Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Depresja nie jest...

Depresja nie jest chwilową fanaberią. Recenzja książki „Orkan. Depresja” Ewy Nowak [KL dzieciom]

Anna Anzulewicz

Dla osób chorujących na depresję czas pandemii to zwiększone zagrożenie. Przymusowa izolacja wpływa destrukcyjnie, wzmacnia lęk. W szczególnie trudnej sytuacji jest młodzież z depresją, często zdana na siebie, ku bezsilności rodziców, którzy nie wiedzą jak pomóc.

Depresja to zaburzenie psychiczne, które według danych WHO dotyka ponad 260 miliardów ludzi na świecie. Typowo charakteryzuje się trwającym powyżej dwóch tygodni obniżeniem nastroju, niezdolnością do odczuwania przyjemności, spadkiem energii, zaburzeniami snu i odżywiania, a także innymi problemami somatycznymi. Jednak depresja może się objawiać na bardzo różne sposoby, a nieleczona – prowadzić nie tylko do wycofania ze świata i rozpadu relacji społecznych, ale nawet do śmierci. Pomimo powszechności występowania depresji i tego, jak dramatyczne są jej konsekwencje, mówienie o niej nie jest łatwe, zwłaszcza w kontekście depresji dzieci i nastolatków. Ewa Nowak nie boi się jednak tych trudnych tematów – w swojej powieści pokazuje różne oblicza depresji, mówi o niezrozumieniu, bezsilności i smutku, a także o autodestrukcji i samobójstwie.

Spirala depresji

Głównym bohaterem „Orkan. Depresja” jest szesnastoletni Borys Orkan. Pewnego dnia chłopak zauważa, że w jego życiu coś się zmieniło. Częściej odczuwa smutek, dawne pasje nie wzbudzają już emocji, a sen nie przynosi ukojenia. Borys nie rozumie, co się z nim dzieje, nie może pojąć, dlaczego świat staje się dla niego coraz bardziej wrogi i obcy. Na początku próbuje udawać samego siebie sprzed choroby, ukrywa swój stan przed przyjaciółmi i matką. Na kolejnych kartach powieści przyglądamy się temu, jak Borys coraz bardziej oddala się od świata, a jego umysł wypełniają czarne myśli. Na trudności bohatera z niezrozumieniem własnych emocji i zachowań nakłada się niezrozumienie ze strony najbliższego otoczenia. Nie mogąc odczytać swoich emocji, przykrywa je agresją, przez co odpycha od siebie najbliższych. Karcący głos w jego głowie wykrzykuje gorzkie słowa, wprowadzając Borysa na drogę autodestrukcji. Depresyjna spirala popycha go na skraj samobójstwa – w obliczu tak trudnych doświadczeń zniknięcie ze świata wydaje mu się racjonalną decyzją.

Krzywdzące stereotypy

Wciąż powszechne jest założenie, że do depresji muszą prowadzić trudne doświadczenia życiowe. Faktycznie, bohater książki ma na swoim koncie traumy – nałóg ojca i rozstanie rodziców, samobójczą śmierć sąsiada, nieodwzajemnioną miłość. Natomiast warto podkreślić, że tego rodzaju zdarzenia nie są konieczne do tego, by młoda osoba zachorowała na depresję. Nie trzeba mieć traumatycznej przeszłości, jak Borys, żeby mieć poważne problemy. Niestety odzwierciedlenie tego stanu rzeczy widzimy w policyjnych statystykach: w 2017 roku 97 dzieci popełniło samobójstwo, pięcioro z nich miało mniej niż 12 lat. Kilka razy więcej młodych osób nieskutecznie targa się na swoje życie. Jeszcze więcej z nich wchodzi na drogę autodestrukcji – zadaje sobie krzywdę albo popada w nałogi.

W książce możemy również przyjrzeć się temu, jak ważne w postrzeganiu depresji są inne stereotypy. Po pierwsze, nierzadkie jest odmawianie młodym ludziom prawa do czucia się źle, bo przecież „mają wszystko i nie powinni narzekać”. Po drugie, wśród chłopców i mężczyzn przyzwolenie na nazywanie emocji, również tych trudnych, jest mniejsze niż w przypadku kobiet. Borys regularnie słyszy od swoich rodziców (szczególnie od ojca), że powinien „wziąć się w garść” i „być mężczyzną”, co tylko pogłębia jego frustrację. Nieprzypadkowo wśród samobójców zdecydowanie przeważają chłopcy i mężczyźni – w ich sytuacji przyzwolenie na ujawnianie emocji jest znacznie mniejsze niż w przypadku kobiet. Zresztą Borys nie jest jedyną ofiarą depresji opisaną w książce. To zaburzenie dotyka również dwunastoletniego Antka, chłopca postrzeganego przez otoczenie jako dziecko życzliwe, dobrze się uczące i niesprawiające problemów wychowawczych. Ten przykład pokazuje jeszcze inną stronę tego, jak podstępna jest depresja. Rodzice często nie zauważają trudności, z jakimi zmaga się ich dziecko, jeśli tylko widzą na świadectwie dobre oceny, a pociecha wywiązuje się ze stawianych przed nią zadań. Niestety, część osób z depresją potrafi fantastycznie maskować swoje samopoczucie, co jeszcze bardziej opóźnia moment uzyskania specjalistycznej pomocy. Podobne zjawisko widoczne jest również u dorosłych (istnieje na to określenie happy depression, czyli „wesoła/śmiejąca się depresja”).

Jak pomóc osobie z depresją

Co zatem możemy zrobić? Na to pytanie nie ma prostej i jednoznacznej odpowiedzi. Powinniśmy pamiętać, że depresja ma różne twarze. Nie zawsze towarzyszy jej smutek, czasem może się maskować jako choroba somatyczna (na przykład silny i długotrwały ból pleców). Nie zawsze powodują ją czynniki zewnętrzne, może pojawić się zupełnie niespodziewanie nawet u dziecka, które wcześniej nie przejawiało żadnych problemów emocjonalnych. To, co możemy zrobić, to zachować czujność i wrażliwość, obserwować i słuchać, co mówi dziecko. Pytać je nie tylko o to, jak poszło w szkole, ale też jak się czuje, czy ma trudności, z którymi się zmaga, czy możemy je jakoś wesprzeć. W przypadku, gdy objawy depresji są widoczne, nie obędzie się bez kontaktu ze specjalistą – psychiatrą i psychoterapeutą. Psychoterapia pomoże młodemu człowiekowi zrozumieć i zaakceptować trudne myśli i emocje, a także da mu narzędzia, dzięki którym będzie mógł sobie z nimi poradzić.

Ważne jest także to, czego nie powinniśmy robić. Nie mówmy osobom z depresją, żeby się wzięły w garść czy myślały pozytywnie. Nie wytykajmy im, że są leniwe lub złośliwe. Tak samo jak nie wymagamy od osoby ze złamaną nogą, że będzie z nami biegać po lesie, tak samo nie powinniśmy oczekiwać, że osoba, która ma trudność z podniesieniem się z łóżka, będzie w stanie realizować wszystkie zadania dnia codziennego, tak jak robiła to przed chorobą.

Depresja nie zawsze rzuca się w oczy

U Borysa objawy depresji są niepokojące, bohater książki dość szybko trafia na oddział psychiatryczny. W rzeczywistości objawy depresji u młodych osób mogą być znacznie subtelniejsze, a przez to trudniejsze do zauważenia. Co więcej, te trudności przeplatają się z innymi wyzwaniami, które są związane z dorastaniem, przez co długo mogą zostać niezauważone. Matka Borysa oraz część jego przyjaciół wspiera go i towarzyszy mu niezależnie od tego, jak okropnie się on wobec nich zachowuje. Bohaterowie książki wykazują też znaczną świadomość tego, czym jest depresja. Wyobrażam sobie jednak, że wiele młodych osób faktycznie cierpiących na depresję może nie zaznać takiego zrozumienia ze strony najbliższych. Depresja to podstępny przeciwnik, tym trudniejszy w pokonaniu, że wróg czai się w naszej głowie i często jest niewidoczny dla osób z otoczenia. Również same osoby cierpiące na depresję nie zawsze zauważają, w jaki sposób choroba coraz bardziej izoluje je od bliskich relacji i wycofuje z życia.

Dla kogo jest ta książka

Czytając „Orkan. Depresja”, miałam poczucie, że oto jest pozycja przede wszystkim dla młodzieży i rodziców. Obie te grupy mogą w tej powieści odnaleźć odbicie swoich frustracji, lęków oraz nierealnych oczekiwań, jakie są wobec nich stawiane. Książka przedstawia punkty widzenia różnych bohaterów obecnych na jej kartach, dzięki czemu jesteśmy w stanie lepiej zrozumieć kierujące nimi pobudki i zauważać (jakże częste) momenty, gdy bohaterowie nie rozumieją samych siebie.

Fabuła powieści była konsultowana ze specjalistkami z zakresu psychologii klinicznej i suicydologii. Jest również uzupełniona posłowiem Halszki Witkowskiej z Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego, a na końcu książki znajdziemy informacje o tym, gdzie możemy szukać pomocy, jeśli zmagamy się z depresją lub gdy bliska osoba mierzy się z tą chorobą. Choć bohaterowie tej książki są fikcyjni, problem depresji i samobójstw jest realny. Nasza czujność i empatia w stosunku do osób z depresją może uratować ich życie!

„Orkan. Depresja” to ponura, ale ważna lektura. Psychiatria dziecięca w Polsce jest w kryzysie. Wiele młodych osób nie ma tyle szczęścia co książkowy Borys – większość dzieci w podobnej sytuacji jest niestety zdana sama na siebie, ku bezsilności i rozpaczy rodziców, którzy nie wiedzą jak pomóc.

Dzięki zrozumieniu tego, że depresja nie jest chwilową fanaberią, lecz ciężką – i nierzadko śmiertelną – chorobą, która może dotknąć osoby w różnym wieku i o różnym statusie społecznym, mamy szansę dotrzeć z pomocą do nastolatków takich jak Borys. Jest to szczególnie ważne w obecnym czasie pandemii.

 

Książka:

Ewa Nowak, „Orkan. Depresja”, wyd. Egmont, Warszawa 2020.

 

Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 591

(20/2020)
5 maja 2020

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj