Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Czytając > BIEDRZYCKI [Komiks] Sny...

BIEDRZYCKI [Komiks] Sny o potędze. O mandze „Domu” Katsuhiro Otomo

Bartek Biedrzycki

Sny o potędze. O mandze „Domu” Katsuhiro Otomo

Katsuhiro Otomo jest twórcą znanym głównie z majstersztyku komiksowego i filmowego, jakim jest „Akira”. Ale warto się przyjrzeć także kilku innym pozycjom w jego dorobku.

Jedną z nich jest komiks „Domu”, znany także pod anglosaskim podtytułem „A child’s dream”, chociaż niemiecki „Das Selbstmordparadies” dużo lepiej oddaje clou osi fabularnej. Otomo stworzył ten komiks w latach 1980-82, zanim zaczął prace nad „Akirą”. Było pierwszym pełnometrażowym dziełem, które przyniosło mu uznanie.

Wątek główny jest pozornie prostą zagwozdką kryminalną: dlaczego na pewnym wielkim osiedlu tyle osób popełnia samobójstwo? Sprawę badają komisarz Yamakawa i jego młody pomocnik, Takayama. Drepczą trochę w miejscu, aż którejś nocy ginie niespodziewanie policjant – ta śmierć kompletnie nie pasuje do poprzednich. Wkrótce potem, w identycznie bezsensowny sposób – rzucając się z dachu – ginie sam komisarz. Zastępuje go nowy komisarz, Okamura. Takayama tymczasem próbuje szczęścia z kobietą-medium, a na osiedle sprowadza się nowa rodzina…

Otomo bawi się tu swoim ulubionym motywem, który zaprezentował także we wcześniejszej noweli „Fireball” i w pełni rozwinął w niepohamowaną, przytłaczającą wizję w „Akirze”, czyli osobami obdarzonymi mocą – głównie telekinezą, lewitacją i pokrewnymi zdolnościami. Fabuła rozwiązuje się wielką bitwą między dwoma obdarzonymi: starcem i dziewczynką. Reprezentują tak różne podejścia i spojrzenia na swoją moc, jak nie przymierzając dobry i zły Jedi. Samo starcie jest spektakularne w każdym tego słowa znaczeniu.

Pomysł na „Domu” przyszedł mu do głowy właśnie podczas prac nad „Fireballem”. „Czy nie mógłbym zrobić czegoś ciekawszego?” – pomyślał ponoć. I gdy dostał zielone światło od ówczesnego redaktora magazynu Manga Action wziął się za swój pierwszy komiksowy horror z prawdziwego zdarzenia. Tak przynajmniej wynika z opisu samego twórcy.

Ja zapoznałem się z tą historią, kiedy byłem już co nieco otrzaskanym z Otomo – miałem zaliczone m.in. „Akirę” oraz „Memories”. Swoją kopię kupiłem w mokotowskim wtedy jeszcze Mangazynie (taki sklep to był, nie pismo), który lubimy z sentymentem powspominać w fandomie warszawskim. Przyswojenie „Domu” szło mi trochę opornie, bo moja wersja, zatytułowana właśnie „Das Selbstmordparadies” była po niemiecku, a moja znajomość tego języka nie dorasta do biegłości w angielskim czy polskim. Mimo to, sądzę, że „Domu” można byłoby spokojnie przeczytać nie znając języka w ogóle – tak filmowo i obrazowo poprowadzona jest akcja.

Otomo jest niekwestionowanym mistrzem warsztatu narracyjnego. Mało jest twórców, którzy potrafią tak perfekcyjnie sprzęgnąć warstwę graficzną i narracyjną komiksu, osiągając efektywny, silnie działający przekaz. Operując zagospodarowaniem strony i niemal filmowymi kadrami i ruchem, uzyskuje nadzwyczaj dynamiczną, wciągającą narrację. Dodatkowo jego kreska nie kojarzy się ze stereotypem mangi, jakim są smukłe piękności i wielkie oczy. Postacie raczej ciążą ku realizmowi, a w stanach silnych emocji ku surrealizmowi czy karykaturze, natomiast środowisko akcji oddane jest z pietyzmem i dokładnością mogącą stanowić wzór hiperrealistycznego przedstawienia.

Cały komiks jest zresztą pod tym względem pełen teatralnego niemal rozmachu, zachwyca bogatą galerią bohaterów – od dzieci, przez stróżów prawa, tzw. zwykłych obywateli, aż po społeczne męty i ludzi znajdujących się poza marginesem. Dodatkowo na pierwszy plan wybija się samo osiedle, milczący zbiorowy bohater i tło wydarzeń. Ten urbanistyczny wynaturzony potworek, moloch, miejski lewiatan. W takim miejscu nawet bez niczyjej pomocy ludzie mogą mieć ochotę rozstać się z życiem. Podobno zresztą to właśnie artykuł o samobójstwach na blokowiskach zainspirował Otomo do stworzenia tej opowieści. Pod tym względem osadzenie akcji przywodzi na myśl „Osiedle Promieniste” Inio Asano, gdzie jedną z osi fabularnych jest również seria samobójstw, a sceną wydarzeń jest niemal identyczny współczesny moloch urbanistyczny.

Podobnie jak ta nowsza o dwie dekady produkcja, „Domu” to opowieść pozornie spokojna i powolna, rozwijająca się leniwie, prawie jak u Kinga. Finał jednak jest spektakularny, a zakończenie w zasadzie pozostawia nas z otwartymi ustami i pytaniami bez odpowiedzi. Im dłużej się mu przyglądałem, tym głębiej się zastanawiałem: co się tak naprawdę stało?

Jest to jedna z tych trudnych, niejednoznacznych produkcji, które pod pozorem fantastycznej rozrywki skrywają ważne pytania egzystencjalne dotyczące społeczeństwa, alienacji, a także – a może przede wszystkim – odpowiedzialności i ceny, jaką płaci się za własną siłę. Przypominam o nim teraz, kiedy wydawnictwo JPF zapowiedziało polską edycję. Warto dopilnować premiery i sięgnąć po ten utwór.

Komiks:

Katsuhiro Otomo, „Domu”, Kodansha 1983, polskie zapowiedzi: JPF.

* Bartek Biedrzycki, specjalista IT, twórca, wydawca i miłośnik komiksów, członek redakcji „Kultury Liberalnej”.

„Kultura Liberalna” nr 152 (49/2011) z 6 grudnia 2011 r.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 152

(50/2011)
6 grudnia 2011

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj