Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Feminizując] Sukcesy w...

[Feminizując] Sukcesy w niesprzyjających okolicznościach

Aleksandra Niżyńska

W sporcie, tak samo jak w polityce czy na rynku pracy, reguły gry są dla kobiet nieco mniej korzystne.

Mało kto spodziewałby się pewnie, że felieton z cyklu „Feminizując”, rok po zaprzysiężeniu Andrzeja Dudy na Prezydenta RP i wprowadzanych w życie przez rząd PiS-u koncepcjach „family-mainstreaming”, w miejsce „gender-mainstreaming”, może w tytule zapowiadać jakiekolwiek „sukcesy”. A jednak, mimo zwrotu w kierunku konserwatyzmu i podejmowania działań zdecydowanie utrudniających kobietom życie w Polsce, np. poprzez wstrzymywanie finansowania ogólnopolskiego programu in vitro czy odcięcie od grantów Centrum Praw Kobiet, one nie tylko trwają przy swoim, ale i osiągają sukcesy.

Pierwszy złoty medal dla Polski na igrzyskach w Rio zdobyły kobiety – Magdalena Fularczyk-Kozłowska i Natalia Madaj wygrały finał olimpijskiego wyścigu w dwójce podwójnej kobiet. Wioślarstwo nie jest sportem popularnym, dobrze finansowanym, ale jednocześnie, jak każda dyscyplina trenowana profesjonalnie, wymaga ogromnych pieniędzy. Pieniędzy, których w Polsce na sport kobiecy wydaje się po prostu mniej.

W sporcie, tak samo jak w polityce czy na rynku pracy, reguły gry są dla kobiet nieco mniej korzystne. Obowiązki domowe i macierzyństwo często wykluczają kobiety z treningów w najważniejszym dla nich momencie kariery. Etap profesjonalnego wykonywania określonej dyscypliny jest trudny, ponieważ trzeba mierzyć się z całkowicie niemal zmaskulinizowanymi zarządami związków sportowych, brakiem infrastruktury nie tylko sportowej, ale i opiekuńczej (żłobków, dziennych opiekunów dla starszych rodziców) czy niewybrednymi komentarzami na temat swojego wyglądu, które, jak pokazuje olimpiada w Rio, nie są odosobnionymi przypadkami. Ocenianie olimpijskich medalistek przez pryzmat ich mężów, którzy czasem grają w drużynie futbolu amerykańskiego (przykład brązowej medalistki w strzelaniu, Corey Cogdell), a czasem nigdzie nie grają (przykład pływaczki Kattinki Hoszu) to częste podejście komentatorów sportowych. Ocenianie ciała przez pryzmat seksualności, a nie możliwości sportowych poszczególnych atletek, też jest niestety normą. I tu dochodzimy do sedna problemu związanego z kobiecym sportem.

Bariery dla kobiet na etapie uprawiania profesjonalnego sportu są duże, ale na etapie sportu amatorskiego są wręcz ogromne! Jak wynika z raportu Fundacji V4 „Dziewczęta i kobiety w sporcie” regularnie aktywnych jest 28,6 proc. chłopców i jedynie 15,3 proc. dziewczyn. Dlaczego? Dziewczęta wstydzą się swojego działa w okresie dojrzewania, nie chcą grać w gry zespołowe, bo najczęściej trenerami są mężczyźni, ale są też od sportu odciągane przez otoczenie, gdyż jest on traktowany jako coś mniej poważnego niż nauka albo pasje artystyczne w rodzaju śpiewu czy aktorstwa. A przecież dzięki uprawianiu sportu wiele kobiet odzyskuje pewność siebie, zyskuje siłę do pokonywania kolejnych barier i mierzenia się z przeciwnościami, zaczyna akceptować swój wygląd i przestaje dążyć do nierealnych proporcji ciała. Paradoksalnie dokładnie to, co wstrzymuje młode dziewczęta przed regularnym uprawianiem sportu – niezadowolenie z własnego wyglądu – sprawia, że decydują się na rozpoczęcie regularnych treningów na późniejszym etapie życia.

Praca nad własnym ciałem może przerodzić się w pracę nad samą sobą. A wtedy kobiecy sport staje się pozytywnym bodźcem do samorozwoju, a nie tylko nakładaniem na siebie ograniczeń w celu osiągnięcia nierealnych kształtów. Dlatego warto spojrzeć na Ewę Chodakowską czy Annę Lewandowską z perspektywy feministycznej i zauważyć, że i one, jak wiele kobiet – choć z pobudek zupełnie niezwiązanych z feminizmem – rozpoczęły ćwiczenia fizyczne i zyskały dzięki temu pewność siebie, wzmocniły poczucie własnej wartości i odkryły swą wewnętrzną siłę.

Ale żeńskie sukcesy sportowe to nie jedyne w ostatnim czasie ważne z perspektywy kobiecej osiągnięcia. Wniesienie do sejmu obywatelskiego projektu ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie przez komitet „Ratujmy Kobiety” to sukces na miarę złotego medalu. Po raz pierwszy udało się zebrać aż 215 tys. podpisów pod projektem liberalizującym prawo aborcyjne – dającym kobietom prawo do przerwania ciąży do końca 12. tygodnia jej trwania. Mimo fizycznych ataków na wolontariuszy i wolontariuszki zabiegających o poparcie dla projektu, udało się dwukrotnie przekroczyć liczbę wymaganych 100 tys. podpisów.

Oby ten sukces wzmocnił liberalny ruch w Polsce i dał wiarę, że tzw. family-mainstreaming to nie jedyny paradygmat, w którym przyszło nam obecnie funkcjonować. Olimpiada trwa, mamy szanse na kolejne kobiece medale. Oby szanse projektu obywatelskiego nie zostały zablokowane w sejmowej zamrażarce.

 

* Fot. wykorzystana jako ikona wpisu: Scott Webb; Źródło: Pexels.com

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 396

(32/2016)
15 sierpnia 2016

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj