
Razem z protezą w staniku wkładam na siebie pogodną twarz.
Krystyna Kofta
W 1932 roku na łamach „Wiadomości Literackich” Irena Krzywicka opublikowała „Sekret kobiety”, przełomowy tekst, który miał za zadanie przerwać zmowę milczenia na temat miesiączki. W pierwszych zdaniach felietonu feministka pisała: „Głupi i szkodliwy sekret […]. Kamyczek, o który łatwo przewrócić się mogą kobiety biegnące na podbój świata. Drobiazg, nad którym chcą przejść do porządku, który – udają – nie wchodzi w rachubę. Udają, wciąż udają, dlatego tak trudno się dogadać z tymi męczennicami własnego aktorstwa” [1]. Krzywicka zażądała dni wolnych od pracy podczas okresu, podkreślając, że kobiety w tym czasie są w pewnym sensie chore.
Blisko sto lat później Karolina Wigura w książce poświęconej zmaganiom z endometriozą doceniła heroizm kobiet, które potrafią funkcjonować mimo bólu. Wigura zauważa, że ból do tego stopnia spaja się z codziennym funkcjonowaniem, że „druga płeć” przeważnie nawet o nim nie myśli, a tym bardziej nie mówi [2]. Maja Staśko swoją najnowszą publikację, której tematem też jest endometrioza, rozpoczyna opisem rozrywającego bólu, by chwilę później skonstatować: „Ta książka powstaje w bólu” [3].

Bolesna tajemnica
Podczas tegorocznej gali Nagrody Literackiej Gdynia podeszłam do Anouk Herman pogratulować przyznanej nagrody. Szczerze ucieszyłam się z decyzji kapituły, bo „Silesian Gothic” najbardziej mi odpowiadał z nominowanych tomów poetyckich (zresztą chwilę wcześniej napisałam o tej książce recenzję, więc podłączyłam się pod świętowanie). Podczas krótkiej rozmowy zaczęłam trochę gubić myśli, a swoją niedyspozycję wytłumaczyłam średnim samopoczuciem, bo akurat miałam miesiączkę. Anouk uśmiechnęła się słodko i powiedziała: „to tak jak ja, sis”. Jednak, czy nasz „sekret” rzeczywiście przestał obowiązywać? O dniach wolnych od pracy w większości przypadków możemy wciąż jedynie pomarzyć. Nie dziwi też to, że politycy zaproszeni do programu Magdaleny Pernet „Poranek polityczny” nie potrafili odróżnić okresu od owulacji; a wprowadzony do szkoły nowy nieobowiązkowy przedmiot – edukacja zdrowotna – przez połowę społeczeństwa jest oceniany jako genderowa indoktrynacja.
Wróćmy jednak do bólu towarzyszącego kobietom podczas menstruacji. Ile razy słyszałyśmy, że po ciąży wszystko się „unormuje”? Staśko ma rację, że ciąża przepisywana jest kobietom prawie na każdą „dolegliwość”. Tymczasem dowiadujemy się, że ciężarne nie powinny – według Donalda Trumpa – przyjmować paracetamolu podczas bolesnych dni w ciąży, bo lek może mieć wpływ na rozwój spektrum autyzmu u dzieci. Eksperci medyczni, oczywiście, stanowczo odrzucają tę zależność. Prezydent Stanów Zjednoczonych nawołuje jednak, aby kobiety w ciąży „walczyły jak diabli”, czytaj: cierpiały w męczarniach i zażywały paracetamol tylko podczas ekstremalnej gorączki.
Recepta: małżeństwo

Wypowiedź ta przypomina absurdalne zalecenia lekarza z wyspy Kos, który wiele wieków temu polecił chorującej dziewczynie wyjście za mąż. Zły stan zdrowia według niego wynikał z faktu, że ciało dziewicy nie zostało otwarte przez stosunek seksualny. Historię tę przytacza Elinor Cleghorn w książce „Wybrakowane. Jak leczono kobiety w świecie stworzonym przez mężczyzn”. Badaczka pisze również o endometriozie, która przez lata była błędnie postrzegana jako choroba bezdzietnych białych kobiet z klasy średniej, i podkreśla, że objawy tej choroby były uznawane za fizyczne przejawy poruszenia emocjonalnego [4]. Cleghorn przywołuje dane, świadczące o tym, że na endometriozę choruje 176 milionów kobiet. Wiele z nas jednak nawet o tym nie wie, gdyż towarzyszący chorobie ból, na przykład podczas miesiączki, często uznawany jest za „normalną” reakcję kobiecego organizmu. Maja Staśko podaje dokładne statystyki: „Osoby chore na endometriozę odbywają średnio siedem wizyt u lekarza pierwszego kontaktu, nim zostaną skierowane do specjalistów. Prawie siedemdziesiąt pięć procent kobiet otrzymuje błędną diagnozę. Przed postawieniem diagnozy kobiety prowadzą około dwudziestu rozmów z lekarzami na temat swoich objawów” [5].
Historie opisane przez Wigurę i Staśko potwierdzają, że postawienie diagnozy: endometrioza, nie jest proste do uzyskania. Z czego to wynika? Cleghorn pewnie szukałaby odpowiedzi w stwierdzeniu, że medycyna jest wytworem mężczyzn i to ich ciała traktuje jako standardowe. Staśko powołuje się też na inne badania: „Przeprowadzono pięć razy więcej badań nad wzwodem niż nad zespołem napięcia przedmiesiączkowego (pms). Jest też więcej publikacji na temat problemów z erekcją niż zespołu policystycznych jajników (pcos). Na zaburzenia erekcji istnieje także wiele farmaceutyków – na pms nadal ich nie ma, a w przypadku ponad 40% kobiet z pms nie działają dostępne leki” [6]. Dlatego tym bardziej uważam, że kobiety muszą zabierać głos i mówić o swoich objawach, doświadczeniach choroby, aby uzyskać realne zmiany także na polu medycznym (przypominam, że dokładna przyczyna endometriozy jest nieznana, a choroby na ten moment nie można całkowicie wyleczyć).
Solidarność
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, która zmarła na raka szyjki macicy, o operacji ginekologicznej pisała w ten sposób: „Wycięli mi macicę, która była zdrowa, za to pozostawili część szyjki macicznej, gdzie wyrastały polipy. Tak sobie to teraz wyobrażam. Byłam przez cały czas w Blackpool, pomimo krwotoków, silna jak byk i zdrowa. […]. Mr Carbet jest specjalistą od demaciczenia kobiet” [7]. Pisarka w prowadzonych przez siebie dziennikach dość skrupulatnie opisywała swoje samopoczucie i przebieg choroby. Choć notatki te były pisane z myślą o Magdalenie Samozwaniec, siostrze, z którą poetka została rozdzielona przez zawieruchę wojenną, są wyjątkowym świadectwem kobiety zmagającej się ze śmiertelną (w tym przypadku) chorobą. A bardzo często pisanie o doświadczeniu bólu i szerzej – choroby – dodaje siły innym, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji.
Wydaje się, że z tego założenia wyszła Krystyna Kofta, która w 2003 roku opublikowała spory fragment swojego dziennika pisanego, gdy zmagała się z nowotworem piersi. Kofta przeszła wówczas operację radykalnej mastektomii prawej piersi, a później cykl chemioterapii, który wywoływał silniejsze bóle od bóli porodowych. Tak w tamtym czasie czuła się autorka: „Patrzę na siebie w lustrze i wybucham śmiechem, choć powinnam płakać. Ananas mrożony w gębie [na pleśniawki]. Oczy bez rzęs, twarz bez brwi. To małe piwo. Obrysowuję oczy kredką, brwi maluję, tak jak nauczyły mnie charakteryzatorki z telewizji, pędzelkiem albo patyczkiem z watą. Paznokcie się «obierają», bo ta przyjemność też mnie dotknęła […]. Głowa łysa, może już nie całkiem, zaczyna pokrywać się ptasim puchem. A jednak widzę siebie, żyję, mówię, chodzę, narzekam, śmieję się. Jestem szczęśliwa! Tak. Mówię to z mocą, krzywiąc się z bólu i obrzydzenia po łyknięciu obrzydliwego syropu, bakteriobójczego i grzybobójczego” [8].
Wigura w „Endo” przywołuje list Epikura, który ten napisał do przyjaciela prawdopodobnie w ostatnim dniu swojego życia. Mówi w nim, że czuje się szczęśliwy, pomimo okropnego bólu. Autorka książki zastanawia się więc, czy można cierpieć i odczuwać radość, a może – pyta dalej – „to właśnie istnienie i odczuwanie bólu czynią nas ludźmi?” [9]. Jedno jest pewne, pisanie o chorobie z własnej perspektywy to pisanie o bólu, który przeżyłyśmy. Słabość, spowodowana chorowaniem, może natomiast wywołać w nas odruchy altruizmu, wynikającego ze świadomości własnej śmiertelności [10]. Doświadczenie choroby, aby przyniosło pożytek społeczny, powinno być dzielone z innymi. Wigura podejmuję zatem próbę sztuki akceptacji endometriozy, wchodząc w dialog z filozofią. Staśko pisze całkiem zabawny tekst, idealny do wystawienia na scenie o torbielach endometrialnych [11], a później – także w wymiarze społecznym – opisuje i opowiada (chociażby na swoim Instagramie) własne doświadczenia starań o ciążę, a także zmagania innych. Kofta opublikowała pierwsze wydanie „Lewej, wspomnienia prawej” ponad dwadzieścia lat temu i tym samym otworzyła przestrzeń do rozmowy o raku piersi; od lat skutecznie przekonując kobiety do badań profilaktycznych.

Wspólnota doświadczeń
Każdy z wymienionych tekstów utwierdza inne kobiety w poczuciu, że nie zostają ze swoim bólem same. Mogą towarzyszyć nam w tym najbliższe osoby, ale też zupełnie obce, które jednak przeżywają podobne doświadczenia. Ważne, by „sekret kobiety” – owulacja, miesiączka, ale też endometrioza, adenomioza, rak piersi czy rak szyjki macicy, cokolwiek by to nie było – przestał być sekretem.
Ból łączy się też z doświadczeniem porodu, staraniami o zajście w ciążę, może wzbudzać dyskomfort podczas stosunku seksualnego. Jednak istnieje też druga strona medalu. Często – pomimo cierpienia – możemy także odzyskać zdrowie czy doczekać się upragnionego dziecka. To właśnie szczerość kobiet jest lekarstwem na patriarchalne strategie, według których cierpienie jest wpisane w bycie kobietą.
Na koniec dziękuję Autorkom przywołanych przeze mnie książek za siłę i odwagę, aby opowiadać – a także za poczucie międzypokoleniowej wspólnoty.
Przypisy:
[1] I. Krzywicka, „Sekret kobiety” [w:] „Wiadomości Literackie”, 1932, nr 39, s. 8.
[2] K. Wigura, „Endo. Sztuka akceptacji choroby”, Fundacja Kultura Liberalna, Warszawa 2025, s. 97.
[3] M. Staśko, „Siostry w bólu. Historie o endometriozie”, wyd. W.A.B., Warszawa 2025, s. 22.
[4] E. Cleghorn, „Wybrakowane. Jak leczono kobiety w świecie stworzonym przez mężczyzn”, tłum. A. Stachowski, P. Surniak, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2024, s. 27–28.
[5] M. Staśko, dz. cyt., s. 193.
[6] Tamże, s. 299.
[7] M. Pawlikowska-Jasnorzewska, „Zapiski dziennikowe”, t. V, sygnatura: 866_500055 [zbiory Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie].
[8] K. Kofta, „Lewa, wspomnienie prawej. Z dziennika. Dziesięć lat później”, wyd. Świat Książki, Warszawa 2013, s. 270.
[9] K. Wigura, dz. cyt., s. 34.
[10] Tamże, s. 152.
[11] Zob. M. Staśko, „Wkur*ione kobiety w leju po Polsce”, wyd. Cyranka, Warszawa 2025.
Książki:
Karolina Wigura, „Endo. Sztuka akceptacji choroby”, Fundacja Kultura Liberalna, Warszawa 2025.
Maja Staśko, „Siostry w bólu. Historie o endometriozie”, W.A.B., Warszawa 2025.
Elinor Cleghorn, „Wybrakowane. Jak leczono kobiety w świecie stworzonym przez mężczyzn”, tłum. A. Stachowski, P. Surniak, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2024.
