Czym właściwie jest Hezbollah?
Odpowiedź na to pytanie zależy od jurysdykcji i przyjętej definicji.
Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Kanada, Izrael oraz część państw arabskich uznają całą organizację za grupę terrorystyczną. Argumentują to działalnością zbrojną, atakami oraz posiadaniem praktycznie własnej armii. Z kolei Unia Europejska ma bardziej zróżnicowane podejście. Od 2013 roku „skrzydło militarne” Hezbollahu (znane jako Rada Dżihadu) znajduje się na liście organizacji terrorystycznych UE, ale nie obejmuje to formalnie części politycznej i społecznej organizacji.
Taki stan jest kompromisem politycznym między państwami członkowskimi. Wiele krajów europejskich i globalnego Południa rozdziela działalność polityczną, społeczną i militarną Hezbollahu. Rosja czy Iran oraz część państw Bliskiego Wschodu w ogóle nie uznają go za organizację terrorystyczną, traktując go raczej jako legalny ruch polityczny i aktora regionalnego. W efekcie status Hezbollahu jest silnie sporny i zależny od polityki zagranicznej danego państwa oraz jego relacji z regionem Bliskiego Wschodu.
Dlaczego Hezbollah budzi tyle kontrowersji?
Hezbollah utrzymuje własną armię, która przez większą część historii najnowszej była silniejsza niż libańskie wojsko (Hezbollah cieszył się zaufaniem około 30 procent libańskiej populacji i ponad 80 procent szyitów według badania Arab Barometer z 2024). Ponieważ państwo nie było w stanie skutecznie chronić południa kraju przed izraelskimi operacjami wojskowymi, część mieszkańców postrzegała Hezbollah jako jedyną realną siłę zdolną do obrony. Zbrojne skrzydło Hezbollahu nie jest typową polityczną milicją, których nie brak w regionie – posiada bowiem wyrzutnie rakiet, dziesiątki tysięcy przeszkolonych operatorów, drony, wyrzutnie przeciwpancerne, fortyfikacje. Jest to niezgodne z libańskim prawem, jednak do lutego 2025 roku w rzeczywistości było przez władze tolerowane.
Organizacja jest również oskarżana o zastraszanie i ataki na przeciwników politycznych, a jednym ze źródeł dochodu organizacji jest handel i produkcja narkotyków. A samo jego powstanie i działalność jest ściśle powiązana (oraz współfinansowana) przez Islamską Republikę Iranu. Rodzi to zarzuty wobec zgodności celów Hezbollahu z interesem narodowym Libanu. Oraz tego, czy tolerancja oraz opieka, jaką partia deklaratywnie roztacza nad wyznawcami innych religii żyjących na kontrolowanych przez nią obszarach, nie jest jedynie fasadą.
Hezbollah dokonuje arbitralnie egzekucji, ataków na cele w państwach trzecich, w tym aktów terrorystycznych. Posiada również prywatne więzienia, w których przetrzymuje się ludzi bez jakichkolwiek procedur. Na podstawie własnego doświadczenia, mogę też powiedzieć, że Hezbollah – bez podstawy prawnej – legitymował w 2025 „podejrzanych” turystów czy próbował cenzurować pracę dziennikarzy (także posiadających rządową akredytację) w południowym Libanie, Dahiji czy Dolinie Bekaa. Działania te nie były brutalne, jednak efektywnie oznaczały stworzenie i wykorzystywanie równoległych do rządowych sił porządkowych oraz próby limitowania przepływu informacji. Wszystko to w efekcie oznacza, że Partia Boga uzurpuje sobie prawo do stosowania przemocy i nadzoru, przełamując monopol państwa w tym zakresie.
Przede wszystkim należy jednak pamiętać, że Hezbollah w Libanie, mimo wszystkich wyżej wymienionych zastrzeżeń, jest legalną partią polityczną. Od dekad, wraz ze swoim sojusznikiem z czasów wojny domowej, czyli ruchem Amal, jest jednym z głównych graczy w libańskiej polityce. Ugrupowanie po raz pierwszy weszło do libańskiego parlamentu w 1992 roku, a od 2005 roku współtworzy rząd. Od tego czasu Hezbollah konsekwentnie posiada od jednego do trzech ministrów w rządzie, zwykle w: Ministerstwie Rolnictwa, Ministerstwie Zdrowia czy Ministerstwie Pracy.
Jako, że struktura rządu w Libanie wymaga współpracy między różnymi siłami, efektywnie partia współtworzyła rządy, które krytykowały czy atakowały Hezbollah. W efekcie, często Hezbollah opuszczał rząd czy bojkotował jego działanie, doprowadzając do upadków kolejnych rządów czy blokując ich działanie. Również teraz, kiedy premierem jest Nawaf Salam, uznawany za nieprzychylnego tej partii, posiada ona dwóch ministrów.
Krucha równowaga — czyli jak działa system parlamentarny w Libanie
Kluczowe do zrozumienia sytuacji w Libanie jest uświadomienie sobie nietypowego systemu władzy w tym kraju. W Libanie miejsca w parlamencie są na stałe przydzielone przedstawicielom różnych wyznań, jak zresztą inne kluczowe pozycje w całym systemie.
Początkowo mandaty były dzielone między chrześcijan i muzułmanów w proporcji 6:5, przy czym różne wyznania w ramach obu religii otrzymywały reprezentację teoretycznie proporcjonalną do swojej liczebności. Podstawą wyliczeń był spis powszechny z 1932 roku, którego nie powtórzono aż do dziś, w obawie przed niepokojami społecznymi. System jednak w jasny sposób faworyzował chrześcijan.
W latach sześćdziesiątych XX wieku muzułmanie zaczęli otwarcie wyrażać niezadowolenie , mając świadomość, że wyższy przyrost naturalny w ich grupie oraz większa emigracja wśród chrześcijan najprawdopodobniej doprowadziły do powstania większości muzułmańskiej. Jednak politycy chrześcijańscy, którzy byli beneficjentami tego systemu, nie chcieli go zmieniać.
To stało się jednym z powodów wybuchu wojny domowej w latach 1975–1990. Porozumienie z Taif z 1989 roku, które zakończyło konflikt, zmieniło podział w parlamencie, zapewniając równą reprezentację chrześcijan i muzułmanów — po 64 spośród 128 deputowanych dla każdej grupy. Do dziś w Libanie nie przeprowadzono spisu powszechnego zakładając, że dokładne dane na temat każdego z wyznań, wymusiłyby dalsze zmiany. A to zachwiałoby obecną równowagę.
Z pewnością jednak muzułmanie, mimo posiadania połowy miejsc w parlamencie, są w Libanie większością – zarówno wśród obywateli jak i mieszkańców. W Libanie jest olbrzymia, przekraczająca milion osób, populacja uchodźców palestyńskich i syryjskich, którzy nie są obywatelami i nie mają praw wyborczych, mimo tego, że często mieszkają w kraju od pokoleń.
Obecnie do mandatów muzułmańskich zalicza się Sunnitów i Szyitów – mają oni po 27 miejsc, oraz Druzów (8 miejsc) i Alawitów (2 miejsca). Do chrześcijan zaliczani są Maronici – 34 mandaty, greccy prawosławni (14), greccy katolicy (8), a pozostałe mandaty są rozdzielone między różne mniejszościowe odłamy chrześcijaństwa. Układ zwyczajowo przydziela urzędy publiczne według podziałów religijnych, przy czym trzy najważniejsze stanowiska w rządzącej „trójce” były obsadzane następująco: prezydent – chrześcijanin maronicki; przewodniczący parlamentu – muzułmanin szyicki; premier – muzułmanin sunnicki.
Mimo że mandaty są rozdzielane według wyznań (czyli w ramach danego okręgu), wszyscy kandydaci zarejestrowani jako przedstawiciele danej konfesji konkurują ze sobą o liczbę mandatów określoną w ordynacji wyborczej, ale nie konkurują z przedstawicielami innych wyznań. Wszyscy członkowie — niezależnie od swojej religii — są wybierani w wyborach powszechnych. To zmusza polityków do szukania poparcia także poza własną wspólnotą.
Szpitale i szkoły prowadzone przez Hezbollah
Bardzo często to partie polityczne i stojące za nimi organizacje dostarczają część usług „publicznych” – szkół, opieki zdrowotnej, wywozu śmieci, pomocy w ramach dystrybucji żywności. Libańskie partie polityczne wypełniają luki pozostawione przez słabe państwo, które nie jest w stanie zapewnić dostaw prądu do całego Bejrutu. Taki stan rzeczy buduje sieci klientelistyczne i zapewnia lojalność wyborców. Hezbollah zapewnia między innymi fundusz na odbudowę domów w południowym Libanie, bardzo istotny w obliczu ich regularnego niszczenia przez Izrael.
Kluczową częścią struktur Hezbollahu jest też Al-Qard Al-Hasan – libańska instytucja finansowa założona w 1982 roku działająca jak nieformalny bank. Oferuje głównie nieoprocentowane pożyczki (zgodnie z duchem bankowości islamskiej) i proste usługi finansowe, zwłaszcza dla społeczności szyickiej. Ma istotne znaczenie, szczególnie w czasie trwałego kryzysu gospodarczego w Libanie. Jest jednak podejrzewana o działanie w szarej strefie i nielegalne operacje. Krytykuje się ją również jako narzędzie finansowe Hezbollahu, działające poza kontrolą banku centralnego.
W raporcie IRIN Biura ONZ do spraw Koordynacji Pomocy Humanitarnej z marca 2006 roku znalazła się następująca uwaga:
„Hezbollah nie tylko posiada skrzydło zbrojne i polityczne – może się również pochwalić rozbudowanym programem rozwoju społecznego. Prowadzi obecnie co najmniej cztery szpitale, dwanaście klinik, dwanaście szkół oraz dwa ośrodki rolnicze, które zapewniają rolnikom pomoc techniczną i szkolenia.”
Dwadzieścia lat później, wiemy już, że infrastruktura ta jest znacznie większa. Samych szpitali prowadzonych przez Hezbollah jest osiem. W kraju wielkości województwa opolskiego i populacji zbliżonej do dwukrotności Warszawy stanowi istotną część infrastruktury medycznej. Pomoc medyczna organizowana przez Hezbollah jest także tańsza niż w większości prywatnych szpitali w Libanie.
Warto przyjrzeć się również zbudowanemu w 2019 roku ośrodkowi zwalczania uzależnień, opisanemu przez Atlantic Council. „Prywatny ośrodek SSH o powierzchni 10 000 metrów kwadratowych — wyposażony m.in. w siłownię i zagospodarowane ogrody — zapewnia usługi rehabilitacyjne dla maksymalnie 115 pacjentów przebywających na stałe, cierpiących na uzależnienie od narkotyków i alkoholu oraz zaburzenia psychiczne, takie jak schizofrenia. Według oficera medialnego Hezbollahu, został on sfinansowany z darowizn przekazywanych na rzecz Islamskiej Jednostki Zdrowia, a jego koszt wyniósł około 10–15 milionów dolarów.”
Islamska Jednostka Zdrowia to struktura medyczna prowadzona przez organizacje islamskie, w tym Hezbollah, obejmująca sieć klinik, szpitali i programów pomocy społecznej, która zapewnia opiekę tam, gdzie państwowy system zdrowia jest niewydolny. Jednocześnie może pełnić funkcję budowania wpływów społecznych i politycznych poprzez zdobywanie zaufania lokalnych społeczności.
Islamska Jednostka Zdrowia [Islamic Health Unit] leczy alkoholików, narkomanów oraz osoby cierpiące na problemy ze zdrowiem psychicznym. Pozwala to Hezbollahowi zdobywać sympatię społeczności sfrustrowanych brakiem odpowiedniej opieki w państwowych szpitalach lub dotkniętych niepewnymi budżetami pomocowymi, jak ma to miejsce w przypadku Palestyńczyków. Wszystko to może wydawać się ironiczne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że istotna część dochodów Hezbollahu pochodzi z produkcji, sprzedaży i transportu narkotyków.
Mechanizm ten nie jest jednak wyjątkowy: wiele państw finansuje leczenie uzależnień środkami pochodzącymi z hazardu – czyli z tego samego źródła problemu, który mają leczyć.
Polityka bez alternatywy
Zrozumienie tego zagadnienia jest bardzo ważne dla zrozumienia Libanu.
Po pierwsze, zabetonowany system partyjny powoduje, że bardzo ciężko jest się przebić nowym partiom i kandydatom. Jeśli mieszkasz w szyickiej okolicy, gdzie największy i najważniejszy szpital to szpital imienia Nahiba Berriego, wieloletniego lidera partii Amal, który jest częściowo publiczny, ale efektywnie organizowany przez partię, dlaczego miałbyś zagłosować na przedstawiciela nowej partii szyickiej, który nie ma za sobą takiej infrastruktury?
Mniejsza aktywność i osłabienie Amalu czy Hezbollahu w regionie może wpłynąć na jakość twojej opieki zdrowotnej czy dostępu do przystępnych kredytów i przyjaznych instytucji finansowych. Większość osób nie jest gotowa na takie ryzyko.
Po drugie, oznacza to, że istnieją lekarze, nauczyciele, pracownicy społeczni powiązani z partiami lub będący jej członkami. Istnieje pojęcie takie jak „lekarz Amalu” czy „nauczyciel Hezbollahu” – oznaczające po prostu osobę wykonującą swój zawód w ramach struktur organizowanych przez daną partię. Jeśli ktoś mówi o ataku „na cele związane z Hezbollahem” czy „eliminacji członków Hezbollahu”, niekoniecznie oznacza to infrastrukturę czy osoby związane z jego zbrojnym skrzydłem. Dobrze udokumentowane są na przykład ataki Izraela na placówki finansowe Al-Qard Al-Hasan czy ich pracowników. Podobnie było w przypadku ataków na szpitale, ambulanse czy polityków Hezbollahu, którzy nie brali udziału w działalności zbrojnej.
Dziedzictwo ruchu oporu
We wrześniu 1982 roku, kilka dni po masakrze w Sabrze i Szatilii, czyli rzezi palestyńskich i szyickich cywilów przez libańskich Falangistów, grupa izraelskich oficerów piła kawę w kawiarni Wimpy w bejruckiej dzielnicy Hamra.
Mimo że masakry dokonali falangiści, za samą jej organizację obwiniano Izraelczyków, którzy sugerowali falangistom, że to Palestyńczycy odpowiadają za niedawny zamach na prezydenta Baszira Al-Dżemajela, zabitego przez maronitę Habiba Szartuniego. Mimo trwającego zawieszenia broni, Izraelczycy uzbroili falangistów, przewieźli do obozu i zagrzewali ich do masakry, blokując wyjścia z obozu i oświetlając bojówkarzom teren flarami. Według niektórych doniesień, mieli też aktywnie brać udział w rzezi. Ostatecznie zarówno ONZ jak i izraelska komisja Kahane, obciążyła izraelskich decydentów odpowiedzialnością za masakrę.
24 września 1982 roku Khaled Alwan, 19-letni Libańczyk powiązany z syryjską partią narodowo-socjalistyczną, nie czekał na wyroki międzynarodowych gremiów. Zbliżył się do żołnierzy odpoczywających w Wimpy i oddał kilka strzałów z bliskiej odległości, zabijając jednego z nich i raniąc dwóch kolejnych. W następnych tygodniach podobne, oddolne akty oporu i agresji wobec obecnych w Bejrucie wojsk izraelskich powtarzały się w innych dzielnicach.
Dlaczego przytaczam tę historię?
Opór mieszkających w Libanie muzułmanów jest głęboko zaszyty w ich tożsamość. W 2000 roku, osiemnaście lat po zamachu, skrzyżowanie na którym znajdowała się kawiarnia Wimpy, zostało oficjalnie nazwane imieniem Khaleda Alwana. W ostatnich latach wielokrotnie odbywały się uroczystości upamiętniające zarówno ten, jak i inne zamachy skierowane przeciwko Izraelczykom.
W tym samym roku, w którym doszło do masakry w Sabrze i Szatilii i w którym Alwan zaatakował izraelskich żołnierzy, uformował się Hezbollah. Współczesna partia wykształciła się z organizacji partyzanckich, które – finansowane oraz uzbrojone przez Iran i wyszkolone przez 1200 osobowy korpus Strażników Rewolucji, wysłanych do Libanu – atakowały zarówno Izraelczyków jak i chrześcijańskie falangi (także, dopuszczając się– jak wszystkie strony tamtej wojny – zbrodni wojennych). Dla dużej część Libańczyków to właśnie Hezbollah, Amal i szereg innych partii i organizacji powiązanych historycznie z ruchem oporu jest kojarzona z walką z okupantem.
Część ran spowodowanych wojną domową i dzielącą chrześcijan oraz muzułmanów faktycznie została zaleczona przez ostatnie 35 lat. Dowodem na to jest współpraca między chrześcijańskimi i muzułmańskimi partiami politycznymi czy deklaracje tolerancji, które usłyszymy na bejruckich ulicach. Ale agresja Izraela jest dla Libańczyków, szczególnie na południu, problemem stałym. Przez kolejne dziesięć lat po zakończeniu wojny domowej, Izrael, przy wsparciu najbardziej radykalnych, prawicowych bojówek, takich jak na przykład Strażnicy Cedrów, okupował południowy Liban.
Walki IDF z różnymi organizacjami ruchu oporu miały charakter stały. Mówimy prawdopodobnie o dziesiątkach tysięcy incydentów (samych izraelskich naruszeń zawieszenia broni od listopada 2024 do kwietnia 2025 miało być ponad 2700, co kosztowało życie prawie 200 osób), okresowo przechodzących w pełnoskalową wojnę. UNIFIL jesienią informował o 10 000 izraelskich naruszeń zawieszenia broni. Izrael i duża część zachodnich komentatorów jako źródło agresji widzi właśnie Hezbollah, uznając, że jego ataki, a nawet sam fakt istnienia (ponieważ Izrael traktuje go w dużej mierze po prostu jako zmilitaryzowany pionek Iranu) jest egzystencjalnym zagrożeniem dla Izraela.
Czy Hezbollah może zniknąć?
Pod wpływem izraelskiej i amerykańskiej presji rząd Libanu od 2025 roku prowadzi niezbyt skuteczną próbę rozbrojenia Hezbollahu i innych organizacji ruchu oporu, w tym oddziałów frakcji palestyńskich. Spotyka się ona z mieszanym odbiorem społecznym. Chęć posiadania własnych sił zbrojnych przez szyitów czy Palestyńczyków wynika zarówno z zagrożenia ze strony Izraela, jak i pamięci o wojnie domowej. W jej trakcie często jedynym gwarantem powstrzymania masakr dokonywanych przez bojówki innych organizacji, było posiadanie swoich milicji (nierzadko równie okrutnych wobec drugiej strony).
Hezbollah jako aktor zapewniający olbrzymiej części Libańczyków podstawowe usługi publiczne i bezpieczeństwo nie zniknął, nawet w wyniku przeprowadzonych przez Izrael w 2024 roku ataków, które wybiły większość jego przywództwa i na miesiące pogrążyły organizację w chaosie. Kultura organizacyjna Hezbollahu, która z szyizmu przejęła kult męczeństwa, podniosła się z klęski w ciągu roku. Nowi liderzy zastąpili zabitych, często pełniąc swoje funkcje przez dni, tygodnie czy miesiące, zanim sami nie zostali zabici w ramach ataków kierowanych i zastąpieni kolejnymi. Również rządowa kampania rozbrajania Hezbollahu – trwająca ponad rok – nie doprowadziła do załamania jego zdolności bojowych.
Podczas kolejnej inwazji, wykorzystując wojnę USA z Iranem, Izrael od początku marca bieżącego roku, zabił prawie cztery tysiące Libańczyków a ponad milion zmusił do przesiedlenia. Biorąc to pod uwagę, przywiązanie tego narodu do organizacji zbrojnego ruchu oporu nie wydaje się już tak irracjonalne. Trudno oczekiwać, że w obecnej sytuacji Hezbollah, niszczący w południowym Libanie izraelskie czołgi Merkawa i zabijający żołnierzy armii okupacyjnej, straci na popularności.
Pomimo tego, że jego kryminalna działalność czy finansowanie i inspiracja przez Iran nie są dla nikogo tajemnicą, ani nie wzbudzają entuzjazmu większości Libańczyków, to oferowane przez Hezbollah usługi i wartość symboliczna wciąż są kluczowe dla funkcjonowania, libańskiego społeczeństwa. I jednocześnie są jednym z jego największych problemów. Dopóki państwo libańskie nie będzie w stanie przejąć funkcji pełnionych przez Hezbollah, a konflikt z Izraelem pozostanie nierozwiązany, oczekiwanie, że organizacja po prostu zniknie z życia publicznego, pozostaje nierealistyczne.