Kultura Liberalna solidarnie z Ukrainą

KULTURA LIBERALNA > Felietony > A więc wojna!...

A więc wojna! [„Strachy” Daniela Rycharskiego w MSN]

Wojciech Albiński

W imię tych słabszych artysta występuje. Bo wystawa poza tym, że jest wojenna, jest religijna. Ni mniej, ni więcej, zaczynamy wojnę religijną w Polsce AD 2019.

O „Strachach” – wystawie Daniela Rycharskiego w warszawskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej napisano już tyle, że szkoda czytać, ale bez słowa na swoją obronę, namawiam. Tak o tej wystawie nikt nie pisał.

Śmieję się. A sprawa poważna.

To jest wystawa o przygotowaniach do wojny. Myślę, że Rycharski niedługo zacznie tworzyć jakiś legion świętego Sebastiana albo innego opiekuna osób LGBTQ i już dał im wszystkie symboliczne narzędzia, żeby ruszyli do walki. Człowiek zawsze przyłącza się i podąża za siłą, taka jego natura i patrząc na tą wystawę, od razu chcę się iść za nią.

Są tam już piły tarczowe do cięcia na pół z odpowiednimi inskrypcjami, są sztandary dla tęczowych zastępów, są nagrody dla najwierniejszych (różańce z tabletek na depresję), są przede wszystkim relikwie prześladowanych, w imię których przeciwko Kościołowi katolickiemu Rycharski występuje. Wystarczy się zaciągnąć do jego armii.

Walka będzie krwawa, po kolejnych dziełach widać, kto z kim się mierzy. To wojna bratobójcza – Kościoła i jego odrzuconych braci, poróżnionych w samym sercu swego człowieczeństwa. Rycharski wytyka Kościołowi, że ten chyba zapomniał, o tym, że dobre słowo to nie hasło „chłopak, dziewczyna normalna rodzina”, czyli norma, przed którą lęk zapewnia władzę, a raczej „coście uczynili najmniejszemu z braci moich, mnie żeście uczynili”.

I w imię tych słabszych artysta występuje. Bo wystawa, poza tym, że jest wojenna, jest religijna. Ni mniej, ni więcej, zaczynamy wojnę religijną w Polsce AD 2019.

Jeszcze dziesięć lat temu można było uważać, że to nie jest nasza wojna i odwrócić od niej głowę, zapominając nawet o apostazji, ale gdy wiedza o skali pedofilii wśród księży, wywiady o obyczajach Watykanu przynoszą świadomość, dlaczego intuicyjnie się odwracaliśmy. Rycharski siłą zwraca naszą głowę ku Kościołowi i pokazuje, że wojna nie ominie nikogo. Świadectwo – mówiąc językiem Kościoła – jest na tyle poruszające, by odbijać rozmowę o miłości bliźniego z rąk fałszywych kapłanów.

Czy ten heretycki ruch ma szansę na coś więcej niż programową wystawę w MSN? Gdyby występował wyłącznie w imię ochrony przed opresją wspólnoty, w jakimś przymierzu z kapitalizmem odtwarzałby jedynie mantrę współczesnego samotnego indywidualizmu, ale on odwołuje się w zadziwiającym jiu-jitsu do Chrystusa i więzi między ludźmi, która przetrwa jeszcze wiele świątyń.

Czystość i głębię tych prac czuć najlepiej, kiedy przy okazji złożenia się dwóch świąt – Środy Popielcowej i Dnia Świętego Walentego – Rycharski zjada, dosłownie zjada, wymieszane popioły spalonego przez siebie tego dnia konfesjonału i artefaktów z gejowskich darkroomów. Nie będzie to łatwa walka i przyniesie duże koszty – tłumaczy symbolicznie artysta; jego gest ma w sobie siłę przywódcy obnażającego stawkę przyszłych bitew.

Zaczyna się wiosna, wychodzę z Muzeum i widzę kwitnące krzewy, ich widok koi. Cieszę się, że jest jeszcze coś poza tymi wojennymi polskimi tarabanami i zaraz myślę, że to najlepsza wystawa „pedalska”, którą dotąd widziałem w III RP. Właściwie to nie wystawa, to bratobójcza, średniowieczna wojna religijna.

Na kogo warto zagłosować ...

... w najbliższych wyborach do europarlamentu? Żyjemy w dobie baniek medialnych i polaryzacji debaty publicznej. Zbliżające się wybory do parlamentu europejskiego są kluczowe dla przyszłości Polski i Europy, a prowadzona przez przeciwne strony polityczne kampania często odbiega od kluczowych dla wyborców tematów związanych z bezpieczeństwem, infrastrukturą krytyczną, solidarnością społeczną i zmianami klimatycznymi.

Każdy i każda z nas ma prawo do obiektywnych mediów i rzetelnych informacji, pozwalających podjąć odpowiedzialną decyzję wyborczą. Rzeczowe analizy pomagające nam wszystkim decydować o swoich prawach i obowiązkach warto wesprzeć nawet drobną kwotą. Choć nie pobieramy opłat za teksty, nasza praca ma swoją wartość. Nawet 50 złotych miesięcznie pozwala nam stale docierać do nowych osób poszukujących refleksyjnego, niezależnego dziennikarstwa. Wspólnie z naszymi Darczyńcami i Patronami zapewniamy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 537

(16/2019)
24 kwietnia 2019

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj