Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Feminizując] Wojna przeciw...

[Feminizując] Wojna przeciw kobietom – ciąg dalszy

Katarzyna Kazimierowska

Prawa kobiet w Polsce to świetny temat zastępczy, zwłaszcza gdy rządzącym nie wychodzi rządzenie.

Miałam prawdziwy problem z tym, komu przyznać palmę pierwszeństwa w kategorii „Najbardziej absurdalna wypowiedź ostatnich tygodni”. Pierwszym kandydatem był pełnomocnik rządu ds. równego traktowania minister Wojciech Kaczmarczyk, który pojawił się na Kongresie Kobiet. Do tej pory na kongresie występował premier, w tym roku pani premier nie dotarła, możliwe że ze względu na wewnętrzny konflikt między stanowiskiem pani premier a poglądami pani Beaty. Tymczasem reprezentujący rząd minister Kaczmarczyk oświadczył, że szklany sufit znajduje się jedynie w głowach kobiet, nierówne płace ze względu na płeć to fikcja, zaś dyskryminowana grupa społeczna to… zakonnice. Wielkie brawa! Widzimy, że dziś nawet minister może lansować opinie niezgodne z faktami, bo dla tego rządu liczy się przede wszystkim wizja i nie ważne, na ile jest ona zgodna z rzeczywistością.

Pełnomocnika przebiła jednak posłanka PiS, Bernadeta Krynicka, która uznała, że klauzulę sumienia powinni podpisywać fizjoterapeuci, bo mają prawo odmówić udzielenia pomocy pacjentom, którzy np. mają wkładkę domaciczną, czyli kobietom, bo mężczyźni raczej wkładek nie używają. Wkładka domaciczna to wkładka antykoncepcyjna, zatem – ponownie w walce o bezwzględną „ochronę życia poczętego” – lepiej nie pomagać osobom, które poczynać życia nie chcą.

Trzecim kandydatem do wypowiedzi tygodnia jest prof. Bohdan Chazan, zdetronizowany król lekarskich sumień, dawniej regularnie praktykujący zabiegi aborcyjne, dziś bezwzględnie im przeciwny. Zmienił się ustrój i nagle profesor się przekonwertował i jak to z neofitami bywa, zaczął zwalczać praktykę, której dawniej przyklaskiwał.

W czasie marszu w obronie życia, który przeszedł ulicami Rzeszowa, profesor zaproponował, żeby kobiety, które usuną ciążę, trafiały do więzień. To, że mogą to być nastoletnie ofiary gwałtu, samotne matki wychowujące już kilkoro swoich dzieci czy kobiety, które nie udźwigną – finansowo i fizycznie – wychowania ciężko upośledzonego dziecka, jest nieistotne. Do więzienia! Albowiem kobiety to istoty ćwierćinteligentne, które nie radzą sobie z własnym ciałem i seksualnością, więc jako takie powinny pozostawać pod kontrolą, trzymane krótko groźbą utraty wolności.

 

Siedź Matko Polko cicho, rozmnażaj się ku chwale narodu, utrzymuj rosnącą gromadkę, a jak ci mąż twarz obije, krzyż swój noś dalej i wypatruj końca.

Katarzyna Kazimierowska

Co wywiad albo wypowiedź w sejmie, to bardziej niezwykłe, żeby nie powiedzieć wizjonerskie pomysły, które tylko czekają na komentarz. Jakież używanie miałby dziś Tadeusz Boy-Żeleński, jak wspaniale odnalazłby się Witold Gombrowicz, jakże by rozkwitła Maria Jehanne Wielopolska! Boy-Żeleński niemal sto lat temu popełnił „Piekło kobiet”, pisząc o tym, że w kwestiach pomocy medycznej, aborcji czy choćby opieki okołoporodowej kobiety traktowane są jak obywatele drugiej kategorii. Gombrowicz na pewno celnie wychwyciłby nadgorliwość gorszą od faszyzmu i manipulację stojące za niemal każdą wypowiedzianą myślą polityków PiS. Nie dziwi zatem, że ten wyczulony na absurd pisarz nie jest popularny na prawicy. Wreszcie Jehanne Wielopolska zwana Polemirą (właśnie ukazała się poświęcona jej kapitalna książka Hanny Faryny-Paszkiewicz), jedna z pierwszych obok Zofii Nałkowskiej feministycznych pisarek okresu dwudziestolecia międzywojennego i niezrównana publicystka, otwarcie upomniałaby się o prawa kobiet, niszcząc piórem co bardziej zajadłych prawicowych polityków. Nie ma tej trójki dziś z nami, ale ich duchy unoszą się nad społeczeństwem znękanym wizjami jednego nieszczęśliwego człowieka. Umiejętnie dozuje on napięcie, dopuszczając kiedy trzeba do głosu osoby i organizacje, które swoją wizję świata i Polski uważają za jedynie słuszną.

Prawa kobiet w Polsce to świetny temat zastępczy, zwłaszcza gdy rządzącym nie wychodzi rządzenie. Gdyby zebrać wszystkie pomysły, według których obecny rząd chciałby urządzić kobietom życie, wyglądałoby ono tak: brak edukacji seksualnej w szkołach, zamiast tego matura z religii; brak swobodnego dostępu do antykoncepcji, jedynie z receptą od lekarza – choć zarówno lekarz może odmówić wydania recepty, jak i aptekarz jej realizacji, gdy obaj powołają się na klauzulę sumienia; brak możliwości wykonania inwazyjnych badań prenatalnych z uwagi na ryzyko poronienia, za które i lekarz, i kobieta mogą zostać postawieni przed sądem; pod groźbą więzienia brak możliwości wykonania aborcji, jeśli badania wykazałyby chorobę płodu lub dziecko byłoby wynikiem gwałtu; wreszcie brak możliwości pomocy, jeśli kobiecie obije twarz i/lub ciało jej mąż, bo właśnie na skutek decyzji Zbigniewa Ziobro cofnięto dotację dla Centrum Praw Kobiet, które zajmowało się m.in. ofiarami przemocy domowej. W tłumaczeniu podano, że dotacja została cofnięta, ponieważ Centrum pomaga… „określonej grupie”, a nie wszystkim. Możliwe, że minister sprawiedliwości chciałby, żeby pomagało też oprawcom, może tak byłoby sprawiedliwiej?

Wanda Nowicka kilka lat temu powiedziała w jednym z wywiadów, że od 20 lat toczy się w Polsce wojna przeciwko kobietom. Były to wówczas mocne słowa, ale tak naprawdę ich wydźwięk dziś zyskuje na sile, kiedy Polska brunatnieje i radykalizuje się, a do głosu dochodzą wypowiedzi otwarcie homofobiczne, rasistowskie, seksistowskie i mizoginiczne.

Siedź zatem Matko Polko cicho, rozmnażaj się ku chwale narodu, utrzymuj rosnącą gromadkę, a jak ci mąż twarz obije, krzyż swój noś dalej i wypatruj końca. Przypomina to coraz bardziej czas sprzed 1918 r., kiedy to kobiety w Polsce z okazji odzyskania niepodległości otrzymały prawa wyborcze. Korzystamy z nich do dziś, nie zawsze mądrze.

W biurze mojej znajomej dziewczęta urodzone w latach 80. i 90. chwaliły się wyborem Andrzeja Dudy na prezydenta, a na portalu społecznościowym zamieszczały zdjęcia z podpisem „Mój prezydent”. Cieszyły się równie mocno wygraną PiS-u. Teraz jednak jakoś ich radość przycichła. Skasowały zdjęcia z prezydentem Dudą z portalu społecznościowego. Sporo czasu spędzają na stronach internetowych aptek, kupując przez internet ElleOne, póki jeszcze można bez recepty. Jest szansa, że za 3 lata nie popełnią tego samego błędu podczas wyborów. Pytanie, czy w tym tempie, w jakim postępują zmiany w polskim ustawodawstwie, do wyborów będą mogły przystąpić.

 

* Ilustracja wykorzystana jako ikona wpisu: PublicDomainPictures.net

SKOMENTUJ

Nr 385

(21/2016)
23 maja 2016

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj