Trwa jesienna zbiórka
na działalność Kultury Liberalnej.
Weź udział!

Czego potrzebujemy?

Jesteśmy niezależni od polityków
i reklamodawców. Dlatego potrzebujemy
comiesięcznych wpłat od Darczyńców.
Aktualnie otrzymujemy od Czytelników
około 15 tys. zł miesięcznie, czyli
25 procent miesięcznego budżetu
tygodnika. Chcemy, aby do końca 2020
roku ta kwota była dwa razy większa
.

Co dostajesz w zamian?

52 numery tygodnika rocznie, publiczne
wydarzenia, najważniejsze książki
o wolności i demokracji.
Silny, wrażliwy, demokratyczny głos
w sferze publicznej, nowe idee dla Polski.
NOWOŚĆ! Comiesięczną informację
o naszej działalności, dodatkowe
materiały i zdjęcia.
NOWOŚĆ! Jeśli Twoja darowizna wyniesie
co najmniej 200zł miesięcznie, otrzymasz
w prezencie książki i specjalne wejściówki
na wydarzenia.
Dziękujemy za wsparcie! Jako Darczyńca wciąż możesz włączyć się w naszą kampanię:
  • Jeśli popierasz naszą działalność, poleć nas kolejnej osobie.
  • Chcemy się rozwijać. Planujemy zatrudnić więcej osób, odświeżyć naszą
    stronę internetową, rozwinąć dział audio/video. Jeśli chciałbyś / chciałabyś
    zmienić kwotę, którą przeznaczasz na wsparcie dla Kultury Liberalnej, napisz
    do nas na [email protected], a my powiem Ci, jak to zrobić.
  • Dziękujemy Ci za to, że jesteś z nami i życzymy dobrej lektury!

Kultura Liberalna jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy ukazuje
się dzięki wsparciu osób takich jak Ty. Bronimy wartości demokratycznych
i wolnościowych. Tworzymy idee dla Polski na przyszłość. Jesteśmy niezależni
od polityków i reklamodawców. Prosimy o to, abyś tworzył lub tworzyła
Kulturę Liberalną wspólnie z nami. Dołącz do grona naszych
comiesięcznych Darczyńców
.

Kultura Liberalna potrzebuje
Twojego comiesięcznego wsparcia.
Weź udział w jesiennej zbiórce
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Sawczuk w poniedziałek]...

[Sawczuk w poniedziałek] PSL na drodze do koalicji z PiS-em

Tomasz Sawczuk

PSL wykończyło projekt Koalicji Europejskiej. W nowym układzie partyjnym ludowcy grawitują w stronę PiS-u.

Decyzja PSL-u o tym, że nie wystartuje w jesiennych wyborach wspólnie z Platformą Obywatelską, była punktem zwrotnym tej kampanii wyborczej. Potem wszystko potoczyło się gładko. Platforma nie chciała startować w wyborach, mając za koalicjantów jedynie partie lewicy. To pchnęło SLD, Wiosnę i Razem do wystawienia wspólnych list. W konsekwencji projekt zjednoczonej opozycji antypisowskiej legł w gruzach.

Nic więc dziwnego, że decyzja PSL-u wzbudziła duże kontrowersje. Aby zrozumieć jej konsekwencje, warto zastanowić się nad tym, co oznacza ona dla samych ludowców, a co dla polskiej demokracji.

Interes partyjny: samodzielny start ma sens

Decyzja o samodzielnym starcie w wyborach ma jedną zasadniczą konsekwencję: PSL musi pokazać, że może utworzyć koalicję z PiS-em. Jedynie takie posunięcie naprawdę uniezależnia ludowców od PO. W innym razie lepiej po prostu zagłosować na Platformę niż na jej przyboczną partię, która z niezrozumiałych powodów startuje z odrębnej listy. Co więcej, tylko tego rodzaju deklaracja może uspokoić tych wyborców, którzy wahaliby się, czy oddać głos na PiS, czy na partię Kosiniaka-Kamysza.

Ludowcy nie muszą dopuszczać tego rodzaju koalicji bezwarunkowo. Mogą przedstawić warunki potrzebne do zawarcia porozumienia. Mogą powiedzieć, na przykład, że współpraca jest możliwa pod warunkiem, że PiS będzie przestrzegać reguł praworządności. Taka deklaracja przedstawiałaby PSL jako partię, która jest gotowa do współpracy z obecnym rządem, ale zarazem chce być odpowiedzialna i umiarkowana, tonując jej ekscesy. W taki właśnie sposób wypowiadał się w wywiadzie na antenie RMF FM poseł Marek Sawicki, który nie wykluczał wspólnych rządów PSL-u z PiS-em.

Scenariusz samodzielnego startu ma dwa podstawowe minusy. Po pierwsze, jest to decyzja ryzykowna – w obliczu polaryzacji PO–PiS ludowcy mogą nie przekroczyć progu wyborczego. Po drugie, jeśli rzeczywiście doszłoby do koalicji między PiS-em a PSL-em, partia Jarosława Kaczyńskiego może uruchomić aparat państwowy do tego, by zniszczyć swojego koalicjanta i przejąć jego pozostałe aktywa, jak stało się w przeszłości w przypadku Samoobrony.

Trzeba przy tym pamiętać, że także w koalicji z Platformą rola PSL-u nie byłaby całkiem jasna. Jeśli partia nie znalazłaby dla siebie sensownego powołania, a PiS skutecznie przejmowałoby głosy wyborców wiejskich, to ludowcy mogliby dalej słabnąć, aż staliby się partią zbędną.

Być może jest więc tak, że PSL ma dzisiaj tylko złe opcje, a decyzja o samodzielnym starcie w wyborach jest najmniejszym złem z punktu widzenia interesu partii.

Interes opozycji: samodzielny start nie ma sensu

Na pierwszy rzut oka widać, że rozbicie Koalicji Europejskiej przez PSL pozwoliło na uporządkowanie polskiej sceny partyjnej. Formuje się obecnie podział na trzy duże bloki ideologiczne. SLD, Wiosna i Razem tworzą centrolewicę, Platforma z Nowoczesną tworzą centroprawicę, PiS funkcjonuje zaś jako antysystemowa partia konserwatywno-rewolucyjna. Do tego dochodzą stosunkowo nieliczne grupy skrajnie prawicowe.

PSL nie bardzo pasuje do tego nowego podziału – nie widać istotnych powodów, dla których głosy oddawane w przeszłości na tę partię, nie mogłyby zostać podzielone między Platformę i PiS. Takiemu scenariuszowi przeciwdziała przede wszystkim okoliczność, że PSL jest organizacją liczną jak na polskie warunki. W tym sensie pytanie o poparcie ludowców w wyborach sprowadza się do pytania o to, czy partii udało się utrzymać na tyle silne zakorzenienie społeczne, że będzie ono skłaniać do głosowania na „swoich”.

Z punktu widzenia przyszłości polskiej demokracji najważniejsze pytanie dotyczy jednak tego, ile głosów ludowcy mogą realnie odebrać Platformie, a ile PiS-owi. Dla opozycji najlepszy byłby układ, w którym PSL startuje w koalicji z PO jako jej konserwatywne skrzydło. Skoro to nie jest możliwe, drugim najlepszym scenariuszem jest ten, w którym PSL odbiera wiele głosów partii Jarosława Kaczyńskiego, a niewiele Platformie.

Jak na razie, najlepszy pomysł ludowców na kampanię polega jednak na tym, by dystansować się od PO. Władysław Kosiniak-Kamysz lansuje w tym kontekście dość absurdalny pogląd, że Platforma stała się partią lewicową, a ludowcy tworzą dzisiaj umiarkowane centrum. PSL próbuje w ten sposób upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: atakowanie Platformy za „lewicowość” ma przekonać część jej wyborców do głosowania na konserwatywny PSL, zaś sama czynność atakowania Platformy ma dodawać partii wiarygodności i zachęcić do głosowania na PSL potencjalnych wyborców PiS-u.

Jednak Platforma wciąż jest partią umiarkowanie konserwatywną. Jako że PSL dystansuje się od niej, a równocześnie musi zachować otwartość na koalicję z PiS-em, w naturalny sposób grawituje w stronę partii Jarosława Kaczyńskiego.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Trwa jesienna zbiórka na działalność Kultury Liberalnej.

Czego potrzebujemy?

Co dostajesz w zamian?

  • 52 numery tygodnika rocznie, publiczne wydarzenia, najważniejsze książki o wolności i demokracji.
  • Silny, wrażliwy, demokratyczny głos w sferze publicznej, nowe idee dla Polski.
  • NOWOŚĆ: Comiesięczna informacja o naszej działalności, dodatkowe materiały i zdjęcia.
  • NOWOŚĆ: Jeśli Twoja darowizna wyniesie co najmniej 200 PLN miesięcznie, otrzymasz w prezencie książki i specjalne wejściówki na wydarzenia.
SKOMENTUJ

Nr 549

(29/2019)
22 lipca 2019

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj