W Polsce ukazała się właśnie druga powieść hiszpańskiej prozaiczki Beatriz Serrano, która w 2023 roku zadebiutowała głośną książką „El descontento” (polski tytuł: „Ogród rozpaczy ziemskich”). Najnowsza proza, która i po polsku, i w oryginale nosi tytuł „Ogień w gardle”, potwierdza, że autorka konsekwentnie rozwija własny, rozpoznawalny styl – gęsty od emocji, cielesny, a jednocześnie podszyty ironią i subtelną obserwacją współczesnych lęków. 

Serrano ponownie sięga po tematy obsesji, samotności i pragnienia bliskości, ale robi to dojrzalej, odważniej i z większą literacką pewnością siebie.

Dziewczynka i nastolatka

„Ogień w gardle” to przede wszystkim opowieść o dojrzewaniu, o formowaniu, rozpisanym na dwa równoległe portrety tej samej bohaterki: Blanki – dziewczynki, która cierpi po porzuceniu przez matkę, i Blanki – nastolatki, która próbuje ułożyć sobie świat na nowo. Autorka prowadzi je tak, jakby były dwiema wersjami tej samej melodii – jedna jeszcze niepewna, druga już świadoma, ale wciąż podatna na wpływy. Obie Blanki łączy to samo pragnienie: zostać zauważoną, zrozumianą, obdarzoną sensem, który ktoś nada jej z zewnątrz.

Mała Blanca nie wie, dlaczego matka nagle zniknęła, czuje się porzucona, niechciana, funkcjonuje w stanie wewnętrznego braku. Nie ma stabilnego poczucia „ja”, dlatego chłonie cudze emocje, oczekiwania i projekcje. Jej tożsamość jest reaktywna, nie autonomiczna – kształtuje się w odpowiedzi na to, czego chcą inni. To sprawia, że jest jednocześnie podatna na wpływy, ale też niezwykle wrażliwa na sygnały uwielbienia. Z jednej strony, pragnie ekscytujących przygód, przyjaciół, szaleństwa, z drugiej zaś „fantazjowała […] z pewną dozą pewności: stała praca, niezmienny grafik, rutyna, dom, w którym po powrocie zawsze pali się światło” [s. 46]. I do tego jeszcze ten ogień, ta gorączka, która dopada ją w najmniej spodziewanych momentach. To napięcie, które domaga się ujścia – potrzeba, by mówić, by krzyczeć, by być słyszaną, by ktoś nadał jej istnieniu wagę.

Blanca jest zatem intensywna, impulsywna, a jej emocjonalność ma w sobie coś z nieustannego wrzenia. Przeżywa świat całym ciałem, a jej reakcje są bardziej instynktowne, cielesne niż racjonalne. 

Serrano tworzy ją tak, by czytelnik jednocześnie ją rozumiał i miał ochotę nią potrząsnąć – i właśnie ta ambiwalencja czyni Blankę tak żywą.

Blanca cudotwórczyni

Blanca jest także dziewczyną bardzo samotną, która w ojcu i macosze nie potrafi znaleźć zrozumienia. Jest otoczona ludźmi, a jednak czuje się od nich odcięta, jakby żyła w równoległej rzeczywistości. Wyjściem jest pojawienie się internetu i pierwszych komunikatorów. Blanca w jednym z pokoi z czatami poznaje trzy dziewczyny, które czują tak samo, myślą tak samo i wydają się takie jak ona. Carla, Inma i Verónica stają się jej bliskie jak rodzone siostry. Zagubione, samotne, niezrozumiałe przez świat. Internetowe przyjaciółki, potem także poznane w realu (choć Verónica okazuje się kimś zupełnie innym), stają się dla niej nie tylko najbliższą rodziną, ale i pełnią funkcję luster – odbijają jej emocjonalny chaos, czasem go łagodzą, czasem podkreślają czy uwypuklają.

Serrano nie idealizuje tych więzi: są one pełne nieporozumień, drobnych zranień, ale też lojalności i czułości. Gdy Blanca odkrywa prawdę o Verónice, początkowo trudno jej ją zaakceptować, ale z czasem rozumie, co kierowało przyjaciółką – samotność i poczucie odrzucenia, czyli dokładanie to, co sama czuje. W tych relacjach Blanca bywa bardziej szczera – pozwala sobie na słabość, na ironię, na odsłonięcie się. To przestrzeń, w której może na chwilę zdjąć maskę, choć nigdy nie robi tego do końca. 

Przyjaciółki uświadamiają jej w końcu, „że tak bardzo pragnęła czuć się kochana, iż zapomniała o kochaniu innych” [s. 395].

To, co dzieje się z Blanką potem, pokazuje nie tylko prosty mechanizm powstania sekty, ale przede wszystkim to, jak działa emocjonalny głód i potrzeba bycia widzialnym. Kiedy Blanca przez coraz więcej osób zaczyna być postrzegana jako przewodniczka, jej ogień w gardle zmienia się w coś, co daje jej w końcu poczucie mocy. To nie jest klasyczna ambicja – to raczej potrzeba, by wreszcie znaleźć język dla własnego chaosu. Kiedy grupa zaczyna ją idealizować, ta potrzeba znajduje ujście – wreszcie może spożytkować swój wewnętrzny płomień, wreszcie może nadawać sens, pomagać, wreszcie może być „kimś”. To nie jest władza w klasycznym sensie, to emocjonalna proteza, która pozwala jej poczuć się spójną. Staje się przywódczynią mimowolnie, ale szybko odkrywa, że uwielbienie, którym darzą ją inni, działa jak narkotyk, któremu nie potrafi się oprzeć. 

Powieść pokazuje też, jak cienka jest granica między potrzebą bycia kochaną a potrzebą bycia czczoną. I jak łatwo młoda czy wciąż kształtująca się tożsamość może stać się paliwem dla czegoś, co przypomina prawdziwą sektę, choć zaczyna się od niewinnego pragnienia wspólnoty. 

Wyznawcy Blanki od Cudów są przekonani, że dziewczyna potrafi ich uleczyć, ona sama też jest o tym przekonana. Wierzy, że płonący w niej ogień jest w stanie zmniejszyć ból i inne objawy psychosomatyczne. Wierzy, że pomaga.

Matka

Ważną postacią jest także nieobecna matka Blanki. Dziewczyna jej wersję wydarzeń poznaje dopiero w dniu osiemnastych urodzin z przesłanego pocztą pamiętnika. Zaczyna rozumieć, że medal ma dwie strony i to, co dotychczas uważała za prawdę, wcale nią nie jest.

„Przez lata widziała w ojcu tragiczną postać z powieści romantycznej. Mężczyznę porzuconego przez kobietę, która pewnego dnia odeszła bez wyjaśnienia, nie podając powodów, a on mimo wszystko czekał co noc na wypadek, gdyby zdecydowała się wrócić. W taką historię wierzyła Blanca i taką wersję nosiła w sobie, aż w końcu utknęła w świecie wyobrażeń: w historii ojca w roli bohatera. Teraz, patrząc na niego, ujrzała równoległą, okrutną opowieść: dotarło do niej, że Jorge nie czekał na powrót ukochanej, ale każdej nocy czuwał, by nie pozwolić matce przekroczyć progu mieszkania” [s. 258].

Matka Blanki to postać, która nosi w sobie ogromny ciężar niespełnienia – zarówno emocjonalnego, jak i życiowego. Jej historia jest historią kobiety, która nigdy nie dostała przestrzeni, by być sobą. Zamiast tego żyła w świecie oczekiwań, presji, milczących obowiązków. To, co z zewnątrz może wyglądać jak porzucenie, w rzeczywistości było najtrudniejszą formą troski – o córkę, ale i o siebie. Kobieta była pełna ideałów, beztroski i chęci zmieniania świata, praca z ciekawymi ludźmi w małej księgarni dawała jej siłę i poczucie bezpieczeństwa. Jorge wydawał się idealnym partnerem, pełnym pasji, idei, gniewu wobec niesprawiedliwości. Kobieta zakochała się w jego niepokorności, w tym, że nie chciał żyć jak wszyscy, że mówił o wolności, o zmianie, o życiu „poza schematem”. Wszystko zmieniło się jednak po ślubie, a zwłaszcza po zajściu w ciążę. Świat ideałów się rozmył i dopadła ich gorzka rzeczywistość pieluch, gotowania obiadów, pracy, która musi dawać pieniądze, a nie tylko satysfakcję. Namówiona przez Jorgego zrezygnowała z pracy, wychodziła z domu właściwie tylko na plac zabaw. Nie miała także wsparcia w mężu. Ukochany dużo chętniej i łatwiej wpisał się w mieszczańskie schematy i ograniczenia, co prowadziło do ciągłych kłótni, rozczarowań i cichych dni.

Depresja i poczucie pozbawienia sensu sprawiają, że Jorge decyduje, że powinien zamknąć żonę w szpitalu psychiatrycznym. Nie rozumie jej już, nie pasuje do jego świata, nie widzi innej możliwości, by jej pomóc. Kobieta odchodzi, by uratować siebie. To nie jest łatwa decyzja, ale musi ją podjąć, by ocaleć. Podobnie jak wiele lat później zrobi osiemnastoletnia Blanca.

Obsesja

Obie dotychczasowe powieści Beatriz Serrano układają się w wyrazistą, konsekwentną opowieść o współczesnym doświadczeniu emocjonalnym. 

Serrano bada pęknięcia, obsesje, neurozy i te momenty, w których pragnienie bliskości staje się jednocześnie źródłem bólu i siły. 

Jej bohaterki żyją w świecie, w którym uczucia są intensywne, ale kruche, a relacje – pełne napięć, które trudno nazwać, a jeszcze trudniej zrozumieć.

Jednym z najważniejszych motywów u Serrano jest obsesja – obsesja traktowana jednak nie jako patologia, lecz jako sposób przeżywania świata. W obu powieściach bohaterki funkcjonują na granicy emocjonalnego nadmiaru. Pragną zbyt intensywnie, analizują każdy gest, każde słowo, każdy sygnał. Serrano pokazuje, że obsesja bywa jednocześnie destrukcyjna i twórcza. To ona napędza bohaterki, zmusza je do działania, ale też prowadzi do autodestrukcji. W „Ogniu w gardle” obsesja przybiera formę niemal fizycznego doświadczenia – tytułowy ogień jest metaforą emocji, które nie mieszczą się w ciele, palą, dławią, ale też nadają sens. Obsesja staje się wewnętrznym mechanizmem, czymś, co Blanca nosi w sobie niezależnie od okoliczności.

Powieści Serrano są jak lustra, w których odbijają się współczesne lęki: przed samotnością, ale jednocześnie przed bliskością, przed wypaleniem, brakiem sensu i przed własnymi pragnieniami. Przed samym sobą. 

Książka:

Beatriz Serrano, „Ogień w gardle”, tłum. Ewa Ratajczyk, wyd. Znak, Kraków 2026.