Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Sawczuk w poniedziałek]...

[Sawczuk w poniedziałek] Fundusz Sprawiedliwości. Na co poszły miliony z kasy państwa?

Tomasz Sawczuk

Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport w sprawie wydatkowania pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości, podlegającego Ministrowi Sprawiedliwości. Skala opisanych nieprawidłowości przechodzi ludzkie pojęcie.

Fundacja Ex Bono z Opola, która otrzymała z Funduszu Sprawiedliwości 9 milionów złotych, nie posiadała żadnego doświadczenia w pomocy osobom pokrzywdzonym przestępstwami, miała siedzibę w prywatnym lokalu mieszkalnym, a organizowane przez nią turnusy dla dzieci stwarzały „zagrożenie dla życia i zdrowa uczestników”. Osoby mieszkające w rzekomej siedzibie organizacji nie wiedziały o istnieniu fundacji. Fundacja Mamy i Taty otrzymała 3 miliony złotych na organizowanie kursów przedmałżeńskich, a do tego wydała 900 tysięcy złotych na spot reklamowy, informujący, dlaczego warto żyć w małżeństwie. Instytut Wymiaru Sprawiedliwości otrzymał 2,5 miliona złotych na badanie prześladowań chrześcijan w Polsce, w tym na monitorowanie przedstawiania chrześcijan w „Gazecie Wyborczej”, Onecie, a także w memach albo powieściach Dana Browna. Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego otrzymał pieniądze na „stworzenie modelu komunikacji, która miałaby przeciwdziałać szkalowaniu Polski” – model nie powstał, powstały za to 24 teksty niezwiązane ani z tematem, ani ze sobą wzajemnie.

W ostatnich dniach Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport w sprawie wydatkowania pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości. Jest to fundusz celowy podlegający Ministrowi Sprawiedliwości, który miał służyć przede wszystkim pomocy osobom pokrzywdzonym w wyniku przestępstwa. Od dłuższego czasu w mediach pojawiały się informacje, że środki pieniężne Funduszu wydawane są w niewłaściwy sposób – i mają przypuszczalnie pomagać politycznie Solidarnej Polsce Zbigniewa Ziobry. Mówimy o dużych pieniądzach. Fundusz Sprawiedliwości to około 400 milionów złotych rocznie. Dla porównania, roczna subwencja z budżetu dla Prawa i Sprawiedliwości wynosi około 23 miliony złotych rocznie.

Jeśli raport opisuje rzeczywistą sytuację w Ministerstwie Sprawiedliwości, to skala nieprawidłowości przechodzi ludzkie pojęcie. W pierwszej kolejności, NIK stwierdził, że zmienione w 2017 roku cele działania funduszu zostały opisane w tak ogólny sposób, że umożliwiały swobodne finansowanie wybranych przedsięwzięć. Jak piszą kontrolerzy, „dysponent finansował zadania niezwiązane z celami Funduszu oraz niemające bezpośredniego związku z tematyką przeciwdziałania przestępczości”. Według NIK-u w praktyce Fundusz stracił charakter funduszu celowego. Mówiąc najprościej – Fundusz Sprawiedliwości nie spełniał swojej funkcji. Państwo nie działało.

W jaki sposób więc wydawano pieniądze? NIK twierdzi, że konkursy były rozstrzygane w sposób „dowolny i uznaniowy”, zaś komisje konkursowe były nieprofesjonalne i nie kierowały się rzetelnymi kryteriami oceny wniosków konkursowych. Minister miał również regularnie podejmować arbitralne decyzje w sprawie przyznania lub odmowy przyznania środków. Wszystko to miało skutkować „powstawaniem mechanizmów korupcjogennych”, a Minister Sprawiedliwości miał dotować przedsięwzięcia, które w praktyce nie miały „żadnego lub jedynie marginalny związek z celami Funduszu Sprawiedliwości”. Na przykład, NIK podaje, że z pieniędzy Funduszu prowadzono kampanie promujące działalność Ministra Sprawiedliwości.

Autorzy raportu wskazują, że spośród 681 milionów złotych rozdysponowanych przez Fundusz w okresie objętym kontrolą, na pomoc świadczoną bezpośrednio osobom pokrzywdzonym przestępstwem przeznaczono 228 milionów złotych, 24 miliony złotych na pomoc postpenitencjarną, a 177 miliony złotych na przeciwdziałanie przyczynom przestępczości. Tutaj kończy się finansowanie projektów przynajmniej w teorii dotyczących przestępczości. Z kolei, 140 milionów złotych wydano na wsparcie Ochotniczych Straży Pożarnych, 35 milionów złotych na wsparcie jednostek ochrony zdrowia, a 37 milionów złotych na budowę i wyposażenie ośrodka dla osób dorosłych przebywających w stanie śpiączki. Co więcej, jeśli wziąć pod uwagę wyłącznie działania mające na celu „przeciwdziałanie przyczynom przestępczości”, to spośród 16 zbadanych umów – 13 (63 milionów złotych) oceniono jako niecelowe i niegospodarne. Łącznie rzecz biorąc, NIK twierdzi, że wydano nieprawidłowo 280 milionów złotych.

W gruncie rzeczy, żeby zauważyć, że z Funduszem wydarzyło się coś dziwnego, nie trzeba było kontrolerów NIK-u. Wystarczyło zajrzeć do prawicowej prasy, która drukowała, na przykład, wieloodcinkową serię materiałów publicystycznych na temat „obrony wolności sumienia” oraz „ideologii LGBT” – „współfinansowaną” z Funduszu Sprawiedliwości. Wymieniać można dalej – jest wręcz uderzające, jak często powracają w raporcie zarzuty podejmowania arbitralnych oraz nieudokumentowanych decyzji, braku przejrzystego i odpowiedzialnego planowania, braku profesjonalnych procedur, czy rzetelnej oceny wyników działania Funduszu. Z dokumentu wyłania się obraz kompletnej fuszerki organizacyjnej oraz wykorzystywania pieniędzy nie w interesie ofiar przestępstw, lecz partykularnego interesu politycznego.

NIK ogłosił, że w związku z ustaleniami raportu składa pięć zawiadomień do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. Prezes NIK-u postanowił również skierować wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w celu stwierdzenia niekonstytucyjności rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie zasad działania Funduszu Sprawiedliwości. Wydaje się, że tego rodzaju raport powinien również prowadzić do odpowiednich konsekwencji politycznych.

Jednak model władzy przyjęty przez PiS i Solidarną Polskę uniemożliwia rozliczenie nieprawidłowości. Na czele prokuratury stoi dysponent Funduszu Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro – który w normalnych okolicznościach powinien wyłączyć się z wpływu na sprawę, aby umożliwić jej bezstronne rozpatrzenie. Zamiast tego, przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości mówią po prostu, że zarzuty NIK-u są nieprawdziwe i krzywdzące. W ostatnich kilku latach niemal każdego miesiąca dzieje się coś, co w normalnych okolicznościach mogłoby prowadzić do dymisji ministra albo całego rządu. A jednak nic się nie dzieje.

Prawo i Sprawiedliwość oraz Solidarna Polska wielokrotnie przekonywali, że proponowane przez Zjednoczoną Prawicę zmiany w wymiarze sprawiedliwości powielają rozwiązania znane w Niemczech, Holandii i innych krajach UE. Można zatem zadać sobie pytanie: jakie znaczenie polityczne miałby w tych krajach raport najwyższego organu kontroli państwowej, że Ministerstwo Sprawiedliwości wydało niezgodnie z prawem 280 milionów złotych, z tego część na jawnie podejrzane przedsięwzięcia?

 

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 664

(39/2021)
4 października 2021

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj