Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > LGBT i normalność

LGBT i normalność

Jan Woleński

Trzeba zachować symetrię – jeśli się mówi, że postulaty LGBT są ideologiczne, to samo trzeba stwierdzić o tych, którzy je krytykują.

Od razu wyjaśniam, że LGBT (dodanie „+” lub „Q” niewiele zmienia) to ludzie, nie ideologia. Mówi się o nich, między innymi to, że są nienormalni, dewiacyjni itp. Stosunek do homoseksualizmu (jest to paradygmatyczna kategoria i nią będę ilustrował dalsze uwagi) jest w potocznej mowie negatywny, co wyraża się na przykład w znaczeniu angielskiego słowa queer („osobliwy” z wydźwiękiem pejoratywnym) czy polskiego „pedał”, określnika wręcz obraźliwego. Homoseksualizm był penalizowany karnie i uważany za chorobę, z której można wyleczyć się – a także za coś niemoralnego. Wszystko to składało się na traktowanie osób homoseksualnych jako nienormalnych. Wprawdzie w ostatnich dziesięcioleciach sytuacja zaczęła zmieniać i stare stereotypy powoli znikają, ale nie bez trudności, nawet poważnych, jak na to wskazuje sytuacja w obecnej Polsce.

Zadaniem niniejszego szkicu jest wskazanie na pewne językowe aspekty mówienia o LGBT i wypływające z tego niezrozumienie, o czym formułuje się stwierdzenia. Będę zajmował się problemem normalności vs. nienormalności LGBT. „Słownik języka polskiego” wyróżnia cztery znaczenia słowa „normalny”:

1. taki, jaki powinien być;
2. najczęściej spotykany;
3. zdrowy psychicznie i fizycznie;
4. mający wszystkie przypisane sobie cechy, typowy.

Najprostsze jest 2. – statystyczne. 3. i 4. wymagają uprzedniego określenia wzorca dla zdrowia lub typu. Najwięcej problemów jest z 1. z uwagi na rozmaite problemy związane z sensem powinności. Można sprowadzić ją do 2. (to jest rzadkie), 3. lub 4., o ile z góry założy się, że taki, jaki być powinien, to należący do większości, typowy czy zdrowy. Wszelako powinność ma też sens moralny lub prawny, a wtedy, taki, jak powinien, to spełniający (respektujący) normy moralne lub prawne. Obowiązuje tu zasada Hume’a, że jeśli X jest jakiś, to z tego nie wynika, że taki być powinien lub nie powinien, a także na odwrót.

Stosownie do tych stwierdzeń (od razu zaznaczam, że dalece niekompletnych) nienormalny, to:

a. nie taki, jak powinien być;
b. rzadko (rzadziej) spotykany;
c. chory psychicznie lub fizycznie;
d. nietypowy.

Notoryczny problem analityczny polega na tym, że 1.–4. i a.–d. przenikają się w konkretnych rozważaniach i bywają mieszane, czasem świadomie czasem nie. Ponieważ seksualność jest atrybutem gatunku ludzkiego (nie tylko jego), relatywizując 1.–4. i a.–d. do tego parametru, otrzymujemy cztery rozumienia normalności seksualnej (zachowuję wcześniejsze oznaczenia): 1. seksualność taka, jaką być powinna; 2. seksualność przeważająca statystycznie; 3. seksualność w aspekcie zdrowia; 4. seksualność typowa, i odpowiednie rozumienia nienormalności.

Nie ma wątpliwości, że heteroseksualność jest statystycznie przeważająca i typowa. W związku z tym, homoseksualność jest czymś nienormalnym w sensie b. i d., ale jak najbardziej naturalnym, ponieważ ludzi o tej orientacji jest o 2–7 procent w zależności od kraju. Inaczej wygląda sprawa z a. i c. Jeśli stwierdzamy o kimś, że jest homoseksualistą, z tego nie wynika, że nim być nie powinien. Aby wydedukować tę konkluzję, trzeba dodatkowo coś założyć – że homoseksualizm jest zły, szkodliwy, niebezpieczny, demoralizujący itd. Dopiero wtedy można powiedzieć, że jest nienormalny. Podobnie jest z uznaniem, że homoseksualność jest chorobą, ponieważ zależy to od wzorca medycznego. W obu przypadkach, tj. a. i c., nienormalność jest uważana za coś negatywnego, ale jest tak właśnie z uwagi na przyjęte założenia dodatkowe.

Dyskusja na temat b. i d. dotyczy faktów, na przykład rozmiarów zjawiska określanego jako homoseksualizm i ewentualnie jego przyczyn i skutków. Ci, którzy badają te sprawy standardowymi metodami naukowymi, tj. socjologowie, psycholodzy, medycy, biolodzy są zgodni, że homoseksualizm jest czymś naturalnym, a nawet normalnym w określonych okolicznościach. Dyskusja na temat a. i c. dotyczy nie tylko faktów, ale i ocen. Historia podpowiada, że udział ocen ideologizuje debaty. Trzeba przy tym zachować symetrię, na przykład, jeśli się mówi, że postulaty LGBT są ideologiczne (a na pewno są w niektórych materiach, ale to nie znaczy, że LGBT jest ideologią), to samo trzeba stwierdzić o tych, którzy je krytykują (ale to nie znaczy, że heteroseksualiści są ideologią). Jeśli na przykład zarzuca się profesjonalnym towarzystwom medycznym czy psychiatrycznym, że skreśliły homoseksualizm z listy chorób, to trzeba zastanowić się nad tym, czy ta obiekcja sama nie jest wyrazem ideologii, tym bardziej, że najczęściej formułują ją przedstawiciele środowisk katolickich.

Chociaż semantyka nie może zastąpić badania faktów, jej zadaniem jest zwrócenie uwagi na nadużycia argumentacyjne płynące z pomieszania języków faktograficznego i oceniającego. Analizując bieżące polskie dyskusje nietrudno zauważyć, że ci, którzy perorują o ideologii LGBT, mieszają wyżej odróżnione rodzaje dyskursu. Elementy ideologiczne w postulatach mniejszości seksualnych są ograniczone środowiskowo, natomiast druga strona, reprezentowana na przykład przez władze III RP, nawet te najwyższe, uprawia, by tak rzec, globalną politykę opresyjną „w imieniu normalnej większości” przeciwko „nienormalnej mniejszości”. Semantyka stosowana w tych działaniach jest zupełnie podobna do używanej w zwalczaniu dawniejszych ruchów emancypacyjnych na przykład sufrażystek, na rzecz wyzwolenia czarnoskórych niewolników w USA czy w polityce dyskryminacji Żydów. I jest równie obrzydliwa – nie mówiąc już o jej destrukcyjnej roli w kształtowaniu ładu demokratycznego i społeczeństwa obywatelskiego.

 

Ilustracja: Max Skorwider.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 609

(39/2020)
9 września 2020

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj