close
 
close
Kultura Liberalna solidarnie z Ukrainą

KULTURA LIBERALNA > Felietony > Cztery wyzwania przyszłości

Cztery wyzwania przyszłości

Bartłomiej Sienkiewicz

Te cztery czynniki, każdy na swój sposób, łącznie mogą wywołać dla Polski efekt „złej synergii”. Stanu, w którym nakładające się nieszczęścia zmieniają radykalnie położenie państwa. Wobec każdego z tych procesów nasz kraj jest albo bezradny, albo zapóźniony, albo w ogóle niezdolny do systemowego zrozumienia wyzwań.

Coś groźnego dzieje się z Polską i w jej otoczeniu. Coś, co nie ma jednej przyczyny, jest połączeniem wielowątkowych nurtów, ale może przynieść jeden skutek: utratę przez nasz kraj bezpieczeństwa i podmiotowości.

Czyli utratę zdolności kształtowaniu naszego losu. Żeby to zrozumieć, trzeba zobaczyć te zjawiska razem, a nie osobno – i szukać odpowiedzi w całości. Nie walczyć z pojedynczymi „smokami”, takimi jak złe rządy Jarosława Kaczyńskiego czy agresywna Rosja.

Nowe rozdanie w Niemczech

Zacznijmy od wydawałoby się normalnej w demokracjach rzeczy, którą jest zmiana władzy w Berlinie. Może i ważna, bo po szesnastu latach, ale nie takie zmiany przecież już bywały. Nowa koalicja pod egidą socjaldemokracji ma tak radykalnie inne wrażliwości i agendę przyszłości niż jej środkowoeuropejskie odpowiedniki, że już to wystarczy, by spodziewać się innej niż do tej pory układanki politycznej w Europie.

Zielona energia, praworządność (szczególnie akcentowana przez koalicyjnych liberałów), wyczulenie na prawa człowieka i rewolucję technologiczną (zieloni), a nade wszystko odważne traktowanie Unii Europejskiej nie jako zamkniętego projektu, ale terytorium zmian. Od wzmocnienia roli europarlamentu po sugestie (na razie delikatne) federalizacji Europy. „Wzmocnienia” – przynajmniej dla tych, którzy chcą czegoś nowego i silniejszego niż pogrążona w kryzysie wiecznego spóźnienia i reaktywności dotychczasowa UE.

Powitanie tej koalicji przez Kaczyńskiego epitetem odwołującym się do niemieckiej Rzeszy jest nie tyle głupotą, ile świadomym wejściem na kurs kolizyjny z nową władzą w Berlinie. I powiedzeniem „nie” jakimkolwiek próbom zmiany sytemu Unii Europejskiej – jej dotychczasowe braki służą rządzącym w Warszawie, a nie przeszkadzają. Jednym ruchem polskie władze zdystansowały się i od nowych Niemiec, i od potencjalnej reformy UE, wybierając dalszą marginalizację.

Wielki test Europy

Polityka bezpieczeństwa europejskiego przechodzi właśnie teraz test, potencjalnie o brzemiennych skutkach – kryzys ukraiński. Rosja, grożąc inwazją na Ukrainę, wymusiła dialog z Waszyngtonem o swoim nowym miejscu w Europie, co było postulatem Władimira Putina zgłaszanym od dawna. Rosja chce rozmawiać jak równy z równymi poza formalnymi mandatami Zachodu w rodzaju NATO czy UE, chce powrotu do szachownicy gry mocarstw, a nie prawa i procedur chroniących mniejsze kraje.

Ten dialog będzie się toczył, ale Polski w nim nie ma. Spadła do „trzeciego stolika” – krajów granicznych Sojuszu, z którymi się rozmawia po tym, jak odbyły się rozmowy na szczycie Biden–Putin, i po tym, jak konsultowane oraz informowane były Niemcy, Wielka Brytania, Francja i Włochy. A także Ukraina.

Potencjał szkodzenia, jaki zaprezentowała Moskwa, wspierając kryzys graniczny między Białorusią a Polską i grożąc wojną Ukrainie, wystarczył, by wobec tych kłopotów Waszyngton wszedł w proces deeskalacji, który skutkuje nieuchronnymi kompromisami. Rosnące wyzwanie ze strony Chin sprawia, że łagodzenie kryzysów w Europie staje się dla supermocarstwa za Atlantykiem oczywistą koniecznością.

Cenę zapłaci Ukraina, co stawia całą prowadzoną od 1989 roku polską politykę w bezradnej pozycji braku miejsca przy stole, co kontrastuje z naszą wcześniejszą rolą na Wschodzie. A w konsekwencji prowadzi do osłabienia naszego znaczenia i bezpieczeństwa.

Na marginesie energetycznej rewolucji

Do tego dochodzą problemy klimatyczne i energetyczne wymuszające coraz to nowe sposoby radzenia sobie z rosnącymi cenami energii i systemem zapobiegania katastrofom naturalnym, których źródłem są zmiany klimatyczne.

Wysokie ceny energii, rosnąca inflacja w krajach europejskich to zwiastuny problemów, które wkrótce staną się kluczowe dla wszystkich rządów. Raczej należy spodziewać się przyspieszenia restrykcji wobec tradycyjnych sektorów energetycznych i represyjności wobec krajów, które w zielonej rewolucji nie wzięły dotąd udziału.

Dzieje się to od dłuższego czasu, teraz może nabrać tempa. Tu różnice między Polską ze swoimi zaniedbaniami a resztą krajów UE są tak wielkie, że od razu spycha nas to na margines i prowadzi do najwyższych cen prądu w Unii.

Choroba państw

I ostatni element – pandemia. Stopień wyszczepienia społeczeństw stał się „cywilizacyjnym paszportem covidowym” – dzieli Europę na te państwa, które zdały egzamin z odpowiedzialnych rządów i społeczeństw, oraz na te, które tego egzaminu nie przeszły i spadły do kategorii „barbarzyńskich krajów pogranicza”. Pandemia jest też chorobą państw, nie tylko ludzi – te zdrowe, czyli sprawne, będą naturalnie chronić się przed chorymi, czyli niewydolnymi.

Nikt z polityków tego głośno nie mówi, ale jest kwestią czasu, gdy ten czynnik będzie miał konsekwencje praktyczne. Zresztą już się zaczęły – Wizz Air skasował część lotów z Polski i paru innych krajów o niskim poziomie wyszczepienia, powołując się na nieopłacalność i niepewność prowadzenia biznesu. Niedługo pojawią się obostrzenia państwowe, a nowa odmiana wirusa (omikron) może być do tego dobrym pretekstem. W tym teście państwo polskie okazało się dramatycznie nieodporne, czego widocznym znakiem są nadmiarowe zgony, jedne z najwyższych Europie.

Zła synergia dla Polski 

Te cztery czynniki, każdy na swój sposób, łącznie mogą wywołać dla Polski efekt „złej synergii”, czyli stanu, w którym nakładające się nieszczęścia zmieniają radykalnie położenie państwa. Wobec każdego z tych procesów nasz kraj jest albo bezradny, albo zapóźniony, albo w ogóle niezdolny do systemowego zrozumienia wyzwań.

I na nic konkluzja, dość oczywista, że to konsekwencja przyjętej od 2015 roku złej polityki: braku wyobraźni, rozmontowania państwa i zastąpienia go partią, propagandy zamiast działania, w czym specjalizuje się premier Mateusz Morawiecki. To nie tylko kwestia złych rządów, ale systemowy problem Polski, spadającej ruchem jednostajnie przyspieszonym na dno znaczenia politycznego i gospodarczego Europy.

Polityczna wojna z UE i Berlinem, zakupy na oślep uzbrojenia z USA, w złudzeniu, że kupuje się bezpieczeństwo i prestiż, likwidacja profesjonalnej dyplomacji i zastąpienie jej warknięciami z Nowogrodzkiej, zastój inwestycyjny, który coraz bardziej odbija się na gospodarce, szaleństwo opodatkowania wszystkiego i rosnący dług – to tylko niektóre grzechy obecnej ekipy rządzącej.

Systemowy skok w nową rzeczywistość

Jednak ich likwidacja w wyniku zmiany władzy może już nie wystarczyć, by powstrzymać te negatywne makroprocesy. Na to trzeba czasu, a nie jednego dekretu zmieniającego wszystko. Do momentu, kiedy nastąpi zmiana polityki, wszystkie elementy „złej synergii” jeszcze się pogłębią.

Jeśli chcemy wyjść z tego korkociągu, musimy myśleć o systemowej zmianie, a nie cząstkowej. Musimy przeprojektować cele państwa w taki sposób, by nie tyle wrócić do przeszłości, co przecież byłoby niemądre i praktycznie niemożliwe, ale uciec w przyszłość. To konieczność wyjścia poza utarte resortowe schematy i resortowe polityki.

Musimy skonstruować pomosty, które unieważnią nasze deficyty i będą kolejnym po 1989 roku skokiem w nową rzeczywistość. Skokiem, który nie będzie oznaczał wyrzeczeń dla obywateli, ale będzie realną obietnicą sprawczości państwa i mądrej troski.

I jeśli po stronie opozycyjnej jest jakaś równie ważna rzecz, oprócz zdobywania poparcia w celu wygrania wyborów, to właśnie ta: dyskusja nad sposobami ucieczki w przyszłość. Całej opozycji, zdolnej do dialogu i układania wspólnych celów, nawet jeśli przy tej okazji ujawnią się kolejne różnice.

Świadomość ich istnienia raczej pomaga, a nie przeszkadza – lista rozbieżności, jeśli jest wspólny cel, ułatwia porozumienie. W tej dyskusji nie pomoże nam rytualne potępianie Kaczyńskiego ani nostalgia za przeszłością. Liczy się tylko przyszłość.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 675

(50/2021)
14 grudnia 2021

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj