Kultura Liberalna solidarnie z Ukrainą

Szanowni Państwo! 

„Wszystkim się wydaje, że demokracja jest w kryzysie – lecz ilu spośród nas ma pewność, czym właściwie jest demokracja?” – tak zaczyna książkę „Demokracja rządzi” Jan-Werner Müller. Jego najnowsza praca właśnie ukazała się w Polsce w serii Biblioteka Kultury Liberalnej. Czołowy badacz populizmu oraz europejskiej historii intelektualnej zajmuje się w niej podstawami demokracji, a także praktycznymi i aktualnymi problemami współczesnej polityki. Jak się okazuje, oba tematy są ze sobą blisko związane. 

Rządząca prawica odpowiada na większość krytycznych argumentów pod swoim adresem prostym stwierdzeniem: „Dajcie nam rządzić!”. Z punktu widzenia obozu władzy krytyka rządzących okazuje się niedemokratyczna, bo rzekomo podważa werdykt wyborców. Taka logika opiera się jednak na fałszywym rozumieniu demokracji. Zakłada, że demokracja to tylko procedura wyborów raz na cztery lata – a w międzyczasie władza może robić, co się jej podoba. 

W odróżnieniu od tego, można krytykować wszelką władzę w imię demokracji, jeśli narusza ona jej reguły. Jak zwraca uwagę Müller, jednym z takich wykroczeń jest wskazywanie części osób jako obywateli drugiej czy gorszej kategorii – i tym samym odmawianie im w demokracji równego statusu. Innym oczywistym wykroczeniem jest wpływanie na samą procedurę wyborczą. Na Węgrzech, o czym w „Kulturze Liberalnej” pisał ostatnio Tomasz Sawczuk, system wyborczy jest skonstruowany w taki sposób, że zwycięstwo Viktora Orbána jest niemal gwarantowane. Krytyka takich niedemokratycznych praktyk władzy, odwołująca się do podstawowych zasad demokracji, bez których nie można ona istnieć, to krytyka taka uzasadniona. 

Müller sugeruje, że przypomnienie podstawowych zasad demokracji daje pewien powód do nadziei. Okazuje się bowiem, że demokracja liberalna ma wystarczające narzędzia do tego, aby rozwiązać problemy, z którymi się mierzymy. Nie jest więc tak, że populiści wprowadzają do demokracji jakiś element, którego jej brakuje. Nie jest również tak, że partie liberalno-demokratyczne muszą ulegać tendencjom populistycznym, ponieważ w tego rodzaju programie politycznym nie ma niczego koniecznego – partie powinny dawać własne, przekonujące propozycje, a nie łasić się do radykałów. Strona liberalno-demokratyczna nie ma jednak gwarancji sukcesu, choćby dlatego, że w ostatnich latach słabnie tradycyjna infrastruktura demokratyczna, taka jak media i partie polityczne. Jest to więc realny konflikt polityczny, którego przyszłość jest niepewna. 

W nowym numerze „Kultury Liberalnej” rozmawiamy o podstawach demokracji – i o tym, czego możemy się z nich nauczyć w konflikcie z narodowymi populistami. 

Jan-Werner Müller, znany politolog i badacz populizmu z Princeton University, w rozmowie z Tomaszem Sawczukiem opowiada o swojej książce „Demokracja rządzi”, która właśnie ukazała się w serii Biblioteka Kultury Liberalnej. Autor mówi o tym, że realna demokracja opiera się na trzech podstawowych składnikach, którymi są wolność, równość oraz niepewność. Ten ostatni punkt jest szczególnie ważny w kontekście konfliktu między demokracją i autorytaryzmem. Jak wyjaśnia badacz, w demokracji nie wiemy, jaka będzie polityka, ale wiemy, jakie obowiązują procedury. Tymczasem w autorytaryzmie jest odwrotnie: wiemy, kto będzie rządzić, ale nie wiadomo, jakie jest prawo, ponieważ dostosowuje się je do potrzeb władzy. W numerze publikujemy również fragment książki Müllera

Jarosław Kuisz, redaktor naczelny „Kultury Liberalnej”, w swoim wprowadzeniu do książki „Demokracja rządzi”, pisze o tym, dlaczego jest ona aktualna w polskim kontekście. Jak zwraca uwagę Kuisz, „od kilku lat podstawy ustrojowe wielu demokratycznych do wczoraj państw przechodzą zasadnicze wstrząsy. W niektórych przypadkach można obawiać się, czy w przewidywalnej przyszłości powrót do liberalnych standardów może w ogóle nastąpić”. Tymczasem narodowi populiści wciąż powołują się na demokratyczny standard. I w tym można upatrywać szansy dla liberalnych demokratów. Bo jeśli na poważnie zastanowić się nad znaczeniem demokracji, tak jak to czyni Müller, to można wyraźnie dostrzec, w których punktach oszukują – i jak radzić sobie z ich fałszywą opowieścią polityczną

Wojciech Sadurski, prawnik konstytucjonalista z University of Sydney, w rozmowie z Tomaszem Sawczukiem mówi o swojej książce „Pandemic of Populists”. Autor zajmuje się populistyczną praktyką rządzenia. Interesuje go, w jaki sposób sprawujące rządy formacje populistyczne wykorzystują instytucje państwowe, aby wzmacniać swoją władzę. Jak wyjaśnia, ustrój populistyczny jest rodzajem ustroju hybrydowego między demokracją a autorytaryzmem. Z czterech charakterystycznych cech obu ustrojów ma po dwie cechy demokracji i dwie autorytaryzmu. Właśnie dlatego trudno czasem zdefiniować w krótkich słowach, co jest źle z populistycznym podejściem do instytucji państwowych – owa polityka została wymyślona w taki sposób, aby maskować swoje problematyczne praktyki (o czym w „Kulturze Liberalnej” mówił też węgierski konstytucjonalista András Sajó

Polecamy również tekst Tomasza Sawczuka, szefa działu politycznego „Kultury Liberalnej” i tłumacza książki „Demokracji rządzi”, na temat poglądów Jana-Wernera Müllera. 

Zapraszamy do lektury! 

Redakcja „Kultury Liberalnej” 

Nr 726

(50/2022)
06.12.2022

Z Janem-Wernerem Müllerem rozmawia Tomasz Sawczuk

Nigdy nie wierzyłem, że istnieje fala populizmu

Jan-Werner Müller w rozmowie z Tomaszem Sawczukiem opowiada o swojej najnowszej książce „Demokracja rządzi”, wydanej w serii Biblioteka Kultury Liberalnej.

Z Wojciechem Sadurskim rozmawia Tomasz Sawczuk

Prawica hasa, a my się krępujemy

„Populizm jest rodzajem ustroju hybrydowego. Z demokracji czerpie dwie bardzo ważne cechy, w pewnym sensie konstytuujące demokrację, choć niewystarczające dla niej. Ale ma też dwie cechy, które łączą go z autorytaryzmem” – mówi Wojciech Sadurski w rozmowie z Tomaszem Sawczukiem.

Jan-Werner Müller

Demokracja rządzi [fragment wstępu]

Publikujemy fragment wstępu do książki „Demokracja rządzi”, która właśnie ukazała się w serii Biblioteka Kultury Liberalnej.

PATRZĄC
WIĘCEJ
CZYTAJĄC

Paweł Majewski

Lolita w gnoju. O drugiej powieści Marieke Lucasa Rijnevelda

„Mój mały zwierzaku” to wyraźna trawestacja „Lolity”. Podobnie jednak jak Nabokov, Rijneveld od pierwszych słów daje czytelnikowi do zrozumienia, że nie będzie czym się podniecać przy lekturze tej powieści. Stężenie realnego cierpienia i bólu, jakie zostało w niej zawarte, odbiera opowiedzianej w niej historii wszystkie pozory seksapilu.

WIĘCEJ

FELIETONY

[Prawo do niuansu] Dlaczego zamordowaliśmy pierwszego prezydenta Polski?

Już zapomnieliśmy, jakie jest PiS jako opozycja. Ale prezes przypomniał

[Prognoza wędrowna] Lepiej jednak nie być Północą

Kaczyński chce zostać podchorążym