Kultura Liberalna solidarnie z Ukrainą

KULTURA LIBERALNA > Temat tygodnia > Chcemy skrócić czas...

Chcemy skrócić czas pracy do 35 godzin

Z Pauliną Matysiak i Joanną Wichą rozmawia Tomasz Sawczuk

„Nie jest to pilotaż, tak jak proponował Donald Tusk, tylko konkretna propozycja ustawowa. Mam nadzieję, że będziemy mogli z posłami i posłankami Platformy Obywatelskiej podyskutować nad tym projektem” – mówią Paulina Matysiak i Joanna Wicha z zarządu partii Razem.

Tomasz Sawczuk: Dlaczego 35-godzinny tydzień pracy?

Paulina Matysiak: Bo krótsza praca to lepsza praca. Tak wynika z wielu badań. Krótszy tydzień pracy działa już w wielu krajach i firmach na Zachodzie, dlaczego nie miałby działać w Polsce? To nie jest nowy pomysł. Mamy go w programie od 2018 roku.

Teraz złożyliście w Sejmie projekt ustawy. Niektórzy mówią, że w tej chwili ludzie martwią się inflacją. Niekoniecznie myślą o skracaniu czasu pracy, tylko o pieniądzach w portfelu.

Paulina Matysiak: Chcemy skrócić czas pracy bez zmniejszania pensji. Dodatkowo zakładamy dojście do 35 godzin za dobre kilka lat.

Czyli kiedy? Skracamy czas pracy co roku o godzinę?

Paulina Matysiak: Tak. Kluczowe jest to, że to będzie taka sama wypłata jak obecnie przy całym etacie. Dlatego dochodzimy do celu stopniowo. Doskonale wiemy, że poszczególne sektory i firmy muszą się do tej zmiany przygotować.

A dlaczego nie czterodniowy tydzień pracy, tak jak proponuje Donald Tusk?

Paulina Matysiak: O! Na tym polega cały myk w tej ustawie, tam jest spora elastyczność.

Czyli można zrobić 35 godzin w cztery dni?

Paulina Matysiak: Tak, zostawiamy decyzję po stronie pracodawcy. Konkretne firmy i branże będą najlepiej wiedziały, jak ułożyć godziny i dni pracy w tygodniu.

A dlaczego to jest lepszy pomysł?

Paulina Matysiak: Przede wszystkim nie jest pilotażem, tak jak proponował Donald Tusk, tylko konkretną propozycją ustawową. Mam nadzieję, że będziemy mogli z posłami i posłankami PO podyskutować nad tym projektem.

Tusk powiedział ostatnio, że mieszkanie jest prawem, a nie towarem. Platforma oficjalnie opowiada się za liberalizacją ustawy aborcyjnej. Mówią o 20-procentowych podwyżkach dla sfery budżetowej. Zabierają wam sztandarowe postulaty?

Joanna Wicha: Te postulaty są od początku nasze i dziś widać, jak skutecznie je promowaliśmy. Inna rzecz, że akurat w czasie rządów Platformy nie zauważyłam, żeby były budowane mieszkania, nie działo się też nic w kwestii praw kobiet. Nie pamiętam też, żeby coś dobrego działo się w mojej branży – jestem pielęgniarką i pracuję w publicznej ochronie zdrowia. Jeśli chodzi o sferę budżetową, to kiedy wybuchł kryzys, rząd Donalda Tuska zaczął oszczędzanie od wynagrodzeń w budżetówce. Partia Razem mówi dziś „sprawdzam” – liberałowie mają teraz szansę udowodnić, że ich socjalny zwrot to nie tylko puste obietnice. 

A może Platforma chce przekonać waszych wyborców, że lepiej głosować na większą partię? To nie jest dla was zagrożenie?

Paulina Matysiak: Nie mam takiego poczucia. Jeśli chodzi o tematy, o których mówimy jako Razem od 2015 roku i koalicja Lewica od 2019 roku, nic się nie zmieniło. Niczego nie porzuciliśmy. Mówimy jasno o tym, że mamy ogromny kryzys mieszkaniowy i młodzi ludzie nie mogą wynająć mieszkania za swoje pensje. Mówimy o wzmocnieniu sfery budżetowej i usług publicznych, prawach mniejszości i prawach kobiet.

Jesteśmy obecni w tych tematach, gdy coś się dzieje. Jakoś w 2020 roku, po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego, Donalda Tuska trudno byłoby spotkać na Strajku Kobiet. Jeżeli faktycznie część tych konserwatywnych polityków poszło po rozum do głowy, to tylko dobrze dla polskich kobiet i mam nadzieję, że to nie skończy się na obietnicach. Po to jesteśmy w polityce.

W ostatnim tygodniu partie opozycyjne brały udział we wspólnej konferencji w rocznicę rozpoczęcia negocjacji w sprawie członkostwa Polski w NATO. Partii Razem nie było tam dobrze widać?

Paulina Matysiak: Były posłanki Magdalena Biejat i Marcelina Zawisza. Wydaje mi się jednak, że najbardziej przebiły się dyskusje o udziale Jarosława Gowina, który został zaproszony przez Bronisława Komorowskiego.

Trzeba jasno powiedzieć wszystkim, którzy będą czytać ten wywiad, że nie wyobrażamy sobie żadnej listy z Jarosławem Gowinem i nie wyobrażamy sobie Jarosława Gowina w opozycyjnym rządzie. To jest człowiek, który przyłożył rękę do niszczenia polskiej demokracji, do rozmontowywania systemu sądownictwa – i który w tym momencie nie jest nawet w stanie powiedzieć za to „przepraszam” i przyznać się do błędu. Teraz próbuje grać największego obrońcę demokracji. Myślę, że mało kto się na to nabierze. My na pewno się na to nie nabieramy i mówimy „nie” dla Jarosława Gowina.

Ostatnio politycy Razem mówią, że najlepszy pomysł to trzy listy opozycji. Czy wykluczacie koalicję wyborczą z Platformą albo całą opozycją demokratyczną?

Paulina Matysiak: Chciałabym spojrzeć na tę kwestię z perspektywy wyborcy. Jedna szeroka lista może demobilizować wyborców poszczególnych ugrupowań.

Czyli cała opozycja raczej nie. A wspólna lista z Platformą?

Paulina Matysiak: To się do tego samego sprowadza. Chciałabym, żeby wyborcy, którzy oddadzą głos na Magdę Biejat, dostali w parlamencie Magdę Biejat, a nie w czarodziejski sposób Pawła Kowala albo innego konserwatystę.

Włodzimierz Czarzasty powiedział, że zobaczymy, czy będą dwie czy trzy listy. Co zrobi Razem, jeśli Nowa Lewica będzie chciała startować z Platformą?

Paulina Matysiak: Jeżeli podejmą taką decyzję, to pewnie tak wystartują. My jasno mówimy, że chcemy lewicowej listy.

I wtedy pójdziecie do wyborów samodzielnie?

Paulina Matysiak: Tak, oczywiście, jesteśmy w stanie wystartować samodzielnie. Natomiast po tych trzech latach w parlamencie od 2019 roku widzimy, że współpraca w lewicowej koalicji układa się całkiem nieźle. Nie ma większych tarć i warto byłoby to utrzymać w takiej formule. Myślę wręcz, że na naszej liście zmieściłyby się jeszcze inne organizacje progresywne czy lewicowe. Jest potencjał dla lewicy w naszym kraju i szkoda byłoby go tracić na rzecz wielkiej i mdłej listy.

Co Razem doradziłaby rządowi w sprawie wysokiej inflacji?

Paulina Matysiak: Podrzuciłabym parę pomysłów z mojej działki. Trzeba rozwijać transport publiczny. Mamy przykład niemieckiego eksperymentu z tanim biletem – 9 euro za podróżowanie od czerwca do końca sierpnia. Ten eksperyment pokazał, że próba zachęcenia do przesiadki z własnych aut do transportu publicznego może być udana.

To miałoby zmniejszać koszty życia?

Paulina Matysiak: Tak – i mamy na to konkretne dane. Koszty transportu to duży wydatek w każdym budżecie domowym. Można w ten sposób zmniejszyć indywidualne wydatki na zakup paliwa. Natomiast jeżeli chcemy wprowadzać takie rozwiązania u nas w Polsce, to najpierw trzeba się skupić na tym, żeby ten transport zbiorowy rozwijać.

Joanna Wicha: Dołożyłabym do tego ochronę zdrowia i edukację – przedszkola i żłobki. Prywatne usługi medyczne są bardzo drogie, a z powodu niedofinansowania opieki zdrowotnej coraz więcej osób musi z nich korzystać. Podobnie jeśli chodzi o żłobki i przedszkola. W tej chwili 70 procent dzieci korzysta z prywatnych żłobków i przedszkoli, bo w publicznych po prostu nie ma miejsc. To jest kolejna rzecz, którą trzeba poprawić.

A czy zwiększenie progresji podatkowej, żeby ściągnąć więcej pieniędzy z rynku, to dobre rozwiązanie? To był kiedyś sztandarowy postulat Razem, chociaż ostatnio rzadziej o nim słychać.

Paulina Matysiak: Nie wycofaliśmy się z tego postulatu. Natomiast w obecnym kryzysie mamy jasne rozwiązanie, gdzie szukać pieniędzy. Mówimy tutaj o gigantycznych, ponadnormatywnych zyskach spółek energetycznych, takich jak Orlen. Te firmy obłowiły się na rosnących cenach paliw i na tym, że za naszą wschodnią granicą toczy się wojna. Tu warto dodać, że dzięki staraniom Adriana Zandberga i Magdaleny Biejat udało się wprowadzić obniżkę na zakup paliwa w Orlenie – i wszystkie inne koncerny wprowadziły u siebie po chwili takie same obniżki, bo po prostu straciłyby klientów. Jak się okazuje, była możliwość manewrowania ceną i nikt w Orlenie na pewno do tego nie dokłada.

Ostatnio głośny był wywiad, którego udzielił „Gazecie Wyborczej” generał Pytel. Czy PiS to rosyjscy agenci?

Paulina Matysiak: [śmiech] Śmiać się czy płakać? Lepiej się pośmiać niż płakać. Jak w każdej dobrej teorii spiskowej, wszystko tu ładnie układa się w całość. Dobrze się czyta i można otwierać oczy ze zdumienia – tylko nie ma tam żadnych konkretów. A jak się przychodzi z takim tematem, to warto mieć jakieś dowody.

W Sejmie była ostatnio debata dotycząca Smoleńska i raportu Macierewicza. Zdaniem Pytla to jest taki rodzaj działalności, który ma podburzać opinię publiczną w obcym interesie.

Joanna Wicha: Zgoda, po to została stworzona komisja Macierewicza, żeby podzielić i spolaryzować społeczeństwo. Przedstawiła jedno wielkie kłamstwo. Przyznam, że nie przeżyłam wcześniej takich absurdów, jak za rządów tego ugrupowania. Jeden człowiek wydaje miliony na jakieś absurdalne badania, kłamie przez rok, a potem nagle zostaje zdemaskowany przez dziennikarzy. Jednak nic się nie dzieje, nikt go za to nie sądzi, nie pociąga się go do odpowiedzialności za wydanie naszych pieniędzy na całą tę szopkę.

Paulina Matysiak: Mamy w klubie Małgorzatę Sekułę-Szmajdzińską, której mąż zginął w katastrofie smoleńskiej. Rozmawiałam z nią krótko po dyskusji w Sejmie i powiedziała, że nie chce zabierać głosu, bo ją to wciąż boli. Wykorzystując tę tragedię do celów politycznych, nie myśli się o rodzinach. One są tylko pionkami w tej wyrachowanej grze.

Władimir Putin ogłosił powszechną mobilizację do wojska, aby wzmocnić siły rosyjskie atakujące Ukrainę. Co z wizami dla Rosjan do Unii Europejskiej?

Paulina Matysiak: Warto rozmawiać na poziomie Unii Europejskiej, żeby wstrzymać wizy turystyczne. Czas wojny to nie jest czas na wakacje. A do Europy przyjeżdżają bardzo często ci, którzy na tej wojnie zarabiają. Na Instagramie można oglądać zdjęcia Rosjan, którzy opływają w luksusach w różnych kurortach Europy. Można więc zastanawiać się nad ogłoszeniem odmowy wiz dla Rosjan.

Jesteście trzy lata w parlamencie. Czego się w tym czasie nauczyliście?

Paulina Matysiak: To było zderzenie oczekiwań z rzeczywistością. Rzeczywistość sejmowa odbiega od wyobrażeń o odpowiedzialnym stanowieniu prawa, debatach, deliberacjach. Jest przepychanie kolanem – szybciej, szybciej, a jak PiS-owi nie wyjdzie, to powtarzamy głosowanie. 

Gdybym mogła dać sobie sprzed kilku lat jakąś radę, podobnie jak osobom, które myślą o karierze w Sejmie, to bym powiedziała: dużo cierpliwości. A druga rzecz, że bez rozmowy i bez otwarcia na drugą osobę w polityce nic się nie da zrobić. Nie można żyć tylko w swojej bańce, trzeba rozmawiać z ludźmi.

Do Razem przylgnęło kiedyś określenie: „Razem, ale osobno”. Czyli nauka jest taka, że…

Paulina Matysiak: …zawsze razem.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 716

(40/2022)
27 września 2022

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj