Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Uchylone drzwi Neapolu....

Uchylone drzwi Neapolu. O zbiorze opowiadań „Za otrzymane łaski” Valerii Parrelli

Piotr Kieżun

Dla jednych Neapol to przede wszystkim zbiory malarstwa w Muzeum Capodimonte, kościoły usytuowane w Centro Storico i zapierający dech w piersiach widok na Zatokę Neapolitańską. Dla innych – wąskie uliczki wypełnione zapachem smażeniny i spalin. Zwykłe neapolitańskie życie toczy się jednak gdzie indziej.

Pisanie o Neapolu najeżone jest pułapkami. Pierwsza, najbardziej niebezpieczna, czyha na nadwrażliwych estetów-erudytów. Stolica Kampanii, podobnie jak inne włoskie miasta, jest jak wielowarstwowy kulturowy palimpsest i nietrudno tekst o niej zamienić w zestaw aktów strzelistych inteligenta – zbiór cmokań, zachwytów i porozumiewawczych odchrząknięć wydawanych na widok co znamienitszych neapolitańskich zabytków. 

Tak przedstawione miasto składa się przede wszystkim z Muzeum Archeologicznego, zbiorów malarstwa zgromadzonych w Pałacu Capodimonte, kościołów usytuowanych w Centro Storico i zapierającego dech w piersiach widoku na Zatokę Neapolitańską z Wezuwiuszem w tle.

Kto uniknął pierwszej pułapki, porzuciwszy szlaki wydeptane przez Goethego i Stendhala, może wpaść w drugą. Neapol jest miastem, które wita przybysza hałasem, brudem, zatłoczonymi uliczkami, zapachem smażeniny oraz zaduchem spalin z wszechobecnych skuterów. Jeśli poprzestaniemy na tych wrażeniach, możemy łatwo przedstawić to miejsce jako metropolię pełną cwaniaczków i złodziei, a w bardziej łaskawym wydaniu – głośnych i niekiedy nazbyt wylewnych typów wielbiących Maradonę i świętego Januarego.

Jedna z uliczek Neapolu w dzielnicy San Giuseppe, 2021. Fot. Piotr Kieżun

W obu tych portretach tkwi oczywiście ziarno prawdy. Neapol rzeczywiście potrafi zauroczyć swoimi zabytkami i historią na równi z Florencją czy Wenecją, a charakter kolorowego neapolitańskiego ludku kłębiącego się w wąskich uliczkach Quartieri Spagnoli niewiele się zmienił od czasów, gdy jego ulice przemierzał młody Juliusz Słowacki. 

Zwykłe neapolitańskie życie toczy się jednak gdzie indziej, z dala od najczęściej odwiedzanych ulic i skwerów. Na przykład w peryferyjnej Ponticelli, drugiej co do liczebności mieszkańców dzielnicy Neapolu, pokrytej blokowiskami i budynkami przemysłowymi, pagórkowatym Chiaiano, do którego z reguły nie zapuszczają się żadni turyści, albo w tak zwanym Trzecim Świecie, czyli rejonie położonej na północy miasta dzielnicy Secondigliano, będącej jednym z głównych miejsc akcji słynnej „Gomorry” Roberta Saviano, w której opisane zostało pełne brutalności życie mafijnego planktonu.

Do wszystkich tych miejsc zaprasza nas w swoim zbiorze czterech opowiadań Valeria Parrella, jedna z najciekawszych współczesnych włoskich powieściopisarek średniego pokolenia.

W pierwszym poznajemy historię Anny, która po stracie męża, drobnego dealera narkotyków zabitego przez konkurencyjną grupę przestępczą, sama musi zająć się nielegalnym handlem, po to by wyżywić swoje jedyne dziecko – synka Tonina. W drugim narratorem jest młody Matteo, niedoszły gitarzysta i pracownik znajdującej się na przedmieściach drukarni wypuszczającej na rynek nielegalne dodruki popularnych wydań książek. W trzecim opowiadaniu główną bohaterką jest Marina, pracownica galerii sztuki nowoczesnej, która pomimo udanego małżeństwa szuka dreszczu emocji we flircie ze swoim kolegą z pracy. Wreszcie w ostatnim tekście Parella ukazuje nam sylwetkę samotnej, wciąż tęskniącej za lepszym jutrem czterdziestolatki, która krąży pomiędzy mieszkaniem matki znajdującym się w jednym z bloków w Secondigliano, sklepem, w którym pracuje jako ekspedientka, i własnym niewykończonym mieszkaniem.

Parrella ma niezły słuch i zmysł obserwacji i świetnie konstruuje swoje postacie. Zwłaszcza jeśli przychodzi jej opowiadać o kobietach. W zbiorze „Za otrzymane łaski” są one bardziej wielowymiarowe i znacznie bardziej skomplikowane niż mężczyźni. Może dlatego, że los konfrontuje je z o wiele większą liczbą problemów niż ich partnerów. To kobietom zostają przydzielone role rodzinnych mediatorek, matek, strażniczek domowego ogniska, a jednocześnie – atrakcyjnych kochanek. Mają trudne zadanie pogodzenia ze sobą życia prywatnego i publicznego, odchodzącego świata rodziców i nadchodzącego świata swoich dzieci, tęsknoty za niezależnością i pragnienia bliskości z innymi. Parrella wie, że jest to niezwykle trudne i że figura siłaczki panującej niepodzielnie nad rzeczywistością jest prawdziwa tylko na papierze. Jej bohaterki wątpią więc, popełniają błędy, często żyją samą iluzją. Ale dzięki tym niedoskonałościom wierzymy im i lubimy je. Zwłaszcza że jest w nich to, co Giuseppe Marotta, powojenny neapolitański nowelista, nazwał złotem Neapolu – „umiejętność podnoszenia się po każdym upadku, jakaś odwieczna, odziedziczona po przodkach, mądra, wyższa cierpliwość”.

Bohaterki (i bohaterowie) opowiadań Parrelli wydają się ludźmi z krwi i kości jeszcze z innego powodu. Nie poznajemy ich cech charakteru i tego, kim są, od razu – tak, jak to się dzieje w tradycyjnej prozie, w której autor dokonuje ekspozycji postaci zaraz po jej wprowadzeniu na scenę – lecz wraz z rozwojem akcji, poprzez znakomite dialogi i porozrzucane tu i ówdzie napomknienia. W otwierającej tom „Gonitwie” dopiero po jakimś czasie dowiadujemy się przypadkiem, że Anna ma dziecko, a znacznie później, że jej mąż handlował narkotykami. Jednocześnie nie mamy poczucia chaosu ani obcowania z literacką fuszerką. U Parrelli wszystko toczy się jak w życiu – rzeczywistość jest konstruowana z okruchów informacji, które często, choć nie zawsze, odsłaniają szerszy obraz.

Niezbywalną częścią tego obrazu jest oczywiście sam Neapol. Wypełniający jego ulice rozkrzyczany tłum to tylko połowa prawdy o tym mieście. Jest jeszcze życie, które toczy się w dusznych mieszkaniach Ponticelli i Secondigliano czy w prywatnych domach neapolitańczyków na wyspie Procida. Parrella uchyla nam do nich drzwi, pozwala zajrzeć do środka. Rozglądamy się niepewnie, słuchamy urywanych rozmów toczonych w jadalni i już wiemy, że gdy wyjdziemy na zatłoczoną via Toledo spojrzymy inaczej na mijające nas twarze.

 

Książka:

Valeria Parrella, „Za otrzymane łaski”, przeł. Katarzyna Skórska, wyd. Pauza, Warszawa 2021.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 665

(40/2021)
5 października 2021

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj