Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Azja w zbliżeniu]...

[Azja w zbliżeniu] Chińczycy chcą otoczyć Indie

Krzysztof Renik

Chińczycy konsekwentnie dążą do wzmocnienia swoich wpływów na Oceanie Indyjskim i Morzu Południowochińskim. Budzą tym zaniepokojenie Indii.

Indyjsko-chińskie spory graniczne nie są niczym nowym. Od dziesiątków lat stanowią kość niezgody między obu państwami. Co prawda zarówno Pekin, jak i New Delhi niechętnie przyznają, że w walce o terytoria są rywalami, jednak geopolityczna rzeczywistość nie pozostawia co do tego wątpliwości.

Spory dotyczą przebiegu himalajskiej granicy, oddzielającej od siebie obie potęgi. Nieufność co do przebiegu linii granicznej ugruntowała indyjsko-chińska wojna w Himalajach z 1962 r. Z punktu widzenia New Delhi jej skutkiem było zajęcie przez Chiny kilku spornych obszarów zarówno w zachodniej, jak i wschodniej części Himalajów. Chodzi m.in. o terytorium Aksai Czin, należące do obszaru Ladaku w zachodnio-północnej części Indii, i niewielkich obszarów w rejonie indyjskiego stanu Arunaczal Pradeś na wschodzie. Z punktu widzenia Pekinu z kolei Indie bezprawnie zajmują część tego ostatniego terytorium. Chińczycy roszczą też sobie prawo do tybetańskiego klasztoru w Tawangu, znajdującego się na terenie Arunaczal Pradeś. Twierdzą, że skoro w Tawangu urodził się jeden z dalajlamów, duchowych przywódców Tybetańczyków, a Tybet jest zdaniem Pekinu częścią terytorium chińskiego, to i miejsce narodzin jednego z tybetańskich przywódców powinno należeć do Chińskiej Republiki Ludowej. O tyle to zaskakująca interpretacja, że komunistyczne władze Chin odżegnują się od religii, dlaczego więc tak bardzo niepokoi ich fakt, że miejsce narodzin jednego z tybetańskich przywódców religijnych znajduje się poza chińskim terytorium? Przecież dalajlamowie nie są postaciami uznawanymi przez chińskich komunistów… Ale to pytania retoryczne – chodzi wszak o terytoria ważne z punktu widzenia interesów geostrategicznych.

Temat spornych terytoriów powrócił w ostatnich tygodniach, kiedy władze w New Delhi zaczęły wyrażać zaniepokojenie kolejną inicjatywą gospodarczo-polityczną Chin, która zdaniem polityków indyjskich sprzyjać będzie uprawomocnieniu chińskiej aneksji terytorialnej na wspomnianym już obszarze Aksai Czin oraz w części Kaszmiru, okupowanego – jak twierdzą politycy z New Delhi – przez Pakistan. Chodzi mianowicie o China-Pakistan Economic Corridor (CPEC), czyli korytarz gospodarczy, który ma łączyć Chiny z Pakistanem i przebiegać przez terytoria będące przedmiotem sporu indyjsko-chińskiego, a także sporu indyjsko-pakistańskiego. Zresztą współpraca chińsko-pakistańska od dawna niepokoi i denerwuje Indusów, a płynące z obu stolic zapewnienia o chińsko-pakistańskich przyjaźniach przyjmowane są w New Delhi z wyraźną irytacją.

Na kontrowersje związane z budową wspomnianego korytarza, łączącego Chiny z Morzem Arabskim, zwrócił ostatnio uwagę wiceminister spraw zagranicznych Indii S. Jaishankar. Podczas forum polityczno-gospodarczego w New Delhi, odbywającego się w obecności indyjskiego premiera Narendry Modiego, zaznaczył, że choć Chiny są bardzo wyczulone na kwestie suwerenności terytorialnej, to nie w pełni respektują wrażliwość swoich sąsiadów. Podkreślił, że projekt China-Pakistan Economic Corridor dotyczy terytorium, które przez Indie uważane jest za indyjskie i pozostaje przedmiotem niezakończonego sporu.

Z punktu widzenia interesów indyjskich powstanie owego chińsko-pakistańskiego korytarza jest nie tylko kwestią wrażliwości i prestiżu. Zakończenie wspólnego projektu Pekinu i Islamabadu będzie także oznaczało, że Chiny otworzyły sobie bezpośrednią drogę lądową do Morza Arabskiego i do swej bazy morskiej w porcie Gwadar, znajdującym się na terytorium Pakistanu. Będzie to jednocześnie kolejny krok na drodze do zbudowania przez Pekin „naszyjnika z pereł”, który od strony Oceanu Indyjskiego ma otoczyć Indie. Przyczółki tego „naszyjnika” powstały już na należących do Birmy Coco Islands oraz na Sri Lance. Utworzenie całorocznej nowoczesnej drogi lądowej z Chin do Pakistanu sprawi, że pakistańska część „naszyjnika z pereł” będzie jeszcze ściślej związana z Chinami. A to budzi w New Delhi niepokój, pozwoli bowiem Chinom na jeszcze bardziej dynamiczną obecność w akwenie Oceanu Indyjskiego, który Indie uważały i uważają za swoją sferę wpływów.

Mówiąc o chińskiej polityce rozszerzania stref wpływów i panowania nad nowymi terytoriami, indyjscy politycy zwracają uwagę, że Pekin dąży do wzmocnienia swej obecności nie tylko na Oceanie Indyjskim, lecz także na Morzu Południowochińskim. A spór o wody tego akwenu to ich zdaniem kolejny przyczynek do chińskiej polityki ekspansji.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 419

(3/2017)
19 stycznia 2017

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj