Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Sawczuk w poniedziałek]...

[Sawczuk w poniedziałek] PiS okiwało narodowców

Tomasz Sawczuk

Partia Jarosława Kaczyńskiego podstępem stanęła nie tylko na czele największego wydarzenia, jakie odbyło się w Polsce 11 listopada, ale na czele wydarzenia tak dużego, jakiego w innych okolicznościach nie potrafiłaby zorganizować.

Kiedy wracałem z marszu boczną ulicą wzdłuż Alei Jerozolimskich, byłem świadkiem ciekawej sceny. Idąca przede mną nieco zgarbiona pani w średnim wieku zatrzymała się przy grupie policjantów zabezpieczających wydarzenie. Uśmiechając się szeroko, powiedziała do jednego z nich, że życzy policji, aby nie musiała dzisiaj interweniować. Jak na razie, dodała, marsz idzie świetnie. „Wszystko jest OK!”, zawołała. Sto metrów dalej sekcja marszu, w której najwyraźniej nie było rodzin z dziećmi, chóralnie wyzywała KOD-owców od „kurew”.

PiS miało szczęście. Jeszcze na kilka dni przed 11 listopada brak było w planach partii rządzącej spektakularnego wydarzenia, którym mogłaby się pochwalić z okazji rocznicy 100-lecia uzyskania niepodległości przez Polskę. Kiedy więc Hanna Gronkiewicz-Waltz zdelegalizowała Marsz Niepodległości, organizowany co roku przez skrajną prawicę, PiS szybko wykorzystało okazję i zarejestrowało na tej samej trasie państwowy pochód. Ostatecznie sąd uchylił decyzję warszawskiego Ratusza, ale narodowcy ulegli rządowej presji. Marsz otworzyło wystąpienie prezydenta Andrzeja Dudy, zaś Jarosław Kaczyński wesoło szedł na jego czele.

Decyzja PiS-u wywołała wiele kontrowersji. Żaden polski rząd w III RP nie współpracował dotąd tak blisko ze skrajną prawicą. Kontrowersyjne było nawet to, czy w istocie odbyły się dwa marsze, czy jeden. Wygląda na to, że formalnie marsz był jeden, państwowy. Niektóre media podawały jednak informację, że w praktyce marsz podzielił się na dwa. Na początku iść mieli państwowi oficjele, a marsz narodowców wyruszył później i w sporej odległości.

Przeciwko interpretacji o „dwóch marszach” zaprotestował sympatyzujący z PiS-em publicysta Piotr Semka. Jego zdaniem marsz był wspólny nie tylko formalnie, lecz także w praktyce.

Z początku opinia Semki mnie zaskoczyła. PiS prowadziło negocjacje z organizatorami Marszu Niepodległości już wcześniej i wiele osób zwracało uwagę, że jeśli władza weźmie w nim udział, to będzie musiała wziąć odpowiedzialność za hasła, które pojawią się w trakcie wydarzenia. Jeżeli marsz był jeden, to można przecież powiedzieć, że Jarosław Kaczyński szedł na czele marszu, w którym brały udział organizacje faszystowskie, takie jak ONR albo włoska Forza Nuova.

Co jednak, jeśli PiS nie będzie musiało wziąć za to odpowiedzialności? Po pierwsze, wszystko wskazuje na to, że jedynie mniejszość uczestników marszu identyfikuje się otwarcie ze skrajną prawicą. Po drugie, trudno znaleźć uczestnika marszu, któremu szczególnie przeszkadzałby udział organizacji skrajnych w uroczystościach.

Można sobie wyobrazić, że ludzie generalnie nie zdają sobie sprawy z tego, że ONR to organizacja odpowiadająca w II RP za przemoc polityczną, odwołująca się do ideologii totalitarnej, wroga demokracji i antysemicka. Spadkobiercy organizacji jeszcze w 2014 roku uczcili zabójcę Gabriela Narutowicza, pierwszego prezydenta ówczesnej niepodległej Polski. W tym układzie polityczna odpowiedzialność za jasne potępienie faszyzmu i agresywnych form nacjonalizmu spadałaby na PiS. Ale w wystąpieniu otwierającym marsz Andrzej Duda nie zająknął się w tej sprawie nawet słowem. Kłopotliwe hasła i ekscesy w rodzaju spalenia unijnej flagi, czym pochwaliła się Młodzież Wszechpolska, wystarczy zrzucić na karb młodzieńczej werwy albo zewnętrznej „prowokacji”.

Policja podaje, że w marszu wzięło udział 250 tysięcy osób. Partia Jarosława Kaczyńskiego podstępem stanęła więc nie tylko na czele największego wydarzenia, jakie odbyło się w Polsce 11 listopada, ale na czele wydarzenia tak dużego, jakiego w innych okolicznościach nie potrafiłaby zorganizować. Oczywiście, odbyło się to w atmosferze organizacyjnego chaosu, politycznych przepychanek z narodowcami i braku jakiejkolwiek komunikacji z opozycją. Ale to nic nowego i mało kto zwróci na to uwagę. Przejmując marsz, PiS zyskało okazję, by spotkać się z częścią swoich wyborców.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 513

(45/2018)
12 listopada 2018

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj