Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Projekt: Polska] Multi-kulti...

[Projekt: Polska] Multi-kulti pod choinką

Piotr S. Kozdrowicki

W polskie Święta stajemy przy niemieckiej choince, obok włoskiej szopki, jedząc białoruską kutię i dzieląc się litewsko-słowacko-ukraińskim opłatkiem. A co gorsza, śpiewamy być może jeszcze austriacką „Cichą noc”. Nie wspominając o pogańskich duszach przodków lewitujących nad pustym talerzem. Niekatolicki multikulturowy koszmar. Mimo to – wszystkiego najlepszego!

Jeśli „Święta”, to tylko „polskie”. W powszechnym odczuciu Boże Narodzenie ma szczególnie patriotyczny wymiar i jest uważane za jeden z najważniejszych narodowych obrzędów. Potwierdzają to zarówno badania CBOS, jak i socjologiczne analizy i obserwacje. W zeszłorocznym wywiadzie dla „Polityki” prof. Beata Łaciak zauważyła, że Polacy w zdecydowanej większości traktują świąteczne rytuały „nie jako element tradycji religijnej, ale właśnie polskiej”. Oczywiście, polskie święta Bożego Narodzenia skomercjalizowały się jak wszędzie, ale mimo to kultywowane z pokolenia na pokolenie zwyczaje uważane są za wyraz narodowej tradycji i świadectwo polskości. W rzeczywistości bogata polska obrzędowość bożonarodzeniowa jest mieszaniną różnych obcych naleciałości.

Kilka przykładów. Wolne miejsce przy stole to zaadoptowany przez katolicką obrzędowość zwyczaj pogański, wywodzony z kultu przesilenia zimowego. Symbolizować miał miejsce dla zmarłych członków rodziny, powracających na ten dzień z zaświatów. Podczas Wigilii zachowało się zresztą więcej pogańskich reliktów, bo nawet same tradycyjne wigilijne potrawy (mak, kutia, groch z kapustą) mają korzenie w obrzędach zaduszkowych. W XIX w. wolne krzesło stało się jednak miejscem „dla zbłąkanego wędrowca”. W czasie zaborów pusty talerz miał symbolizować nadzieję na powrót więźniów ze Wschodu. Wątek zsyłek pojawia się choćby w „Pieśni wigilijnej” Józefa Wittlina („Mirra, kadzidło i złoto – dla Syna Panny Maryi, / Sybir, kajdany, stryczek – dla polskiej szyi”). Raczej zapomnianą XIX-wieczną tradycją jest też szeroki zbiór kolęd zaangażowanych politycznie – z odniesieniami nie tylko do powstań, niewoli i tęsknoty za niepodległością, lecz nawet do walki klasowej (choćby „Tylko klasowa walka pozwoli / Wyjść nam z odwiecznej naszej niedoli” – „Kolęda robotnicza” nieznanego autora śpiewana na melodię „Wśród nocnej ciszy”). Przełom wieków XIX i XX to zresztą ekstremalne nasilenie patriotycznych i narodowych akcentów w dotąd raczej neutralnej politycznie obrzędowości świątecznej. Nawet na pocztówkach bożonarodzeniowych obok opłatka i trzech króli powszechnie pojawiały się wtedy biało-czerwone chorągwie, orły czy wizerunki Wawelu. Same kartki świąteczne to z kolei zwyczaj zaimportowany z Anglii (za autora pierwszych pocztówek świątecznych uważany jest John Callcott Horsley).

Przyozdabianie choinki to tradycja staroniemiecka – w renesansie pojawiła się na pograniczu Alzacji i Lotaryngii i stamtąd powoli rozprzestrzeniała się po całej Europie. Do Polski została przyniesiona przez pruskich urzędników i ewangelików w większych miastach. Wyparła wcześniejszy obrzęd stawiania w kącie izby snopka żyta lub owsa – uważany za staropolski, choć w istocie charakterystyczny dla rytuałów rolniczych wspólnot także na Ukrainie. Szopki noworoczne to wynalazek pochodzący oczywiście z Włoch – autorem pierwszej miał być św. Franciszek z Asyżu. Szopki upowszechniły się w średniowieczu wraz z rozwojem zakonu franciszkanów, którzy prawdopodobnie zainicjowali też tradycję śpiewania kolęd.

Inne zwyczaje przychodziły do Polski ze Wschodu. Popularne jeszcze nawet kilka dekad temu korowody kolędników z alegorycznymi postaciami turonia, Cygana czy Żyda to przetworzenie występującego niegdyś na Rusi bohatego weczera (bogatego wieczoru) związanego ze świętowaniem Nowego Roku. Niekiedy uważa się, że Kościół katolicki w Polsce wprowadził odwiedziny księdza „po kolędzie” właśnie po to, by przeciwstawić je korowodom przebierańców. Pokrewne im jasełka są kojarzone za to ze zwyczajami typowymi dla południowych Niemiec, Austrii i Szwajcarii. Nawet uważany za „arcypolską” wizytówkę Świąt opłatek jest w istocie rozpowszechniony w całej Europie Środkowo-Wschodniej – od Litwy (kalėdaitis), przez Białoruś (аплатка) i Ukrainę (оплаток), aż po Słowację (oblátka).

W polskie Święta stajemy więc przy niemieckiej choince, obok włoskiej szopki, jedząc białoruską kutię i dzieląc się litewsko-słowacko-ukraińskim opłatkiem. A co gorsza śpiewamy być może jeszcze austriacką „Cichą noc”. Nie wspominając już o pogańskich duszach przodków lewitujących nad pustym talerzem. Niekatolicki multikulturowy koszmar. Mimo to wszystkiego najlepszego!

 

Fot. wykorzystana jako ikona wpisu: Pexels, CC0 License, Pixabay.com

 

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 467

(52/2017)
25 grudnia 2017

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj