Wesprzyj Kulturę Liberalną
Przyszłość naszego tygodnika zależy od Darczyńców. Wesprzyj Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Pawłowski we wtorek]...

[Pawłowski we wtorek] Morawiecki à la Tusk. Po weekendowej konwencji PiS-u

Łukasz Pawłowski

Mateusz Morawiecki ogłasza koniec „remontu” Polski i wzorem Donalda Tuska sprzed lat obiecuje spokój, a jednocześnie obsypuje komplementami Tadeusza Rydzyka. PiS wykonuje szpagat, próbując przesunąć się do centrum i nie tracąc twardego elektoratu. Nie ma jednak pomysłu na walkę z nadchodzącymi wyzwaniami. A tych jest cała masa.

„Polacy i rozwój Polski potrzebują dziś dwóch rzeczy – bezpieczeństwa i spokoju. Ale żeby w domu było miło, spokojnie i bezpiecznie, często najpierw trzeba zrobić mniejszy lub większy remont. A przy remontach bywa, wiadomo, głośno, czasem niespokojnie i gorączkowo, czasem nerwowo […]. Ale przychodzi moment, gdy ściany są pomalowane, meble wstawione, dom zabezpieczony. I można w spokoju zamieszkiwać wspólne domostwo. Kolejne zmiany są już spokojniejsze i zaczyna się normalne, lepsze życie”.

Ten fragment wystąpienia Mateusza Morawieckiego to dobre streszczenie nowej strategii partii rządzącej: naprawiliśmy już „Polskę w ruinie” i teraz będziemy nią spokojnie administrować. „Zakończyliśmy pewien etap remontu naszego wspólnego domu”, mówił Morawiecki. „Po walce przychodzi praca, codzienna, benedyktyńska, oparta na przestrzeganiu obowiązków. Możemy teraz brukować naszą nową drogę do «Polish Dream»”.

Tak oto PiS z ugrupowania rewolucyjnego chce się zmienić w partię „ciepłej wody w kranie”. Było niemiło, ale się skończyło – stara się przekonywać premier. Nie wróżę tej przemianie powodzenia i to z rozmaitych powodów.

Przede wszystkim historia nigdy się nie kończy i wiele wskazuje na to, że prawdziwe wyzwania dopiero na rząd czekają. A po ponad trzech latach rządów trudno będzie zrzucać winę za ewentualne klęski na poprzednią ekipę. Nie trzeba wielkiego wysiłku, by wyobrazić sobie, jakimi tematami będą żyć media w najbliższym czasie. Żaden z nich nie pasuje do opowieści o nowym, wyremontowanym domu, w którym właśnie zapanował spokój.

PiS z ugrupowania rewolucyjnego chce się zmienić w partię „ciepłej wody w kranie”. Było niemiło, ale się skończyło – stara się przekonywać premier. Nie wróżę tej przemianie powodzenia.

Łukasz Pawłowski

Powietrze, prąd, pieniądze

Sezon zimowy oznacza niestety, że na dobre wróci temat jakości powietrza, alarmów smogowych i rankingów najbardziej zanieczyszczonych miejsc na świecie otwieranych przez polskie miasta. Niewiele się w tej kwestii udało osiągnąć i niewiele da się zrobić szybko.

Powrócą też pytania o „polski węgiel” i przyszłość kopalń. A tu ekipa PiS-u nie ma spójnego przekazu. Z jednej strony, w nowej strategii energetycznej rządu czytamy, że Polska będzie od węgla odchodzić, a jego udział w miksie energetycznym ma spać z obecnych 80 do 32 procent w ciągu następnych 21 lat. Z drugiej, minister energii twierdzi, że… „potrzeba nam więcej węgla” i zastanawia się, gdzie na Śląsku można by otworzyć nowe kopalnie. Premier Morawiecki z kolei zapewnia, że „górnictwo i górnicy stanowią podstawę polskiej gospodarki i będą jej kluczową częścią w przyszłości”.

Tymczasem przyszłość sektora energetycznego rysuje się w barwach podobnych do barwy powietrza nad polskimi miastami. Gwałtowne podwyżki cen energii, o których pisaliśmy przed kilkoma tygodniami, stają się rzeczywistością. I nawet jeśli rządowi uda się wprowadzić jakieś rekompensaty dla odbiorców indywidualnych i w ten sposób kupić sobie za dwa miliardy złotych (!) spokój społeczny, naprawdę trudno sobie wyobrazić, by udało się nimi objąć także przedsiębiorstwa, czy tym bardziej miasta. A te już odczuwają skutki podwyżek. Prezydent Rzeszowa, Tadeusz Ferenc, właśnie przesłał list do premiera, w którym informuje, że cena energii kupowanej przez miasto od PGE wzrośnie w przyszłym roku o 67,95 procent! Energia wykorzystywana do oświetlenia ulic ma być droższa o 46 procent!

Tak jak miasta odebrały partii rządzącej pełnię zwycięstwa w wyborach samorządowych, tak teraz mogą jej odebrać spokój, którego tak pragnie Morawiecki.

Łukasz Pawłowski

Wzrosty cen przełożą się na kondycję budżetową lokalnych ośrodków i trudno sobie wyobrazić, żeby włodarze miast – zwłaszcza dużych, w ogromnej większości niesprzyjający PiS-owi – nie obarczali rządu odpowiedzialnością. Tak jak miasta odebrały partii rządzącej pełnię zwycięstwa w wyborach samorządowych, tak teraz mogą jej odebrać spokój, którego tak pragnie Morawiecki. Tym bardziej że premier nie ma pomysłu na szybkie rozwiązanie problemu i ogranicza się do szukania winnych. A właściwie winnego już znalazł. Jest nim. jak łatwo się domyślić, Unia Europejska.

„Wzrosty cen prądu to skutek polityki klimatycznej Unii Europejskiej, a więc czynników zewnętrznych”, mówił Morawiecki na sobotniej konferencji. Trudno będzie tę argumenty pogodzić z proeuropejskim wizerunkiem, jaki partia chce rzekomo zaprezentować przed wyborami do Parlamentu Europejskiego.

Mieszkania, sądy, cenzura

Brudne powietrze i drogi prąd to nie jedyny problem, z jakim będziemy się musieli borykać w naszym świeżo wyremontowanym domu. Kolejny to fakt, że wielu domów po prostu… nie ma. Porażkę programu Mieszkanie+, jednego ze sztandarowych projektów obecnej ekipy, dostrzega się nawet w samej partii. Dowodem tego – wewnętrzny raport opisany przez „Rzeczpospolitą”, z którego wynika, że „pierwsze dwa lata realizacji programu Mieszkanie+ można uznać za stracone”. Ze 100 tysięcy planowanych mieszkań wybudowano do tej pory zaledwie 480 (!), a koszty budowy i najmu okazują się znacznie wyższe od przewidywanych.

Idźmy dalej. Rząd bardzo chciałby wyciszyć spór z Komisją Europejską o tak zwaną „reformę sądownictwa”, ale nic nie wskazuje na to, żeby tak się stało. Pospieszne „odkręcanie” zmian w Sądzie Najwyższym nie zatrzyma już toczącego się postępowania w Trybunale Sprawiedliwości UE.

Daleka od zakończenia jest też tak zwana „afera KNF”, czego dowodzą nerwowe ruchy ze strony Narodowego Banku Polskiego. Jak informuje Polska Agencja Prasowa, do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynęły ze strony NBP wnioski, w których bank domaga się między innymi… „tymczasowego usunięcia artykułów prasowych w związku z aferą wokół KNF”. Chodzi o konkretne teksty naruszające zdaniem wnioskodawcy „dobra osobiste NBP”.

Pomijam już w tym miejscu absurd tego typu żądań w epoce internetu, który niczego nie zapomina i nie usuwa. Ważniejsze jest to, że takie działania, zamiast zmniejszać zainteresowanie sprawą KNF, jedynie je nasilą i wzbudzą kolejne podejrzenia oraz oskarżenia o powrót cenzury. W najbliższym czasie dowiemy się, czy są one uzasadnione.

***

To tylko kilka pułapek czyhających na rząd w najbliższym czasie. Siłą rzeczy ta lista nie obejmuje zdarzeń przypadkowych, których przewidzieć nie sposób: nieprzemyślanych wypowiedzi polityków, konfliktów na arenie międzynarodowej, takich jak choćby ostatni spór z ambasador USA w Polsce, czy napięć w ramach obozu Zjednoczonej Prawicy.

Premier Morawiecki próbuje równoważyć nową, centrową retorykę przedstawioną na konwencji wizytą na urodzinach Radia Maryja i komplementami pod adresem Tadeusza Rydzyka, ale nie on jeden zabiega w Toruniu o względy. Dość powiedzieć, że obok premiera w pierwszym rzędzie na urodzinowych uroczystościach zasiadł nie tylko minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, ale i szeregowi posłowie PiS-u: Jan Szyszko oraz Antoni Macierewicz.

Póki co szef rządu próbuje przekonać wyborców, że „remont” Polski właśnie się zakończył. Najbliższe miesiące pokażą raczej, że ekipa remontowa nie tylko ma do poprawki wiele niedoróbek, ale nie potrafi się nawet zgodzić, jak ostatecznie budynek ma wyglądać i czym go ogrzać.

 

* Fot. wykorzystana jako ikona wpisu: KPRM [Domena Publiczna].

SKOMENTUJ

Nr 517

(49/2018)
4 grudnia 2018

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj