Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Peru] Fujimori vs....

[Peru] Fujimori vs. Guzmán

Łukasz Jasina

W kwietniu Peru czeka prawdopodobnie zmiana o historycznym charakterze. Dotychczasowego prezydenta, Ollantę Humalę Tasso, byłego wojskowego i autora zamachu stanu, zastąpi ktoś z dwojga faworytów wyborów – młody i liberalny ekonomista Julio Guzmán albo jego rówieśnica Keiko Fujimori, córka i następczyni byłego dyktatora Alberta Fujimoriego. Zwycięstwo któregokolwiek z nich może oznaczać dla Peru wielką zmianę – ale czy dobrą? Z Limy pisze Łukasz Jasina.

Realia peruwiańskiej polityki są w Polsce mało znane. Przede wszystkim nie interesujemy się tym kontynentem, a artykuły takich autorów Piotr Stasiński czy Artur Domosławski publikowane w polskiej prasie tej sytuacji nie zmieniają. Jeśli już czasem myślimy o Ameryce Południowej, interesujemy się Brazylią lub Argentyną – czasem Kolumbią lub Chile.

W latach 90. było zupełnie inaczej. W wiadomościach w polskiej telewizji Peru pojawiało się często: były to informacje o tragicznej śmierci polskich misjonarzy w peruwiańskiej dżungli (beatyfikowanych ostatnio przez papieża Franciszka), walce z terrorystycznym ruchem Świetlisty Szlak Abimaela Guzmana czy korupcją i zbrodniami prezydenta Fujimoriego.

Po obaleniu tego ostatniego o Peru zrobiło się jednak cicho i tylko od czasu do czasu przypominaliśmy sobie o istnieniu tego kraju, głównie za sprawą informacji o nobliście Mario Vargasie Llosie. Noblista jest zresztą lokalnym świętym – wszędzie znajdują się upamiętniające go tablice, a jego imię nosi nowo zbudowane gmaszysko Biblioteki Narodowej. Pisarz odbiera te hołdy łaskawie z perspektywy Madrytu. W przeciwieństwie do naszego klasyka, Czesława Miłosza, do ojczyzny nie powrócił.

Usunięte z pola zainteresowania mediów Peru radzi sobie jednak całkiem nieźle. Gospodarka rozwija się nie najgorzej. 10-milionowa stolica kraju, Lima, ma wprawdzie problem z demograficzną implozją, ale to nic nowego – czyżby São Paulo czy Rio de Janeiro wyglądały inaczej? W wielu rejonach w kraju relatywnie poprawił się poziom życia.

Poprzednicy obecnego prezydenta – Alejandro Toledo (lokalna wersja Silvia Berlusconiego) i Alan García (charyzmatyczny przywódca opozycji) – nie zdołali jednak doprowadzić do zmniejszenia poziomu korupcji oraz poprawienia autorytetu władzy. W rezultacie kilka lat temu wybory wygrał Humala Tasso – były oficer peruwiańskiej armii, jeden z autorów zamachu stanu z 2000 roku. Humala Tasso jest zresztą w tej dziedzinie recydywistą – kilka lat później próbował również obalić prezydenta Toledo. Koledzy z wojska jemu samemu oszczędzili tej okoliczności.

Na czoło rankingów wysuwają się obecnie kandydaci odpowiadający na potrzeby dwóch zupełnie odmiennych grup ludności. Julio Guzmán – przystojny ekonomista, były wicepremier ds. gospodarczych – przyciąga do siebie przede wszystkim tych, którym się udało – przedstawicieli wyższej klasy średniej i elity. Niestety, jak każdy liberalny ekonomista, który w dodatku pracował przez kilka lat w Banku Światowym, ma skłonność do ignorowania społecznych prądów i lęków. Inna dość nietypowa w południowoamerykańskiej polityce cecha Guzmana – jego żydowskie pochodzenie – dla peruwiańskiego społeczeństwa okazała się zupełnie akceptowalna. Narody Ameryki Łacińskiej są bardziej tolerancyjne, niż się nam zadufanym w sobie Europejczykom wydaje.

Keiko Fujimori to przede wszystkim córka swojego ojca – Alberta. W Peru pamięta go każdy. Przebywa on zresztą stale w stolicy kraju – wszak odsiaduje wyrok dożywotniego więzienia, w tym samym więzieniu, w którym przebywają aresztowani na jego polecenie zbrodniarze, tacy jak inny Guzmán – wspomniany już były przywódca marksistowskich terrorystów.

Alberto Fujimori defraudował pieniądze przeznaczone na wsparcie biednych dzieci, organizował szwadrony śmierci i notorycznie kłamał, ale wielu (zwłaszcza tych biedniejszych) nadal mu wierzy. Jego córka – wolna zdaje się od grzechów ojca – może więc zdobyć odpowiednie poparcie. Na razie inni kandydaci – były prezydent Alan García czy wspierany przez ludność tubylczą Cesar Acuña Peralta raczej się w tej chwili nie liczą.

W kwietniu do władzy w Peru mogą dojść skrajnie liberalny ekonomista lub córka byłego dyktatora. Należy mieć nadzieję, że peruwiański system polityczny ten konflikt przetrzyma.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 369

(5/2016)
6 lutego 2016

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj