Kultura Liberalna solidarnie z Ukrainą

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Feministyczne mozaiki. Recenzja...

Feministyczne mozaiki. Recenzja książki Lucy Delap „Feminizmy. Historia globalna"

Aleksandra Majak

Lucy Delap w swojej głośnej książce odrzuca tradycyjny podział feminizmów na pierwszą, drugą i trzecią falę. W zamian proponuje poszerzyć opowieść o emancypacji kobiet o przykłady spoza Europy i Stanów Zjednoczonych, nie unikając pytań o porażki i wewnętrzne sprzeczności. Czy to spojrzenie ma szanse stać się współczesną pop-akademicką klasyką?

Brytyjska akademiczka, autorka nagradzanej „The Feminist Avant-Garde” [2008], znów napisała książkę rzetelną, prowokującą do myślenia, merytorycznie bogatą. Obejmujące ponad 250 lat historii „Feminizmy. Historia globalna” to elokwentna opowieść o feminizmach w liczbie mnogiej, których złożony dialog – mimo wspólnych idei – ekonomicznie, rasowo i geopolitycznie „odbywał się w warunkach nierówności”. Bo też feministyczny projekt (czy raczej feministyczne projekty), owszem, dążył do wyrównania szans i praw kobiet oraz włączenia ich w każdy aspekt życia społecznego, ale charakteryzował się, jak pisze Delap, „własnymi formami marginalizacji”.

Jeśli jesteśmy uważni i uważne na to, jak często nierówności, szczególnie te na styku rasy i klasy, determinowały wybór koncepcji, tekstów czy postaci wchodzących w skład kanonu myśli feministycznej, możemy, powtarzając za blurbem książki, zapytać: „gdzie biją źródła emancypacji kobiet – i czy na pewno na Zachodzie?” [1]. W książce Delap nie chodzi jednak o udowodnienie, „kto był pierwszy”, a raczej wskazanie innych możliwości periodyzacji, co jest klarownie zarysowane we wstępie i opisie wydawcy: „Zamiast klasycznej opowieści o pierwszej, drugiej i trzeciej fali feminizmu” – czytamy dalej w opisie wydawcy – „brytyjska badaczka proponuje perspektywę «historii połączonych», zgodnie z którą walka kobiet o lepsze urządzenie świata to nie linearny ciąg wydarzeń napędzanych przez Europę i Amerykę, lecz sieć czy nawet kłącze różnych postulatów, dążeń i poglądów z wielu zakątków świata”.

Przyjęta tu perspektywa nawiązuje do idei historiografii jako struktury kłącza, autorstwa historyczki Kathryn Gleadle [2]. Z jednej strony pozwala ona Lucy Delap na eksplorowanie połączeń, śledzenie pęknięć i braków w historycznej ciągłości, z drugiej – i tu ujawnia się bardziej problematyczny aspekt książki – momentami zdaje się zwalniać autorkę z odpowiedzialności szczegółowego zarysowywania lokalnych kontekstów, szczególnie tych historyczno-politycznych.

W „Feminizmach…” przeczytamy zarówno o zapisanej w policyjnym raporcie przemowie Kishidy Toshiko, która domagała się poszerzenia praw kobiet w Japonii schyłku XIX wieku, o utopijnym projekcie Ladylandu ze „Snu Sułtany” [1905] bengalskiej autorki Rokeyi Sakhawat Hossain, o „Manifeście feministycznym” z 1907 autorstwa chińskiej anarchistki i feministki He-Yin Zhen, jak i o prekursorskiej (również ze względu na włączenie mężczyzn w obronę praw kobiet) organizacji Woman of Nigeria, założonej przez Funmilayo Ransome-Kuti w 1983 roku. Nagłych przeskoków, krótkich akapitów i dowodów anegdotycznych nie brakuje, a ilość materiału, choć w ogólnym rozrachunku wzbogaca i cieszy, chwilami dezorientuje i każe zastanowić się, jakiego rodzaju czytelniczkę czy czytelnika projektuje Delap. 

Wiadomo za to na pewno, że „Feminizmy…” nie poprzestają jedynie na obietnicy przedstawienia globalnej perspektywy. Staranie o poszerzenie kontekstu widać w doborze materiału, zauważalna jest też metakrytyczna świadomość autorki, której daleko do idealizacji kobiecej solidarności i siostrzeństwa znanej z haseł tak zwanego feminizmu drugiej fali, która nadeszła po drugiej wojnie światowej. „Feministki często zabierały głos w imieniu wszystkich kobiet, zapominając o różnicach i budząc u części z nich poczucie wykluczenia i zawodu” – podsumowuje Delap w rozdziale szóstym, dotyczącym uczuć.

Delap w równej mierze skupia się na praktykach feministycznych, co na historiach „ograniczeń feminizmu, jego martwych punktów i wykluczeń, idiosynkrazji i błędów”. Ten poszerzony punkt widzenia pozwala autorce wyjść poza perspektywę porównawczą, która na kartach krytyki niejednokrotnie sprowadzała się do podkreślania zbawiennych wpływów feminizmu, stawiając jego zachodnią wersję w centrum zainteresowania. Badaczka przytacza „niekomfortowe” przykłady z historiografii: od Eleanor Rathbone i nakreślonej przez nią idei „tureckiego kompleksu”, który wykorzystywał język orientalistyczny do opisu przemocowych struktur patriarchatu (o czym więcej w rozdziale drugim); przez spór między Boliwijką Domitilą Barrios de Chúngarą a Amerykanką Betty Friedan, do którego doszło na pierwszej poświęconej sprawie kobiet konferencji ONZ w Meksyku w 1975 roku i który dotyczył interesów północnoamerykańskiego feminizmu (rozdział szósty) [3]; po twórczy dialog o napięciach rasowych, polityce tożsamości i (nie)możliwości wypracowania wspólnego języka, rozegrany na kartach poezji i eseistyki między Audre Lorde a Adrienne Rich (rozdział pierwszy).

Narracja „Feminizmów…” zorganizowana jest wokół haseł, będących tytułami kolejnych rozdziałów „Marzenia”, „Idee”, „Przestrzenie”, „Przedmioty”, „Style”, „Uczucia”, „Działania”, „Dźwięki”. Choć podział ten może zdawać się enigmatyczny i niezbyt jasny (przypomina momentami gromadzone przez lata notatki, luźno nawiązujące do powyższych lejtmotywów), pozwala – już na poziomie konstrukcji książki – przemyśleć, czy znana nam idea continuum kobiecego doświadczenia i genealogii nie jest kolejnym przykładem wypowiedzi z pozycji przywileju. Co zrobić bowiem z historiami, które nie są udokumentowane, których nie znajdziemy w katalogu uniwersyteckiego archiwum i które istnieją w formie rozproszonej? Delap uczula osoby czytające, że „możliwości historiografii zawsze determinuje to, czy i jakie źródła przetrwały”, co często zależne było od władzy i zasobów. Sam zaś feminizm jest, jak przypomina brytyjska badaczka, „zjawiskiem głęboko uzależnionym od momentu historycznego i kontekstu kulturowego”. 

Pisząc o praktykach feministycznych, Delap deklaruje, że będzie posługiwać się metaforą mozaiki oraz częściowo także metaforą fal radiowych transmitujących jednocześnie wiele współistniejących głosów. Konceptualizacje te kontynuują bogatą w krytyce feministycznej tradycję poszukiwań reprezentacji nielinearnych, nawiązują do trwającego w najlepsze w humanistyce od lat dziewięćdziesiątych XX wieku boomu na tekstualizację kategorii „przestrzeni” i przepisywania „geografii” oraz polemizują z periodyzacją zachodniego feminizmu, postrzeganego najczęściej wedle tradycyjnego podziału trzech fal [4]. Już we wstępnie autorka zaznacza:

„Zamiast szukać korzeni feminizmu w Europie, zwracam się ku bardziej rozmytej koncepcji feminizmu jako mozaiki, która powstaje z fragmentów podlegających dziedziczeniu, produkujących konkretne wzory i obrazy. Tak jak w przypadku mozaiki, widok z daleka i z bliska może dawać zupełnie różne obrazy. I podobnie jak mozaika – feministyczne koalicje składały się w jedno z dostępnych odłamków: z innych ruchów, z zaangażowanych jednostek, z akcji i idei”.

Ta przestrzenna metafora jest obiecująca, szczególnie jeśli pomyślimy o elastyczności mozaiki oraz różnych efektach, jakie – by sięgnąć do terminologii fotograficznej– uzyskać można przy użyciu niskiej oraz wysokiej przysłony. Pozostaje decyzja: której i jak użyć, by widzieć jednocześnie szerzej, ostrzej i głębiej. A może trzeba zapytać precyzyjniej: co tak naprawdę chcemy widzieć? Czy feminizm interesuje nas jako skończona historia i opowieść o zwycięstwach, czy skupiamy wzrok na momentach pęknięć i nierówności? 

Poza wstępem i zakończeniem metafora mozaiki feminizmu powraca w tekście sporadycznie i widoczna jest raczej w sposobie konstrukcji książki, głównie w szybkich przeskokach między opisami przypadku (case study) a próbą syntezy. O ile nie mam wątpliwości co do akademickiej kompetencji i erudycji autorki czy stylu i językowej lekkości oryginału, o tyle zastanawia mnie, gdzie leży granica między syntezą a generalizacją. Szczególnie skoro rozpiętość tematyczna książki obejmuje: pieśni sufrażystek, aktywistyczne przypinki, transgresyjne ubiory, oddolne inicjatywy, emocje towarzyszące globalnym protestom, nieznane listy, raporty z aresztowań, mainstreamowe teksty anglo-amerykańskiego feminizmu, przemowy kobiet i mężczyzn z międzynarodowych kongresów i wiele innych. Ciężko o podsumowanie narracji o takiej różnorodności. Mnie osobiście w tej mozaice zabrakło wątku o literaturze i wizualności. Nie jest to zarzut, lecz raczej obserwacja poczyniona ze świadomością, że oba mogłyby być dla Delap tematem osobnej książki.

Jedną z inspiracji do pisania o mozaice była dla Delap idea „polityki w szczelinach” (politics in the cracks) z „Living for the Revolution” [2005] pióra akademiczki Kimberly Springer [5]. Książka opowiada o punktach przecięcia aktywizmu z kategoriami klasy, płci i rasy (a dokładnie o czarnych organizacjach feministycznych, które działały w latach 1968–1980). W „Feminizmach…” zaskakuje jednak, że mimo wyraźnego nawiązania do tej publikacji, Springer wspomniana jest zaledwie raz, zaś samej książce poświęcone są dokładnie cztery zdania. W obliczu tego niedosytu pozostaje mi zachęcić do samodzielnego zgłębienia przez czytelniczki i czytelników tego wątku.

Podobnie zachęcam osoby zainteresowane „Feminizmami…” do sięgnięcia nie tylko po przekład, ale również oryginał. Przekład książki merytorycznie gęstej, czerpiącej w większości z nieprzetłumaczonych na polski źródeł, a jednocześnie lekkiej stylistycznie musiało być wyzwaniem. Widać to w podjętych przez tłumacza Filipa Fierka decyzjach przekładowych. Fierek próbował poszukiwać tonu, który oddawałby eseistyczny styl, inkluzywność i zaangażowanie oryginału, lecz często kosztem przycinania, znacznego przekształcania, a momentami wręcz pomijania części tekstu. Dzieje się tak, przykładowo, w rozdziale „Idee”. W oryginale czytamy:

„With echoes of He-Yin Zhen’s dream of transcending sexual difference, Millett predicted that humans would be «unisex»: «each individual may develop an entire – rather than partial, limited and conformist – personality.» In terms of sexual desire, this would create «bisex, or the end of enforced perverse heterosexuality»”.

W polskim przekładzie brzmi to natomiast tak:

„Millet wyobrażała sobie, że w przyszłości każda osoba będzie mogła samodzielnie rozwinąć w pełni – a nie, jak dotąd, tylko częściowo, w sposób ograniczony i konformistyczny – własną osobowość. Jeśli chodzi o kwestię pożądania seksualnego, doprowadziłoby to jej zdaniem do wyłonienia się «„rzeczywistości bi” (bisex), co położyłoby kres narzuconej powszechnie homoseksualności»”.

Choć uważam, że jako krytyczka, powinnam raczej polecać „Feminizmy…” i podkreślać, że książka Delap to doskonały wydawniczy wybór, a nie uwypuklać błędy i zasiewać wątpliwości, myślę, że zawsze warto być uważną i uważnym na to, co dzieje się w przekładzie i jaki efekt może mieć on na realia kultury przyjmującej. Szczególnie jeśli mamy do czynienia z błędami merytorycznymi jak wyżej i pominięciami, które nie są zaadresowane w przypisach ani słowie od tłumacza.

Oczywiście polskich – zarówno akademickich, jak i popularnonaukowych – pozycji, które podejmują tematy na przecięciu feminizmu i gender studies nie brakuje. Długa lista poleceń od klasycznej już pozycji Agnieszki Graff „Świat bez kobiet”, przez feministyczną eseistykę Kazimiery Szczuki, Ewy Majewskiej, Moniki Bakke, Krystyny Kłosińskiej, Julii Fiedorczuk, po tekst Magdaleny Ujmy, zręcznie podsumowujący oddolne i rozproszone działania feministyczne i w ogóle polską krytykę feministyczną w sztukach wizualnych, byłaby materiałem na osobny artykuł [6]. Recenzując książkę Delap, twierdzę, że lokalne realia potrzebują nie tylko wzbogacenia języka, który pozwalałby wszystkim nam rozmawiać o równości, lecz również samoświadomej, globalnej i krytycznej historiografii, która – by zacytować odautorski komentarz Delap na temat jej książki – jest „zdolna przyswoić i ocalić to, co przetrwało, oraz zidentyfikować ubytki w mozaice”.

Przypisy:

[1] Zob. opis wydawcy [https://drzazgi.com/produkt/feminizmy/] [data dostępu 21 lutego 2024].
[2] Kathryn Gleadle, „The Imagined Communities of Women’s History. Current Debates and Emerging Themes, a Rhizomatic Approach”, „Women’s History Review”, 2013, 22/4.
[3] Sytuacja politycznych podziałów i napięć w trakcie pierwszej konferencji ONZ dot. „sprawy kobiet” była bardziej złożona niż pokrótce przedstawia to Delap. Więcej na ten temat [https://www.un.org/en/conferences/women/mexico-city1975] [data dostępu 28 lutego 2024].

[4] Więcej o użyciu przestrzennych metafor w dyskursie feministycznym zob. Monika Świerkosz, „Przestrzeń́ w filozoficznej refleksji feministycznej” [w:] „Teksty Drugie”, 2011/4, s. 86–104.
[5] Kimberly Springer, „Living for the Revolution”, Durham 2005.
[6] Magdalena Ujma, „Krytyka feministyczna w Polsce. Zarys problematyki” [w:] Magazyn Szum, 2020 [https://magazynszum.pl/krytyka-feministyczna-w-polsce-zarys-problematyki-fragmenty/] [data dostępu 28 lutego 2024].

 

Książka:

Lucy Delap, „Feminizmy. Historia Globalna”, przeł. Filip Fierek, Wydawnictwo Drzazgi, Okoniny 2024.

Skoro tu jesteś...

... mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa.

Każda i każdy z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 20 zł miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców i Patronów!

SKOMENTUJ

Nr 792

(11/2024)
12 marca 2024

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj