Szanowni Państwo!

Od lipca z ośrodków zbiorowego zakwaterowania, w których mieszkali Ukraińcy w najtrudniejszej sytuacji życiowej, wypisywane są matki z dziećmi starszymi niż rok. Nawet jeśli nie mają szans na wynajęcie mieszkania, ani opłacenie pobytu w ośrodku. To efekt wejścia w życie kolejnych zapisów ustawy wygaszającej pomoc dla Ukraińców po 2022 roku. Wcześniej z ośrodków wypisywano osoby starsze, chore, niesamodzielne. Wygaszono też prawo do opieki zdrowotnej osobom niezatrudnionym – również nieubezpieczonym osobom starszym, ciężko chorym, które z tego powodu nie pracują, ale potrzebują stałych terapii. 

Nowe prawo miało przynieść oszczędności i zaktywizować zawodowo Ukraińców. Jednak jego ofiarą padły osoby, które z różnych powodów nie mogą pracować – są niesamodzielne, straumatyzowane, niezaradne i chore. Organizacje zajmujące się uchodźcami alarmowały, że rozwiązania przyczynią się do wzrostu kryzysu bezdomności i zagrożenia zdrowia, a nawet życia najsłabszych grup Ukraińców. Prawnicy – że ustawa jest wprowadzana za szybko i jest niezgodna z prawem unijnym i powinna być zbadana przez Trybunał Konstytucyjny.

Weszła jednak w życie i można już sprawdzić, jakie są jej skutki. O tym właśnie piszemy w nowym numerze „Kultury Liberalnej” – Sylwia Góra rozmawia na ten temat z Lali Tvalchrelidze z Polskiego Forum Migracyjnego. Forum jest jedną z organizacji pomagających w Polsce imigrantom i uchodźcom. 

Tvalchrelidze zna więc problemy wynikające z ustawy w praktyce. I wie, jak są one w praktyce rozwiązywane. Opowiada o organizowaniu zbiórek pieniędzy na pomoc Ukraińcom w Polsce, o dyrektorach, którzy próbują różnych sposobów, by nie wyrzucać podopiecznych z ośrodków, czy o pomocy w zdobywaniu różnych uprawnień. 

Życie nie do zniesienia

Ustawa wygaszająca wchodzi w życie w czasie, kiedy politycy partii prawicowych prześcigają się w publicznej nagonce na Ukraińców. Napastliwe hasła trafiają do realnych agresorów i agresorek, którzy napadają na Ukraińców na ulicach i w innych miejscach publicznych. Kiedy w tym czasie wielu z nich traci poczucie bezpieczeństwa egzystencjalnego z powodu decyzji państwowych, mieszkanie w naszym kraju staje się coraz trudniejsze. Kolejne osoby z Ukrainy decydują się na powrót do swojego kraju albo wyjazd dalej na zachód. W czerwcu z Polski wyjechało 6 tysięcy z nich. Wyjeżdżają jednak przede wszystkim ci, którzy mają dokąd pojechać i są w stanie samodzielnie ułożyć sobie życie. Ci, którzy nie są w stanie poradzić sobie samodzielnie, zostają – już bez wsparcia państwa. Wzrost bezdomności i pozostawienie bez pomocy osób w kryzysach psychicznych będą generować kolejne koszty społeczne i zwiększać ryzyko pogorszenia bezpieczeństwa publicznego. W efekcie dzisiejsze oszczędności mogą okazać się złudne.

To nie są akceptowalne standardy 

„Pamiętam starszego mężczyznę w terminalnym stadium nowotworu, który przestał się kwalifikować do pobytu w OZZ-ecie oraz pomocy medycznej” – mówi Lali Tvalchrelidze. „Jedyne, czego potrzebował, to uśmierzenie bólu i nawet to mu nie przysługiwało. W XXI wieku, w kraju katolickim, państwo pozwoliłoby mu umrzeć pod mostem, w niemożliwym do pojęcia bólu i bez odrobiny godności, gdyby nie dobra wola kilku prywatnych osób. Ale przecież zbiórki pieniędzy nie rozwiążą systemowego problemu, który stworzyło państwo”. 

Państwo o możliwościach finansowych Polski powinno zapewnić minimum bezpieczeństwa najbardziej bezbronnym. Zwłaszcza gdy na PKB pracują rodacy tych, którzy potrzebują pomocy. 

Udzielanie jej to nie jest łaska, to standard, którego Polska powinna przestrzegać. 

Oczywiście problemy, które nie mieszczą się w wyobrażeniu jednego z najbogatszych państw świata, dotykają też Polaków. Skandalicznie zła dostępność do opieki zdrowotnej czy geriatrycznej to również problem systemowy, którego kolejne rządy nie rozwiązują. To jednak nie oznacza, że wygaszanie pomocy Ukraińcom staje się bardziej usprawiedliwione. Nie jest też logiczne, bo trudno nie zgodzić się z argumentacją Tvalchrelidze, która mówi: „Czy wojna się skończyła? Po co było wkładać tyle milionów czy miliardów w pomoc, żeby teraz to wszystko poszło na marne? Poza tym te wszystkie działania były podejmowane także w interesie Polski. Czy nagle Rosja przestała stanowić zagrożenie?”.

Zapraszam państwa do czytania tego tekstu i innych tekstów w nowym numerze,

Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin, zastępczyni redaktora naczelnego „Kultury Liberalnej”