwnych zdjęć zamieszczonych w publikacji, niestety, prezentuje się ubogo.

Na usprawiedliwienie Walewskiego dodać można, że nie jest on ani historykiem, ani antropologiem, tylko dziennikarzem radiowym. Książka „Przywitaj się z królową” powstała na podstawie audycji prowadzonych przez niego w Polskim Radiu, w szczególności programów „Trzecie oblicze dyplomacji”, „Trzy strony świata” i „Europa od kuchni”. Zabieg, polegający na opracowaniu radiowego materiału publicystycznego, dziesiątek godzin rozmów i wywiadów w formie syntezy książkowej, jest trudny do wykonania. Przyznać trzeba, że Walewski zdołał stworzyć barwną antologię, którą czyta się jak najlepszą powieść. To pozycja warta lektury – zarówno dla mężów stanu, pracowników korpusu dyplomatycznego, jak i dla nas, zwykłych ludzi, podpatrujących ukradkiem polityków i wyczekujących, kiedy im się znowu noga powinie.

 

Książka:

Łukasz Walewski, „Przywitaj się z królową. Gafy, wpadki, faux pas i inne historie”, Wydawnictwo Sine Qua Non, Kraków 2015.

SKOMENTUJ

Nr 359

(47/2015)
24 listopada 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj