Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Patrząc > Świeże spojrzenie. Festiwal...

Świeże spojrzenie. Festiwal Młodzi i Film w Koszalinie 2019

Dawid Drożdż

Głównym miejscem obiegu „shortów” są nadal festiwale – w tym Festiwal Młodzi i Film w Koszalinie, na którym debiutowali najzdolniejsi twórcy polskiego kina ostatnich lat. Jaki pejzaż młodego polskiego kina wyłania się z zakończonej właśnie 38. edycji tego wydarzenia?

Jeszcze jako nastolatek swoją przyszłość łączyłem z pisaniem dla kina, a nie o kinie. Podczas konsultacji w Łódzkiej Szkole Filmowej, dowiedziałem się jednak, że w tak młodym wieku nie mam zapewne za dużo do powiedzenia o świecie, więc podczas pisania scenariuszy powinienem skupić się na własnych doświadczeniach, relacjach z rodzicami, wspomnieniach z dzieciństwa – przede wszystkim tych trudnych. Po tegorocznej edycji Festiwalu Młodzi i Film wydaje się, że szkoły artystyczne w Polsce solidarnie utrzymują taką retorykę. Większość krótkometrażowych filmów fabularnych była bowiem swego rodzaju twórczą ekspozycją osobistych reminiscencji. Bohaterowie konkursowych filmów są zazwyczaj dziećmi lub nastolatkami, którzy muszą poradzić sobie z traumatycznymi przeżyciami, skomplikowanymi relacjami rodzinnymi, biedą czy śmiercią bliskiej osoby.

Fabuły: młodzi o młodych

W tym zestawieniu jedną z najciekawszych produkcji okazał się film „Jestem tutaj” w reżyserii Agaty Minowskiej. Jest to historia Stefana – ucznia szkoły podstawowej, który właśnie zakończył rok szkolny z czerwonym paskiem na świadectwie. Sukces ten nie zaspokoił jednak ambicji rodziców, dla których porażką okazała się niższa ocena z jednego z przedmiotów. Wystraszony ich reakcją chłopiec postanawia uciec z domu i odwiedza swoją starszą siostrę, która wraz z partnerem wiedzie ascetyczne życie w kamperze i prowadzi małą budkę z fast foodami. Brak zrozumienia, alienacja i presja rodziców sprawiają, że Stefan pogrąża się w lęku przed niesprostaniem ich oczekiwaniom. Uśmiech na jego twarzy pojawia się dopiero podczas prozaicznych czynności takich jak – postrzegane przez wielu za niegodziwą pracę – smażenie frytek. Minowska podejmuje tym samym temat wolności dzieci, które często są uprzedmiatawiane, traktowane przez dorosłych zgodnie z przysłowiem: „dzieci i ryby głosu nie mają”. A mieć go powinny, bowiem realizowanie ambicji rodziców rzadko idzie w parze ze szczęściem dziecka.

Lęk towarzyszy także bohaterce filmu Ewy Lang „Nie widzieliście tego, co ja widziałam”. Spokój i bezpieczeństwo, które zazwyczaj kojarzą się z domem, są czymś obcym dla kilkuletniej Misi – dziewczynki będącej świadkiem częstych awantur swoich rodziców. Reżyserka skupia się wyłącznie na swojej małej bohaterce (ani razu na ekranie nie widzimy ojca), wchodzi w intymny świat dziecka doświadczającego przemocy – dziecka, w którego rolę tak trudno jest wejść dorosłym, często zapominającym, że kiedyś sami byli kruchymi istotami. Lang nie przez przypadek osadza akcję filmu na odludziu, wśród bezkresnych pól, lasów i jezior. Poprzez kameralność świata przedstawionego samotność bezbronnej dziewczynki jest jeszcze spotęgowana. Dzięki temu silniej jest także odczuwalna aura metafizyczności, przejawiająca się przez eksponowane na ekranie wyobrażenia Misi, będące jedynym mechanizmem obronnym przed przemocowym światem.

Na tle rodzinnych dramatów psychologicznych wyróżniają się filmy gatunkowe (komedia „Marcel” w reżyserii Marcina Mikulskiego), grające z konwencją (futurystyczny „Recharge” Michała Hytrosia) lub te, które poza przedstawieniem dramatu jednostki konstruują złożony obraz społeczeństwa lub konkretnego środowiska. Do ostatniej grupy należy zwycięzca Jantara za najlepszy krótkometrażowy film fabularny „Nie zmieniaj tematu” w reżyserii Huberta Patynowskiego, który portretuje środowisko blokersów.

Bohaterowie filmu to domorośli hip-hopowcy – „składają” rymy i nagrywają amatorskie klipy, ale ich grupa nie opiera się jedynie na działalności twórczej. Rap i życie na blokowisku kształtuje wartości, jasno ugruntowane poglądy oraz prawa i zasady, których złamanie grozi wykluczeniem. Po schwytaniu przez policję główny bohater, Filip, staje jednak przed koniecznością wyboru między lojalnością wobec ziomków a wolnością. Patynowski bez koloryzowania eksponuje na ekranie przemoc, biedę, złe warunki mieszkaniowe, alkoholizm i narkomanię – „Nie zmieniaj tematu” jest ciekawą obserwacją socjologiczną. Wyczulenie na współczesność Patynowski przejawia także w formie, wykorzystując wielokrotnie nagrania z telefonów, stanowiące dzisiejszy model porozumiewania się obrazami.

Materiały festiwalu Młodzi i film

Dokumenty: o dialogu i zjednoczeniu

Za najlepszy film krótkometrażowy dokumentalny został z kolei uznany film Grzegorza Paprzyckiego „Mój kraj taki piękny” – przejmujący obraz podzielonej Polski. Reżyser z Uniwersytetu Śląskiego wszedł w samo centrum konfliktu między skrajną prawicą, reprezentowaną przez organizacje takie jak ONR czy Młodzież Wszechpolska, a przeciwstawiającą się im lewicą. Paprzycki w trakcie pracy nad filmem rejestrował manifestacje odbywające się na terenie Warszawy i innych miast. „Mój kraj taki piękny” jest refleksją nad nacjonalizmem, jego rolą w dzisiejszym świecie, a także ironicznym – jak sam tytuł – spojrzeniem na kondycję naszego kraju. Ironicznym, bo trudno w inny sposób patrzeć na ludzi biorących na sztandary nazistowskie symbole, tatuujących na karku liczbę „88” (Heil Hitler), siejących nienawiść wobec ludzi innych narodowości, wyznań, orientacji seksualnych i nazywających się przy tym „partią Boga”. Być może film Paprzyckiego nie wnosi niczego nowego do dyskusji o nacjonalizmie, ale jego wartość dokumentalna może przyczynić się do spojrzenia na dzisiejszych wyznawców tych idei w nieco inny sposób. Obrazy takie jak te, kiedy potężny mężczyzna z falangą na ramieniu kopie i szarpie starszą kobietę, są świadectwem upadku wartości oraz ukazują, w jak niebezpieczny sposób zostały przedefiniowane postawy patriotyczne.

W zgoła odmiennych nastrojach pozostawił widzów film „19:91”, dający – w przeciwieństwie do dzieła Paprzyckiego – nadzieję na międzypokoleniowy i międzynarodowy dialog. W dokumencie zrealizowanym przez Emilię Śniegoską dochodzi do spotkania 19-letniej studentki z Niemiec i 91-letniej kobiety pamiętającej II wojnę światową i pobyt w obozie koncentracyjnym. Przez wiele lat polskie kino próbowało rozprawić się z traumą wojenną, obecnie jednak coraz rzadziej powstają filmy nawiązujące do tego okresu. Wydaje się to naturalnym następstwem zmiany pokoleniowej, dojścia do głosu generacji, na którą wojna nie miała żadnego – nawet pośredniego – wpływu. Śniegoska wychodzi naprzeciw wyzwaniom tej przemiany pokoleniowej: główną bohaterką czyni młodą Niemkę, co możemy odbierać jako krytykę współczesnego społeczeństwa zobojętnionego na historię. Ale „19:91” nie jest tylko filmem o traumie wojennej i historii. Jest to także film o samotności, potrzebie bliskości i wyjątkowej więzi między kobietami, które dzieli niemalże wszystko – dowodzi, że nawet mimo różnic pokoleniowych, narodowościowych i językowych dialog nie jest wykluczony.

Animacja: łódzka tradycja

Konkurs filmów animowanych zdominowały z kolei filmy studentów Łódzkiej Szkoły Filmowej, będących kontynuatorami bogatej tradycji łódzkiej animacji, z którą związani byli tacy twórcy jak Zbigniew Rybczyński, Daniel Szczechura, Piotr Dumała czy Mariusz Wilczyński (dwaj ostatni obejmują opieką artystyczną studentów „filmówki”).

Zdobywca Jantara za najlepszy film krótkometrażowy animowany – „Mój dziwny starszy brat” w reżyserii Julii Orlik – to film poruszający kwestie uniwersalne. Jest to opowieść o trudnej relacji między rodzeństwem, które dzieli podejście do życia – główna bohaterka jest młodą prawniczką, która marzy o sukcesie zawodowym. Jej brat natomiast kilkukrotnie rzucał studia po to, aby wieść beztroskie życie, dorabiać jako „żywa reklama” w stroju banana i pomagać ludziom przypadkowo napotkanym podczas tak zwanych „patroli”. Podobnie jak fabuła „Jestem tutaj”, Orlik porusza temat ambicji, przez które często zapominamy o wartościach takich jak – w przypadku głównej bohaterki – rodzina i bezinteresowna pomoc bliźnim. Film Orlik ujmuje swoim humorem i formą – twórczyni wykorzystała animację plastelinową, a więc poklatkową formę techniki lalkowej.

Z kolei formę rysunkową wybrała kolejna studentka Łódzkiej Szkoły Filmowej – Karina Paciorkowska, która swoim filmem „Nie masz dystansu” wyraża głośny sprzeciw wobec seksualizacji kobiet (między innymi w świecie reklamy), zamknięcia ich w rolach społecznych oraz sytuacjach, w których na szowinizm odpowiada się tytułowym „nie masz dystansu”. Oryginalność pomysłu Paciorkowskej polega na rezygnacji z konstruowania własnej narracji. Twórczyni wykorzystuje za to wypowiedzi medialne osób ze świata mediów i polityki wśród których są między innymi Donald Trump, Janusz Korwin-Mikke czy… Jurek Owsiak. Dzięki ukazanej powszechności wypowiedzi i działań mających znamię mizoginizmu i szowinizmu film Paciorkowskiej przypomina, że ruchy feministyczne nie rodzą się z braku dystansu kobiet do siebie, ale z realnej potrzeby emancypacyjnej i wyzwoleńczej.

Animacją, która zrobiła na mnie największe wrażenie, jest jednak film, który był już prezentowany na tegorocznym festiwalu w Cannes. „Duszyczka” Barbary Rupik to metafizyczna podróż po krainie śmierci, filozoficzna przypowieść na temat życia po życiu – w tym ujęciu będąca wizją bliższą „Triumfowi śmierci” Bruegla niż „Ogrodowi rozkoszy ziemskich” Boscha. Nie przez przypadek przywołuję dzieła tych dwóch niderlandzkich malarzy – Rupik w podobny sposób przedstawia rozpad świata, którym rządzi chaos i zło, jak w dziele Bruegla czy w prawym skrzydle tryptyku Boscha „Piekle muzykantów”. Przerażającą wizję twórczyni dopełnia psychodeliczna muzyka oraz deformacja ciał przedstawionych w animacji postaci i stworów.

***

Przez wiele lat w środowisku krytyków i filmoznawców krążyły nieprzychylne stereotypy na temat filmów młodych reżyserów ze szkół filmowych. Zarzucano im częste korzystanie z klisz, pseudoartyzm i nadużywanie wytartych, mało oryginalnych metafor (słynna woda skapująca z kranu jako symbol upływu czasu). Oczywiście, zdarzają się filmy, które w mało nowatorski sposób ujmują najczęściej poruszane w kinie młodych tematy skomplikowanych relacji rodzinnych czy nieszczęśliwej miłości. Nadal popularne są nic niewnoszące do fabuły obrazy refleksyjnych bohaterów wpatrujących się w otchłań czy postacie rozpisane w sposób nieprzełamujący schematów. Z drugiej jednak strony, młodzi reżyserzy, których prace można było obejrzeć na tegorocznym festiwalu, zaczynają konstruować własny styl, a przy tym żywo reagują na przemiany społeczno-polityczne w kraju. W tym pejzażu szczególnie interesujące są wypowiedzi młodych na tematy wymagające reakcji środowiska artystycznego, takie jak seksualizacja kobiet, narastające w kraju napięcia między prawicą i lewicą czy postrzeganie osób o odmiennej orientacji seksualnej (film „Miłość bezwarunkowa” w reżyserii Rafała Łysaka).

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Skoro jesteś tu z nami, mamy do Ciebie ważną prośbę.

„Kultura Liberalna” jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy istnieje dzięki wsparciu Darczyńców. W każdy wtorek publikujemy pełnowymiarowe wydanie magazynu, wydajemy książki, organizujemy wydarzenia publiczne.

Dajemy głos ludziom rozmaitych profesji i środowisk, którzy mają do powiedzenia coś ważnego i ciekawego - niezależnie od potrzeb reklamodawców i komercyjnych wymogów. Wierzymy w pluralistyczną demokrację i rozmawiamy także z tymi, z którymi się nie zgadzamy. Bez „KL” w naszym kraju byłoby smutniej!

Przed nami kolejne cele. Aby działać stabilnie i zachować pełną niezależność, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas bezpośrednimi, comiesięcznymi wpłatami. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą, abyś dołączył lub dołączyła do grona naszych comiesięcznych Darczyńców. Zajmie to tylko minutę!

SKOMENTUJ

Nr 545

(24/2019)
18 czerwca 2019

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj