Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Chiny] Dopóki nas...

[Chiny] Dopóki nas mieszkanie nie rozłączy...

Katarzyna Sarek

Rozwód. Bo zdrada, niezgodność charakterów, zanik więzi emocjonalnej. Ale rozstać się dla niższego wkładu własnego do kredytu? Owszem, w ciągu ostatnich kilku tygodni zrobiło tak dziesiątki tysięcy chińskich małżeństw.

Chińskie media publikują zdjęcia wężowych kolejek przed biurami ds. rozwodów, urzędnicy nie są w stanie obsłużyć wszystkich interesantów, a rozwodnicy in spe śpieszą się, jak mogą, aby jak najszybciej przeciąć węzeł małżeński. A wszystko po to, aby nie przegapić ostatniej szansy na tańsze mieszkanie.

Chińskie prawo inaczej bowiem traktuje małżeństwa pragnące nabyć mieszkanie, inaczej osoby stanu wolnego; liczy się również, czy kupowane lokum jest pierwszym czy też kolejnym. Przynależność do kategorii singli kupujących pierwsze mieszkanie jest najbardziej pożądana, wtedy można dostać kredyt w banku z jedynie 30 proc. wkładu własnego i spłacać raty obniżone o 10 proc. W najgorszej sytuacji znajduje się zaś małżeństwo pragnące kupić drugie mieszkanie (trzeciego i kolejnego nie może już legalnie nabyć!) – ich wkład własny wynosi 50 proc. Widełki różnią się w zależności od miasta, najtrudniej i najdrożej jest oczywiście w metropoliach, takich jak Szanghaj, Pekin, Kanton czy Shenzhen. Zwłaszcza Szanghaj słynie z niespotykanych gdzie indziej obostrzeń – bez miejscowego hukou (meldunku, który dla osób z zewnątrz jest niezwykle trudny do zdobycia) mieszkanie w tym mieście można kupić wyłącznie, gdy udowodni się, że mieszka się w nim od minimum pięciu lat, ma się regularną pensję i ubezpieczenie zdrowotne.

Przepisy różnicujące singli i małżeństwa przy zakupie własnych czterech ścian nie zostały wprowadzone wczoraj, ludzie o nich wiedzą od lat i chętnie z nich korzystają. W wielu miastach, gdy małżeństwo chce kupić nowe lokum, często obserwuje się stałą sekwencję wydarzeń: rozwód, kredyt, ponowny ślub. Obrotnym zajmowało to kilka tygodni. Tu trzeba dodać, że jeśli małżonkowie nie kłócą się o majątek, dziecko czy nie chcą sobie podokuczać, w Chinach rozwód jest udzielany od ręki i z chwilą złożenia podpisu przez urzędnika. Pięć minut i można wyjść z biura jako człowiek wolny od małżeńskich pęt. Dlaczego więc nagle Chińczycy ruszyli falą po rozwody?

Z powodu plotki. Pod koniec sierpnia w sieci pojawiły się pogłoski, że władze Szanghaju szykują się do zmiany przepisów, w myśl których przy kupnie drugiego mieszkania minimalny wkład własny będzie na poziomie 70 proc. Ponadto rozwodnicy nie będą automatycznie uważani za singli i muszą na ten lukratywny status poczekać aż 12 miesięcy. Nic więc dziwnego, że kto miał plany i gotówkę na wkład własny, ruszył się rozwodzić. Biura rozwodowe w Szanghaju odnotowały ponad dziesięciokrotny wzrost w liczbie interesantów. Momentalnie jak szalone skoczyły obroty w biurach nieruchomości. I, co łatwe do przewidzenia, ceny mieszkań. W ciągu tygodnia wzrosły o ponad 5 proc.! A biorąc pod uwagę średnią cenę za metr kwadratowy w Szanghaju – ponad 6 tys. USD – i dość duże metraże, oznacza to piękny zysk dla sprzedających i pośredników.

Cui bono, cui prodest? – zada sobie pytanie, całkiem słusznie, człowiek z bogatym doświadczeniem życiowym, mający choćby minimalne pojęcie o prawie rzymskim. Odpowiedź sprawnie znalazła chińska policja i na początku września aresztowała kilku agentów nieruchomości pod zarzutem rozpowszechniania plotek w celu uzyskania korzyści. Oczywiście, władze zaprzeczały, że planowane są jakiekolwiek zmiany w prawie, ale oficjalne dementi przyczyniło się do dalszego zwiększenia liczby udzielonych rozwodów i sprzedanych mieszkań, co dobitnie pokazuje poziom zaufania chińskich obywateli wobec słów swych włodarzy.

Niska, i wciąż malejąca, dostępność mieszkań od lat jest palącym społecznym problemem w Chinach. Władze za pomocą prawa usiłują zahamować wzrost cen, ale nie odnoszą na tym polu sukcesów. Rządowe statystyki wciąż pokazują rosnące słupki cen nieruchomości. W ponad 30 dużych chińskich miastach średnie ceny metra kwadratowego w 2016 r. są wyższe o 15 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym. Liczba rozwodów także rośnie – w roku 2015 było ich 3,8 mln, o 5,6 proc. więcej niż rok wcześniej.

Run rozwodowy spotkał się z mieszanymi reakcjami i komentarzami w chińskim internecie. Wiele osób potępiało czasowych rozwodników za deptanie związku dla mamony i wykorzystywanie luk w prawie, inni wręcz podkreślali romantyzm i wzajemne zaufanie. Nietrudno sobie przecież wyobrazić, że współmałżonek mógłby rozwód na niby potraktować całkiem serio, a wieczorne szepty do ucha: „Kochanie, rozwiedźmy się, kupimy nowe gniazdko”, wykorzystać jako słodkie kłamstwo.

* Fot. wykorzystana jako ikona wpisu: Billie Grace Ward; Źródło: Flickr.com

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 402

(38/2016)
22 września 2016

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj