Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Z miasta] Kieszonkowy...

[Z miasta] Kieszonkowy wieżowiec, czyli kolejny wymiar dogęszczania miasta

Wojciech Kacperski

Najnowszy wieżowiec przy ulicy Kopernika w Warszawie, który powstał na bardzo niewielkiej działce, od samego początku budził kontrowersje. Należy jednak przyznać, że wraz z zakończeniem inwestycja ta objawiła swoje nieco inne, pozytywne oblicze.

Gdy dwa lata temu w mediach pojawiła się informacja na temat nowej inwestycji w ścisłym śródmieściu Warszawy, na rogu ulic Kopernika oraz Ordynackiej, w sieci zawrzało. Nie dość, że miała zasłonić okna pobliskiej kamienicy, to jeszcze wiele osób nie spodziewało się, że na tak małej działce może cokolwiek powstać. Sam miałem wątpliwości co do tej inwestycji. Jednak teraz, gdy jest ona już bliska ukończenia, wydaje się, że projektanci Grupy 5 Architekci wygrali i zaprojektowali budynek, który udanie wpisuje się w tkankę miejską.

20151222_142317

Budynek być może zasłania okna pobliskiej kamienicy, jednak warto zauważyć, że na tym jego negatywne oddziaływanie się kończy. Warto przy okazji przypomnieć, że gdy kamienica oddawana była do użytku, okna te nie były przewidziane. Co jednak z kawałkiem zieleni, który się tutaj wcześniej znajdował? Naturalnie, szkoda każdego skrawka zieleni, który znika z przestrzeni miejskiej, ale w pobliżu jest bardzo duży zespół parkowy zlokalizowany za Uniwersytetem Muzycznym oraz na tyłach ulicy Foksal, zaś wzdłuż ulicy Kopernika rosną drzewa. Poza tym, działka, na której powstał budynek, od dawna była zaniedbana. Oprócz tego, że służyła pobliskiej kawiarni jako miejsce na ogródek, nie dodawała tej przestrzeni nic poza miejscem do wyprowadzania psów (po których zresztą mało kto tutaj sprzątał). Nowy wieżowiec zaś dobrze domyka pierzeję uliczną, a co najważniejsze, nie wchodzi w konflikt w okoliczną zabudową. Narożne podium posiada ponadto delikatny podcień, który z pewnością przyda się w deszczowe dni.

Tym jednak, za co należy pochwalić architektów (i inwestora), jest wysokość budynku. Nie próbowano bić rekordów, tylko odpowiednio wpisać inwestycję w otoczenie. Udało się to do tego stopnia, że budynek nie tylko nie wystaje bardzo ponad pobliską kamienicę przy Kopernika 25, ale wręcz jest niewidoczny ze skrzyżowania Kopernika ze Świętokrzyską. Ponadto jego elewacja całkiem dobrze zgrywa się z sąsiednimi zabudowaniami. Widać, że kontekst architektoniczny był w tym wypadku inspiracją i projekt nie jest „jednym z katalogu”, lecz został pomyślany specjalnie dla tego miejsca. To szczególnie ważne, ponieważ jest to kolejny wieżowiec powstający w wyniku decyzji o warunkach zabudowy. Jak wiemy z doświadczenia, często wieżowce stawiane na tej podstawie potrafią wyrastać na zasadzie „wyciskania” z przestrzeni, ile się da, również w pewnym oderwaniu od kontekstu architektonicznego. Niechlubnym przykładem takiej zabudowy jest nowy biurowiec na rogu Królewskiej i Granicznej. W tym wypadku jednak inwestor powściągnął swoje zapędy, chociaż mógł naciskać, bo pobliski wieżowiec mieszkalny przy Tamce 49 pozwalał mu na postawienie tutaj bardzo wysokiej wieży, która skutecznie oszpeciłaby tę część Śródmieścia.

Ostatecznie powstał być może osobliwy, bo „kieszonkowy” wieżowiec, jednak wydaje się, że udało się wpisać go w kameralność tego odcinka ulicy Kopernika, stanowiącego zaplecze głośnego Nowego Światu. Trudno przewidzieć, co w nim się znajdzie, miejmy jednak nadzieję, że nie będzie świecił takimi pustkami, jak apartamentowiec, który stanął na miejscu dawnego kina Skarpa. Jeśli mamy w Warszawie stawiać wieżowce, niech będą to te „kieszonkowe”.

SKOMENTUJ

Nr 363

(51/2015)
23 grudnia 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj