Klaudiusz Klaudian to postać mało znana, a jednak ukazały się w naszym kraju dwa solidne tomy jego dzieł zebranych, z czego pierwszy zawiera zbiór szczegółowych studiów na temat jego osoby i twórczości, a drugi – zestaw tłumaczeń wszystkich utworów zachowanych pod jego imieniem, włącznie z tymi, których autorstwo jest wątpliwe, opatrzonych bardzo obszernymi objaśnieniami. 

Poezja późnoantyczna

O kogo chodzi? Klaudian był poetą późnoantycznym. Uznaje się go za ostatniego znaczącego reprezentanta antycznej literatury niechrześcijańskiej, bo chociaż tworzył w środowisku całkowicie już schrystianizowanym, przynajmniej nominalnie, to w jego tekstach znajduje się bardzo mało śladów wpływu tej wiary, są one za to bogate w odwołania do imaginarium politeistycznego. 

To ciekawa sytuacja, choćby dlatego, że wynika z niej, iż na przełomie IV i V wieku nie wymagano w cesarstwie rzymskim od nadwornego poety (jakim był Klaudian) jednoznacznego opowiedzenia się po stronie religii obowiązującej już od pewnego czasu jako jedyna religia państwowa. Obecność wielu bóstw w jego utworach nie oznacza jednak koniecznie, że Klaudian był ich wyznawcą, jest ich bowiem sporo również w piśmiennictwie bizantyńskiego średniowiecza i należą one już (jak chyba i Klaudianowe) bardziej do repertuaru intelektualnego czy artystycznego niż wyznaniowego. 

W naszych czasach nikt nie posądzał Jana Parandowskiego i Zygmunta Kubiaka o to, że wierzą w realność greckich bogów, chociaż w wypadku Wiesława Juszczaka nie była to sprawa jednoznaczna. Wróćmy jednak do Klaudiana.

Kim był Klaudian?

Pochodził z Egiptu, urodził się około 370 roku, w czasach, gdy postacie takie jak Juliusz Cezar czy Cyceron należały do odległej przeszłości, a cesarstwo rzymskie wkraczało właśnie w ostatni ze swoich ciężkich kryzysów – ten, z którego nie miało się już podnieść. Jego językiem ojczystym była greka, ale pisał niemal wyłącznie po łacinie i to tak dobrze, że uznawany jest bezdyskusyjnie za jednego z ostatnich wybitnych stylistów łaciny klasycznej. 

Zapewne był bardzo uzdolniony, w jego utworach widać nie tylko talent poetycki, ale też szeroką erudycję kulturową i historyczną. Szybko znalazł uznanie w kręgach najwyższej władzy imperium i został poetą dworu cesarskiego. W tej roli pisał panegiryki na cześć cesarza Honoriusza i jego wodza Stylichona (który był też głównym protektorem Klaudiana w świecie dworskim) oraz inwektywy na ich nieprzyjaciół (w których osiągał poziom hejtu porównywalny z dzisiejszymi „dyskusjami” na forach i w serwisach internetowych). 

Nie wiadomo, kiedy zmarł, ale ponieważ w jego twórczości nie ma wzmianek o wydarzeniach, które miały miejsce po roku 404, przyjmuje się na ogół, że jego zgon musiał nastąpić wtedy lub niewiele później (chyba że żył nadal, całkowicie zarzuciwszy poezję, lub też żaden z jego późniejszych utworów nie przetrwał, co jest jednak mniej prawdopodobne). Oznacza to, że nie dożył zdobycia Rzymu przez Gotów w roku 410, kiedy to po raz pierwszy od ośmiuset lat obce wojska weszły do stolicy imperium, a świat śródziemnomorski uznał to za widomy znak końca pewnej epoki.

Poeta dziś nieznany

Słaba rozpoznawalność Klaudiana poza środowiskiem badaczy antyku wynika z kilku przyczyn. Przede wszystkim przez wiele stuleci miał on opinię płaskiego służalczego panegirysty, którego jedynym celem było pochlebianie władcom i wodzom i który wszystkie swoje zdolności zaprzęgał do osiągnięcia jedynie tego celu. 

Nie sprzyjała mu też stylistyka jego dzieł, wprawdzie pisanych wyrafinowanym językiem i niepozbawionych polotu, ale też przyciężkich od erudycyjnych aluzji i niewytrzymujących porównania z gigantami Złotego Wieku łaciny – Wergiliuszem i Horacym. Utwory Klaudiana dla nowożytnych badaczy częściej bywały źródłami wiedzy historycznej niż przyjemności estetycznej – wychwalając Stylichona, przekazał nam niejako przy okazji wiele konkretnych informacji o działaniach wojennych tego wybitnego dowódcy, a sporo danych można też wydobyć z panegiryków na kolejne konsulaty młodzieńczego cesarza Honoriusza. 

Nie jest przypadkiem, że polska edycja jego dzieł wyszła w serii o nazwie „Źródła Historyczne” wydawanej przez Towarzystwo Wydawnicze Historia Iagellonica w Krakowie. Tak się składa, że życie Klaudiana przypadło na okres wyjątkowo słabo dla nas „pokryty” źródłami. Nie istnieje dziś ani jedno dzieło historyczne, które dotyczyłoby tej epoki i opowiadało ją w zwartej jednolitej narracji z pierwszej ręki. Jesteśmy przy jej badaniu skazani na fragmenty, zapośredniczone przekazy i na dokumenty epigraficzne.

Klasyk literatury antycznej

W naszych czasach mało pochlebna opinia o Klaudianie jako tylko panegiryście i przypadkowym dostawcy informacji uległa jednak zmianie. Widzi się w nim dziś również ostatniego klasyka literatury antycznej, dającego jedno z niewielu świadectw agonii tej kultury czy raczej jej przekształcania się pod wpływem ogromnych zmian politycznych i cywilizacyjnych, jakie zachodziły w Europie na przełomie IV i V wieku.

Nie bez znaczenia są też takie zjawiska, jak odwrót uczonych od epok „klasycznych” w dziejach antycznej Grecji i Rzymu, o których trudno byłoby napisać coś istotnie nowego w obliczu gigantycznej literatury naukowej narosłej przez ostatnie dwa stulecia, a jednocześnie coraz wyraźniejsze rozpoznawanie powinowactw między ówczesnymi okresami zamętu i niepewności a naszymi czasami. Jest raczej pewne, że późny antyk ma więcej wspólnego z pierwszą połową XXI wieku niż czasy Peryklesa czy Augusta. Coś się wtedy kończyło, tak jak coś kończy się teraz. I w obu przypadkach nikt nie wie, co z tego wyniknie.

Poezja na usługach polityki?

Polityczna proweniencja i doraźna funkcjonalność poezji Klaudiana nie jest zresztą niczym nadzwyczajnym. „Eneidę” też stworzono na zamówienie władcy. Miała przecież w intencji Augusta wysławiać potęgę państwa i ludu rzymskiego. Bezinteresowność dzieła sztuki, jego wolność od uwarunkowań bieżącej ideologii – to historycznie świeża sprawa. 

Dopiero romantycy, którzy przyszli po rewolucji francuskiej, mogli pozwolić sobie na odrzucenie mecenatu i łaski władzy. To, co nazywamy sztuką, przez większość dziejów cywilizacji powstawało na zamówienie jakiejś władzy, której talent i wizja twórcza były podporządkowane. Klaudian nie wyróżnia się tutaj niczym szczególnym.

Zachodzi jednak spora różnica jego sytuacji historycznej wobec pozycji Wergiliusza. Ten ostatni żył w czasach spokoju i stabilności, pod panowaniem władcy mającego silną osobowość i wyraźną wizję działania. Życie Klaudiana przypadło na okres, gdy imperium rzymskie rozpadało się od środka i atakowane było od zewnątrz, rządzili nim ludzie słabi, niezbyt bystrzy, nieogarniający sytuacji, podatni na cudze wpływy i nieumiejący podejmować decyzji. 

Mimo tej przykrej sytuacji pozór absolutnej potęgi ośrodka władzy był starannie podtrzymywany. Widać to świetnie w poezji Klaudiana, z której wynika, że cesarz Honoriusz i wódz Stylichon są najpotężniejszymi ludźmi na świecie. Dość mocno kontrastuje z tą wizją przekazana nam w źródłach złośliwa anegdotka, według której Honoriusz był przerażony, kiedy dowiedział się, że Goci zdobyli Rzym (sam rezydował w Rawennie), ale uspokoił się, kiedy zrozumiał, że nie chodzi o jego ulubioną kurę imieniem Roma. Fakt, że jego poddani opowiadali takie rzeczy o swoim władcy, pokazuje nam, jak nisko upadł autorytet władzy cesarskiej w tym okresie.

Wyobrażając sobie ten osobliwy świat, w którym ceremoniał władzy był tym świetniejszy, im słabsza była jej realna pozycja, trzeba uwzględnić kwestię wykonań poetyckich. Panegiryki Klaudiana były najprawdopodobniej recytowane, niekiedy przez niego samego, melorecytowane lub nawet wykonywane w układach scenicznych z podziałem na role. Najdłuższe z nich dzielono na części, ale nawet po takim podziale wykonania tych poezji musiały trwać godzinami, są to bowiem utwory mające wiele setek wersów i wymagające wytężonej uwagi odbiorcy, jeśli chce on dobrze uchwycić zawarte w nich treści. 

Publicznością tych wykonań było otoczenie cesarza i on sam (z tym, że Honoriusz na początku kariery Klaudiana był dziesięcioletnim dzieckiem). Trudno odgadnąć jej reakcje, jest jednak prawdopodobne, że niektórzy przysypiali.

Polska edycja dzieł Klaudiana

Polska edycja twórczości Klaudiana robi duże wrażenie. Przy jej lekturze daje się odczuć radość gromadzenia wiedzy przez jej autorów. Chwilami czytelnik może doznać lekkiego zawrotu głowy od nadmiaru informacji, ale jest to przyjemny rausz. W piśmiennictwie światowym trudno byłoby znaleźć dziś opracowanie dotyczące tego poety, które miałoby tak szeroki zakrój. Nie mniejsze wrażenie robi proporcja kwoty finansowania tego projektu do zakresu jego wyników. Widuje się bowiem w polskiej humanistyce projekty mające wielokrotnie wyższy budżet i znacznie skromniejszy rezultat. Tutaj rezultatem są dwa tomy mające razem tysiąc trzysta gęsto zadrukowanych stron, na których teksty samego Klaudiana zajmują mniej niż połowę.

Tłumacze przyjęli normę przekładania antycznej poezji prozą, coraz częściej stosowaną w naszym kraju i godną pochwały, jako że lepiej zapoznawać się z dobrą prozą niż z niedobrą poezją – nawet jeśli oryginał jest poezją, a może zwłaszcza wtedy, nie zachodzi wówczas bowiem ryzyko, że nieznający języka oryginału czytelnik uzna tłumaczonego poetę za beztalencie i stanie się tak z winy mało utalentowanego poetycko tłumacza. 

Wprawdzie uczynienie z Klaudiana gwiazdy medialnej jest mało prawdopodobne, ale też chyba nie o to chodziło. Ważne jest, aby w każdej chwili, nawet bardzo trudnej, działało przynajmniej kilku ludzi zainteresowanych podtrzymaniem wiedzy o przeszłości.

Książka:

Klaudiusz Klaudian, „Dzieła zebrane”, tom 1 „Późnoantyczny klasyk. Wprowadzenie do twórczości Klaudiana i jej późniejszych losów”, tom 2 „Przekład i komentarz”, przełożyli i opracowali Bartosz Jan Kołoczek i Tomasz Babnis, Towarzystwo Wydawnicze „Historia Iagellonica”, Kraków 2025.