Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Usłyszeć zduszony krzyk....

Usłyszeć zduszony krzyk. Recenzja „Domu nie z tej ziemi” Małgorzaty Strękowskiej-Zaremby [KL dzieciom]

Krzysztof Rybak

Przemoc domowa to temat nadal rzadko spotykany w literaturze dziecięcej. Powieść Małgorzaty Strękowskiej-Zaremby w subtelny sposób przybliża ten problem młodemu odbiorcy i uczy, jak reagować na, często niezauważalną na pierwszy rzut oka, tragedię.

dom-nie-z-tej-ziemi-okładka (1)

Marysia to stroniąca od rówieśników dziewczynka, która całe dnie spędza w krzakach lub na drzewie, obserwując tytułowy „dom nie z tej ziemi” i jego mieszkańców. W jej oczach budynek wyróżnia się na tle pozostałych: nigdy nie pada nad nim deszcz, rzuca cień do wewnątrz, wypełniając nim wszystkie pokoje, w środku pada śnieg. Nieraz dziewczynce przydarza się spaść z punktu obserwacyjnego i nabić sobie guza. Pewnego razu zauważa ją Daniel, chłopak z sąsiedztwa, który na początku nie dostrzega wyjątkowości budynku, ale – nauczony przez Marysię widzieć i słyszeć – chce pomóc dziewczynie w odkryciu tajemnicy, którą kryją ściany domu. Tak zaczyna się wspólna przygoda. W jej trakcie bohaterowie spróbują „odczarować” dom zmieniający swoich lokatorów, wejdą do środka i pokonają wiele przeszkód, by wreszcie odkryć jego straszną tajemnicę. Jak się bowiem okazuje, w domu grasuje „lew”, czyli ojciec, który w napadach agresji bije swoje dzieci. Dopiero na końcu czytelnik odkrywa, że jednym z nich jest Marysia, której skrzętnie ukrywane siniaki i guzy to efekty przemocy domowej.

Mój tata jest jak lew

Dzieci uwielbiają przesadę, również wyolbrzymianie zalet swoich rodziców. Przykładem może być książka „Tata” Toona Tellegena (Dwie Siostry 2016). W oczach Marysi jej tata staje się lwem, jednak metafora silnego, odważnego ssaka, króla wszystkich zwierząt zostaje odwrócona – ojcu wyrasta grzywa, zęby zamieniają się w kły, a ręce w łapy, którymi dosięga i rani swoje dzieci. Jego roznoszący się po całym domu ryk paraliżuje mamę, przez co nie może obronić swoich pociech, a „zły” dom pilnuje, aby odgłosy przemocy nie opuściły jego ścian. Wszystko dzieje się dlatego, że – jak mówi Marysia – „dom zmienia niektórych w potwory”. Podobnego ojca widzieliśmy już w „Złym panu” Gro Dahle i Sveina Nyhusa (EneDueRabe 2013) czy „Musie jabłkowym” Klaasa Verplancke (Dwie Siostry 2016). Świetnie, że również w polskiej literaturze dziecięcej nie brakuje takiej pozycji, dzięki której autorka nie tylko otwiera czytelnikowi oczy na, często niezauważalny na pierwszy rzut oka, problem, ale również silnie angażuje go w wydarzenia za pomocą pogłębionych opisów stanów uczuciowych bohaterów.

dom_ilustracja1

Serce bije w rytmie bicia

Bicie serca to motyw przewodni powieści. Opis fizjologii dziecięcej, zarówno przestraszonej Marysi, jak i odważnego Daniela, pojawia się na wielu stronach książki, nie o wszystkim bowiem można powiedzieć wprost, nie wszystko jest w stanie pojąć dziecięcy rozum, a serce reaguje zawsze: „Jej serce załomotało. Nic dziwnego. Żeby opowiedzieć o wszystkich tajemnicach t e g o domu, trzeba było mieć serce chronione twardym pancerzem, a nie takie zwyczajne, w kruchej jak ptasie jajko skorupce”. Parafrazując słowa Janusza Korczaka [1], autorka podkreśla rozmiar uniwersum emocjonalnego młodego człowieka, o wiele większego niż dorosłych. Serce bowiem jest niezwykle wrażliwe i łatwo poddaje się złemu wpływowi. Bita przez ojca-lwa Marysia chciała nawet „żyć dalej bez serca, bo gdy się nie ma serca, widzi się mniej i mniej czuje”.

Od baśni do horroru

W swojej powieści Strękowska-Zaremba w interesujący sposób przeplata ze sobą różne konwencje literackie, tworząc nie tylko powieść obyczajową zaangażowaną społecznie, ale również wplatając w narrację elementy baśni, horroru i powieści przygodowej. Dom jest bowiem „tak samo tajemniczy i złowrogi jak chatka z piernika Baby-Jagi, chociaż nie stoi na kurzej nóżce”, chronią go groźne krasnoludki, a w środku kryje się potworny lew. Co tym bardziej niepokojące, akcja rozgrywa się w okolicy ulic Radosnej, Słonecznej i Pogodnej. Idylliczne otoczenie silnie kontrastuje z wydarzeniami, które mają miejsce. Z jednej strony grozę tworzą elementy potworności samego budynku, panująca w nim ciemność i czyste zło nakłaniające tatę do krzywdzenia innych, z drugiej – decyzja Daniela o udziale w tej ekscytującej „przygodzie”, jak sam nazywa odkrywanie tajemnic domu (liczy bowiem na „walkę z zastępami krasnoludków i smoków”). Czytelnik zostaje wciągnięty w porywające śledztwo, którego istoty – podobnie jak w powieści kryminalnej – nie jest w stanie jasno określić aż do samego końca. W odpowiednim odbiorze czytelniczym pomagają ilustracje Daniela de Latoura, który wykorzystał tylko trzy kolory: biały, czarny i żółty. Za ich pomocą ukazuje dynamiczne, opierające się na silnych kontrastach wydarzenia, obrazując uczucia bohaterów, takie jak strach, podniecenie, smutek i szczęście.

dom_ilsutracja2

To tylko książka

Niezwykle silne przesłanie autorka formułuje w ostatnich zdaniach powieści. Książkę można po przeczytaniu odłożyć na półkę, zapominając o opisanej tragedii, ale podobne sytuacje będą działy się cały czas. Jak mówi Daniel, „w domach powinno być ciepło, przytulnie i bezpiecznie”. Powinniśmy życzyć sobie tego wszyscy, ale jednocześnie być świadomi, że nie wszędzie tak jest i zwracać uwagę na osobliwe, często drobne zachowania i gesty. Jak pisze Strękowska-Zaremba, „co może choćby najbardziej rozpaczliwy krzyk, gdy nikt go nie słyszy?”. W odpowiednim słyszeniu i widzeniu może pomóc właśnie „Dom nie z tej ziemi”.

 

Przypis:

[1] Korczak miał powiedzieć: „Kiedy jesteście zmęczeni i źli, wtedy kiedy dzieci są nieznośne i wyprowadzają was z równowagi, wtedy kiedy gniewacie się i krzyczycie, wtedy, kiedy chcecie karać w uniesieniu – pamiętajcie o zalęknionym, szybko bijącym sercu dziecka”. Świetnie widać to w filmie Andrzeja Wajdy („Korczak” 1990), choć w scenariuszu słowa zostały lekko zmienione.

Książka:

Małgorzata Strękowska-Zaremba, „Dom nie z tej ziemi”, il. Daniel de Latour, wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 2017.

Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 441

(25/2017)
19 czerwca 2017

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj