Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Trzeba żyć. O...

Trzeba żyć. O „Złotym chłopaku, szmaragdowej dziewczynie” Yiyun Li

Urszula Kuczyńska

Pochodząca z Chin Yiyun Li jest jedną z najbardziej obiecujących amerykańskich pisarek. Jej opowiadania potwierdzają coś, co każdemu, kto miał z Państwem Środka do czynienia, wydaje się oczywiste – w Chinach wszystko zdaje się dziać mocniej. I bardziej.

zloty-chlopak-szmaragdowa-dziewczyna_okladka

Na „Złotego chłopaka, szmaragdową dziewczynę” składa się dziewięć opowiadań autorstwa Yiyun Li – pisarki, która zdaje się wyrastać na prawdziwą wirtuozkę tego niełatwego gatunku. Przebojem wkroczyła na literackie salony już w momencie własnego debiutu. Był rok 2005, kiedy jej pierwszy zbiór opowiadań pt. „Tysiąc lat dobrych modlitw” zdobył główną nagrodę w międzynarodowym konkursie im. Franka O’Connora. I nie tylko ją. Zdobył też serca wielu czytelników – na przykład moje, żeby nie szukać zbyt daleko. Potem była przerwa na niezwykle udaną powieść „Włóczędzy” (Wydawnictwo Czarne, 2010). Powieść, która wymyka się jednoznacznym opisom i żyje w wyobraźni odbiorcy długo po zakończeniu lektury. Teraz, w dziesięć lat po debiucie, pojawiło się dziewięć niezwykłych tekstów pod zbiorczym tytułem „Złoty chłopak, szmaragdowa dziewczyna”. To również tytuł ostatniego z zamieszczonych w tym zbiorze opowiadań, które doskonale spina i w pewien sposób podsumowuje pozostałe osiem.

Yiyun Li na Uniwersytecie Kalifornijskim. Fot. John D. and Catherine T. MacArthur Foundation. Źródło: Wikimedia Commons

Yiyun Li na Uniwersytecie Kalifornijskim. Fot. John D. and Catherine T. MacArthur Foundation. Źródło: Wikimedia Commons

Jest wiele przymiotników, którymi można się posłużyć, by opisać „Złotego chłopaka, szmaragdową dziewczynę”. Jeden z nich ciśnie się jednak na usta jako pierwszy: cały zbiór, wszystkie zawarte w nim teksty są przede wszystkim niezwykle spójne. Łączy je pewna trudna do uchwycenia, a jednak wyraźna atmosfera przepełnionego smutkiem spokoju, który zrodził się z rezygnacji i łagodnej zgody na świat. Ten talent do budowania nastroju i tworzenia klimatu za pomocą oszczędnych środków wyrazu, zdawkowych uwag i krótkich fraz, Yiyun Li zdaje się czerpać z najlepszych wzorców, wyraźnie nawiązując do dziedzictwa niedoścignionej Eileen Chang – swojej chińsko-amerykańskiej poprzedniczki, absolutnej mistrzyni krótkich form.

Opowiadania ze „Złotego chłopca, szmaragdowej dziewczyny” w jakimś stopniu łączy też tematyka, a nade wszystko – rodzaj doświadczeń i przeżyć, z jakimi konfrontuje swoich bohaterów autorka. Yiyun Li nie wymyśla bowiem swoim bohaterom życia jak z bajki. W jej opowiadaniach nikt nikomu nie sypie pod nogi płatków róż, a jeśli już coś komuś zaczyna się w życiu układać, to rzadko układa się w sposób, jakiego życzyłby sobie bohater danej opowieści. Owszem, niektórym żyje się lepiej, niektórym obiektywnie rzecz biorąc, gorzej, ale wszyscy, jak jeden mąż, mają za sobą trudne doświadczenia straty i samotności, również samotności w tłumie. Każdego inaczej, ale każdego równie ciężko doświadcza los. Każdy musi sobie z tym też radzić, więc każdy jakoś – na swój sposób, choć równie koślawo – dźwiga swój ból.

W opowiadaniu „Więzienie” mieszkająca od lat w USA para Chińczyków w średnim wieku wraca do Chin, by wynająć matkę surogatkę. Za kilkadziesiąt tysięcy juenów pochodząca z biednej wioski Fusang urodzi im z in vitro bliźnięta, które zastąpią zabitą w wypadku samochodowym córkę. Nierównowaga relacji, nieprzystawalność przeżyć i pojawiający się zupełnie niespodzianie konflikt interesów sprawiają, że za cenę przybliżenia się do realizacji własnych marzeń każda ze stron staje się zakładnikiem tej dziwnej, a przecież zawartej jak najbardziej dobrowolnie relacji.

W tytułowym tekście „Złoty chłopak, szmaragdowa dziewczyna” główni bohaterowie decydują się zawrzeć małżeństwo z rozsądku (choć nie do końca). W sposób niezwykle nieoczywisty i przewrotny, okazuje się że wbrew pozorom łączy ich miłość. Nie jest to jednak miłość wzajemna. Cicha rozpacz złotego chłopaka i szmaragdowej dziewczyny, żałoba po nadziei, że można żyć tak, jak się chce, a nie tak, jak nakazują społeczne normy, zostawiają czytelnika z uczuciem dojmującej pustki, która prędzej czy później nieuchronnie pojawi się w ich życiu.

W „Płonącym domu” poznajemy całą grupę szukających sposobu na zabicie czasu i oszukanie samotności chińskich cioteczek. Znienacka skonfrontowane ze zdarzeniem, którego nie są w stanie pojąć i które być może nigdy nie miało miejsca, przedsiębiorcze emerytki reagują niby tak samo, a jednak bardzo różnie. Czytelnik zaś jest świadkiem tego, jak bardzo ich zachowanie wynika z życiowych doświadczeń, które różnorako kształtowały poszczególne charaktery.

Yiyun Li pisze o współczesnych Chinach – kraju, w którym spędziła dzieciństwo i młodość i który nadal pozostaje jej ojczyzną (nigdy nie przyjęła amerykańskiego obywatelstwa). Opuściła je jednak już blisko 20 lat temu i ogląda teraz Państwo Środka z pomagającej uzyskać zdrowy dystans i szerokie spojrzenie perspektywy. Być może dzięki temu jej obserwacje – przetworzone w snute pięknym, precyzyjnym językiem opowieści o zachodzących w Chinach przemianach społecznych i sposobach, w jaki ludzie sobie z nimi radzą – zyskują ogólnoludzki, uniwersalny charakter.

Opowiadania Yiyun Li potwierdzają coś, co każdemu, kto miał z Chinami bliżej do czynienia, wydaje się oczywiste: że z powodu tempa, intensywności zdarzeń i przeżyć, zagęszczenia i liczby żyjących w niezwykłej fizycznej bliskości ludzi, w Chinach wszystko zdaje się dziać mocniej i bardziej. I że dzięki temu w Chinach wszystko widać zdecydowanie wyraźniej.

Przede wszystkim opowiadania Yiyun Li ilustrują jednak pewną prostą prawdę o tym, że nas wszystkich – jako ludzi, mieszkańców pięknej planety o nazwie Ziemia – łączy wspólnota uczuć i doświadczeń. I to bez względu na to, w jakim miejscu na świecie czy w jakiej kulturze żyjemy.

Chiny, Państwo Środka, to starożytna kultura, w której pragmatyzm i praktycyzm urosły na przestrzeni wieków do rang absolutnej cnoty. Sankcjonują one daleko idące kompromisy ze światem, w jakim przyszło nam żyć, bo to życie samo w sobie jest dla Chińczyków ogromną, nadrzędną wartością. 出生,就活着 – jak w podbramkowych sytuacjach mawiają czasem Chińczycy. Skoro już się urodziłeś, to trzeba żyć. Lepiej, gorzej, ale żyć. Nawet jeśli nie będzie przepięknie i nie będzie wspaniale. I o tym, między innymi, są zebrane w „Złotym chłopaku, szmaragdowej dziewczynie” historie.

 

Książka:

Yiyun Li, „Złoty chłopak, szmaragdowa dziewczyna”, z jęz. ang. przełożył Michał Kłobukowski, Czarne, Wołowiec 2016.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 392

(28/2016)
12 lipca 2016

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj