„Kultura Liberalna” ukazuje się dzięki osobom takim jak Ty. Naszym wspólnym marzeniem jest demokratyczna, praworządna, tolerancyjna Polska, w której ludzie potrafią podać sobie rękę mimo różnic. Pomóż nam działać przez kolejną dekadę.
Wspieram
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Gdy strach wygania...

Gdy strach wygania nas z siebie. Recenzja książki „O tym można rozmawiać tylko z królikami” [KL dzieciom]

Paulina Zaborek

Picturebook Anny Höglund to słowno-obrazowa opowieść o poczuciu wyobcowania i inności. Stworzona z myślą o dorastającej młodzieży, będzie ważną lekturą także dla dorosłego czytelnika. Dla każdego, kto choć raz, stojąc z boku, pomyślał: „Ja tu nie pasuję”.

O-TYM-MOŻNA-rozmawiac-tylko-z-krolikami_okladka

Czasy się zmieniają, a my ciągle boimy się inności. Kiedy słucham mojej dwunastoletniej córki opowiadającej o swoim dniu w szkole, widzę, że lęk przed wykluczeniem z grupy rówieśniczej jest w jej pokoleniu równie żywy, jak w czasach mojej nastoletniości. Mimo powszechnego dostępu do wiedzy, dużej świadomości siebie oraz wagi przykładanej do rozwoju osobistego.

W świecie nastolatków inność jest akceptowana, jeśli jest fantazyjna i zabawna. Albo nieco zbuntowana, głośna, manifestacyjna. Wpisuje się wówczas w bycie oryginalnym, czyli „jakimś”. Młodzi, bombardowani każdego dnia niezliczoną ilością bodźców, doceniają, gdy coś lub ktoś potrafi ich zainteresować. „Zaskocz mnie” to popularne hasło , z którego można też zresztą wyczytać oznakę znudzenia i zmęczenia niezliczoną ilością wyborów.

Jeśli więc inny znaczy ciekawy, wszystko jest w porządku. Ale gdy inność wiąże się z dystansem do rzeczywistości, wycofaniem z grona równieśników, przesadną wrażliwością, ucieczką w wewnętrzne światy, wtedy przestaje być ciekawa, a często także tolerowana. Staje się czymś niepożądanym i niewygodnym.

Efekty takiego podszytego lękiem, nieakceptującego nastawienia mogą być różne. W skrajnej postaci przyjmuje formę fizycznych aktów przemocy wobec innych dzieci. Jednak to nie ta reakcja jest najczęstszą formą bullyingu. Nagłaśnianie w mediach sytuacji przemocowych, dyskutowanie o nich z młodzieżą w ramach programów profilaktycznych oraz liczne książkowe publikacje przyniosły właściwy efekt. Można dziś stwierdzić, że zdaniem nastolatków bezpośrednio wyrażona agresja plasuje się w kategorii zachowań, nazwijmy to, przesadnych. Takich, do których nie warto się uciekać, bo mogą się odbić rykoszetem – zostanie się na przykład uznanym za osobnika konfliktowego, nieradzącego sobie z emocjami, nieumiejącego odnaleźć się w grupie. A wtedy samemu zostanie się napiętnowanym. Cóż za ironia losu!

Dlatego powszechną formą reagowania na odstającego od reszty członka grupy rówieśniczej jest uczynienie go niewidzialnym. Przeźroczystym. Jakby go w ogóle nie było.

O-tym-mozna-rozmawiac_il1

Tego właśnie doświadcza trzynastoletni bohater obrazkowej opowieści Anny Höglund. W swej króliczej postaci od zawsze czuł się inny. Już swoje przyjście na świat komentuje w książce krótko: „Prawie natychmiast tego pożałowałem”. Przyczyna jest prosta – od dziecka ma bardzo wyczulony słuch. Wszystkie bodźce zawsze docierały do niego ze zwielokrotnioną siłą, nie pozwalając mu spać w nocy, a w dzień czyniąc towarzystwo hałasujących dzieciaków wręcz bolesnym. Rodzice próbowali na siłę wciągnąć syna w wir zabawy, nie pojmując, że „są granice tego, co jest się w stanie wytrzymać”. Otoczenie nie chciało tego zrozumieć.

Bohater książki Höglund rezygnował więc powoli z kontaktów, wycofując się coraz bardziej, aż w końcu zapomniał, jak się mówi „Tak”. Już tylko śnił o bliskości, nie wiedząc, jak to jest, gdy się jej zaznaje. Rówieśnicy stali się nieosiągalni, jak mieszkańcy odległej planety – „atrakcyjni, towarzyscy, lubiani”. Nie dokuczali mu, nie atakowali go. Po prostu nie zauważali. Był dla nich przezroczysty jak powietrze. Rodzice również byli daleko – od niego i od siebie samych. „Stoją w kuchni bardzo blisko siebie, a jednak odległość między nimi można liczyć w kilometrach”, mówi bohater.

Zostały mu więc własne myśli, uważna obserwacja i autoanaliza. A później mozolne próby odnalezienia własnej drogi i pogodzenia potrzeby odrębności i samotności z jednoczesnym pragnieniem bliskości. Mimo wszystko.

Tekst Anny Höglund oszczędnie dawkuje słowa. Każde zdanie ma za to silny ładunek emocjonalny, a zestawienie liryzmu z mocnymi metaforami jest jak uderzenie w twarz:

Są dni, kiedy w brzuch mam wbity widelec,
który obraca się i nawija moje wnętrzności
jak spaghetti. Obrót za obrotem.

Słowa to nie wszystko. Gdyby nie towarzyszące im obrazy, z pewnością nie miałyby one tak mocnej wymowy. Ten wyjątkowy picturebook kierowany do zdecydowanie starszych dzieci (13+) odwołuje się na każdym kroku do nastoletniej (nad)wrażliwości – również estetycznej. Stąd rozcieńczone plamy kolorów korespondujące z emocjami bohatera: mroczne szarości, muśnięcia fioletu, granatu, i nagły wybuch jasnych nasyconych barw na rozkładówce ilustrującej bliskość. A na koniec kojąca zieleń lasu i delikatny, ledwo widoczny promień światła wsączający się z nadzieją między drzewa.

O-tym-mozna-rozmawiac_il2

Kolory budują atmosferę i wprowadzają czytelnika w opowieść. Jeszcze ważniejsze są twarze, gesty, mowa ciała – pomimo tego, że nie operują słowem, wymownie przedstawiają całą historię. Wielką siłę przekazu ma królicza postać samego bohatera. Króliki, jak wiadomo, to bardzo wrażliwe i płochliwe zwierzęta. Nagły, głośny dźwięk może je wystraszyć na śmierć. Nasz bohater jest takim właśnie skulonym, wystraszonym królikiem, który chciałby wyjść z klatki (własnego postrzegania), ale za bardzo się boi. Ze swoim białym futerkiem, długimi uszami i czerwonymi oczami nie mógłby bardziej przyciągać uwagi. Jednocześnie jednak na stopach ma czerwone trampki, które sugerują, że gdzieś tam pod warstwami futra kryje się chłopiec.

Picturebooki i powieści graficzne kierowane do nastolatków i dorosłych dopiero torują sobie drogę na polskim rynku wydawniczym. Za granicą już jakiś czas temu zyskały dużą popularność. Publikacje tego rodzaju korespondują z potrzebami tych młodych ludzi, którzy czytają mniej i rzadziej sięgają po obszerne książki, ale mają potrzebę zagłębienia się w jakąś opowieść, która wzbudzi w nich emocje i dostarczy estetycznych doznań.

O-tym-mozna-rozmawiac_il3

W historii opowiedzianej przez Annę Höglund odnajdą się wszyscy ci, którzy mają kłopot z nawiązywaniem relacji, czują się (lub czuli) inni, niedopasowani. U których lęk narasta do tego stopnia, że w końcu ich paraliżuje, a ich jedyną reakcją na to jest wycofanie się w głąb siebie.

Książka po pierwsze pomoże im zrozumieć, że nie są osamotnieni w swoich uczuciach:

Czyli że były przede mną inne króliki,
Które czuły podobnie i to nazwały.
Poczułem z nimi niemal rodzaj wspólnoty.

Po drugie, pokaże, że nawet jeśli rodzice i rówieśnicy zawiodą, zawsze znajdzie się ktoś, kto wyciągnie pomocną dłoń, okaże zrozumienie i doda otuchy. Dla królika taką osobą jest dziadek.

Po trzecie, zachęci do wglądu w siebie i samopoznania, ale takiego, które nie wiąże się z odrzuceniem swojego „ja”, lecz z jego przedefiniowaniem i zmianą ról – z własnego wroga w przyjaciela.

„O tym można rozmawiać tylko z królikami” to książka dla tych, którzy, tak jak królik, odkryli, że „wszystko to bezsens”. Dla tych, którym trudno odnaleźć się w ujednoliconym tłumie – bo chcieliby być jego częścią, a jednocześnie zostać sobą, „żeby się nie rozpłynąć”.

 

Książka:

Anna Höglund, „O tym można rozmawiać tylko z królikami”, tłum. Katarzyna Skalska, wyd. Zakamarki, Poznań 2018.

Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.

...dziękujemy, że jesteś z nami! Już od 10 lat działamy na rzecz budowania lepszego kraju dla przyszłych pokoleń Polaków.

Naszym marzeniem jest demokratyczna, praworządna, tolerancyjna Polska, w której ludzie potrafią podać sobie rękę mimo różnic. Nie są to dla nas puste slogany. W czasach postępującej radykalizacji i rosnących podziałów politycznych tworzymy pismo, które niezmiennie idzie własną drogą.

Przy okazji naszych 10. urodzin chcielibyśmy skierować do Ciebie ważny apel. „Kultura Liberalna” ukazuje się dzięki osobom takim jak Ty. Jeśli mamy stabilnie działać przez kolejną dekadę, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas comiesięcznymi wpłatami. W tej chwili otrzymujemy bezpośrednio od Czytelników około 12 tysięcy złotych miesięcznie, co stanowi 15 procent naszego miesięcznego budżetu. Jeśli wolno nam wypowiedzieć życzenie na 10. urodziny, chcielibyśmy, aby wkrótce było to co najmniej 50 procent. To zapewni nam bezpieczeństwo, niezależność i możliwość mądrego rozwoju.

Mamy głowy pełne pomysłów i wierzymy, że z Twoim wsparciem będziemy je mogli zrealizować; że będziemy coraz lepsi i coraz silniejsi.

SKOMENTUJ

Nr 483

(15/2018)
10 kwietnia 2018

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj