„Rower” Ondřeja Buddeusa i Jindřicha Janíčka w przekładzie Doroty Dobrew nabiera rozpędu niczym jazda na tytułowym jednośladzie. Pierwszych sześć rozkładówek to pełnostronicowe malarskie kompozycje, ukazujące – niczym w filmowym ujęciu – zbliżenie na wyłaniający się z ciemności ziemski glob, który na rowerze przemierza anonimowa postać kończąca trasę na obserwacji górującego na niebie Słońca. Podobnie jak malarski jest początek książki Buddeusa i Janíčka, tak i pozostałe sto stron to zachwycająca wizualna opowieść utkana z obrazków w centrum stawiających rower, nazywany przez autorów – obok psa, kota i konia – „najlepszym przyjacielem człowieka” [s. 15]. Jak udowadnia duet czeskich twórców, nie ma w tych słowach przesady, zwłaszcza gdy prześledzi się historyczne i społeczne konteksty, których pełno jest w tej czeskiej książce obrazkowej.

Piękna ilustracja okładkowa ukazuje zapatrzone przed siebie dziecko, które przystanęło na rowerze, dającym wolność i pozwalającym dostrzec świat z innej perspektywy. To właśnie na tym skupia się rozmiarem zbliżony do formatu A4 „Rower”, na ponad stu stronach opowiadających o trzech głównych tematach: „Rama, koła i siodełko”, „Rower i ciało” oraz „Łono natury, miasto i świat”. Łatwo się domyślić, że pierwsza z nich dotyczy kwestii technicznych i konstrukcyjnych, druga wysiłku fizycznego i sportu, a trzecia podróżowania i eksploracji. Co istotne, choć niewątpliwie jest to informacyjna książka obrazkowa, warstwa tekstowa ani nie dominuje, ani nie nuży, zwłaszcza że obok partii opisowych autorzy wplatają refleksje bliskie filozoficznym rozważaniom związanym z wolnością, determinacją czy egalitaryzmem, jakie wiążą się z jazdą na rowerze. Oczywiście osoby czytające poznają elementy budowy jednośladów czy zasady ruchu drogowego, ale będą też mogły zastanowić się nad relacją człowieka ze światem przyrody czy emocjami związanymi z odkrywaniem nowych przestrzeni i rozwijaniem swoich pasji, a także szacunkiem do drugiego człowieka.

Pozytywne emocje czytelnicze w opowieści o „Rowerze” wzbudziła we mnie właśnie inkluzywność, widoczna zarówno w globalnie powszechnej dostępności do jednośladów, jak wątkach podejmowanych przez Buddeusa i Janíčka. Rowery tworzone są dla osób w różnym wieku, o różnej budowie ciała, z różną sprawnością – jest mowa o sportach paraolimpijskich – oraz różnej płci. Cieszy mnie, że wybrzmiewa także kwestia feministyczna, bo choć w książce znaleźć można feminatywy („Pedałujesz? A więc jesteś rowerzystą albo rowerzystką” [23]), to autorzy zwracają uwagę na patriarchalny sposób pisania o rowerowej historii. Opisowi powstania roweru w XIX wieku towarzyszy notka zatytułowana „A gdzie wynalazczynie?”, która głosi: „W czasach, kiedy to wszystko wynajdywano, świat był urządzony skrajnie niesprawiedliwie. W połowie XIX wieku kobiety nie mogły studiować, nie miały prawa głosu, a większość zawodów była dla nich niedostępna. Oczekiwano, że będą żonami i matkami. Po prostu nie miały możliwości włączyć się w wymyślanie i ulepszanie roweru. Ale w XIX wieku kobiety zaczęły głośno domagać się swoich praw. Rower był im bardzo pomocny, stał się narzędziem wolności. Rower nie patrzy na płeć – i chętnie wozi każdego, kto umie na nim jeździć. Dlatego w XIX i XX wieku stał się symbolem buntu przeciwko bezsensownym zakazom i niesprawiedliwości. I jest nim do dziś” [s. 37].

Podobnie nośnych myśli jest w książce Buddeusa i Janíčka więcej, gdy autorzy piszą o rowerze jako ekologicznej i ekonomicznej alternatywie dla samochodu, ale też możliwości odkrywania otaczającego nas świata i spędzania czasu na łonie natury. Doceniam zwrócenie uwagi na odpowiedzialność dużych korporacji w miejsce budowania jednostkowego poczucia winy: „Największa odpowiedzialność leży po stronie polityków i szefów gigantycznych korporacji, które często żerują na naturze dla szybkiego zysku. Trzeba sprawdzać, czy ich decyzje służą nam wszystkim, czy tylko ich portfelom” [s. 45]. Poważne tematy są świetnie zbalansowane humorem, zwłaszcza wizualnym, jak choćby koń ukryty pośród różnych typów rowerów („To nie jest rower! To koń!” [s. 21]) czy kucający mechanik z ukazaną górną częścią pośladków wystających ze spodni. Wreszcie świetnie sprawdziła się adaptacja na potrzeby polskiej publiczności, która znajdzie w „Rowerze” nie tylko informacje o karcie rowerowej, ale też o paraolimpijczykach Zbigniewie Maciejewskim i Rafale Wilku.

W „Rowerze” cenię przede wszystkim świetnie zachowaną równowagę między warstwą faktograficzną a zdaniami i obrazami wyrażającymi zachwyt autorów tytułowym jednośladem. Dzięki temu kolejne rozkładówki oglądałem z niezwykłą przyjemnością, zapełniają je bowiem liczne ilustracje przypominające pocztówki z całego świata, który oszalał na punkcie roweru. Świetnie sprawdza się przy tym gra kolorem, od dominującego w książce i na okładce żółtego przez kontrastującą z nim czerń, ale też czerwień i fiolet. Barwy kojarzone z letnim niebem sprawiają, że trudno nie skojarzyć roweru ze światem natury, nawet jeśli jest to miejski krajobraz metropolii przecinanych trasami rowerowymi. Zresztą, jak piszą autorzy, „dzisiaj jazda na rowerze wydaje nam się tak naturalna jak oddychanie, czytanie czy pisanie” [s. 31]. Warto więc nie tylko wsiąść na rower, ale też wziąć „Rower” do ręki, aby odkryć lub podtrzymać w sobie zachwyt jednośladem zapewniającym wolność w odkrywaniu otaczającego świata.

Książka: 

Ondřej Buddeus, Jindřich Janíček, „Rower. Dwa kółka, które zmieniły świat”, przeł. Dorota Dobrew, wyd. Dwie Siostry, Warszawa 2026.
Proponowany wiek odbiorcy: 9+ (wskazanie wydawcy)

Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.