Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Sorry, taki mamy...

[Sorry, taki mamy klimat] Polski model neutralności klimatycznej

Andrzej Ceglarz

Wykorzystywanie narzędzi modelujących oraz uczestnictwo wielu aktorów w projektowaniu różnych wariantów przyszłości jest kluczowe. Daje nie tylko możliwość powiedzenia rządzącym „sprawdzam”, ale także pokazuje, że kształtowanie przyszłości energetycznej kraju w sposób włączający i transparentny jest nie tylko możliwe, ale i konieczne.

W idealnym świecie decydenci tworzą polityki publiczne, opierając się na najlepszej dostępnej wiedzy i wykorzystując narzędzia pomagające podejmować najbardziej optymalne decyzje. W kształtowaniu polityki energetycznej taką rolę pełnią modele energetyczne – komputerowe, matematyczne uproszczenia rzeczywistości, pokazujące różne warianty transformacji energetycznej, z którymi ciężko byłoby eksperymentować w świecie rzeczywistym.

W Polsce tematyka modelowania energetycznego pojawiła się w przestrzeni publicznej stosunkowo niedawno – w kontekście tworzenia dokumentu strategicznego wyznaczającego kierunki polskiej polityki energetycznej na najbliższe dekady, czyli Polityki Energetycznej Polski (PEP) do 2040 roku. Dlaczego tak późno?

Modelowanie energetyczne w Polsce na przestrzeni lat

W ostatnich piętnastu latach dyskusja na temat polityki energetycznej zdominowana była przez paradygmat bezpieczeństwa energetycznego i chęć uniezależnienia się od dostaw gazu z Rosji. Takie podejście nie generowało silnej potrzeby modelowania transformacji energetycznej – zwłaszcza w kontekście krajowych zasobów węgla kamiennego i brunatnego, rozumianych jako gwarant bezpieczeństwa energetycznego. Interesariuszom z sektora elektroenergetycznego i górniczego zwyczajnie nie opłacało się analizowanie innej przyszłości energetycznej niż tej bazującej na węglu. Sytuacji nie pomagało również podejście (wówczas większości) klasy politycznej i przedstawicieli administracji państwowej do dekarbonizacji czy w ogóle do stosowania narzędzi analitycznych w tworzeniu strategii energetycznych. Te dwa elementy wzajemnie się wzmacniały i przez długi czas cementowały energetyczne status quo.

Rozwój modelowania w Polsce na szeroką skalę hamowany był też przez brak finansowania z pieniędzy publicznych oraz brak należytego zaplecza technicznego i kadr. Przez wiele lat polskie ministerstwa nie posiadły odpowiedniego narzędzia prognostycznego, a dopiero od niedawna polska administracja jest w tym zakresie wspierana przez Centrum Analiz Klimatyczno-Energetycznych (CAKE), działające przy Krajowym Ośrodku Bilansowania i Zarządzania Emisjami.

Wcześniej ministerstwa korzystały z rezultatów ćwiczeń modelujących wykonywanych przez podmioty silnie związane lub będące bezpośrednio agendami państwowymi, jak na przykład Agencja Rynku Energii (ARE) czy Narodowe Centrum Badań Jądrowych. Z jednej strony, wzmacniało to wytwarzanie pamięci instytucjonalnej hołdującej zasadzie „nie pozwolimy zrobić modelowania nikomu, komu nie ufamy”, z drugiej strony jednak – z tego powodu dużo wyników nie było dostępnych publicznie.

Brak transparentności to trzecia przyczyna, dla której modelowanie nie uzyskało należnego mu uznania w debacie o polityce energetycznej. Wiąże się to również z dostępnością szczegółowych danych w energetyce i górnictwie. Dostęp do danych, podobnie jak odpowiednia dokumentacja parametrów modeli, są kluczowe, aby zrozumieć, co i dlaczego znajduje się w tej polityce.

Problem ten został trafnie zdiagnozowany w ubiegłym roku przez Fundację Instrat – dostęp do wyników i publikowanie danych wyjściowych, zwłaszcza w analizach opłacanych ze środków publicznych, to warunki konieczne, aby w ogóle można było ufać takiemu modelowaniu. Nic dziwnego, że w krajobrazie modelowania energetycznego pozycja niektórych instytucji – na przykład Agencji Rynku Energii – przez lata była uprzywilejowana. Jako kontrolowane przez państwo podmioty miały one bowiem dostęp do danych wyjściowych, zbierały statystyki energetyczne i automatycznie zyskiwały w ten sposób strukturalną przewagę nad innymi podmiotami.

Modelowanie energetyczne było w przeszłości wykorzystywane w Polsce przez odpowiednie ministerstwa, ale w sposób ograniczony, nietransparentny i nieinkluzywny. Ćwiczenia modelarskie często miały charakter analizy, której wynik był oczywisty: z dominującą pozycją węgla, niesugerujący konieczności wprowadzania radykalnych zmian. W efekcie polska polityka energetyczna przez lata pozostawała reaktywna – odpowiadała na zmieniające się warunki rynkowe i regulacyjne, najczęściej te pochodzące z Unii Europejskiej.

Model z Brukseli

W perspektywie ostatnich trzech lat to właśnie Unia Europejska w największym stopniu przyczyniła się do otwarcia debaty na temat modelowania energetycznego w Polsce. W rozporządzeniu regulującym zarządzanie unią energetyczną zostały opublikowane wytyczne dotyczące przygotowywania przez członków UE krajowych planów na rzecz energii i klimatu do 2030 roku oraz strategii długoterminowych (do 2050 roku). Wytyczne te określają między innymi, jak ma wyglądać modelowanie towarzyszące temu procesowi. Zalecenia dotyczące przejrzystości w zakresie zgłaszanych informacji i prognoz wymusiły na Ministerstwie Energii (przekształconemu później w Ministerstwo Aktywów Państwowych i w Ministerstwo Klimatu i Środowiska) publikowanie danych i wyników modelowania energetycznego. Zbiegło się to z rozpoczęciem prac nad PEP 2040, więc w krótkim odstępie czasu administracja państwowa zaczęła przygotowywać aż trzy dokumenty strategiczne dotyczące polityki energetycznej bazujące na modelowaniu energetycznym, które powinny być względem siebie spójne i komplementarne.

Modelowanie i dokumenty strategiczne: proces i cele

Za przygotowanie tych trzech strategii energetycznych odpowiedzialne były Ministerstwa: Energii (PEP 2040 i Krajowy Plan na rzecz Energii i Klimatu 2030 – dalej: KPEiK 2030) oraz Rozwoju (strategia długoterminowa do 2050), a później ich instytucjonalni następcy.

Polski rząd do dziś nie opublikował strategii długoterminowej do 2050 roku, choć termin wyznaczony przez Komisję Europejską upłynął w styczniu ubiegłego roku. Jak można się domyślić, jest to związane z brakiem deklaracji politycznej dotyczącej uzyskania neutralności klimatycznej do połowy stulecia.

Opublikowane zostały natomiast KPEiK 2030 i PEP 2040 wraz z wnioskami z analiz prognostycznych. Koordynująca rola ministerstw w procesie przygotowywania tych dokumentów wymusiła zaangażowanie bardzo wielu podmiotów i osób w ramach konsultacji społecznych – w tym otwarcie się na komentarze spoza ugruntowanej „bańki modelującej”. I rzeczywiście, lista organizacji wymienionych jako opiniujących jest długa i uwzględnia również think tanki i organizacje pozarządowe. Ciężko jednak ocenić, czy i w jakim stopniu uwagi te zostały uwzględnione w przygotowaniu dokumentów strategicznych. Co więcej, ministerstwa były krytykowane za wyznaczenie zbyt krótkiego okresu trwania konsultacji, co utrudniało możliwość szczegółowej analizy prognoz i założeń tych polityk. Nie do końca jasne było również, kto uczestniczył w rozmowach finalnych, podczas których doprecyzowano konkretne cele zawarte w dokumentach. Przypomina to więc proces towarzyszący niedawnemu przygotowywaniu Krajowego Planu Odbudowy i uczestnictwa organizacji pozarządowych.

Z kolei same cele wyznaczone w dokumentach strategicznych można ocenić jako nieadekwatne, w kontekście dekarbonizacji – mało ambitne, a w niektórych przypadkach niemożliwe do osiągnięcia. O ile można zrozumieć kierowanie się przesłankami bezpieczeństwa energetycznego, optymalizacją kosztów i techniczną wykonalnością konkretnych scenariuszy, to brak długofalowej wizji energetycznej i niektóre założenia oderwane od rzeczywistości oraz niezgodne z dominującymi trendami mogą deprymować i generować słuszną krytykę pod adresem Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Dotyczy to na przykład potencjału mocy instalacji słonecznych ocenionej na 7 GW do 2030 roku, podczas gdy na koniec pierwszego kwartału 2021 roku moc jedynie mikroinstalacji przyłączonych do sieci wyniosła ponad 3,4 GW; niedostosowanie PEP-u 2040 do zwiększonego celu redukcji emisji przez UE do 55 procent w 2030 roku; czy utrzymywanie prognoz wysokiej krajowej produkcji węgla kamiennego. Rzeczywistość energetyczna zmienia się szybko i wyzwaniem może być ciągłe aktualizowanie konkretnych prognoz. Jednak ciężko oprzeć się wrażeniu, że w dużym stopniu brak takich aktualizacji w przypadku Polski wciąż dotyczy elementów wspierających dekarbonizację.

Złoty środek na lepsze czasy?

Przy wszystkich swoich zaletach, modelowanie energetyczne i przygotowywanie prognoz to jednak nie panaceum na wszystkie wyzwania związane z kształtowaniem oraz implementacją polityki energetycznej. Obecne narzędzia modelujące wciąż nie uwzględniają wszystkich aspektów rzeczywistości, na przykład tych związanych z wymiarem społecznym oraz behawioralnym projektowanych polityk. Dotyczy to chociażby kwestii takich jak ubóstwo energetyczne czy sprawiedliwa transformacja i związane z nią interesy społeczne górników oraz ich rodzin. Narzędzia modelujące cały czas są jednak udoskonalane i mogą wspierać w wyborze najlepszych rozwiązań.

Oczywiście, zawsze istnieje ryzyko, że modele energetyczne będą traktowane w sposób instrumentalny – tak aby udowadniać wcześnie stawiane tezy. Wówczas model ustawia się w taki sposób, żeby wykazać swoje racje. Wyniki modelowania stają się wtedy argumentami, a nie dowodami w procesie decyzyjnym. To może betonować zastany porządek i prowadzić do policy-based evidence-making. Jest to możliwe, bo decyzja polityczna może być podjęta niezależnie od tego, co pokazuje model, a dodatkowo często pomiędzy instytucją zamawiającą analizę prognostyczną a jednostką wykonującą modelowanie wytwarza się relacja klient–sprzedawca. A wiadomo: „klient ma zawsze rację”.

Dlatego właśnie tak istotne jest uczestnictwo wielu aktorów w procesach decyzyjnych oraz wykorzystywanie różnych narzędzi modelujących do projektowania różnych wariantów przyszłości. Daje to nie tylko możliwość powiedzenia rządzącym „sprawdzam”, ale także pokazuje, że kształtowanie przyszłości energetycznej kraju w sposób włączający i transparentny jest nie tylko możliwe – ale konieczne.

Dobrze by było, gdyby przygotowując strategię długoterminową, rządzący wzięli pod uwagę istniejące analizy pokazujące, że neutralność klimatyczna Polski jest możliwa oraz preferencje i oczekiwania społeczne dotyczące dekarbonizacji.

***

Niniejszy tekst jest w dużej mierze osobistą refleksją autora na temat wykorzystania modelowania energetycznego w Polsce. Część wykorzystanych informacji pochodzi z badań omawiających, w jaki sposób modele energetyczne wpływają na polityki energetyczne w różnych krajach, przeprowadzanych w ramach projektu Sustainable Energy Transitions Laboratory (SENTINEL). Cały artykuł [1] można znaleźć tutaj.

Przypis:

[1] Diana Süsser, Andrzej Ceglarz, Hannes Gaschnig, Vassilis Stavrakas, Alexandros Flamos, George Giannakidis, Johan Lilliestam, „Model-based policymaking or policy-based modelling? How energy models and energy policy interact”, „Energy Research & Social Science”, 75, 2021.

 

 

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 647

(22/2021)
2 czerwca 2021

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj