Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Jak oswoić beznadzieję....

Jak oswoić beznadzieję. Recenzja książki „Mój wyjątkowy tydzień z Tessą” Anny Woltz [KL dzieciom]

Karolina Stępień

Po ośmiu latach od wydania oryginału i dwóch od premiery ekranizacji wyróżnionej na festiwalach, ukazała się w Polsce książka „Mój wyjątkowy tydzień z Tessą”. W dobie pandemii oddanie się refleksji na temat tego, jak oswoić beznadzieję, jawi się jako wyjątkowo kuszące.

Samuel chodzi do czwartej klasy podstawówki. Jest chłopcem wrażliwym i introwertycznym, uważnym obserwatorem rzeczywistości, odtwórcą roli Wielkanocnego Kurczaka Numer Pięć w jednym ze szkolnych przedstawień. Czasami za dużo myśli, a czasami nie myśli w ogóle (bardzo irytuje to jego starszego brata), przywiązuje dużą wagę do tego, co mówią inni i precyzyjnie odmierza czas wykonywanych czynności. Pewnego razu podczas ferii wiosennych na wyspie Texel chłopiec traci kontrolę nad swoim pozornie uporządkowanym dziesięcioletnim życiem, decyduje się wyjść ze strefy komfortu i polubić to, co dziwne. Dzięki temu przeżywa obfitujący w przygody, ale i pełen filozoficznych refleksji, szalony tydzień wakacji.

Tańcząc z dziewczyną o cętkowanych oczach

Wszystko zaczyna się w chwili, gdy jego brat Jorre łamie nogę, wpadając do wielkiego dołu wykopanego z niewiadomych powodów na plaży. W czasie oczekiwania na lekarską konsultację Samuel spotyka jedenastoletnią córkę pracującej w rejestracji Idy i zanim w pełni zda sobie sprawę z tego, co się dzieje, już uczy się tańczyć walca wiedeńskiego. Tessa zdaje test prześladowanego przygnębiającymi myślami Samuela – z powagą zastanawia się, jak odpowiedzieć na jego pytanie, czy ostatni dinozaur bardzo nie chciał umrzeć. Zaraz potem bohater wciągnięty zostaje w jej tajną operację – śmiała i bezpośrednia dziewczynka sprowadza na wyspę swojego ojca, który nie ma pojęcia o istnieniu córki. Planuje poddać mężczyznę kilku próbom, na podstawie których przekona się, czy chce mieć tatę i czy chce, żeby on miał ją.

Bycia martwym nie trzeba trenować

Samuel nie spodziewał się takiego wakacyjnego wyjazdu – stara się wspierać nową przyjaciółkę w jej sekretnej misji i jednocześnie dogadać się z bratem, który od czasu nie najlepiej zdanego egzaminu po podstawówce traktuje go dość obcesowo. Zainspirowany perypetiami Tessy główny bohater próbuje także na nowo spojrzeć na własnych rodziców i własną relację z nimi (czy nie tracą na tym, że zna ich od tak dawna?). No i jest jeszcze dół, do którego wpadł Jorre i który staje się osią dla rozważań Samuela wokół śmierci i przemijania. Jakby to było zostać nagle zupełnie samemu? Czy można pogodzić się z myślą o odejściu najbliższych? Czy przyzwyczajanie się do beznadziei sprawi, że nie będzie nam szkoda umierać?

Na szczęście Texel to wyspa bezpieczna, jak zapewnia Tessa, bo nawet kiedy dziewczynka z jej klasy spadła z wysokości, po tym jak załamał się pod nią dach obory, wylądowała na prosiakach, nie na betonie. W bezpiecznym miejscu i w towarzystwie serdecznych osób łatwiej jest odpowiadać na postawione wyżej pytania (a także inne, na przykład: czy nic nie stało się prosiakom i czy nie wystraszyły się, kiedy pod Ellen załamał się dach). Takie też środowisko kreuje dla czytelnika Woltz.

Zapach słońca, wodorostów i martwych ryb

„Mój wyjątkowy tydzień z Tessą” to wakacyjna książka w najlepszym tego słowa znaczeniu – chociaż w opowieści niebo czasem jest zachmurzone i wieje silny wiatr, relacje między bohaterami, filozoficzne rozważania Samuela i humor zapewniają słoneczną, ciepłą atmosferę. Mimo że lektura wcale nie jest beztroska, wiele potencjalnie konfliktowych lub po prostu skomplikowanych kwestii Woltz wygasiła i uprościła. Dzięki temu jednak stworzyła przestrzeń dla innych trudnych tematów, wcale przez takie wygładzenie tła niezbanalizowanych – można by to nazwać ich „oswajaniem”, analogicznie do tego, jak Samuel chce walczyć z niepokojem o siebie i innych, choć on rozumie to słowo zupełnie inaczej. Bohater przekonuje się na szczęście z czasem, że najlepszym sposobem na poradzenie sobie z problemem wcale nie jest przywyknięcie do zamartwiania się nim; pogodzić się z przemijaniem to czerpać radość z danej chwili – można spędzać czas z bliskimi, praktykować uważność, dzielić się tym, co nas cieszy, i być bardziej wyrozumiałym. Carpe diem to stara maksyma, w dzisiejszym kontekście warta refleksji.

I Believe I Can Fly

Na zakończenie należy dodać, że opowieść na pewno nie miałaby tyle wdzięku, gdyby nie tłumaczenie Iwony Mączki. Czyta się ze smakiem, a dzięki przekładowi bawią nie tylko przedstawiane sytuacje i zawirowania w życiu bohaterów – urok opowieści tkwi także, o ile nie przede wszystkim, w języku. To dzięki niemu refleksja o dziecięcej próbie znalezienia swojego miejsca w rodzinie i w świecie oraz pogodzenia się z nieuniknioną w przyszłości utratą bliskich jest niezmiennie słoneczna i dodająca otuchy.

Książka:

Anna Woltz, „Mój wyjątkowy tydzień z Tessą”, przeł. Iwona Mączka, Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2021.

Proponowany wiek odbiorcy: 9+

 

Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 646

(21/2021)
25 maja 2021

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj