Wesprzyj Kulturę Liberalną
Kultura Liberalna istnieje dzięki osobom takim jak Ty. Wesprzyj Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Zagłada domu Ulpiusów....

Zagłada domu Ulpiusów. O powieści Antala Szerba „Podróżny i światło księżyca”

Maciej Jaworski

Spod warstwy modernistycznych tematów, takich jak estetyczne utopie czy kobieta fatalna, wyłania się w powieści Szerba bardziej uniwersalne pytanie – czym są dojrzałość oraz niedojrzałość, nazwana przez Francesca Cataluccia chorobą naszych czasów.

Szerb_okladka

„Podróżny i światło księżyca” Antala Szerba to klasyczna powieść z okresu międzywojennego, jedna z najbardziej lubianych przez czytelników na Węgrzech, gdzie poddano ją adaptacji teatralnej, filmowej oraz radiowej. W ciągu ostatniego ćwierćwiecza utwór doczekał się również przekładów na języki zachodnie (wśród nich: angielski, francuski i hiszpański). Międzynarodowej popularności, jaką książka powoli zdobywa po latach od powstania, niewątpliwie sprzyjają jej przystępny język, tematyka w pełni zrozumiała poza macierzystym kontekstem oraz przywodząca na myśl powiastki filozoficzne, dynamiczna kompozycja. Polskie tłumaczenie „Podróżnego” z 1972 r., dokonane przez Jana Zimierskiego, najwyraźniej jednak nie trafiło na swój czas i przeszło niestety bez echa. Tym bardziej słuszna wydaje się decyzja Państwowego Instytutu Wydawniczego o wznowieniu powieści, uzupełnionej teraz o posłowie Teresy Worowskiej, szkicujące sylwetkę autora i biograficzne źródła tekstu. Przypomniane dziś dzieło Szerba stanie się ważnym elementem obrazu węgierskiego modernizmu, tak świetnie reprezentowanego przez niedawno wydane po polsku prace Kosztolányia, Csátha czy Máraiego. Będzie też, przede wszystkim, prawdziwą radością dla czytelników.

Antal Szerb znalazł się, podobnie jak jego utwór, w sytuacji powtórnego debiutu. Chociaż wszystkie jego cztery powieści zostały w Polsce niegdyś opublikowane, wznowienie najbardziej osobistej z nich stwarza okazję, by odkryć tę postać na nowo. Szerb, urodzony w 1901 r., był pełnym pasji humanistą, zadziwiającym bogactwem talentów i rozległością zainteresowań. Rówieśnikiem najchętniej u nas czytanego węgierskiego twórcy, Sándora Máraiego, który przeżył go o prawie pół wieku. Wzorcowy homme de lettres, autor „Podróżnego” pisał eseje, opowiadania i powieści, trudnił się historią literatury, edytorstwem i przekładem, pracował jako nauczyciel gimnazjalny i wykładowca akademicki. Zadebiutował w słynnym czasopiśmie literackiej moderny „Nyugat” („Zachód”). Spod jego pióra wyszły m.in. eseizowane syntezy historii literatury węgierskiej i powszechnej, szkic o nowoczesnej prozie „Codzienność i cuda”, a także oryginalny przewodnik po Budapeszcie. Podjętą z takim rozmachem drogę pisarską przerwała przedwcześnie II wojna światowa. Szerb, który pochodził ze zasymilowanej rodziny żydowskiej, zginął na kilka miesięcy przed zakończeniem wojny, zamordowany w jednym z obozów pracy przymusowej zorganizowanych przez miejscowych faszystów po wkroczeniu na Węgry armii niemieckiej.

Poszukiwacz alternatywnego modelu egzystencji

Najważniejsza książka Antala Szerba opowiada historię Mihálya, pracującego w rodzinnej firmie mieszkańca Budapesztu, który wyjeżdża do Włoch w podróż poślubną. Już na samym jej początku rozłącza się z żoną, by odbyć inną wyprawę – w głąb własnej przeszłości: w poszukiwaniu dawnych przyjaciół, wiedzy o ich losach, prawdy o sobie samym. Wskutek nieoczekiwanych spotkań z towarzyszami z lat młodzieńczych, a także serii przypadkowych zdarzeń ewokujących doświadczenia tego czasu, wędrujący przez Italię bohater porzuca role małżonka i turysty i staje się pielgrzymem, pragnącym lepiej zrozumieć, a w końcu – ostatecznie pożegnać najlepszy moment swojej biografii.

Treści tęsknot budapesztanina nie da się wszakże sprowadzić do – boleśnie przezeń odczuwanej, a odmalowanej przez Szerba tak sugestywnie – nostalgii. Mihály, podobnie jak pozostałe postaci „Podróżnego”, to poszukiwacz alternatywnego modelu egzystencji. Wzorem życia innego niż bytowanie nowoczesnych mieszczan jest dla niego hermetyczny świat gier i fantazji, który blisko dwie dekady przed rozpoczęciem akcji powieści, w przypadających na okres I wojny światowej latach gimnazjalnych, dzielił z rodzeństwem Ulpiusów. Chociaż bezpośrednia relacja o tamtej „genialnej epoce” zajmuje niewiele ponad rozdział, jej rozproszone ślady obecne są w całym utworze. Znaczenie historii z przeszłości dla zrozumienia włoskich podróży Mihálya oraz – nie należy tego ukrywać – niepokojące piękno epizodu skłaniają, by poświęcić mu znacznie więcej uwagi, niż sugerowałyby tekstowe proporcje.

Życie, czyli dzieło sztuki

Chwile spędzone przez bohatera z Tamásem i Évą Ulpiusami w ich zmurszałym domostwie na Wzgórzu Zamkowym albo podczas wspólnych spacerów po Budzie wydają się ziszczeniem modernistycznej utopii zakładającej zbawienie przez sztukę. Ulpiusowie przekształcili swoje życie w nieustanną maskaradę, na którą składały się kolejne improwizowane przedstawienia, inspirowane mitologią i zmitologizowaną historią. Wobec świata zewnętrznego – z jego rytmem wyznaczanym przez szkołę, pracę, a nawet bardziej doniosłe wypadki (jak choćby toczącą się wojnę) – przyjęli postawę ostentacyjnej obojętności. Konsekwentnie odwracając znaczenia, sztuczność przypisywali regułom i obowiązkom wymuszonym przez sieć społecznych relacji, realność przyznali natomiast inscenizowanym przez siebie fabułom, które wyrażały ich nie do końca świadome pragnienia. Zbuntowani „przeciw despotyzmowi faktów”, zamieszkiwali – tak odczuwał to Mihály, a także dwaj inni koledzy należący do kręgu Ulpiusów – krainę niczym nieskrępowanej wolności.

Dzieło sztuki, w które przemieniali życie swoje i przyjaciół Tamás i Éva, nie mogło, rzecz jasna, przetrwać momentu ich wkroczenia w dorosłość. Konieczność zarobkowania i przyjęcia określonych ról społecznych obnażyła fikcję niezależności świata, jaki zbudowali. Klęska socjalizacji na wcześniejszym etapie zaowocowała następnie, bardziej może nawet niż oryginalnymi strategiami egzystencjalnymi, całą galerią życiowych wykolejeń i rozczarowań; z późniejszych losów postaci z tego kręgu – obok chronicznego braku satysfakcji u Mihálya – odnotujmy tutaj choćby notoryczne oszustwa, kazirodztwo oraz samobójstwo, a w pewnym sensie nawet dwa.

Jeśli spojrzeć na ten okres z perspektywy dalszej biografii Mihálya, znajomość z Ulpiusami nie była jedynie lekarstwem na bolączki czasu dojrzewania czy szkołą duchowej niezależności. Tamás – najmniej ze wszystkich gotowy na konfrontację ze światem dorosłych, najsilniej zwrócony ku swoim obsesjom – nie tylko pokazał przyjacielowi, że bohaterów własnej wyobraźni należy wybierać samodzielnie, lecz także nauczył go pragnąć życia innego niż to możliwe. Czar rzucony na młodość Mihálya przez Ulpiusów spowodował, że ten – nie zostawszy co prawda czynnym artystą, religijnym ascetą ani hochsztaplerem – nigdy nie pogodził się z codziennością, nie znalazł w niej, inaczej chyba niż większość ludzi, jakiegoś rodzaju spełnienia. Opowieść Szerba o czasach gimnazjalnych urzeka najbardziej trującym romantyzmem. Któż z nas bowiem nie chciał mieć kiedyś takich przyjaciół?

Czym jest dojrzałość?

Historia, która rozegrała się kilkanaście lat wcześniej w Budapeszcie, wyznacza istotną problematykę powieści, rozwijaną dalej w narracji o włoskiej podróży. Chaotyczna wędrówka bohatera, otwierająca go na to, co nieoczekiwane, podobna jest do teatru Ulpiusów. Jego podróż – od pewnego momentu za nieswoje pieniądze – ma wobec pracowitej egzystencji mieszczan charakter podobnie wtórny. Niczym przedstawienia Tamása i Évy, ona także stanowi przeciwieństwo codzienności złożonej z praktycznych działań. Jak tamte maskarady przyniesie bohaterowi samopoznanie (niektóre sensy rytuałów odprawianych z inicjatywy Tamása, podobne do treści greckich i etruskich misteriów, objaśni Mihályowi dopiero spotkany w Rzymie dawny kolega, Rudolf Waldheim – figura nosząca cechy sławnego później przyjaciela Szerba: Karla Kerényiego). Wreszcie, wszystkie właściwie postaci towarzyszące bohaterowi na kolejnych etapach wędrówki – zakonnik Severinus, oszust Szepetneki, uczony Waldheim, zbuntowana przeciw własnej sferze Erzsi, enigmatyczna Éva, poniekąd także lekarz Ellsley – teatralizując swoje życie, same z rozmaitym skutkiem próbują egzystować na własnych prawach. W często zabawnej i chyba niełatwej do rozstrzygnięcia dyskusji nad dziedzictwem Ulpiusów, która wyłania się z zapisu peregrynacji Mihálya, również ich wróg – mieszczaństwo – nie jest pozbawiony uczciwie sformułowanego głosu i racji trudnych do odparcia.

Spod warstwy ujętych skądinąd niezwykle pomysłowo ulubionych modernistycznych tematów, takich jak estetyczne utopie, zakochane w sobie rodzeństwo, kobieta fatalna, nieuświadomione destrukcyjne pragnienia, związki miłości i śmierci etc., wyłania się w „Podróżnym” problematyka bardziej jeszcze uniwersalna i z pewnością nam współczesna. W swojej narracji o dziejach kręgu Ulpiusów i podróży Mihálya Antal Szerb nie tylko przejmująco opowiada o pożegnaniu opromienionej magią młodości oraz jej złudzeń, lecz także stawia ważne pytania o granice autonomii jednostki, koszty zaangażowania społecznego i społecznej izolacji, możliwość pogodzenia pasji z przymusem zarobkowania, jak również o to, czym są dojrzałość oraz niedojrzałość, nazwana przez Francesca Cataluccia chorobą naszych czasów. Dzisiejsze doświadczenia wydają się sprzyjać przeżyciu tej powieści, która właśnie dostała u nas drugą szansę. Nie zmarnujmy jej.

 

Książka:

Antal Szerb, „Podróżny i światło księżyca”, przeł. Jan Zimierski, posłowie Teresa Worowska, PIW, Warszawa 2017.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Skoro jesteś tu z nami, mamy do Ciebie ważną prośbę.

„Kultura Liberalna” jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy istnieje dzięki wsparciu Darczyńców. W każdy wtorek publikujemy pełnowymiarowe wydanie magazynu, wydajemy książki, organizujemy wydarzenia publiczne.

Dajemy głos ludziom rozmaitych profesji i środowisk, którzy mają do powiedzenia coś ważnego i ciekawego - niezależnie od potrzeb reklamodawców i komercyjnych wymogów. Wierzymy w pluralistyczną demokrację i rozmawiamy także z tymi, z którymi się nie zgadzamy. Bez „KL” w naszym kraju byłoby smutniej!

Przed nami kolejne cele. Aby działać stabilnie i zachować pełną niezależność, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas bezpośrednimi, comiesięcznymi wpłatami. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą, abyś dołączył lub dołączyła do grona naszych comiesięcznych Darczyńców. Zajmie to tylko minutę!

SKOMENTUJ

Nr 466

(51/2017)
12 grudnia 2017

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj