Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Magia jak narkotyk....

Magia jak narkotyk. Recenzja książki „Syn wiedźmy” Kelly Barnhill [KL dzieciom]

Karolina Stępień

W „Synu wiedźmy” chłopiec, dziewczynka, rozbójnik, król i czarownica mierzą się z groźną pradawną magią. Barnhill po raz kolejny subtelnie i poetycko przekształca schematy fabularne i prowokuje ważne pytania o rolę narracji, kondycję człowieka i losy świata.

Kelly Barnhill niewątpliwie ma dar snucia opowieści, które silnie czerpią z baśniowej tradycji, a jednocześnie są czymś świeżym i na tyle niedopowiedzianym, że wieloznacznie obiecującym. „Syn wiedźmy” to już druga po „Dziewczynce, która wypiła księżyc” [1] książka brytyjskiej pisarki opublikowana na naszym rynku przez Wydawnictwo Literackie, tym razem z pełną wyrazu ilustracją Jona Klassena na okładce, autora między innymi przyjemnie kontrowersyjnego picturebooka „Gdzie jest moja czapeczka”.

„Syn wiedźmy” jest tekstem dość złożonym fabularnie, z wieloma bohaterami, a wraz z nimi także z polifoniczną, rozgałęziającą się narracją. Czytelnik przenosi się z miejsca na miejsce, z których każde zaznaczone jest na charakterystycznej dla fantasy mapie dołączonej do opowieści.

Mamy więc wioskę położoną za górami, w pobliżu mrocznego, magicznego lasu. Tam mieszka z rodzicami mały Ned. Jego matka to Siostra Wiedźma, traktowana przez mieszkańców z mieszanką szacunku, lęku i nieufności, stojąca na straży starożytnej magii, którą trzyma w glinianym garncu w piwnicy. To właśnie za pomocą magii, po raz pierwszy użytej do własnych celów, kobieta przyszywa duszę zmarłego Tama do ciała jego brata bliźniaka, Neda. Od tego czasu chłopiec izoluje się od społeczeństwa i zajmuje wyłącznie rzeźbieniem drewnianych figurek; jeśli czasem się odzywa, to każde słowo wymawia z ogromnym wysiłkiem.

Tymczasem „daleko, daleko, po drugiej stronie świata” w królestwie Duuninu młody król Otto szykuje wojsko do przemarszu przez góry. Władca jest młody, rozpuszczony i chciwy. Za wszelką cenę chce podbić ziemie, które niegdyś należały do jego przodków – zanim od reszty świata odgrodził je gęsty i tajemniczy las.

A w lesie mieszka Áine wraz z ojcem. To tu przenieśli się po śmierci matki dziewczynki, gdy ojciec porzucił pozory uczciwego życia i poświęcił się rozbójnictwu. Szybko też stracił kontakt z córką, zahipnotyzowany mocą wisiora nasyconego drobinkami zwodniczej magii, tej samej, która uwięziona była w piwnicy Siostry Wiedźmy…

Słowa na skórze

Wszystko zmienia się, kiedy ojciec Áine napada na wioskę Neda, żeby ukraść garniec z drzemiącą w jego domu potężną siłą, a chłopiec poświęca się i pozwala magii znaleźć schronienie we własnym ciele. Od tego momentu jego skórę pokrywają setki tysięcy nieustannie poruszających się słów. Magia kusi chłopca obietnicą władzy i bogactwa – musi tylko ją zaakceptować i zacząć jej używać. Ned wyrusza w drogę, żeby uratować rodziców, dom i zawalczyć o samego siebie. Jednocześnie ucieka przed rozbójnikami i nadciągającą armią króla z krainy, w której istnienie nikt z jego wioski nigdy nie wierzył.

Walka Neda jest jednym z najbardziej poruszających wątków w opowieści. Naznaczony traumą chłopiec traci zdolność mówienia mieszczącego się w akceptowanych powszechnie normach, pozbawiając się w ten sposób łączności z rzeczywistością – słowa budują bowiem świat i bez nich ani rusz – i o tym też jest „Syn wiedźmy”. Ned jest zagubiony i nie umie nawiązać relacji nawet z własnym ojcem, który nadal boryka się z utratą drugiego syna.

Podobnie samotna czuje się Áine, przedwcześnie dorosła, w pojedynkę dbająca o gospodarstwo ukryte w głębi puszczy, gdzie jej ojciec wpada od czasu do czasu z bandą łotrów, żeby schować złupione kosztowności i odpocząć przed kolejną wyprawą. W miarę rozwoju opowieści, dziewczynka podejmuje wiele trudnych decyzji, a jej determinacja i upór czynią z niej prawdziwie godną podziwu, niezłomną kobiecą bohaterkę.

Magia dzikiej przyrody

Tym, co poza poetyckim, baśniowym językiem decyduje o klimacie powieści, jest wszechobecna pozaludzka natura. Pod tym względem „Syn wiedźmy” zdaje się być kolejną nowością wydawniczą, która nastrój cudowności czy niesamowitości buduje w oparciu o faunę i florę, co skłania do pozatekstowej refleksji. Mamy więc u Barnhill duże znaczenie (nie tylko fabularne, ale także metaforyczne) ziół leczniczych Siostry Wiedźmy, napotkanego przez Neda w lesie wilka czy powracający motyw rzeki, w której utonął Tam, gdy chłopcy bawili się w przeprawę do morza na zbudowanej nieporadnie tratwie. Poza tym wspomniana złowieszcza magia żyje też w przyrodzie – w dzikim lesie, który powstał, by uchronić ją przed zniewoleniem, a także w legendarnych, przedwiecznych głazach – właśnie dzięki magii natura może bronić się przed krótkowzrocznymi ludzkimi działaniami. To nieoczywisty, ale ważny przekaz tej powieści.

Ale to właśnie magii Ned i Áine muszą stawić czoła – co zdaje się ciekawe, bo w baśniowych i fantastycznych opowieściach rzadko bywa ona zjawiskiem nacechowanym pejoratywnie, i zwykle tylko w niewłaściwych rękach może posłużyć jako niebezpieczna broń. Tu magia jest jak uzależnienie – kusi, przyciąga i za każdym razem pragnie się jej więcej i mocniej. A przy tym to siła mająca własną świadomość – walczy o przetrwanie; a że istnieć może w pełni tylko wtedy, gdy jest wykorzystywana, namawia każdego do jak najczęstszego przekształcania rzeczywistości za jej pomocą.

Uzależnienie od magii wynika z ludzkich słabości: pragnienia władzy, zwątpienia, strachu czy niemożności pogodzenia się z odejściem bliskiej osoby. To przede wszystkim właśnie z tymi słabościami – innych i własnymi – zmagają się główni bohaterowie. I choć płacą za to wysoką cenę, zwyciężają. Prawdziwa magia bowiem, jak zdaje się przekonywać opowieść, to nie jakaś zewnętrzna, pradawna siła, lecz słowa, wypływające z serca i wypowiadane z pewnością siebie. Stoi za nimi moc podejmowania decyzji, o których słuszności jest się przekonanym.

Przypisy:

[1] Recenzja książki ukazała się w numerze 506 „Kultury Liberalnej”.

Książka:

Kelly Barnhill, „Syn wiedźmy”, przeł. Łukasz Małecki, wyd. Wydawnictwo Literackie, Kraków 2019.

 

Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.

 

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 551

(31/2019)
30 lipca 2019

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj