Co noc nasze słońce chowa się w Europie.
Serhij Żadan, „Warszawa”
Literatura ukraińska na polskim rynku wydawniczym jest obecna za sprawą wydawców, którzy od lat konsekwentnie poszerzają katalog poezji, prozy, eseju czy reportażu naszych wschodnich sąsiadów. W 2022 roku, po zaatakowaniu Ukrainy przez Rosję (eskalacja wojny od 2014 roku), liczba przekładów znacząco wzrosła. Stało się to naturalnie dzięki większemu zainteresowaniu czytelników oraz programom wsparcia, takim jak Translate Ukraine.
Do czołowych wydawnictw, które dbają o silną reprezentację literatury ukraińskiej, można zaliczyć między innymi: Fundację Pogranicze, Kolegium Europy Wschodniej, Czarne, Warstwy, a także Warsztaty Kultury. Ta ostatnia niewielka oficyna wydawnicza odpowiada za serię Wschodni Express, promującą literaturę ukraińską (w tej serii znalazła się również literatura łotewska, litewska, estońska i białoruska). Książki, które prześledzę, ukazały się w ramach projektu „Literary Eastern Express”, realizowanego przy wsparciu unijnego programu Kreatywna Europa.
Jak można przeczytać na stronie internetowej wydawnictwa, nazwa serii odnosi się z jednej strony do projektu „Literatura – Express Europa 2000” (pod patronatem Rady Europy i UNESCO), w ramach którego 105 pisarzy z 43 krajów podróżowało pociągiem z Lizbony do Berlina. Z drugiej strony, nazwa nawiązuje do magazynu internetowego „Pothay 76” (pociąg 76) – poświęconemu kulturze Europy Środkowo-Wschodniej. Do tej pory wydawnictwo opublikowało przekłady książek wielu cenionych autorów, znaleźli się w tym gronie między innymi: Kateryna Babkina, Jurij Andruchowycz, Artem Czech, Hałyna Kruk, Andrij Bondar czy Oleksandr Bojczenko. W tym roku zaproponowało czytelnikom „Walkę bez reguł” Serhija Żadana w tłumaczeniu Aleksandry Zińczuk, a także kilka książek autorów mniej znanych polskim czytelnikom.

Maryna Hrymycz, „Kławka” (tłum. Halina Surowiec)
Jest rok 1947, Kijów. Ukraina odbudowuje się po drugiej wojnie światowej. Tytułowa Kławka jest sekretarką Związku Pisarzy Ukrainy. Dzięki jej perspektywie czytelnik poznaje świat powojennej radzieckiej inteligencji, a dokładniej środowisko literackie uwikłane w cenzurę i kontrolę władz stalinowskich. Centralnym wydarzeniem powieści jest plenum Związku Pisarzy Ukrainy z 1947 roku, podczas którego publicznie potępiono cenionych ukraińskich twórców, między innymi Jurija Janowskiego i Maksyma Rylskiego.
Autorka powieści – Maryna Hrymycz, która notabene jest profesorą nauk historycznych oraz doktorą nauk filologicznych, a także antropolożką, dorastała w środowisku pisarzy ukraińskich, za sprawą jej ojca, pracującego jako tłumacz. Akcja powieści dzieje się jednak znacznie wcześniej. Zapytana o impuls twórczy, Hrymycz odpowiadała, że natrafiła w Archiwum Związku Pisarzy Ukrainy na dokumenty z końca lat czterdziestych XX wieku. Dzięki przypisom obecnym w wydaniu polskim czytelnik może lepiej rozeznać się w dziejach Ukrainy.
Powieść Hrymycz jest wyjątkowa już na poziomie konstruowania głównej bohaterki. Nie jest nią znany pisarz, lecz sekretarka. Zabieg ten pozwala spojrzeć na opowiadane wydarzenia z innej perspektywy.
Czytelnik obserwuje nie tylko oficjalne wystąpienia, ale przede wszystkim to, co dzieje się poza nimi – kulisy życia bohaterów, intrygi, zależności i mechanizmy władzy: „Po sali przetoczył się lekki śmieszek. W kręgach pisarskich krążyła już anegdota, wypowiedź jednego z młodych pisarzy o tym, że we współczesnej literaturze są zarówno siodła, jak i sidła. I że są w Związku starzy pisarze, którzy kiedyś byli w siodle, a teraz jakby w sidłach…” [s. 198].
„Kławka” [2019], która znalazła się na krótkiej liście Narodowej Nagrody im. Tarasa Szewczenki jest pierwszą częścią trylogii. Następnie ukazały się „Jura” [2020] oraz „Łara” [2023].

Dzwinka Matijasz, „Mam na imię Warwara” (tłum. Andrij Saweneć)
Zostajemy w Kijowie. Tym razem poznajemy dziewczynkę, mniej więcej dwunastoletnią, Warwarę, której imię niesie w sobie tajemnicę.
Bohaterka poszukuje swoich imienniczek (w języku polskim Barbara), a tym samym wprowadza czytelników w przestrzeń historyczną, hagiograficzną i współczesną.
Warto zauważyć, że akcja dzieje się przed wojną (książka została wydana w 2021 roku). Opowieść prowadzona w narracji pierwszoosobowej jest skorelowana z pamiętnikiem pisanym przez Warwarkę. Otrzymujemy tym samym nowelowe (bo niewielkiej objętości) bildungsroman o rozkwicie tożsamości młodej osoby: „Zanotowałam w swoim pamiętniku, że zestawianie różnych faktów z biografii interesujących ludzi przynosi mi wiele niespodzianek. Nazywam to wszystko migotaniem rzeczywistości, która cały czas daje nam w prezencie punkty orientacyjne, znaki nawigacyjne i drogowskazy – bez względu na to, w jakim stuleciu ich szukamy. Te drogowskazy w dziwny sposób oddziałują na nasze realne życie” [s. 86].
Autorka książki jest znana polskim czytelnikom dzięki książce „Powieść o ojczyźnie” (w tłumaczeniu Bohdana Zadury). Matijasz przekłada również polską literaturę na język ukraiński, między innymi Ryszarda Kapuścińskiego czy Jana Twardowskiego.
Na festiwalu Wschód Kultury – Inne Brzmienia odbyło się spotkanie z tłumaczem książki, podczas którego został odczytany list od autorki (nie mogła przyjechać z powodu działań wojennych). Pisarka podkreśliła wówczas, że w momencie eskalacji wojny usłyszała pytanie, czy bracia głównej bohaterki (Warwara ma braci bliźniaków) musieli udać się na front. Matijasz odpowiedziała, że jej bohaterowie są w innej rzeczywistości, gdyż potrafili wyciągnąć lekcję z historii.

Wołodymyr Danyłenko, „Klatka dla wilgi” (tłum. Andrij Saweneć)
Bohaterką książki jest wiejska bibliotekarka, Alina, która posiada niezwykły talent muzyczny – jako młoda dziewczyna naśladowała śpiew ptaków – mianowicie potrafi śpiewać arie operowe ze słuchu. Bohaterka podczas podróży do miasta poznaje Mykołę Chomyczewskiego, tłumacza Homera i byłego więźnia stalinowskich łagrów. To spotkanie zmienia jej życie. Nastoletni Władek, syn Aliny, z perspektywy dorosłego narratora uświadamia sobie, że dzieciństwo, które wydawało się wówczas pozornie zwyczajne, było naznaczone strachem, wynikającym z przemocy reżimu politycznego. Dopiero z czasem zaczyna rozumieć motywacje działań dorosłych i cenę, jaką płacili za każdą próbę zachowania własnej tożsamości.
Powieść Danyłenki można wpisać w nurt realizmu historycznego z elementami prozy psychologicznej. Choć symboliczna klatka pozostaje zamknięta, to wilga – talent, piękno czy nadzieja – nie może zostać całkowicie pokonana.
Język powieści jest wyjątkowo zróżnicowany, przeglądamy katalog bohaterów, a kolorytu dodaje świadomość, że ich język jest przepuszczony przez narratora, snującego tę opowieść z dystansu: „Do dziś śnię o tym, jak spacerujemy razem obok okrytego winoroślą czerwonego domu za płotkiem, a przy Żytnim Targu siedzi Homer i śpiewnie recytuje swoje heksametry przypominające przybój Morza Egejskiego” [s. 5].
Wołodymyr Danyłenko jest doktorem literaturoznawstwa, prozaikiem i dramatopisarzem. „Klatka dla wilgi” trafia do polskich czytelników jako pierwsza powieść ukraińskiego pisarza, wcześniej na łamach „Akcentu” ukazały się dwa opowiadania jego autorstwa.
–
Tania Malarczuk, „Bestiariusz” (tłum. Marta Odulińska)
Tym razem otrzymujemy zbiór dziesięciu alegorycznych opowiadań, odwołujących się do tradycji średniowiecznych bestiariuszy, w których świat zwierząt służył ukazywaniu prawd o ludzkiej naturze. Każde z opowiadań zostało opatrzone nazwą innego zwierzęcia (między innymi: kura, pies, meduza, puma czy motyl). Malarczuk w zabawny i momentami przerażający sposób snuje refleksję nad kondycją współczesnego człowieka. Podejmuje problematykę samotności, wyobcowania, psychicznych obsesji, potrzeby bliskości i przynależności (do czegoś), a także wpływu doświadczeń na kształtowanie tożsamości jednostki.
Ważnym aspektem zbioru jest również ukazanie płynnej, symbolicznej granicy między człowiekiem a zwierzęciem, co skłania do rozważań nad instynktami, naturą oraz miejscem człowieka w świecie. Autorka posługuje się estetyką groteski, surrealizmu oraz czarnego humoru, dzięki czemu powaga zostaje przełamana: „Kapitolina budzi się, bo za oknem coś uderza o ziemię z wielką siłą. Tak mogłoby uderzyć ludzkie ciało, wyrzucone z dziewiątego piętra. Albo worek ziemniaków […]. Czarne drzewa stoją sobie i prawie niesłyszalnie szeleszczą czarnymi liśćmi, których z jakiegoś powodu zapomniały zrzucić jesienią” [s. 17].
Twórczość Tanii Malarczuk przed wydaniem „Bestiariusza” była już obecna na polskim rynku wydawniczym. W 2020 roku pisarka otrzymała nominację za powieść „Zapomnienie” do wrocławskiej Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus.
W Warsztatach Kultury ukazała się również inna jej książka – „Jak zostałam świętą”. Od 2011 roku pisarka mieszka w Wiedniu, a jej twórczość została przełożona między innymi na język niemiecki i angielski.

Iwan Semesiuk, „Serce Apaczy” (tłum. Aleksandra Zińczuk)
Ostatnia proponowana książka, czyli tom wierszy, jest autorstwa interdyscyplinarnego artysty Iwana Semesiuka, o którym można by pisać w nieskończoność. Poeta zasłynął jako współtwórca nurtu określanego mianem żłob-art, komentującego satyrycznie postsowiecką mentalność, kulturę masową czy współczesne życie Ukrainy.
O „Sercu Apaczy” Łukasz Orbitowski napisał tak: „I to jest, kurwa, poezja, co się zowie! Pisanie jak cios w kły i bełt osuszony na hejnał. Nie dajmy się nabrać, w tym brudzie, kolokwializmach i wulgaryzmach kryje się coś subtelnego, strasznego i pięknego jednocześnie – cała złożoność ludzkiego losu” (blurb do książki).
Dykcja Semesiuka jest dosadna, wymieszana z językiem ulicy, a wypływający z każdej szczeliny pesymizm zostaje w napięciu z uporczywą nadzieją na coś lepszego:
„Gotów byłem się wieszać, ale belki nie staje / co by dźwignęła tak potężną tuszę, / Więc jak to świńskie ryjło siedzieć muszę / w życiu po uszy. Serce kołacze” [„Świńskie ryjło”, s. 57]. „Pułapki” zastawione na czytelnika mogą jednak odtrącać tych, którzy nie do końca lubią eksperyment literacki. Wydanie zawiera również przedruk wierszy w języku ukraińskim.
*
Publikacje ukraińskiej literatury uzupełniają polski rynek wydawniczy o nowe języki opisu rzeczywistości, ponadto obecność tej literatury ma dla nas znaczenie nie tylko kulturowe, ale i społeczne.
Przypominam sobie chociażby tom „Halal” [wyd. papierwdole & Katalog Press], za który Ivan Davydenko otrzymał Nagrodę Poetycką Silesius w kategorii debiut roku. Wiersze te zostały skonstruowane z języka, który bazuje na pograniczu literackości i „naturalności” języka nabytego, w tym wypadku polskiego. Z drugiej strony, jak zauważył juror nagrody Piotr Śliwiński, pod polskim wierszem można wyczuć melodię ukraińskiej poezji. Migracje podmiotu w książce poetyckiej są wpisane w samą konstrukcję języka.
Innym przykładem jest poeta Jurij Zawadski, którego wiersze „Jak poczuć się samotnym w zatłoczonym pociągu” otrzymały nominację do tegorocznej nagrody Nike. Jest to drugi tom w dorobku autora napisany w języku polskim. Wspominam o tych poetykach, bo stanowią przykład na to, że mariaż literatury polskiej i ukraińskiej może być nad wyraz zaskakujący i fascynujący. Podejmujmy więc dialog z literaturami naszych sąsiadów.
Książki:
Wołodymyr Danyłenko, „Klatka dla wilgi”, tłum. Andrij Saweneć, Warsztaty Kultury, Lublin 2026.
Maryna Hrymycz, „Kławka”, tłum. Halina Surowiec, Warsztaty Kultury, Lublin 2026.
Tania Malarczuk, „Bestiariusz”, tłum. Marta Odulińska, Warsztaty Kultury, Lublin 2026.
Dzwinka Matijasz, „Mam na imię Warwara”, tłum. Andrij Saweneć, Warsztaty Kultury, Lublin 2026.
Iwan Semesiuk, „Serce Apaczy”, tłum. Aleksandra Zińczuk, Warsztaty Kultury, Lublin 2026.