Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Być grzecznym albo...

Być grzecznym albo nie być. Recenzja książki „Wiatr z księżyca” Erica Linklatera [KL dzieciom]

Karolina Stępień

„Wiatr z księżyca” szkockiego pisarza Erica Linklatera to klasyka brytyjskiej literatury. Powieść opatrzona niezapomnianymi ilustracjami Zbigniewa Lengrena oferuje czytelnikowi wartkie tempo zdarzeń, absurdalny humor i garść całkiem poważnych refleksji.

„Trzeba uważać i być grzecznym, kiedy z księżyca wieje wiatr. Bo jeśli to jest zły wiatr, a ktoś akurat jest niegrzeczny – to może mu dmuchnąć prosto w serce i potem już przez długi, długi czas będzie niegrzeczny”. Tak żegna się ze swoimi dwiema córkami major wyruszający z Anglii na wojnę do Bombardii. Dora i Flora zostają w małym miasteczku pod opieką mamy i nauczycielki, panny Rozumek – chodzącej Wikipedii. I nie są do końca pewne, czy na pewno chcą być grzeczne. Chyba nie do końca, jeśli miałoby to wykluczać rozwieszanie dzwonków na jabłoni, objadanie się do nieprzytomności albo wizyty u Pani Wiedźmy w Borze Ciemnoborze.

Klasyczna już (pierwsze wydanie z 1944 roku) powieść Linklatera wpisuje się w nurt antypedagogicznych tekstów dla dzieci, podobnie jak „Matylda” Roalda Dahla (który twierdził, że spiskuje z dziećmi przeciwko dorosłym) czy współcześnie „Seria niefortunnych zdarzeń” Lemony’ego Snicketa. W przeciwieństwie do tej ostatniej i innych książek tej tendencji narracyjno-ideologicznej Linklater nie prezentuje jednak świata w czarno-białych barwach, jednoznacznie dyskredytując dorosłych i wkradając się w łaski dzieci. Takie teksty krytykował zresztą chociażby Ariel Dorfman [1], na przykładzie kaczora Donalda i jego siostrzeńców pokazując, że odwrócenie ról w hierarchicznej opozycji dziecko – dorosły nie kwestionuje istnienia samej opozycji i może być wręcz niebezpieczną manipulacją: zachęcani do identyfikowania się z dziecięcymi postaciami młodzi czytelnicy jednocześnie nieświadomie akceptują ich dorosłe – i tym samym nacechowane ideologicznie – zachowania.

U Linklatera zdarzają się okrutne i bezmyślne dzieci, a czasem także dojrzali dorośli, choć ci ostatni, trzeba przyznać, dość rzadko. Ale mimo że przeważnie są zagubieni, narcystyczni, irracjonalni w swoich przekonaniach i zupełnie bez sensu uparcie usiłują postawić na swoim, dzieci w „Wietrze z księżyca” nie przejmują do końca ich funkcji. Pozostają tym, z czym nam, (niestety) dorosłym, kojarzy się dzieciństwo, balansowaniem między uwalniającą lekkomyślnością a bezinteresowną roztropnością. Ale przede wszystkim zmagają się z dylematem: być grzecznym albo nie być – oto jest pytanie.

Z jasnym zdefiniowaniem tego, co tak naprawdę oznacza bycie grzeczną i niegrzeczną, bohaterki „Wiatru z księżyca” mają duży problem. Odetchnęłyby z ulgą, wiedząc, że koncepty te psychologia i pedagogika uważają dziś za dość anachroniczne. Czasy, w których tylko ciche, posłuszne i nieśmiałe dzieci idą do nieba, mają się już ku końcowi, przynajmniej miejmy taką nadzieję. Wierzą w to także współcześni twórcy literatury dziecięcej. Grozę konsekwencji dążenia do bycia grzeczną dziewczynką rewelacyjnie oddali pisarka Gro Dahle oraz ilustrator Svein Nyhus, norwescy twórcy picturebooka „Grzeczna” [2], którego tytuł już w kontekście warstwy wizualnej samej okładki, w tym typografii, wydaje się wręcz złowieszczy. A dylematy chłopca, który zastanawia się, czy można być jednocześnie grzecznym i niegrzecznym, zależnie od sytuacji i interpretacji, przedstawia w jednej ze swoich książek obrazkowych, „Petit, el monstruo” [Potworny Petit] [3], argentyńska autorka Isol.

Tymczasem Dora i Flora zastanawiają się, czy bycie grzeczną i niegrzeczną to to samo, co bycie dobrą i złą. A jeśli decydują o tym dorośli, to skąd wiedzą, jakie są dziecięce intencje? Z jakiego zachowania można czerpać największą przyjemność? Co warto robić, a czego należy żałować? Kim zostać, jak już się dorośnie: nauczycielką, woltyżerką w cyrku, matką dziesięciorga dzieci czy kangurem? Na żadne z tych pytań nie ma łatwej i jednoznacznej odpowiedzi. Niemniej jednak warto się zastanawiać. Jak stwierdza Flora: „czasem to jest trudno myśleć za siebie, ale kiedy nie jest trudno, to myślę”. I stara się też myśleć, uwzględniając punkt widzenia drugiej osoby, chociaż jest to jeszcze trudniejsze.

„Wiatr z księżyca” jest nie tylko zbiorem anegdotycznych historii z życia dwóch sióstr, pełnych lekkości, absurdalnego humoru, zabawnych i uroczych dialogów. To także groteskowa i przekorna krytyka ludzkiej skłonności do przemocy i okrucieństwa. W niezwykły sposób Linklaterowi udaje się w prostą i sympatyczną narrację, w której wszystko jest „naj… na świecie”, „bardzo, bardzo”, „no, no…” i „Boże, Boże!”, niewinnie wpleść wojny, rozprawy sądowe i absurdy antropocentryzmu. Na jednej stronie czytelnika wprawia się w osłupienie, a na kolejnej rozczula. Dlatego tak szybko dociera on do ostatniej.

Czarno-białe rysunki Lengrena paradoksalnie przydają opowieści kolorów. Są finezyjne i pocieszne, trochę prześmiewcze, a trochę urzekające. I dodatkowo podbijają to, co i tak silnie wywołuje sam tekst z lat 40., nie tracąc przy tym nic na aktualności: poczucie dystansu w stosunku do dzieciństwa XXI wieku i – u niektórych – nostalgię za tym z czasów minionych. Przyjemność z lektury mogą więc też czerpać starsi czytelnicy, wspominając swoje książkowe dziecinne (nie infantylne!) doświadczenia.

 

Przypisy:

[1] Ariel Dorfman, „Inocencia y neocolonialismo: un caso de dominio ideológico en la literatura infantil” [w:] Rafael Echeverría, Manuel A Garretón Merino, et al [red.], „Ideología y medios de comunicación”, wyd. Amorrortu, Santiago de Chile 1974.
[2] Gro Dahle, Svein Nyhusz, „Grzeczna”, tłum. Helena Garczyńska, wyd. EneDueRabe, Warszawa 2010.
[3] Isol, „Petit, el monstruo”, wyd. Serres, Barcelona 2006.

Książka:

Eric Linklater, Wiatr z Księżyca, przeł. Artur Nowicki, il. Zbigniew Lengren, wyd. Muchomor, Warszawa 2019.

 

Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.

 

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 590

(19/2020)
28 kwietnia 2020

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj