Szanowni Państwo!

Ogłaszając swoją decyzję o odebraniu orderu Orła Białego prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu, prezydent Karol Nawrocki wprowadził część polskiego społeczeństwa w osłupienie, a część w poczucie satysfakcji.

Ci pierwsi dostrzegają wieloznaczność pamięci historycznej polskiej i ukraińskiej. O tym, jaka była historia UPA – że nie była to historia wyłącznie zbrodnicza oraz że ukraińskie społeczeństwo taką historię właśnie zna, mówił ukraiński historyk Jarosław Hrycak (rozmowę można przeczytać tutaj).

Ci drudzy czują, że prezydent głośno zaznaczył to, co ich zdaniem dla Polaków jest fundamentalne – gloryfikacja UPA, nawet jeśli chodzi o jej bohaterów, a nie zbrodniarzy, jest pogwałceniem polskiej wrażliwości i pamięci. Sojusznikowi czegoś takiego się nie robi.

Te dwie emocje wynikają z różnych perspektyw. Jedni widzą ją szerzej, drudzy węziej. Inaczej mówiąc – polska perspektywa nie jest powszechnie obowiązująca i Ukraińcy mają inną. Zwolennicy decyzji prezydenta uważają natomiast, że Ukraińcy powinni brać pod uwagę pamięć polską. 

„UPA, Zełenski i Ukraina. Wiemy, co nas oburza, nie wiemy, co chcemy osiągnąć” – pisze zastępca redaktora naczelnego „Kultury Liberalnej” Jakub Bodziony. Tekst można przeczytać tutaj.

W kogo uderza Orzeł?

Decyzja Nawrockiego ma konsekwencje polityczne. Ogromne napięcie w relacjach między Polską a Ukrainą. I to niemal w przeddzień rozpoczęcia Konferencji Odbudowy Ukrainy, która zaczyna się 25 czerwca w Gdańsku. Konferencji, w której Polska miała odegrać kluczową rolę, a która stanęła pod znakiem zapytania. I nie chodzi tu tylko o relacje sąsiedzkie, ale o pozycję wśród innych państw europejskich względem Ukrainy teraz i na czas, który nastanie po wojnie.

Gest godnościowy wywołał więc napięcie polityczne, na którym Polska może tylko stracić. Nie przysporzy nam on żadnych korzyści, bo mało kto za granicą go zrozumie, ale odbierze go jako rozkręcanie konfliktu z Ukrainą. Czyli jako coś absurdalnego, bo Kijów znajduje się teraz w centrum europejskiej uwagi.

Natomiast w Polsce podsyci nastroje antyukraińskie, bo różne swoje odznaczenia oddają teraz inne ważne postacie ukraińskiego życia publicznego. To jeszcze bardziej rozsierdza tych Polaków, którzy w historii Ukrainy widzą głównie zbrodnię wołyńską. A w relacjach Polaków i Ukraińców – nierówność. Między innymi o niej pisze ukraiński filozof Ołeksiy Panych (tekst można przeczytać tutaj).

Bojówki antyimigranckie z organizacji Bronimy Polskiej Granicy, które prowadziły pseudopatrole legitymujące ludzi o ciemnym kolorze skóry, są dowodem na to, że poczucie bezkarności łatwo wymyka się spod kontroli.

Tymczasem spory historyczne i o pamięć mogą trwać wiecznie. Można cofać się do kolejnych krzywd w historii raz po jednej, raz po drugiej stronie. 

Bez woli porozumienia, nigdy nie zostaną rozstrzygnięte. Dlatego skuteczniejsze i lepsze dla przyszłości wydaje się wyhamowanie emocji. Teraz służą one Rosji.

Czy ktoś zrozumie gest Nawrockiego?

W nowym numerze „Kultury Liberalnej” piszemy o politycznych konsekwencjach dla Polski gestu, który wykonał prezydent Nawrocki. Czy ktoś poza Polską ten gest może zrozumieć? Czy Polska umie opowiadać o swoich priorytetach Zachodowi?

Jarosław Kuisz, redaktor naczelny „Kultury Liberalnej”, pisze: „W polityce międzynarodowej wygrywa nie ten, kto ma najwięcej racji, lecz ten, kto potrafi sprawić, że inni uznają ją za własną. Poza naszym krajem odebranie Orderu Orła Białego zostało komunikacyjnie przegrane”. Argumentuje: W polskiej debacie wygląda to następująco: dla wielu Polaków pamięć o Wołyniu jest sprawą fundamentalną. Z tego wyciąga się często wniosek, że musi ona być równie ważna dla całego Zachodu, dla NATO, dla przywódców państw europejskich czy dla opinii publicznej w Stanach Zjednoczonych. Tymczasem polityka międzynarodowa tak nie działa. Kwestia centralna dla jednego narodu, nie musi taka być dla całego systemu międzynarodowego”.

Historyk Marcin Kula podkreśla, że zbrodnia wołyńska powinna być „przebadana tak dogłębnie, jak uczynił to profesor Grzegorz Motyka w przypadku akcji «Wisła»”. Jednocześnie, jak pisze, rozumie, że w społeczeństwie, które broni niepodległości swojego państwa i ma w pamięci przemoc z czasów ZSRR, nacjonalizm ma warunki do wzrostu. „Współpraca polsko-ukraińska w obecnym, jakże trudnym dla sąsiadów okresie, stworzyła wyjątkową szansę ułożenia w końcu stosunków dobrosąsiedzkich” – pisze. „Odebranie Prezydentowi Ukrainy najwyższego polskiego odznaczenia, w reakcji na uhonorowanie UPA, jest krokiem w przeciwnym kierunku. Krok symboliczny paradoksalnie miewa przeogromne znaczenie”.

Zapraszamy państwa do czytania tego numeru i do słuchania podkastów na temat trudnych ostatnio relacji polsko-ukraińskich. Jakub Bodziony rozmawia z Witoldem Juraszem o tym, czy Ukraina, która atakuje Rosję, przez historię może mieć problem z tym, by wejść do Unii Europejskiej. Z Hieronimem Gralą – badaczem dziejów Rusi, byłym dyplomatą i wykładowcą – dyskutujemy o możliwych scenariuszach zwycięstwa lub porażki Ukrainy i o tym, co może dziać się z nią po wojnie.

A dziś zastanawiamy się, czy prezydent Karol Nawrocki rzeczywiście ma powody, by być z siebie zadowolonym.

Życzę dobrego czytania i słuchania,

Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin, zastępczyni redaktora naczelnego „Kultury Liberalnej”