Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > Protesty jednoczą, ale...

Protesty jednoczą, ale co dalej?

Z Andrzejem Rychardem rozmawia Jakub Bodziony

„KOD ma do odegrania ogromną rolę w uświadamianiu, że zagrożenie wartości obywatelskich może się przełożyć na sytuację życiową zwykłych ludzi. Potrzebuje jednak czasu, bo znajduje się aktualnie na etapie organizowania się we wspólnocie wartości. Brakuje mu wciąż spójnego komunikatu” – ocenia profesor socjologii Andrzej Rychard.

4 czerwca KOD wraz z częścią partii opozycyjnych będzie demonstrować pod hasłem „Wszyscy dla wolności”. Jak pan ocenia strategię Komitetu? Czy organizacja kolejnych manifestacji ma szanse przebić się przez utrzymujące się na wysokim poziomie poparcie dla partii rządzącej?

Dla opozycji jest to działanie racjonalne, aczkolwiek trudne. Podtrzymuje nastrój mobilizacji społecznej wpisujący się w trend obywatelskiego pobudzenia. Trudność polega na tym, że w dłuższej perspektywie utrzymywanie zaangażowania na tym poziomie bez nowych haseł i konkretów będzie wyzwaniem. Prawdopodobnie pojawi się zmęczenie społeczne. Nie można żyć w ciągłej mobilizacji, która nie prowadzi do bezpośredniego celu politycznego.

Rozwiązaniem wydawać się może upartyjnienie protestów i przeistoczenie ich z obywatelskich w polityczne. Zmieniłoby to ich charakter, więc aby nie zniechęcić części uczestników, potrzebne jest wypośrodkowanie pomiędzy utrzymywaniem określonego poziomu protestu a brakiem bezpośredniego zaangażowania w politykę. Już dzisiaj punkt równowagi jest definiowany inaczej przez różne siły będące częścią tego ruchu.

Z drugiej strony prezydent będzie tego dnia we Włoszech i Watykanie, a zgodnie z decyzją minister Beaty Kempy urzędnicy będą odpracowywać wolny piątek 27 maja właśnie 4 czerwca, który od trzech lat obchodzony jest w Polsce jako Dzień Wolności i Praw Obywatelskich.

Z punktu widzenia obozu rządzącego jest to mało racjonalne i oznacza oddanie 4 czerwca opozycji.

Komitet jest słabo rozpoznany społecznie, strukturalnie i politycznie. Jak ta obrona demokracji, o którą KOD walczy na zewnątrz, jest realizowana wewnątrz jego struktur? Czy sam jest demokratycznie zorganizowany?

Andrzej Rychard

Padraic Kenney twierdzi, że KOD powinien budować wspólnotę, wzorując się na Komitecie Obrony Robotników nie tylko w nazwie, ale i konkretnym działaniu ponad podziałami klasowymi. Czy KOD jest do tego zdolny?

Ta analogia jest złudna. Od czasów KOR-u całkowicie zmieniły się warunki. Wraz z „Solidarnością” funkcjonował on w opresyjnym, niedemokratycznym i chylącym się ku upadkowi systemie. Aktualna sytuacja Polski jest nieporównywalna z tym, co działo się przed upadkiem komunizmu. Słuszne są pewne elementy tej analogii, choćby ten, że KOD powinien być ruchem opartym o ponadklasowe wartości.

A budujące wspólnotę działania wzorowane na pomocy, której KOR udzielał robotnikom?

Pomoc w konkretnych kwestiach była siłą KOR-u, która pozwoliła przełożyć ogólne hasła i nieznane szerzej nazwiska na określone postulaty i osoby. KOD także ma do odegrania ogromną rolę w uświadamianiu, że zagrożenie wartości obywatelskich może się przełożyć na sytuację życiową zwykłych ludzi. Potrzebuje jednak czasu, bo znajduje się aktualnie na etapie organizowania we wspólnocie wartości. Brakuje mu wciąż spójnego komunikatu. Dzisiaj przekaz PiS-u jest skuteczniejszy w kwestiach bezpieczeństwa socjalnego i ekonomicznego.

Czy KOD jest w stanie sprostać tej roli?

Nie wiem. Komitet jest słabo rozpoznany społecznie, strukturalnie i politycznie. Jak ta obrona demokracji, o którą KOD walczy na zewnątrz, jest realizowana wewnątrz jego struktur? Czy sam jest demokratycznie zorganizowany?

Może więc na dłuższą metę KOD jest szkodliwy dla opozycji parlamentarnej? Podczas manifestacji wyręcza polityków w mobilizacji elektoratu, a koalicją „Wolność, równość, demokracja” w budowaniu programu.

Politycy opozycyjni są zajęci głównie sobą, co widać zwłaszcza w przypadku PO. Dla liderów politycznych powinno to być alarmujące. Zwykle gdy powstaje nowa niepartyjna inicjatywa, polskie partie polityczne reagują w prosty sposób, próbując ją przekupić lub zniszczyć. Tymczasem warto zastanowić się, co ten ruch odczytał ze stanu społeczeństwa. Taki sposób myślenia byłby korzystny dla partii opozycyjnych.

Co wniósł KOD do polskiej polityki?

Komitet Obrony Demokracji zinstytucjonalizował spontaniczne niezadowolenie z zagrożenia pewnych instytucji demokracji liberalnej. Pokazał, że istnieje ciągłość sprzeciwu w obronie stałych wartości. Protest stał się hasłem integrującym. To sporo jak na kilka miesięcy istnienia.

 

*Ikona wpisu: fot. Platforma Obywatelska. Źródło: Twitter

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 386

(22/2016)
4 czerwca 2016

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj