Trwa jesienna zbiórka
na działalność Kultury Liberalnej.
Weź udział!

Czego potrzebujemy?

Jesteśmy niezależni od polityków
i reklamodawców. Dlatego potrzebujemy
comiesięcznych wpłat od Darczyńców.
Aktualnie otrzymujemy od Czytelników
około 15 tys. zł miesięcznie, czyli
25 procent miesięcznego budżetu
tygodnika. Chcemy, aby do końca 2020
roku ta kwota była dwa razy większa
.

Co dostajesz w zamian?

52 numery tygodnika rocznie, publiczne
wydarzenia, najważniejsze książki
o wolności i demokracji.
Silny, wrażliwy, demokratyczny głos
w sferze publicznej, nowe idee dla Polski.
NOWOŚĆ! Comiesięczną informację
o naszej działalności, dodatkowe
materiały i zdjęcia.
NOWOŚĆ! Jeśli Twoja darowizna wyniesie
co najmniej 200zł miesięcznie, otrzymasz
w prezencie książki i specjalne wejściówki
na wydarzenia.
Dziękujemy za wsparcie! Jako Darczyńca wciąż możesz włączyć się w naszą kampanię:
  • Jeśli popierasz naszą działalność, poleć nas kolejnej osobie.
  • Chcemy się rozwijać. Planujemy zatrudnić więcej osób, odświeżyć naszą
    stronę internetową, rozwinąć dział audio/video. Jeśli chciałbyś / chciałabyś
    zmienić kwotę, którą przeznaczasz na wsparcie dla Kultury Liberalnej, napisz
    do nas na [email protected], a my powiem Ci, jak to zrobić.
  • Dziękujemy Ci za to, że jesteś z nami i życzymy dobrej lektury!

Kultura Liberalna jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy ukazuje
się dzięki wsparciu osób takich jak Ty. Bronimy wartości demokratycznych
i wolnościowych. Tworzymy idee dla Polski na przyszłość. Jesteśmy niezależni
od polityków i reklamodawców. Prosimy o to, abyś tworzył lub tworzyła
Kulturę Liberalną wspólnie z nami. Dołącz do grona naszych
comiesięcznych Darczyńców
.

Kultura Liberalna potrzebuje
Twojego comiesięcznego wsparcia.
Weź udział w jesiennej zbiórce
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Azja w zbliżeniu]...

[Azja w zbliżeniu] Korytarz zgody czy waśni?

Krzysztof Renik

Już za niecały rok sikhowie, społeczność stanowiąca ważną część społeczeństwa indyjskiego, świętować będzie wielką rocznicę. Obserwatorzy relacji indyjsko-pakistańskich już dziś zastanawiają się, w jakim stopniu ta wielka rocznica pozwoli – lub też nie – na zmniejszenie napięć pomiędzy dwoma skłóconymi sąsiadami dysponującymi w swych arsenałach bronią jądrową.

W listopadzie przyszłego roku minie 550 lat od narodzin założyciela religii sikhijskiej Guru Nanaka. Religii, która w przekonaniu założyciela miała godzić ze sobą tradycję hinduistyczną, islamską i chrześcijańską. Tę rocznicę obchodzić będą sikhowie mieszkający w zwaśnionych ze sobą krajach – w Indiach i Pakistanie. Sikhijska mniejszość zamieszkuje krainę o nazwie Pendżab. To ojczyzna sikhów, ojczyzna Guru Nanaka. Jedna część historycznego Pendżabu to dzisiejszy indyjski stan Pendżab, druga zaś to pakistańska prowincja o tej samej nazwie. Najświętsze miejsca sikhijskiego kultu znajdują się po obu stronach granicy. Obowiązują skomplikowane procedury paszportowo-wizowe, a obie stolice niechętnie odnoszą się do odwiedzin swych obywateli u sąsiada. Utrudnienia te blokują tradycyjny ruch pielgrzymkowy, który był od stuleci obecny w życiu sikhijskiej wspólnoty religijnej.

Przykładem owych trudności, spotykających sikhijską mniejszość w obu krajach, jest choćby próba dotarcia do dwóch sikhijskich sanktuariów odległych od siebie jedynie o kilka kilometrów. Mowa tu o świątyni Dera Bana Nanak Sahib znajdującej się w indyjskim Pendżabie i Gurdwara Darbar Sahib z miejscowości Kartarpur leżącej na terytorium Pakistanu. Świątynia ta leży niecałe 5 kilometrów od obecnej granicy indyjsko-pakistańskiej. W miejscowości tej spędził kilkadziesiąt lat życia sam Guru Nanak. Przed podziałem Indii brytyjskich na Indie i Pakistan pomiędzy obu świątyniami istniał ożywiony ruch pielgrzymkowy, a nawiedzenie sanktuariów związanych z życiem Guru Nanaka był istotnym elementem sikhijskiej pobożności.

Podział Indii, partition, jak określa się dzisiaj wydarzenia z końca lat 40. ubiegłego stulecia ograniczyły, a nawet uniemożliwiły sikhom wypełnianie ich religijnych praktyk. Dla wielu pobożnych sikhów był to rzeczywisty problem, którego nie potrafili rozwiązać. Być może dlatego z okazji zbliżającej się 550 rocznicy narodzin Guru Nanaka zakiełkowała idea, by pomiędzy obu miejscami kultu stworzyć swoisty korytarz, którym bez paszportów i wiz mogliby przemieszczać się pielgrzymi. Zarówno ci z Indii, jak i ci z Pakistanu.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że ideę budowy korytarza Kartarpur, jak nazywa się w Indiach planowane przedsięwzięcie, przywiózł z Pakistanu do Indii były indyjski i niezwykle popularny krykiecista Navjot Singh Sidhu, obecnie premier rządu stanowego w Pendżabie. Jak mówił po powrocie z Pakistanu, idea stworzenia korytarza powstała w trakcie rozmowy z głównodowodzącym armią pakistańską generałem Qamarem Javed Bajawą. W New Delhi pomysł został przyjęty z mieszanymi uczuciami, ale ostatecznie premier Indii Narendra Modi poparł inicjatywę.

Na rok przed rocznicą, w końcu listopada 2018 roku, doszło do spektakularnego wydarzenia. Premier Pakistanu, legendarny krykiecista Imran Khan, położył po stronie pakistańskiej kamień węgielny pod budowę takiego korytarza. Nieco wcześniej podobna ceremonia odbyła się po stronie indyjskiej, choć miała ona niższą rangę, ponieważ nie uczestniczył w niej premier Modi.

Teoretycznie można uznać, iż podjęte przez oba kraje działania na rzecz umożliwienia sikhom pielgrzymowania do uznawanych przez tę wspólnotę miejsc świętych mogą przynieść ocieplenie relacji także na linii Islamabad–New Delhi. Ale uroczystości wmurowania kamieni węgielnych po obu stronach granicy pokazały, że korytarz Kartarpur może okazać się zarówno korytarzem zgody, jak i korytarzem waśni.

Premier Pakistanu podczas uroczystości położenia kamienia węgielnego w Kartarpur deklarował, że jego kraj pragnie przyjaznych kontaktów z Indiami. Stwierdził jednak, iż istnieje jeden nierozwiązany problem – to problem podzielonego granicą Kaszmiru. Uznał przy tym, że nie takie problemy ludzkość potrafiła już rozwiązać, i optymistycznie dodał, iż także kwestia Kaszmiru może zostać rozwiązana pokojowo, na drodze dialogu. Wypowiedź Imrana Khana nie została jednak przyjęta w New Delhi z zadowoleniem i została uznana za wysoce niewłaściwą i niefortunną.

Dla Indii problem problem Kaszmiru nie istnieje – przynajmniej oficjalnie. A jeżeli już się pojawia w debacie publicznej to wyłącznie jako problem pakistańskiej ingerencji w wewnętrzne sprawy Indii. Także jako problem okupowania – zdaniem Indii – części Kaszmiru znajdującego się we władaniu Islambadu. Dlatego też podnoszenie kwestii kaszmirskiej przez Imrana Khana zirytowało indyjski establishment polityczny. Co istotne, publicyści w Indiach zaczęli dość szybko zastanawiać się, dlaczego idea korytarza Kartarpur przedstawiona została jako pomysł głównodowodzącego siłami zbrojnymi Pakistanu. Odpowiedź publicystów była prosta: siły zbrojne Pakistanu będą z pewnością chciały wykorzystywać korytarz do przerzucania w głąb Indii agentury, a może nawet i terrorystów. Również po stronie Islamabadu pojawiły się głosy kwestionujące zasadność tworzenia korytarza.

Reakcje obu stron obrazują wielką i wzajemną podejrzliwość obu zwaśnionych sąsiadów, podejrzliwość, która towarzyszy już od samego początku budowie korytarza Kartarpur. Pomysłu, który przynajmniej teoretycznie ma zbliżyć oba kraje.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Trwa jesienna zbiórka na działalność Kultury Liberalnej.

Czego potrzebujemy?

Co dostajesz w zamian?

  • 52 numery tygodnika rocznie, publiczne wydarzenia, najważniejsze książki o wolności i demokracji.
  • Silny, wrażliwy, demokratyczny głos w sferze publicznej, nowe idee dla Polski.
  • NOWOŚĆ: Comiesięczna informacja o naszej działalności, dodatkowe materiały i zdjęcia.
  • NOWOŚĆ: Jeśli Twoja darowizna wyniesie co najmniej 200 PLN miesięcznie, otrzymasz w prezencie książki i specjalne wejściówki na wydarzenia.
SKOMENTUJ

Nr 521

(0/2019)
2 stycznia 2019

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj