Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Chiny] Poślizg czy...

[Chiny] Poślizg czy sukces? O wizycie prezydenta Dudy

Katarzyna Sarek

Czy dopiero co zakończona wizyta naszego prezydenta w Chinach była sukcesem i czy dzięki niej rozkwitnie przyjaźń polsko-chińska, a Nowy Jedwabny Szlak stanie się naszą autostradą do nieba? Pogdybajmy.

Polscy politycy nie mają szczęścia do zagranicznych wizyt. Ze zwyczajowo nudnych ciągów spotkań, rozmów i negocjacji polskie media wychwytują przeważnie niefortunne momenty i ośmieszające detale. Niewinne przymierzenie wełnianej czapki przez premiera Tuska i otrzymanie najwyższego odznaczenia peruwiańskiego „Słońce Peru” w kraju przyniosło mu jedynie falę drwin i szyderstw. Japońskim faux pas z krzesłem i szogunem prezydenta Komorowskiego mógł demokratycznie zawstydzić się każdy Polak. Również bliski ośmieszenia był prezydent Duda, ponieważ polskie programy informacyjne z lubością pokazywały, jak nieporadnie drepcze po śliskim jak szklanka Wielkim Murze. Bo po co pokazywać gadające głowy, konferencje prasowe i podpisywanie umów, jak można błysnąć kilkoma sekundami z tracącym równowagę prezydentem?

Żarty na bok – większość polskich mediów nie interesowała się zbytnio wizytą Dudy w Chinach. Czy słusznie? W tym momencie nie da się udzielić odpowiedzi na to pytanie, efekty spotkań (jeśli będą) zobaczymy dopiero za jakiś czas. Mimo to wielu dziennikarzy, opierając się na niezbyt wyczerpujących relacjach prasowych i oficjalnych komunikatach, obwieściło, że wizyta jest oszałamiającym sukcesem (w czym celowały media prawicowe), lub potraktowało ją jako kolejną, nic nie wnoszącą zagraniczną eskapadę głowy państwa (w czym celowały te lewicujące i raczej niechętne nowej władzy). Chlubnym wyjątkiem było jedynie Polskie Radio, które fachowo i na bieżąco informowało o przebiegu wizyty. W przeciwieństwie do polskich, chińskie media relacje z wizyty Dudy umieściły na czołówkach wiadomości i skupiły się na konkretnych informacjach, a nie na ślizgawce.

Wizyta sama w sobie sukcesem raczej nie była, przynajmniej sądząc po tych informacjach, które przedostały się do opinii publicznej. Prezydent pojawił się na Forum Gospodarczym w Suzhou, na którym spotykają się przedstawiciele 16 krajów Europy Środkowo-Wschodniej i Chin; potem poleciał do Pekinu, gdzie spotkał się z najważniejszymi decydentami ChRL. Przyjęto go z najwyższymi honorami, hymnami i salwami. Prezydent złożył niezwykle mocne deklaracje o chęci współpracy i roli Polski jako„ambasadora” relacji pomiędzy Chinami, Europą Środkowo-Wschodnią i Unią Europejską. Podpisano memoranda o porozumieniu między bankami BGK i największym bankiem świata ICBC oraz pomiędzy ICBC a Polską Agencją Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ), umowę o współpracy w turystyce, a także porozumienie międzyrządowe o wspólnym wsparciu projektu „Jeden Pas i Jeden Szlak”, jak oficjalnie nazywa się Jedwabny Szlak 2.0.

Nie udało się przeforsować rzeczy dla nas najważniejszej, czyli zniesienia embarga na polską żywność, ani nie wiadomo, czy i kiedy to nastąpi. Chiny ani nie wybudują nam szybkich kolei, ani elektrowni atomowej (o przygotowywanych do podpisu umowach informowała w wycieku kontrolowanym chińska agencja informacyjna Xinhua). Nasze największe oczekiwania, choć chyba niepoparte szczegółowymi wyliczeniami, związane są ze współpracą w powstawaniu Nowego Jedwabnego Szlaku – linii kolejowych mających na nowo połączyć Azję z Europą. Z racji naszego położenia geograficznego liczymy na profity związane z rolą węzła komunikacyjnego i punktu przeładunkowego.

Nie da się ukryć, że Chiny od kilku lat obdarzają nas atencją i kontakty polityczne zdecydowanie się polepszyły, ale za tą polityczną odwilżą wciąż nie idzie ożywienie gospodarcze. 10:1 – tak wygląda nasz deficyt w wymianie handlowej z Chinami. Mimo starań wciąż sprzedajemy do Państwa Środka dziesięciokrotnie mniej niż od niego kupujemy. Czy przebiegająca w przyjacielskiej atmosferze wizyta prezydenta Dudy w końcu przełamie impas gospodarczy? Czas pokaże. Obawiam się jednak, że będzie tradycyjnie – czyli nie będziemy umieli, a może nie będziemy w stanie wykorzystać chińskiej sympatii. Nie zapominajmy również, że nie jest ona bezinteresowna…

I przyznam, że zafrapowała mnie sprzeczność w zachowaniach naszego prezydenta. Dlaczego na wizytę do kraju komunistycznego (z nazwy, konstytucji i oficjalnej retoryki) wybrał akurat koszulkę firmy Red is Bad, produkującą tzw. odzież patriotyczną, a na miejscu składał niespotykane do tej pory w relacjach polsko-chińskich gorące deklaracje przyjaźni i chęci współpracy? To w końcu „red is bad” czy nie? A może czerwone jest złe tylko w Polsce, a poza granicami różnice ideologiczno-moralne tracą znaczenie i liczą się tylko i wyłącznie pieniądze?

Byłby to dowód na brak ideologicznego zacietrzewienia prezydenta, a zatem cechę dla polityka korzystną. Choć jako były członek partii Prawo i Sprawiedliwość i zadeklarowany kontynuator myśli śp. prezydenta Kaczyńskiego powinien chyba zgadzać się z programem PiS-u, w którym na stronie 150. widnieje deklaracja: „Choć uważana za domenę czystego realizmu, polityka zagraniczna, naszym zdaniem, nie może też abstrahować od wymiaru aksjologicznego. Najtrafniej określił go śp. Prezydent: w polityce międzynarodowej – trzeba «wybrać wolność i obronić prawdę»”.

Nie rozumiem także zachwytów prawicowych mediów. Czy to dobrze, że nasz otwarcie demonstrujący religijność prezydent chce przyjaźnić się z krajem, gdzie prześladuje się katolików i burzy kościoły? Pozostaje także kwestia praw człowieka, które w Chinach od kilku lat łamane są z niespotykaną energią i gorliwością – choć wiem, że przypominanie tego publicznie coraz częściej kończy się otrzymaniem łatki naiwniaka i frajera, który nie rozumie współczesnego świata. Ale jeszcze całkiem niedawno także pan prezydent energicznie występował przeciwko krajom, w których rząd łamie prawa swoich obywateli. W październiku ubiegłego roku w Parlamencie Europejskim podpisał się pod wspólnym projektem rezolucji w sprawie praw człowieka w Uzbekistanie, w którym m.in. nawołuje się do zacieśnienia współpracy polityczno-gospodarczej, ale także zwraca się uwagę, „że podstawą tych stosunków musi być wzajemne przestrzeganie zasad demokracji, praworządności i praw człowieka”.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 360

(48/2015)
3 grudnia 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj