Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Odkryć samego siebie....

Odkryć samego siebie. Recenzja „Tajemnicy Floriana” Chavy Nissimov [KL dzieciom]

Krzysztof Rybak

Chava Nissimov zabiera czytelników na polską wieś czasów II wojny światowej, gdzie rodzina Floriana ukrywa przed Zagładą kilkuletnią Ewę. Oparta na przeżyciach autorki opowieść bez ogródek mówi o brutalności wojny i rodzącej się empatii wobec Innego.

Do rąk polskich czytelników trafiła kolejna opowieść o Zagładzie, choć tym razem opowiedziana z perspektywy izraelskiej pisarki Chavy Nissimov. „Tajemnicę Floriana” uznać więc można za tekst cenny, ukazuje bowiem świat bardziej skomplikowany, niż w wielu polskich utworach o tej tematyce – podobną specyfiką charakteryzuje się choćby twórczość innego ocalałego Uriego Orleva, w tym wydane w Polsce „Wyspa na ulicy Ptasiej” i „Biegnij, chłopcze, biegnij”. Autorami izraelskiej literatury wojennej bardzo często są ci, którym udało się przeżyć Zagładę i na karty książek przelewają nierzadko sfabularyzowane wspomnienia. Podobnie jest w przypadku Nissimov, która swoją książkę zadedykowała rodzinie Walczaków z Siedlec, ukrywającą ją w czasie wojny [1].

Tytułowy bohater „Tajemnicy Floriana”, dwunastoletni chłopiec żyjący wraz z rodzicami na polskiej wsi, jest zawiedziony bożonarodzeniowym prezentem: w wielkim worku przyniesionym przez ojca okazuje się bowiem kulić mała, chuda dziewczynka. Kilkuletnia Żydówka Ewa zostaje przygarnięta przez rodziców Florka, który powoli oswaja się z nową lokatorką, choć na początku okazuje jej niechęć. Kolejne tygodnie ich wspólnego życia to z jednej strony zachowywanie obecności dziewczynki w tajemnicy przed kolegami i innymi mieszkańcami wsi, z drugiej wspólne odkrywanie innego sekretu dotyczącego rodziny Floriana. Biorąc pod uwagę kontekst biograficzny, łatwo przewidzieć finał historii, ukrywanie Żydów jest ponadto pretekstem do opowiedzenia o skomplikowanych relacjach polsko-żydowskich w czasie II wojny światowej i dojrzewaniu psychologicznym kilkunastoletniego chłopca.

Pierwszy ze wspomnianych wątków Nissimov przedstawia bardzo skrupulatnie, ukazując zarówno panujący wśród Polaków ukrywających Żydów strach, nie tyle przed samym znalezieniem kryjówki przez niemieckich żołnierzy, co denuncjacją ze strony polskich sąsiadów. A strach ten ma solidne podstawy – Mundek, kolega z klasy tytułowego bohatera – powiedział bowiem, że „Polacy z sąsiedniej wioski ukrywali Żydów. Ktoś na nich doniósł, a Niemcy zabili ich i spalili całą wieś!” [s. 16]. Ponadto dzieci, powtarzając zapewne bezmyślnie opinie rodziców, rozmawiają o wojnie i „o wszystkim, co złe przez Żydów” [s. 64]. W podobny sposób myśli na początku opowieści Florek, który, widząc Ewę po raz pierwszy, konkluduje: „Zauważyłem łańcuszek z krzyżykiem na jej chudej szyi. Świetnie, przynajmniej nie jest Żydówką” [s. 16]. Również przy rówieśnikach stwierdza: „[…] to wszystko przez nich, a poza tym… kto ukrywa Żydów, ten świnia” [s. 64], choć dodaje w myślach „[…] ponieważ bałem się, że wygadam tajemnicę, sam krzyczałem najgłośniej, że Żydzi są wszystkiemu winni, że śmierdzą, a ja ich nienawidzę” [s. 64]. Ten skomplikowany obraz relacji polsko-żydowskich to chyba najcenniejszy przekaz „Tajemnicy Floriana”. W polskiej twórczości dla dzieci tego rodzaju wątki rzadko ukazane są z taką mocą. W książce Nissimov zostają ponadto zestawione z sytuacją psychologiczną bohatera, którego dojrzewanie jest wyraźnie zauważalne dla czytelnika: „Pół roku po tym, jak tata przyprowadził do nas Ewę, poczułem się tak, jakby w mojej głowie mieszkało dwóch chłopców. Jeden Florek nienawidził Żydów i wyklinał ich, jak wszystkie dzieciaki we wsi, a drugi uważał, że Ewa jest w porządku, nawet jeśli jest Żydówką” [s. 78–79].

Z czasem we Florku rozwija się empatia nie tylko wobec Ewy, ale też wszystkich Żydów, z którymi zaczyna się solidaryzować. Tak skomplikowana kreacja dwunastoletniego bohatera może być jedna trudna w odbiorze dla dziecięcego czytelnika. Format książki, duża czcionka i prosta fabuła wskazują, że tekst jest przeznaczony dla dzieci, które od niedawna czytają samodzielnie. Również wydawca proponuje „Tajemnicę Floriana” czytelnikom powyżej ósmego roku życia [2]. Niemniej nie tylko psychologia głównego bohatera sprawia, że mam poważne wątpliwości w kwestii wieku potencjalnego odbiorcy. Książka Nissimov jest bowiem w warstwie językowej dosyć brutalna, zarówno przy okazji opisywanego przez autorkę antysemityzmu wyrażanego słowami dziecięcych bohaterów, jak i w prezentacji realiów samej wojny. Podobnie niepokojące są opisy przemocy domowej: Florek boi się wiszącego na ścianie pasa, którego ojciec zapewne nadużywa; wzburzona matka uderza syna w twarz (choć nigdy wcześniej tego nie robiła); w dodatku chłopiec znęca się psychicznie nad Ewą, opowiadając przerażonej bohaterce straszne historie o czarownicach zjadających chude dziewczynki, doprowadzając ją do płaczu.

Dodatkowym emocjonalnym bodźcem są ilustracje Marianny Raskin. Co prawda nie można odmówić im artyzmu, który ratuje nieciekawą szatę graficzną (nudny font i brak wyklejki), ale są wyjątkowo przygnębiające i niepokojące. Choć świetnie oddają zagubienie i przerażenie Ewy, to jednak w połączeniu z brutalnością tekstu całość wydaje się zbyt mocno oddziaływać na emocje czytelnika.

Mimo pewnych zastrzeżeń dotyczących zbytniej – również dla dorosłego – brutalności, „Tajemnica Floriana” jest bardzo ciekawą propozycją czytelniczą, oferującą pogłębione spojrzenie na proces ukrywania Żydów przez Polaków w czasie Zagłady. Na pewno stanie się pretekstem do rozmowy nie tylko na tematy historyczne, ale również całkiem nam współczesne. Pogłębiony portret psychologiczny Florka, w którym z czasem rozwija się empatia wobec traktowanego gorzej Innego, można bowiem odnieść do towarzyszących nam dyskusji o uchodźcach. Choćby z tego względu warto sięgnąć po książkę Nissimov.

 

Przypisy:

[1] Takie wspomnienia Nissimov przekazał na swoim Instagramie Mariusz Szczygieł, który doprowadził do wydania „Tajemnicy Floriana” w Polsce.

[2] Opis książki na stronie wydawcy.

Książka:

Chava Nissimov, „Tajemnica Floriana”, il. Marianna Raskin, przeł. Anna Klingofer-Szostakowska, wyd. Tadam, Warszawa 2019.

 

Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Skoro jesteś tu z nami, mamy do Ciebie ważną prośbę.

„Kultura Liberalna” jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy istnieje dzięki wsparciu Darczyńców. W każdy wtorek publikujemy pełnowymiarowe wydanie magazynu, wydajemy książki, organizujemy wydarzenia publiczne.

Dajemy głos ludziom rozmaitych profesji i środowisk, którzy mają do powiedzenia coś ważnego i ciekawego - niezależnie od potrzeb reklamodawców i komercyjnych wymogów. Wierzymy w pluralistyczną demokrację i rozmawiamy także z tymi, z którymi się nie zgadzamy. Bez „KL” w naszym kraju byłoby smutniej!

Przed nami kolejne cele. Aby działać stabilnie i zachować pełną niezależność, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas bezpośrednimi, comiesięcznymi wpłatami. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą, abyś dołączył lub dołączyła do grona naszych comiesięcznych Darczyńców. Zajmie to tylko minutę!

SKOMENTUJ

Nr 561

(41/2019)
8 października 2019

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj