Wesprzyj Kulturę Liberalną
Przyszłość naszego tygodnika zależy od Darczyńców. Wesprzyj Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Projekt: Polska] Wrocław....

[Projekt: Polska] Wrocław. Konieczne prawybory na opozycji!

Piotr S. Kozdrowicki

Ciekawa politycznie sytuacja rysuje się przed wyborami samorządowymi we Wrocławiu. To dziś poligon doświadczalny dla opozycji. Wnioski jak na razie są niewesołe.

Zacznijmy od tego, że Rafał Dutkiewicz po 16 latach na fotelu prezydenta miasta zapowiedział koniec kariery samorządowej. Jego bilans jest imponujący, ale dyskusyjny. Z jednej strony, dynamiczny rozwój miasta, goszczenie prestiżowych imprez i wydarzeń, europejskie ambicje. Z drugiej jednak – horrendalne zadłużenie, regres komunikacji publicznej czy dławiący smog. Następca Dutkiewicza będzie miał do rozwiązania wiele poważnych problemów, lecz także olbrzymi potencjał na dalszy rozwój stolicy Dolnego Śląska.

Przygotowania do wyborów samorządowych we Wrocławiu od początku zdominował Grzegorz Schetyna. Już w 2017 roku na kandydatkę na prezydenta zaproponował posłankę i profesor Alicję Chybicką. Budząca niewiele skojarzeń ze światem samorządu onkolog miała być ofertą PO dla całej dolnośląskiej opozycji, skupiając wokół siebie także miejskich aktywistów. Przez rok Chybickiej nie udało się osiągnąć żadnego z tych celów. Uparcie kreowana na oddolną i społeczną kandydatkę nie potrafiła zatrzeć wrażenia, że jest kimś więcej niż tylko pionkiem w rękach Schetyny. Na koniec wywołała burzę, nie głosując w styczniu za dalszymi pracami nad projektem ustawy liberalizującym dostęp do aborcji, bo – jak sama przyznała – nie sądziła, że jej głos „może cokolwiek znaczyć”. Już wtedy spekulowało się, że może przez to stracić nominację. Ostatecznie tak się stało, a Schetyna nieoczekiwanie zaproponował w jej miejsce Kazimierza Ujazdowskiego.

W liberalnym Wrocławiu byłemu wiceprzewodniczącemu PiS-u natychmiast wytknięto ultrakonserwatywne poglądy i brak związków z miastem. Na jego tle nawet krytykowana wcześniej Alicja Chybicka okazuje się zupełnie niezłą kandydatką.

Piotr S. Kozdrowicki

W liberalnym Wrocławiu byłemu wiceprzewodniczącemu PiS-u natychmiast wytknięto ultrakonserwatywne poglądy i brak związków z miastem. Na jego tle nawet krytykowana wcześniej Chybicka okazała się zupełnie niezłą kandydatką. W tej sytuacji ręce mogłyby zacierać inne partie opozycyjne – zwłaszcza Nowoczesna, której kandydatem jest poseł Michał Jaros. Sęk w tym, że Jaros dwa lata temu sam przyszedł do Nowoczesnej właśnie z klubu PO. Obie partie opozycyjne ogłosiły koalicję na poziomie Warszawy ogłosiły koalicję, ale Wrocław pozostaje nierozwiązanym problemem. Mówi się, że Schetyna nie dopuści do wypromowania uciekiniera z własnej partii w jakichkolwiek potencjalnych rozmowach.  A póki co Jaros jako jedyny deklaruje chęć wystartowania w opozycyjnych prawyborach kandydata na prezydenta, co nie spotyka się jednak z szczególnym odzewem pozostałych stron.

W tej sytuacji już teraz rysuje się cała mozaika drobniejszych układów. Na Dolnym Śląsku zawsze wyjątkowo silne były lokalne ruchy samorządowe. W 2014 roku w jednym z nich (Bezpartyjnych Samorządowcach) zaczęła się zresztą polityczna kariera Pawła Kukiza. Największe obecnie ugrupowanie lokalne to Dolnośląski Ruch Samorządowy, łączący szeroko rozumiane środowisko Dutkiewicza, luźno związane z PO. Przez wiele miesięcy spekulowało się, że to DSR mógłby być fundamentem budowy wielkiej koalicji, idącej do wyborów także z Nowoczesną. Ostatecznie jednak rozmowy Petru i Dutkiewicza spaliły na panewce, a ruch wystawił do walki Jerzego Michalaka – członka zarządu województwa; młodego i ambitnego, ale słabo rozpoznawalnego i bez większych osiągnięć. Sytuację skomplikował dodatkowo fakt, że szef rady programowej DSR – czyli sam Dutkiewicz – tej kandydatury nie poparł. Dotychczasowy prezydent Wrocławia miesiącami zwlekał z decyzją, a w ostatnich dniach rekomendował na swojego następcę Jacka Sutryka – wiceprezydenta miasta; równie młodego, ambitnego i nierozpoznawalnego.

Na horyzoncie wciąż pojawiają się dyżurne legendy opozycji: Władysław Frasyniuk czy Bogdan Zdrojewski. Sondaże wyliczają już dziś nawet 9–10 kandydatów opozycji, a pojawiają się kolejni.

Piotr S. Kozdrowicki

Na giełdzie nazwisk przewijają się liczni przedstawiciele lokalnych komitetów (na przykład Paweł Wróblewski z Bezpartyjnych Samorządowców) i partii (jak Wincenty Elsner z SLD czy Małgorzata Tracz z partii Zielonych). Spekuluje się, że to nie koniec układanki, bo swoich kandydatów nie zgłosiły jeszcze PSL czy aktywne we Wrocławiu ruchy miejskie. Wobec wystawienia przez PO Ujazdowskiego, ferment panuje w środowiskach związanych z Czarnym Protestem, Obywatelami RP i KOD-em. Na horyzoncie wciąż pojawiają się również dyżurne legendy opozycji: Władysław Frasyniuk czy Bogdan Zdrojewski. Sondaże wyliczają już dziś nawet 9–10 kandydatów opozycji, a kolejni wciąż się pojawiają.

W tej sytuacji główną nadzieją opozycji jest zamieszanie w dolnośląskim PiS-ie. Wiadomo było, że o nominację Kaczyńskiego za kulisami brutalnie walczyli Mirosława Stachowiak-Różecka (kandydatka w 2014 roku) oraz kierujący lokalnymi strukturami partii Piotr Babiarz. Ten ostatni odszedł jednak z partii, zamieszany w niejasną aferę związaną z wyprowadzaniem pieniędzy z dolnośląskiego oddziału PCK. Stachowiak-Różecka wydaje się pewną kandydatką, jednak nie wiadomo, czy uda jej się powtórzyć niezły wynik z poprzednich wyborów, kiedy to udało jej się wejść do drugiej tury, gdzie zdobyła 45,28 proc. głosów.

Sondaże dają dziś Stachowiak-Różeckiej ok. 21 proc. poparcia, o pięć mniej niż ma nowy kandydat PO. Nie brak opinii, że Ujazdowski bez względu na lamenty liberałów i tak wygra, ciągnięty siłą szyldu partyjnego Platformy. Wtedy Schetynie nie opłacałoby się inwestować w żadną koalicję. Tyle tylko, że dynamika zmian we Wrocławiu jest na tyle szybka, że przez ponad pół roku wiele się może wydarzyć. Kolejni potencjalni kandydaci z lewa i prawa mogą jeszcze bardziej rozproszyć poparcie, a potencjalna kandydatka PiS-u w swoim obozie nie ma konkurentów.

Paradoksem jest to, że kandydaci opozycji liczeni razem mają we wszystkich sondażach grubo ponad 60 proc. poparcia. W tej sytuacji najlepszym wyjściem wydaje się zorganizowanie opozycyjnych prawyborów. Każde z ugrupowań miałoby okazję wykazać się pomysłem na miasto, a debata samorządowa na wiele miesięcy skupiłaby się na opozycji, marginalizując osłabione wewnętrznymi problemami PiS. Jednak prawybory wymagałyby potem solidarnego wsparcia jednego zwycięzcy i gotowości do współpracy lub przynajmniej nieprzeszkadzania. A na to chyba nikt nie jest gotów.

 

* Fot. wykorzystana jako ikona wpisu: annaca, Pixabay.com, CC0 Creative Commons.

SKOMENTUJ

Nr 483

(15/2018)
16 kwietnia 2018

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj