Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Są różni, jak...

Są różni, jak to ludzie. O „Tetrusie” Kazimierza Szymeczki [KL dzieciom]

Piotr Miller

Łatwo „Tetrusowi” uwierzyć, bo – choć „nie jest literaturą faktu” – jest historią prawdziwą, wiarygodną, możliwą, całkiem prawdopodobną. Miejscami wzruszającą, czasem zabawną, a od początku do końca interesującą.

Niewiele wiem o rugby.
Niewiele wiem o życiu na wózku inwalidzkim.
Jeszcze mniej – o rugby na wózkach.

„Tetrus” to książka dla trochę starszych dzieci lub nastolatków, wydana w serii Plus Minus 16. Jest sprawnie napisana i – pomimo pewnych słabości – warta przeczytania. Nie ma tutaj lukrowania i łzawej historyjki, mimo że po wypadku główny bohater musi pokonać depresję i znaleźć w sobie motywację, żeby żyć i rozwijać się dalej, teraz jako tetraplegik, czyli tytułowy „Tetrus”. Nie jest to hollywoodzka opowiastka o miłości, która pokona przeszkody, choć Michał zakocha się w niezwykłej dziewczynie – Natalii. Sam autor we wstępie oznajmia, że „Tertus” to „nie literatura faktu”, choć powstał w oparciu o doświadczenia zgromadzone podczas dwóch laty pracy Szymeczki w ośrodkach Caritasu. Zastrzega także: „nie gloryfikuję niepełnosprawnych ani nie ubliżam im. Są różni, jak to ludzie”.

KLDzieciom_okładka

„Tetrus” Kazimierza Szymeczki opowiada trochę o sporcie, więcej – o życiu na wózku. Przede wszystkim jednak stanowi zapis drogi, którą w ciągu roku pokonuje szesnastoletni Michał „Nielat” – od wypadku samochodowego do startu w międzynarodowych zawodach, zawodach sportowców na wózkach. Michał trafia do ośrodka w Borowej Wsi między innymi dlatego, że chce walczyć o swoją niezależność. Nie chce być ciężarem dla ojca, który nie potrafi się znaleźć w nowej sytuacji, ani dla matki, która w szoku pourazowym znalazła się w szpitalu psychiatrycznym.

Wspierany jednie przez wujka młody bohater szybko przekonuje się, że ośrodek to świat w miniaturze, zamieszkany przez ludzi wszystkich rodzajów: mądrych i głupich, miłych i samolubnych, uczciwych i wyrachowanych. Uczy się życia z kalectwem i zasad panujących wśród doświadczonych kolegów: nie bądź „męczydupą”, pielęgnuj poczucie humoru, sprzątaj po sobie, nie wyżywaj się na słabszych. Dzieli pokój ze Stefanem – mechanikiem o twarzy „sympatycznego bandyty”, który stanie się jego mentorem i przewodnikiem. Dzięki niemu także Michał znajdzie się w drużynie rugby.

Opowieść ma szybki rytm – nawet w częściach rozgrywających się w szpitalu tuż po wypadku Michała – jeszcze przyspieszający w opisach meczów. Wtedy możemy odczuć emocje zawodników, tempo rozgrywki, szybkość reakcji. Bohaterowie się ze sobą nie patyczkują, bo ich życie nie jest łatwe. Kurs wytyczają im reguły, które stworzyli, których przestrzegają i których przestrzegania wymagają od innych „kulawych”. Łatwo „Tetrusowi” uwierzyć, bo – choć „nie jest literaturą faktu” –  jest historią prawdziwą, wiarygodną, możliwą, całkiem prawdopodobną. Miejscami wzruszającą, czasem zabawną, a od początku do końca interesującą.

Na początku wspomniałem o słabościach, które – choć istnieją – nie zaważyły na mojej ostatecznej ocenie. Jedną z nich jest dość nachalna dydaktyka religijna. Jej zrozumiała w ośrodku Caritasu obecność miejscami zdaje się na siłę wciśnięta w usta postaci. Nie na tyle często jednak, by stało się to nieznośne. Drugą jest brak równowagi pomiędzy niewystarczającym wyjaśnieniem pewnych aspektów życia bohaterów, a łopatologicznym tłumaczeniem spraw oczywistych. Może jednak powodem tych mankamentów jest osoba narratora i jego stosunek do świata przedstawionego, a nie chwilowa słabość autora? Zważywszy, że „Tetrus” to naprawdę interesująca książka, jestem skłonny uznać to uzasadnienie za satysfakcjonujące.

Niewiele wiem o rugby, czy o rugby na wózkach inwalidzkich.

Ale moja niewiedza na temat życia na wózku jest obecnie nieco mniejsza.

 

Książka:

Kazimierz Szymeczko, „Tetrus”, Wydawnictwo Literatura, Łódź 2015.

 

* Rubrykę redaguje Katarzyna Sarek.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 362

(50/2015)
15 grudnia 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj