Trwa jesienna zbiórka
na działalność Kultury Liberalnej.
Weź udział!

Czego potrzebujemy?

Jesteśmy niezależni od polityków
i reklamodawców. Dlatego potrzebujemy
comiesięcznych wpłat od Darczyńców.
Aktualnie otrzymujemy od Czytelników
około 15 tys. zł miesięcznie, czyli
25 procent miesięcznego budżetu
tygodnika. Chcemy, aby do końca 2020
roku ta kwota była dwa razy większa
.

Co dostajesz w zamian?

52 numery tygodnika rocznie, publiczne
wydarzenia, najważniejsze książki
o wolności i demokracji.
Silny, wrażliwy, demokratyczny głos
w sferze publicznej, nowe idee dla Polski.
NOWOŚĆ! Comiesięczną informację
o naszej działalności, dodatkowe
materiały i zdjęcia.
NOWOŚĆ! Jeśli Twoja darowizna wyniesie
co najmniej 200zł miesięcznie, otrzymasz
w prezencie książki i specjalne wejściówki
na wydarzenia.
Dziękujemy za wsparcie! Jako Darczyńca wciąż możesz włączyć się w naszą kampanię:
  • Jeśli popierasz naszą działalność, poleć nas kolejnej osobie.
  • Chcemy się rozwijać. Planujemy zatrudnić więcej osób, odświeżyć naszą
    stronę internetową, rozwinąć dział audio/video. Jeśli chciałbyś / chciałabyś
    zmienić kwotę, którą przeznaczasz na wsparcie dla Kultury Liberalnej, napisz
    do nas na [email protected], a my powiem Ci, jak to zrobić.
  • Dziękujemy Ci za to, że jesteś z nami i życzymy dobrej lektury!

Kultura Liberalna jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy ukazuje
się dzięki wsparciu osób takich jak Ty. Bronimy wartości demokratycznych
i wolnościowych. Tworzymy idee dla Polski na przyszłość. Jesteśmy niezależni
od polityków i reklamodawców. Prosimy o to, abyś tworzył lub tworzyła
Kulturę Liberalną wspólnie z nami. Dołącz do grona naszych
comiesięcznych Darczyńców
.

Kultura Liberalna potrzebuje
Twojego comiesięcznego wsparcia.
Weź udział w jesiennej zbiórce
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Patrząc > PAWŁOWSKI: Dokument niewiarygodny

PAWŁOWSKI: Dokument niewiarygodny

Łukasz Pawłowski

Dokument niewiarygodny

Ostatniemu filmowi Kathryn Bigelow trudno wystawić jednoznaczną ocenę. Chociaż „Hurt Locker” to bez wątpienia najlepszy do tej pory obraz o wojnie w Iraku, aż roi się w nim od scenariuszowych niespójności, fabularnych „szwów” i zwykłych błędów rzeczowych, widocznych nawet dla wojskowego laika.

Każdą recenzję tego filmu powinno zaczynać się od wyjaśnienia tytułu: po pierwsze, dlatego że polski przekład („W pułapce wojny”) nie oddaje angielskiego znaczenia, a po drugie – dlatego że wraz z cytatem umieszczonym na początku, tytuł dokładnie wyjaśnia fabułę filmu. „Hurt Locker” to określenie oznaczające w języku potocznym „okres przytłaczającego bólu fizycznego lub psychicznego, od którego nie sposób się uwolnić”, a w slangu militarnym „niebezpieczne miejsce, w którym istnieje duże ryzyko śmierci lub odniesienia ran”. W filmie Bigelow Irak jest właśnie takim miejscem. Oddział amerykańskich saperów, któremu towarzyszymy przez kilkadziesiąt dni misji, nieustannie balansuje na granicy śmierci. Każdy wyjazd z bazy może zakończyć się tragicznie, a napięcie towarzyszące kolejnym patrolom zostało przez Bigelow oddane bardzo realistycznie. Na tym jednak właściwie kończą się pochwały.

Podstawą filmu jest pytanie nie tyle o reakcję człowieka na sytuację wojny, ile o możliwość powrotu do normalnego życia po jej zakończeniu. Czy żołnierz, codziennie ocierający się o śmierć, zredukowany do absolutnie podstawowej chęci przetrwania, może powrócić do spokojnego i dostatniego życia amerykańskiego mieszczucha? O tym, jakiej odpowiedzi udzieli nam na to pytanie reżyserka, informuje nas wspomniany już cytat z książki „War Is a Force That Gives Us Meaning” amerykańskiego pisarza, dziennikarza i korespondenta wojennego Chrisa Hedgesa, który pojawia się na początku filmu. Cytat to na tyle jednoznaczny, że zaledwie po wstępnym przedstawieniu nam bohaterów wiemy już, jak mniej więcej potoczy się akcja.

Pewien stopień przewidywalności nie jest jednak największą wadą tego filmu. O miano to rywalizują ze sobą powtarzalność i… niewiarygodność. Motyw zderzenia okropności wojny z utraconą bezpowrotnie niewinną przeszłością lub też dostatnim spokojem panującym na tyłach, należy do najstarszych w gatunku wojennym. Natykamy się na niego w „Na zachodzie bez zmian”, kiedy główny bohater Pawel Bäumer podczas przepustki odwiedza rodzinną miejscowość. Nikt go nie rozumie, nikt nie ma pojęcia o tym, co dzieje się na froncie (tam przecież „bez zmian”), a sam dom rodzinny oraz wypełniony książkami i dawnym życiem pokój zdają się należeć do kogoś innego. Spotykamy ten motyw także w słynnym filmie „Najlepsze lata naszego życia” Williama Wylera z 1946 roku – w którym grupa amerykańskich poborowych próbuje na nowo ułożyć sobie życie zmienione przez doświadczenia wojenne – w „Łowcy jeleni”, w „Urodzonym 4 lipca”, a nawet w pierwszej części „Rambo”. Listę tę z pewnością można by znacznie wydłużyć.

Skoro jednak, opierając się na podobnym motywie, zdołano stworzyć tak wiele wybitnych filmów wojennych, dlaczego nie miałby do tego grona dołączyć „Hurt Locker”? Przede wszystkim ze względu wspomnianą już niewiarygodność. W filmie Bigelow amerykański kontyngent w Iraku zostaje zredukowany do trzech żołnierzy rzuconych na obcą ziemię bez żadnego wsparcia – niczym ostatni sprawiedliwi sami jeżdżą na misje, sami rozbrajają bomby i sami muszą dbać o swoje bezpieczeństwo. Rozumiem, że celem reżyserki była koncentracja na losie każdego z żołnierzy, ale realizując swoje zamierzenia, posunęła się za daleko. Zaletą tego filmu, do którego scenariusz napisał amerykański korespondent wojenny Mark Boal, miała być przede wszystkim autentyczność. Tymczasem widz odnosi wrażenie, że losy bohaterów są jedynie marną przykrywką dla jasnej jak słońce tezy, którą chcą nam przekazać twórcy. Czy rzeczywiście rok 2009 był dla kina tak fatalny, że trzeba było wygrzebać film nakręcony rok wcześniej, by w ogóle było komu przyznać główną nagrodę? A jeśli tak, dlaczego do Oscara za najlepszy film zgłoszono aż dziesięć obrazów?

* Łukasz Pawłowski, doktorant w Instytucie Socjologii UW, członek redakcji „Kultury Liberalnej”.

„Kultura Liberalna” nr 61 (11/2010) z 16 marca 2010 r.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Trwa jesienna zbiórka na działalność Kultury Liberalnej.

Czego potrzebujemy?

Co dostajesz w zamian?

  • 52 numery tygodnika rocznie, publiczne wydarzenia, najważniejsze książki o wolności i demokracji.
  • Silny, wrażliwy, demokratyczny głos w sferze publicznej, nowe idee dla Polski.
  • NOWOŚĆ: Comiesięczna informacja o naszej działalności, dodatkowe materiały i zdjęcia.
  • NOWOŚĆ: Jeśli Twoja darowizna wyniesie co najmniej 200 PLN miesięcznie, otrzymasz w prezencie książki i specjalne wejściówki na wydarzenia.
SKOMENTUJ

Nr 61

(10/2010)
16 marca 2010

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj