
Wypada zacząć od wyrazów szacunku dla tłumaczy tej biografii, a zwłaszcza dla jej autora. Całość ma trzy tomy (na polski przełożono dotychczas dwa), zaś każdy z nich zawiera około siedmiuset stron druku. Reiner Stach nie tylko zrelacjonował koleje życia Franza Kafki, ale i stworzył olbrzymi panoramiczny obraz świata, w którym Kafka żył, czuł, myślał i tworzył. Bohater jest tutaj osadzony na bardzo szerokim tle swojej epoki, czyli czasów, gdy pod powierzchownym spokojem i rutyną życia społecznego Europy Środkowej pulsowały już siły, które miały niebawem rozsadzić starą europejską cywilizację, opartą na założeniu o prawdziwości rozumnego ludzkiego podmiotu.
Dzieło monumentalne
Tomy tej biografii powstawały w porządku niechronologicznym, ale wszystkie opublikowano już w obecnym stuleciu, znacznie mniej przychylnym takim przedsięwzięciom niż dwa poprzednie. Wieki XIX i XX szanowały ogromne książki, nawet jeśli w istocie mało kto je wtedy czytał uważnie i w całości. Wiek XXI, jeśli sądzić po jego właśnie zakończonej pierwszej ćwierci, a szczególnie po jej ostatniej pięciolatce, lekceważy takie przedsięwzięcia. Kto dziś przeczyta od początku do końca i ze zrozumieniem czyjąś biografię mającą ponad dwa tysiące stron? Kto miałby to zrobić w czasie, w którym obejrzenie na TikToku filmiku mającego więcej niż trzydzieści sekund jest poważnym zadaniem dla konsumentów kultury, a dłuższe wpisy na mediach posługujących się jeszcze słowem pisanym oskarżane są o bycie „ścianą tekstu”, w domyśle – ścianą nie do przebicia albo nie do wspięcia się na nią.
Ponieważ jednak PIW zdecydował się na wydanie tego dzieła w całości (oczekiwany jest ostatni tom), i to pomimo faktu, że literatura kafkologiczna jest w naszym kraju już całkiem dobrze reprezentowana, można sądzić, że znajdzie ono publiczność, chociaż raczej nie będzie to publiczność liczna. Dlatego warto je skomentować.
Jest to biografia z gatunku „ultymatywnych”, takich, które wyznaczają ramy wiedzy o omawianej postaci nie na lata, ale na pokolenia. Jeśli za sto lat ktoś jeszcze będzie czytał Kafkę i zapragnie poznać jego osobę i otoczenie, zapewne odwoła się do niej. Trudno jest jednak rzeczowo dyskutować z tak wielką wizją i z jej autorem, który na zgłębienie jej przedmiotu poświęcił sporą część własnego życia. Dlatego uwagi w tym felietonie będą nią tylko luźno inspirowane. Czytając bowiem biografię zakrojoną na taką skalę, trudno nie zadać sobie (i może innym) pytania o pewne zasadnicze cechy tego gatunku.
Czym jest dziś biografia?
Co to właściwie jest biografia? A może ściślej – co to jest biografia człowieka nieżyjącego? Wbrew powierzchownemu oglądowi jest to coś więcej niż protokolarny, ewentualnie ubarwiony anegdotami opis przebiegu czyjegoś życia, uszeregowany wedle kolejności składających się na nie wydarzeń, od narodzin do pogrzebu. Pisanie biografii – a raczej tworzenie jej, jako że akt pisania musi być w tym wypadku poprzedzony długotrwałymi zabiegami mającymi na celu zebranie materiału – jest poważnym wyzwaniem dla osoby, która się tego podejmuje. Jeśli bowiem biografia ma być czymś innym niż produktem przeznaczonym do szybkiej sprzedaży (jak dzieje się zazwyczaj, kiedy w grę wchodzi zmonetyzowanie aktualnego rozgłosu jej bohatera czy bohaterki), osoba pracująca nad nią musi odpowiedzieć samej sobie na pytanie – jak chce przedstawić postać, o której pisze?
Biograf jako demiurg pamięci
Tworzenie biografii nieżyjącego człowieka jest zabiegiem przeprowadzanym na bezbronnej istocie ludzkiej. Dlaczego bezbronnej? Ponieważ nie może się ona w żaden sposób odnieść do tego, co o niej napisano. A napisać można wszystko, ponieważ ekrany i klawiatury są równie cierpliwe jak niegdyś był papier, a usłużni maszynowi agenci za drobną opłatą zredagują elegancko każdy zestaw roboczych notatek, bez względu na to, co się w nim znajduje. Biograf jest panem – wprawdzie nie życia swojego bohatera, ale pamięci o nim. Może zarówno postawić go na piedestale, jak i unurzać w błocie. Zależy to tylko od doboru przedstawionych materiałów. Postaci jednoznacznie dobre lub złe istnieją zaś jedynie w hagiografiach i agitkach. Prawdziwi ludzie mają z reguły wiele zróżnicowanych cech, nierzadko ze sobą sprzecznych. Jeśli biograf skupi się na cechach pozytywnych, opisana przezeń postać ukaże się w jasnym świetle. Ale można też uwypuklić cechy mniej pozytywne i wówczas nawet święci okażą się kanaliami.

Widać dziś na bezkresnym rynku wydawniczym sporo biografii czy quasibiografii, w których osoby autorskie suponują bardzo wiele w odniesieniu do osób, o których piszą. Ale, rzecz jasna, biografia Kafki pióra Reinera Stacha nie jest jedną z nich.
Jest ona przedstawicielką szlachetnego podgatunku biografii pełnych, w miarę możności obiektywnych, niepomijających żadnych stron życia i osobowości swoich bohaterów, również tych, które niekoniecznie zachwycają, ale też niesuflujących czytelnikom żadnego poglądu na te postacie. Wyzwanie etyczne, jakim jest biografia, wymaga właśnie takiego podejścia – pozbawionego emocji, zarówno pozytywnych, jak negatywnych. To jasne, że badacz, który spędził lata na poznawaniu każdego szczegółu życia opisywanej postaci, ma wobec niej jakieś osobiste nastawienie – dobrze jest jednak, aby nie wysuwał go na pierwszy plan, ani nawet na drugi. Cudze życie warto opisać możliwie najpełniej, nie akcentując przesadnie żadnego z jego aspektów – chyba że osoba, która to życie przeżywała, sama zdecydowała się zaakcentować wyraźnie któryś z nich. Dla Franza Kafki takim pierwszoplanowym aspektem, odkąd stał się dorosłym człowiekiem, było pisanie. Stąd też w biografii Stacha zajmuje ono również nieprzeciętnie ważne miejsce.
Nieśmiertelny pisarz
Mamucie rozmiary biografii Franza Kafki stworzonej przez Reinera Stacha nie zaskakują, jeśli wziąć pod uwagę znaczenie tej postaci dla nowoczesnej kultury i cywilizacji zachodniej. Oczywiście dziś można zakwestionować to staromodne ujęcie i zapytać, dlaczego właśnie on, a nie ktoś inny z milionów ludzkich istnień ma zasługiwać na aż tak wielką uwagę. Ale na to pytanie można odpowiedzieć, że nikt nie ma obowiązku tej uwagi mu poświęcać. Faktem jest jednak, że biografie nader często są książkami o ponadprzeciętnych gabarytach. Nie jest to dziwne. Autor, który poświęcił wiele lat, niekiedy znaczną część własnego życia, na przebadanie, odtworzenie i opisanie życia cudzego, odczuwa zrozumiałe pragnienie, by podzielić się z publicznością wszystkim, czego się sam dowiedział. Dobitnymi przykładami takiego zjawiska w piśmiennictwie polskim są dokonania Teresy Chylińskiej na polu biografii Karola Szymanowskiego oraz Hanny Kirchner w obszarze biografii Zofii Nałkowskiej. Tylko niekiedy rezultat takiej pracy staje się nieco komiczny, jak w przypadku pewnego uczonego amerykańskiego, który postanowił napisać biografię jednego z najmniej znanych dziewiętnastowiecznych prezydentów Stanów Zjednoczonych i po opublikowaniu jej trzeciego tomu zorientował się, że nie dotarł w nim jeszcze do prezydentury swojego bohatera.
Niemniej, niekiedy zaczernienie kilku tysięcy stron po to, by spróbować wyjaśnić, jak istniał ktoś, kto wpłynął na bardzo wiele cudzych istnień, jest uzasadnione. Tak jest i w tym wypadku.
Książki:
Reiner Stach, „Kafka. Wczesne lata. 1883–1911”, tłum. Ryszard Wojnakowski, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2021 (dodruk 2025).
Reiner Stach, „Kafka. Lata decyzji. 1910–1915”, tłum. Sława Lisiecka, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2024.
